cały jej debiutancki album jest petardą, a numer "jestem twoim grzechem" to już przebija wszystko (ง •̀ᴗ•́)ง
Będąc niedawno w górach, znajomy umuzyczniał atmosferę i po raz pierwszy w życiu słyszałem wokalistkę Antoninę Krzysztoń, choć debiutowała na początku lat 80. Nie jestem pewien czy to ten numer słyszałem, bo już i gwiazdy na niebie trochę rozmazane były, ale jeśli poezja śpiewana nie kłuje cię w uszy to wokal ma naprawdę świetny.
W 2018 roku New York Times zbadał dane Spotify, aby przeanalizować, jak nasze gusta muzyczne ewoluują wraz z wiekiem. Przyjrzeli się każdemu przebojowi wydanemu w latach 1960-2000 i obliczyli, że „najważniejszym okresem dla kształtowania gustu muzycznego” jest 14 lat dla mężczyzn i 13 lat dla kobiet.
[...]
Badanie przeprowadzone przez platformę do strumieniowego przesyłania muzyki Deezer (nie mam pojęcia) wykazało, że odkrywanie muzyki osiąga szczyt w wieku 24 lat, a po trzydziestce po prostu przestajesz szukać nowych utworów. Spośród około 1000 słuchaczy muzyki 47% stwierdziło, że chce znaleźć nowe zespoły, ale dzięki pracy i dzieciom nie ma na to czasu.
@totengott po 30stce to juz powinienes sam tanczyc, spiewac i komponowac o ile sie przebijesz przez sufit swoich gustow i odkryjesz w jaki sposob stworzyc cos nowego co nie brzmi jak neo maryla rodowicz
@Deykun Chciałbym (no nie, tak naprawdę raczej nie, ale jeszcze brakuje parę lat do granicy xD) żeby moi ulubieni artyści byli tak płodni artystycznie bym nie musiał szukać nowych projektów. Póki co nie wyobrażam sobie tego, wciąż trzeba interesować się żeby utrzymywać playlistę świeżą i to pomimo wracania do starych wydań co jakiś czas.
Każdy kojarzy pewnie '"Daj mi tę noc'' zespołu Bolter a warto dodać że inne piosenki z albumu ''Więcej słońca'' Bolteru też są za⁎⁎⁎⁎ste chociażby załączone niżej ''Ten kto się śmieje'' Najbardziej chyba ubolewam że taki fajny utwór jak ''Nic do stracenia'' nie ukazał się na żadnym winylu, tylko na kasecie z 1985 z pierwszym składem z Haliną Zimmerman na wokalu, potem śpiewała tam Iwona Maciejewska. Ogólnie cały zespół to był trochę w masowej świadomości taki one-hit-wonder ale pozostałe piosenki też są fajne i szkoda że nie są tak szeroko znane jak przeruchane na każdy możliwy sposób ''dajmitęnoctejednąnoc'' bo w sumie to kawał dobrego polskiego synth-popu z lat 80, inspiracja dla pokoleń discopolowców którzy niecałą dekadę później w mniej lub bardziej udany sposób próbowali nawiązywać do stylu Sławka Sokołowskiego
Nie znałem tego - jakie to jest dobre! Pracuję z młodzieżą z problemami i czasami im puszczam jakąś pozytywną muzykę, żeby wiedzieli że istnieje coś poza gangsta rapem Jutro jestem w pracy i spróbuję im to puścić
@burt O, ciekawie. Jesteś kimś w rodzaju pracownika socjalnego? Moja siostra cioteczna chciała kiedyś iść na resocjalizację i po 1 roku się okazało że za mało chętnych i przepisali ją na pedagogikę i została z wykształcenia przedszkolanką - także mniemam że ciężki zawód i ogólnie mało chętnych do tak potrzebnego dzisiaj zawodu
@MarianoaItaliano ja to jestem opiekunem młodzieży w szpitalu psychiatrycznym. Czasem im puszczam jakieś stare, pozytywne filmy albo muzykę jeśli są grzeczni
@MarianoaItaliano Kurcze, teraz sobie uświadamiam, że mogę nawet mieć jakieś jej płyty, wśród resztek jednej kolekcji, którą odkupiłem lata temu za grosze. Coś mi świta taka okładka.
@LondoMollari No to masz wygrywa bo np. ten album jest teraz w cenie i minimum stówkę trzeba dać, ja też kupiłem jako część kolekcji. Poluję też na Malinowego Króla Urszuli w podobnym klimacie ale cena też w granicach stówki niestety się zrobiła. Yes cannons slow market, nie ma reedycji, w latach 80 nakłady były śmiesznie niskie w porównaniu do zachodu to i cena idzie w górę.
Zdzisława Sośnicka, stara Budka suflera są świetne. Jakiś czas temu miałam fazę na papa dance i choć uchodzi za kicz to ja lubię. Nietykalni, ocean wspomnień, panorama Tatr są mega, ale Historyjka z talii kart jak dla mnie wymiata po całości. Naprawdę polecam
@voy.Wu @splash545 Też fajne A ja tylko dodam, że ta pani jest też znana z pewnego viralowego filmiku, na którym jeden gość podrywa do tańca dużą część publiczności - to ona gra w tym czasie na scenie
Halid Bešilić to urodzony w 1953 wokalista, wtedy z Jugosławii zaś teraz z Bośni. Znany z takich przebojów jak Ona je Opijum czy z nowszego Romanija - lekko ponad 50 milionów wyświetleń na YT. Tamte piosenki mi akurat nie podeszły ale tutaj prezentowany utwór: Nekad Sam Ti Bio Drag z 1986 to już inne para kaloszy. Także przeniesmy się w czasie na parkiet densingów w Sarajewie w latach osiemdziesiątych... Co tu dużo mówić, zapraszam do odsłuchu supergwiazdy późnego jugosławiańskiego folk-popu!
Czy ta okładka nie zachęca sama z siebie do odsłuchu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ratujcie, słyszałem w radio jakiś nowy, popowy kawałek zaczynający się zwiększającym tempo, analogowym, basowym sekwencerem i ni chusteczki nie mogę go znaleźć.
Tupie po głowie - nerwica natręctw i Kocborowo już blisko
Wykonanie dobrze znanego wszystkim przeboju pod tytułem "Africa" na dwóch tradycyjnych japońskich instrumentach: koto (poziomo leżący instrument strunowy) oraz tsugaru shamisen. Dodatkowo, oprócz tego, wywodzący się z karaibskich wysp steel pan. Cover jest czysto instrumentalny ale bardzo ciekawe podejście do tego utworu.
@Opornik bardzo dobrze zmiksowany dźwięk, słychać bardzo dobrze rozmieszczenie instrumentów w przestrzeni i się nie zlewają co wcale nie jest oczywiste kiedy znacznie bardziej popularne i kasowe utwory robią to znacznie gorzej
@DiscoKhan jako ciekawostka - ok, ale rynku by to nie podbiło. Lepiej mi podeszło od @Opornik czego sobie właśnie słucham zamiast wyłączyć po minucie jak wyżej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@gawafe1241 utwory robione akustycznie bez mocnych wypełnień generalnie się obecnie niezbyt rozchodzą. Nic do takich pełnych kawałków nie mam ale trochę przesyt czymś takim jest w moim odczuciu.
To jest arcydzieło pop. Piosenka doskonała. Nie wiem co ona w sobie ma: urzekający głos Stevie, chwytliwą muzykę, a może słowa z ukrytym dnem? Nie wiem. Ale Stevie jak dla mnie to absolutny top wokalistek.
Afric Simone to pseudonim znanego na cały świat wokalisty pochodzenia brazylijsko-mozambikańskiego. Okres największej popularności przypadał na lata 1975-1980, gdzie najpierw szeroką popularność zdobył w Ameryce Południowej, dopiero później zawojował resztę świata - w tym obie strony żelaznej kurtyny.
Tutaj w utworze Ramaya (piosenka zresztą ma łącznie ze 40 różnych wersji) który jest zlepkiem wielu różnych afrykańskich dialektów, głównie Swahili i po średnio długim grzebaniu tekst jest ponoć o pożegnaniu dziewczyny zwanej Ramaya i życzeniu jej szczęścia. Ale ponoć, bo ciężko cokolwiek na ten temat znaleźć rzetelnego. Sam autor piosenki głównie skupiał się tylko na rytmie i brzmieniu, także jest spora szansa że tak naprawdę nie do końca cały utwór ma rzeczywiście jakikolwiek większy sens.
Tak czy siak, warto sobie tego wesołego klasyka odświeżyć!