oglądałem ten serial 3 razy, ostatni raz w okolicach 2019, najwyższy czas sobie odświeżyć
Jakie to było fajne oglądać ten serial w TVP w miarę świeżo i później rozkminiać ze znajomymi z liceum co się odjebie w nastęnym odcinku, te całe fanowskie strony i teorie analizujące każdy drobny detal.
Tak jak Robert Lewandowski to jest Pan Piłkarz, tak Lost to jest Pan Serial.
Też pamiętam jak w podstawówce po każdym odcinku były rozmowy na przerwach o tym co się wydarzyło, ostatnio nawet o tym myślałam że fajna kiedyś była kultura seriali. Przydałby się kolejny taki do rozkminiania.
Dobra myślę, że oprócz bojowej owcy to nikt się nie obrazi na tego klasyka. Tak chodzi o I Love You But I've Chosen Darkness i ich kawałek, a w sumie teledysk, który przyniósł tak wiele interpretacji i was do tego zachęcam XD Dodam,że ten kawałek pojawił się w wielu serialach ale mało kto wie skąd się wziął.
@PlatynowyBazant Fajnie jakby życie byłoby tak proste. Ogólnie to jest tyle interpretacji ile ludzi ale ogólnie twoja interpretacja mi się najbardziej podoba XD
No i na dzisiejszy koniec James Horner... tak ten co samolotem leciał i potem zmar ale zostawił wiele świetnych kompozycji i wiele z nich wykorzystywał w wielu filmach jako kompozytor. Ale najlepszą robotę zrobił moim zdaniem w The New World czyli nowa Pocahontas i też polecam obejrzeć jak macie chwile na kupę.
Jako ciekawostka motywy z Titanica wykorzystywał w Spiderman czy w The New World na ten przykład.
Dalej się odchamiam i znowu perełka. Soundtrack do filmu Scanner Darkly, który bardzo polecam obejrzeć ja mam oryginał na płycie ale nikomu nie pożyczę jakby co. Ale tak niedocenionego minimalistycznego muzycznego dzieła to hejtowicze dawno nie widziały XD
Ścieżki dźwiękowej nie pamiętam za bardzo, ale sam film bardzo dobry, zresztą bardzo się zawsze cieszę jak się któryś z reżyserów bierze za Philipa K. Dick'a, bo można się spodziewać czegoś ciekawego.
Anthem bohaterów kina akcji przełomu lat 80/90. Co ciekawe podobnie jak film, do którego został napisany przypada na okres schyłku popularności tego gatunku w kinie. Prosty, genialny wpadający w ucho riff i potężny tekst napisany na chwałę ikon akcji.
Największy hit w historii kapeli, zawierający w sumie wszystko za co jest ceniona.
Zespół jednak nie grywa tego kawałka na żywo. Wg Angusa dlatego, że to jeden z tych utworów, ktore lepiej wypadają studynjnie, ale w kuluarach mówi się, że to wina basisy, ktory nienawidzi grać utworów skomponowanych z poprzednikiem.
Alice In Chains - What the hell have I (1993r.) 3:58
Piosenka napisana przez Cantrella specjalnie dla Staleya, który już wtedy bardzo nie domagał zdruzgotany śmiercią swojej partnerki i popadajacy w coraz większą degradację heroinową. Pierwotnie był to utwór komponowany na solowy album Cantrella, ale tak spodobał się muzykom, że postanowili skorzystać z propozycji nagrania go na soundtrack. Tekstowo opowiada o sławie, osiągnięciach i oczywiście jak zwykle o tym, że Staley cierpi. Niesamowity klimat utworu podbija świetnie wykorzystane elektryczne sitario.
Rudy w najwyższej formie z czasów Countdown to extincion i Youthanasi. Piosenka powstała na potrzeby tego pierwszego gdy Dave był wkurwiony na wszystkich (co u niego chyba normalne). Napisał ją w jeden dzień słuchając przy tym "Should i stay or should i go" grupy The Clash.
Wpadający w ucho energetyczny kawałek ze wszystkim co najlepsze u Mustaina.
4. Queensryche/Michael Kamen - Real World (1993r.) 4:21
Utwór napisany na potrzeby albumu Promised land tejże kapeli, jednak znalazł się dopiero na jej wznowieniu. Opowiada o zagubieniu po utraconej miłości, ale daje się doskonale zinterpretować na potrzeby filmu. Balladę przepięknie uzupełnia orkiestra pod batutą Kamena. Duży zasłużony hit.
Napisany na potrzeby kompilacji "Retro Active" potwornie cringeowy tekstowo kawałek o stalkerze przeglądającym kobietę jeszcze nachalniej niż Sting w "Every breath you take".
Pomimo to bardzo doceniony i mający na koncie kilka nagród. Muzycznie to porządna ballada Elliotowa ballada.
Utwór był nagrany na "Sound of white noise", ale nigdy tam nie trafił. Przegenialny jak dla mnie i najlepszy w całym porrfolio kapeli, choć nie da się ukryć, że ma trochę komercyjne zakupy. Wspaniałe zmiany tempa, genialny wokal. Aż szkoda, ze chłopaki nie zrobili albumu w tym stylu. Wyczuwa sie tu trochę wpływ mezaliansu waglikowcow z Public Enemy. Monumentalny utwór.
Opus magnum kapeli Tylera i spółki nagrany na debiutancki album, ale doceniony dopiero po latach. Tu w wresji live. Piosenka o sile marzeń i konsekwęntnemu dążeniu do ich spełnienia.
Przepiękny utwór idealnie pasujący do filmu.
Joe Perry tak bardzo nienawidził tego utworu, że tylko cudem trafił do nagrań. Dziś to jeden z najważniejszych wkładów w muzykę rockową wogle.
8. Alice in chains - A little bitter (1993r.) 3:52
Kolejny wielki utwór Alicji, pochodzący z tej samej sesji co poprzednik i podobnie jak tamten pisany z myślą o solowym albumie Cantrella. Dołujacy jak zwykle. Szkoda, ze Staley się zaćpał bo słychać, ze kapela rozkreciła się już całkiem i tylko można marzyć jaki kolejny album studyjny wyszedł by spod ich rąk.
Hiphopowy rodzynek na albumie, w wykonaniu latynosów z cyprysowego wzgórza. Pierwotnie trafił na ich drugi album "Black Sunday", na którym wyróżniał się mrokiem, jaki stał się ich znakiem firmowym od trzeciej plyty dlugogrającej. Genialny basowy sampel pochodzący z utworu "Uri" brazylijskiej wokalistki jazzowej Flory Purim.
Dodany dźwięk burzy z ulewą i tekst o mordowaniu tchórzy idealnie wkomponowują się w jego mroczny klimat. Nijak ma się jednak do filmu.
Potężny metalowy utwór od funkującej kapeli będący jak dla mnie prekursorem grindcorów itp. Pochodzi z albumu grupy " Give a Monkey a Brain and He'll Swear He's the Center of the Universe”.
Dla fanów ciężkiego grania. Tekst mówi o płynięciu z muzyką metalową i co tu dużo mówić, po prostu się przy tym płynie.
Piosenka napisana dla kulminacyjnych scen filmu ostatecznie trafiła na napisy końcowe zaraz po AC/DC, więc znana tylko ze ścieżki dźwiękowej. Słychać, że to taki typowy szlagier na potrzeby filmu, choć sukcesu nie odniósł. Piosenka powstała bez udziału wokalisty, który po prostu zaspiewał to co kapela mu zaproponowała.
12. Michael Kamen - Jack the Ripper (feat. Buckethead) (1993r.) 3:43
Utwór instrumentalny.
Kamen w najwyższej formie. Piękna kompozycja pełna napięcia i niepokoju na cześć jednego ze złoli w filmie. Zdecydowanie zachęca do przesłuchania całej ścieżki dźwiękowej skomponowanej przez Kamena.
Jak sama nazwa wskazuje od czasu do czasu będę wrzucał losowa ścieżkę dźwiękową lub kompilacje utworów inspirowanych danym filmem.
Tych drugich pewnie będzie więcej bo lubię tego typu wydawnictwa ze wzgledu na możliwość odkrywania perełek, których często ze świecą szukać wśród oficjalnych wydawnictw danego zespołu.
Zawsze pochylę się nad utworami, które warto poznać.
Tyle tytułem wstępu ( i tak nikt tego nie będzie czytał).
Zaczniemy od bardzo popularnej klasyki, bo znając życie, ktoś się zesra o brak tego albumu, a ja raczej za nim nie przepadam ze względu na koleżankę z młodości, która chyba nie wiedziała, że istnieją tez inne kasety magnetofonowe i katowała mnie tym za każdym razem jak ją odwiedzalem.
Tytuł: Music from the motion picture Pulp Fiction
Kompozytor: Różni wykonawcy.
Wydawca: MCA
Rok wydania: 1994
Czas trwania: 41m 10s
Jak to zwykle u Tarantino, który sam dobiera utwory do swych dzieł tu także królują przede wszystkim lata 60-70, a więc jest dużo disco, popu i surf rocka.
Album uzupełniają dialogi z filmu wrzucone pomiedzy utworami, co dodaje klimatu i nie pozwala zapomnieć z jakim filmem mamy do czynienia.
2. Dick dale & his del-tones: Misirlou (1962.)
Utwór instrumentalny.
Bez wątpienia najbardziej popularny utwór otwierający film. Kompozycja pochodzi z regionu wschodniego morza śródziemnego gdzie od lat jest znana jako pieśń ludowa. Wersja wykorzystana w filmie jest surfrockową interpretacją przeboju Jana Augusta z 1964r.
Piosenka po raz pierwszy ukazała się jako premierowy kawałek na płycie Greatest Hits ww autora w 1975r.
Jeden z najlepszych utworów z czołówek filmów w ogóle, zwlaszcza po znakomitym początkowym dialogu Tima Rotha i Amandy Plumer.
4. Kool & the Gang: Jungle Boogie (1973r.)
Piosenka o murzynskim ugi bugi do tańca i hulańca.
Ten funkowy utwór oryginalnie pochodzi z czwartego albumu grupt "Wild and peacefull" i był wielkim przebojem dyskotek w swoim czasie.
5. Al Green: Let's stay together (1971r.)
Wykorzystana w scenie wejscia Vincenta i Julesa z walizką do baru Marcellusa gdzie ten trzeci dobija właśnie targu w sprawie bokserskiej walki Butcha.
Utwór właściwie ginie w filmie, ale w momencie wydania był ogromnym hitem przez 16 tygodni utrzymującym się na 1 miejscu listy Billboard Hot 100. Opowiada o naiwnym pantoflarzu wierzącym, ze miłość jego pani nigdy nie przeminie.
Pochodzi z albumu o takim samym tytule, ale wydanym dopiero rok po sukcesie singla.
6.Tornadoes: Bustin' Surfboards Alternate Take(1962r.)
Utwór instrumentalny.
Scena zażywania heroiny przez Vincenta.
Bardzo trafnie dodana.
Utwór instrumentalny bardzo mało znanego zespołu, który to był ich jedynym hitem docenianym zwłaszcza, za użyte w tle nagranie szumu morza co sprawiało wrażenie pobytu na plaży podczas odsłuchu.
Popularność przyszła właśnie dzięki wykorzystaniu jej w Pulp Fiction co przyniosło za sobą comeback, trasę koncertową, a nawet nowe wydawnictwa.
8. Dusty Spriengfield: Son of a preacher man (1968r.)
Piosenka napisana z myślą o Aretcie Franklin opowiada o dziewczynie mającej kisiel w majtkach ma widok tytułowego syna pastora.
Duży hit w swoim czasie współczesnym słuchaczom bardziej znany jako sampel w Anthemie o legalizacji marihuany zespołu Cypress Hill na albumie Black Sunday.
10. The Centurions: Bullwinkle Part II. (1963r.)
Utwór instrumentalny.
Kawałek z debiutanckiego albumu kapeli.
Znany najbardziej z obecności w tytułowym filmie. Użyty w scenie heroinowego haju Vincenta. Cały debiutancki album jest w klimacie tego utworu.
12. Chuck Berry: You never can tell.
Opowieść o dwójce nastolatków, którzy wzieli ślub i z czasem dorobili się na tyle, że kupili auto i jadą do Nowego Orleanu uczcić rocznice.
Utwór bardzo trafnie dodany do sceny z konkursem twista, w którym biorą udział Mia i Vincent.
Berry napisał ją w więzieniu, do którego trafił za złamanie ustawy Manna ( https://en.wikipedia.org/wiki/Mann_Act ).
Cokolwiek by nie napisać piosenka na stałe wpisała się w świadomość melomanów jako ilustracja ww sceny.
13. Urge Overkill: Girl, you'll be a woman soon (1994r.)
Cover piosenki Neila Diamonda z 1967r.
Krzyk rozpaczy apsztyfikanta zakochanego w młodej dziewczynie, której wszyscy powtarzają, że nie jest jej wart.
Kawałek był dosyć dużym hitem w czasie promocji filmu. Scena samotnego tańca naćpanej Umy Thurman wpisała się na stałę do kultowych scen w kinie.
14. The Revels: Comanche (1959r.)
Utwór instrumentalny.
Słyszymy go gdy Butch decyduje się uratować d⁎⁎ę Marsellusa z rąk Zeda.
Kolejny genialnie dobrany utwór, który zupełnie nie pasował by do sceny gdyby nie unikalny klimat Pulp Fiction.
Wykonawcy byli znani w kręgach popularności surfrocka.
17. The Lively Once: Surf Rider (1963r.)
Utwór instrumentalny.
Ostatni utwór godny zaznaczenia. Ostatni na ścieżce dźwiękowej oraz w filmie. Trwa jeszcze na napisach końcowych.
Jest to cover kompozycji "Spudnik" zespołu The Ventures, który to brzmi przy nowszej wersji jak demo.
Podsumowując, muszę przyznać, że odsłuchując soundtrack bawiłem się świetnie wbrew początkowemu nastawieniu.
Jest to album kompletny idealnie uzupelniający wybitne dzieło Tarantino, ale też potrafiący żyć niezależnie od obrazu.
Odkopał masę zapomnianych perełek, które zyskały nowych fanów i przede wszystkim chwała mu za to.
Bardzo polecam.
Stara nagrywka z BBC Proms. Wszystkie tematy Bonda do tamtejszego roku oczywiście. Za każdym razem jak tego słucham, mam ciary (° ͜ʖ °) zwłaszcza na końcówce. A leworęczny gitarzysta na Stratocasterze w 10:15 i jego mina, jest rozczulający (° ͜ʖ °) Boszszszz. być na takim czymś na żywo....
@Spider przesłuchałem. Ale to jest.. hmmm... za miękkie. Chodzi mi o mix i master (czyli o realizację dźwiękową) To jest bez pazura. Nie ujmuję niczego orkiestrze, ale produkcja tutaj za bardzo wygładziła brzmienie.
@razALgul no, i to jest w końcu jakiś w miarę normalny komentarz, który nie odbiera krytycznej opinii jako ataku na siebie, tym bardziej, że wykorzystanie sztucznego brzmienia instrumentów mogło być celowym zabiegiem kompozytora podkreślającym sztuczność świata w filmie
Chciałem się podzielić jednym z ładniejszych utworów Johana Söderqvist 'a. Twórca muzyki do gier komputerowych jak i filmów. Kompozytor ostatnio pojawił się na osiemnastym festiwalu muzyki filmowej w Krakowie pod koniec maja. Żałuję,że nie udało mnie się tam być. Uczta dla uszu jak najbardziej. Przyznam szczerze, że aktualnie jest to utwór, który ustawiłem sobie jako budzik.