No zaskoczony jestem, ale nowy Mayhem naprawdę mi się podoba. Kręci się w głośnikach od kilku dni i nie chce przestać. Poprzedni album, Daemon, był absolutnie koszmarny i nie jestem w stanie przesłuchać go nie odpływając myślami do innej muzyki, z którą wolałbym w tym momencie obcować. Tu te single jakoś mnie nie zachęcały, brzmiały jak z generatora, a całość jednak się broni. Gitary spoko, wokale bdb, perkusja momentami urywa d⁎⁎ę. Stare dziady jednak jeszcze potrafią zaskoczyć.
True, choć tu ta melodyjność trochę mocno emperorowo mi brzmi. To nie jest zarzut, tyle że spodziewałem się czegoś ciut innego. Ale wiadomo, Dead is dead, so... Alw całość też jednak oceniam bardzo dobrze 😈
@Shagwest faktycznie monotonny, ale już u mnie mega osluchany. A jak wiadomo, jak odsłuchane to już zaakceptowane 😉 wiadomo, nie jest to DMDS, ale jakoś ja wszystko od nich łykam. Moze pojebany jestem, ale mam mega sentyment do nich.
Ale ten Nocny Kochanek jest ch⁎⁎⁎wy, same teksty o dupach i wódzie, nie to co w piosenkach po angielsku. Tam się nie przypierdalam bo nie rozumiem tekstu
Siódmy album studyjny ekipy pod dowództwem Chino Moreno, zresztą mój ulubiony.
Tytuł albumu pochodzi z języka japońskiego i oznacza mniej więcej "przeczucie miłości".
Najbardziej zatwardziałym fanom ciężkiego grania za chwilę odechce się słuchania tego "brzdękania o miłości". To trzeba na spokojnie
Płyta to mieszanka typowych dla grupy, szybkich utworów z niesamowitym wokalem Chino, ale też dwa kawałki (Entombed i What Happened to you) które mocno wyróżniają się na płycie i są właśnie kwintesencją tej alternatywy metalowej. Osobiście mógłbym zaryzykować stwierdzenie że można na płycie doszukać się metalu progresywnego, o ile coś takiego w ogóle istnieje
Black metal zwykle mnie meczy ale ten album to wyjątek. Świetny wciagajacy klimat, teksty oparte na prawdziwej historii z podlasia (która sama w sobie jest całkiem intrygujaca), egzotyczne instrumenty i świetne aranżacje.
Po tym jak koledzy @Gaashak i @Onestone wrzucili swoje propozycje do kącika melomana to tak mi się coś skojarzyło, że gdzieś słyszałem połączenie Manowar i Therion - no i co jak co, ale ten cover to im się udał: Therion - Thor (The Powerhead)
#metal
Też miałem telewizorek na plecy z Show no mercy Slayera. Miłość od dzieciaka, jak tylko starszy brat pokazał mi po raz pierwszy co to jest metal i pierwszy Venom, Slayer i Metallica, to już wiedziałem, że to będzie coś mega ważnego w moim życiu. Doskonale pamiętam wakacje 88 pierwsze ognisko z magnetofonem, bo wujek "załatwił w pracy" zapas baterii 😉 ależ to był czad 😈
@tomwolf nie no jasne, że nie ma czegoś takiego jak obiektywnie najlepszy, komentarz był baitem zachęcającym do dyskusji! Chętnie poznam Twoich kandydatów
Moja propozycja do #kacikmelomana w kategorii #metal
Moim zdaniem ten album jest Opus Magnum szwedzkiego zespołu. Wszystko zaczęło się od płyty CD załączonej do czasopisma Metal Hammer (kto jest stary i pamięta?) wydanie 01/2001, na której na pierwszej pozycji pojawił się utwór The Drapery Falls. Od tej pory wsiąkłem w ten zespół bez opamiętania i Blackwater Park i Morningrise zawsze będą miały szczególne miejsce.
@saradonin_redux wczoraj mi się przez przypadek włączyło i uświadomiłem sobie, że w ogóle nie pamiętam tego albumu. Nawet w tamtych czasach chyba najsłabiej osłuchany przeze mnie opeth. Teraz też jakoś nie zachęca.