Rozwala mnie perkusja w tym kawałku Neurosis. Jeden prosty, zapętlony rytm, który coraz bardziej eskaluje, aż do uderzającego finału. W ogóle cały album Honor Found in Decay jest bardzo niedoceniany, a mam wrażenie, że cały koncept tutaj to spuszczenie perkusisty ze smyczy, bo to co on tam wyrabia, to przechodzi pojęcie.
Z samego #neurosis już zapewne nic nie będzie, ale co nagrali, to mają. Pana Perkusisty na żywo też już pewnie nie zobaczymy, bo jest chyba obrażony na świat. Ale udało się załapać i na dwa koncerty Neurosis, i na Sleep z nim.
@Shagwest No to zazdro, że widziałeś ich na żywo. Ja miałem przyjemność słyszeć na żywo "tylko" Steve'a Von Tilla. Też uważam, że Honor Found in Decay jest niedoceniany. Często zestawia się go z Given to the Rising i orzeka na korzyść chronologicznie pierwszego. No ale oba są sztos
Uada to zespół, który zaczął bardzo źle, ale konsekwentnie tłukli ten swój mgłopodobny black metal, aż w końcu udało im się nabrać swojego charakteru. I ostatnia płyta jest autentycznie świetna. Klimat, riffowanie, harmonie na gitarach. Wszystko się tu spina i można z przyjemnością słuchać.
Ale chyba im się już znudziło i następna płyta to będzie jakieś akustyczne pierdololo
Zdjęcie to zostało wykonane w sierpniu 1985 roku w Wielkiej Brytanii, a konkretnie w Castle Donington. Fotografia autorstwa znanego fotografa rockowego Rossa Halfina przedstawia zespół na parkingu przed ich autokarem koncertowym. Było to podczas festiwalu Monsters of Rock, na którym Metallica zadebiutowała przed ogromną brytyjską publicznością. Ciekawostką jest fakt, że to właśnie z tego festiwalu pochodzi słynne nagranie, na którym James Hetfield krzyczy do tłumu: „If you came here to see spandex and eye makeup, this ain't the band!” (Jeśli przyszliście tu zobaczyć spandex i makijaż, to nie jest ten zespół!).
Cliff Burton (pierwszy z prawej) zginął rok później.
Tak sobie właśnie pomyślałem, że często się żartuję, że Metallica skończyła się na kill'em all, ale więcej prawdy jest w stwierdzeniu, że skończyła się po śmierci Cliffa.
@boogie No jako fan mogę pogdybać, że skończyła by się gdyby przestali grać. Śmierć przyjaciela wiadomo wpłynela na nich-kawalek "To life it's to die" na kolejnym albumie "..And justice for all" jako hołd Clifowi. Grali po śmierci dalej ciężko i koncerowali jak dawniej chociażby najlepszy ich koncert nagrany z "Life shit in San Diego" to była stara dobra meta tylko bez Clifa na pokładzie. Osobiscie dla mnie przełom to kolejny "czarny album". Tu słychać, że zaczeli eksperymentować od zejścia ze sceny heavy metalowej na coś pokroju komercji- choć darze ten album sentymentem.
@Spider najlepszy koncert to chyba Live Shit Binge & Purge z Seattle, chociaż na live to posklejali parę koncertów.
Natomiast ja uważam że śmierć Cliffa to taki punkt zwrotny: wierzę że na AJFA były też jego pomysły a potem Black Album świetny ale to już coś innego. No a potem się skończyli, wiadomo.
A Forest of Stars zniknęło na parę lat z radaru, ale wysmażyli w końcu nowy album i pierwszy singiel zwiastuje coś wybornego. Polecam fanom awangardowego bleku.
Właściwie jest to chyba ostatni (albo jeden z ostatnich) z mojej niespisanej listy zespołów, których jeszcze nie widziałem na żywo, a chciałbym i nie jest to niemożliwe.
przez ostatnie pół roku pracowałem nad coverem piosenki zespołu Architects. Zapraszam do obejrzenia. Aktywność pod filmikiem mile widziana (algorytm YouTube bardzo nie lubi mój kanał).
@bscoop skończyłem dawno temu szkole muzyczną, ale tam uczyli gry na instrumentach, a nie samej produkcji muzyki, takze w kwestiach produkcji jestem samoukiem