Ostatnio noce sprzyjają patrzeniu w gwiazdy
Zamówienie od powracającego klienta, który jakiś czas temu zamawiał u mnie pudełko na pierścionek zaręczynowy
#rekodzielo #handmade #diy #slub #tworczoscwlasna #gwiazdy




Ostatnio noce sprzyjają patrzeniu w gwiazdy
Zamówienie od powracającego klienta, który jakiś czas temu zamawiał u mnie pudełko na pierścionek zaręczynowy
#rekodzielo #handmade #diy #slub #tworczoscwlasna #gwiazdy




Zaloguj się aby komentować
Niezmiennie polecam twórczość koleżanki @Apaturia, tym razem skrzyneczki na herbatę!
Skrzyneczki i kuferki - produkcja, dystrybucja, wysyłka.
Od dzisiaj każda herbatka z Lovecraftem 😃
#chwalesie #herbata #lovecraft






Zaloguj się aby komentować
#cobarcolrobi
Projekt Cthulhu, wpis 8
Gotowe. Od pierwszego wbicia szpadla w ziemie minęło 3 miesiące. Wyżyć się chyba z tego nie da xD
Oto i mój DIY wielki przedwieczny. Wyszedł tak jak sobie wymarzyłem - średnio.
Tak, widzę że oko mu opada xd
Projekty łatwo się zaczyna, trudno kończy, więc pozwól mi losie napawać się tym momentem.
https://convertandedit.com/share/direct/b7481df3-b3bb-4632-818a-eff548b9603d.mp4
#majsterkowanie #diy #lovecraft
Zaloguj się aby komentować
#cobarcolrobi
Projekt Cthulhu wpis 7
Trochę czasu minęło, Cthulhu zdążył nieco wyschnąć. Podjąłem decyzję że nie będę go wypalał bo mi się biedak popęka, zamiast tego jak całkiem wyschnie to dostanie dobre malowanie. Zajął swoje miejsce pośród książek #lovecraft natomiast małym problemem jest że ta półka znajduje się wysoko i pod kątem jaki to wymusza na widzu - nie wygląda to najlepiej.
#diy #majsterkowanie

Zaloguj się aby komentować
Nowe wzory w klimatach Lovecraftiańskich już niedługo dostępne w mojej mikro pracowni
Wnętrze wieczka pudełka ma domyślnie wyklejkę filcową, ale można też wymienić ją na wklejkę z personalizacją - taką jak inicjały, imię, ulubiony Lovecraftiański symbol, co kto lubi. Promocyjna cena za zestaw to 150 zł plus koszty wysyłki.
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart
#rekodzielo #handmade #rpg #lovecraft #zewcthulhu #fantastyka #fantasy #tworczoscwlasna #diy

Zaloguj się aby komentować
Wiosenne porządki w Pracowni Apaturium! 🪻
https://allegro.pl/uzytkownik/Apaturia?order=p
#apaturiart #rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #fantastyka #fantasy #magia #smoki #rpg

Zaloguj się aby komentować
#heheszki #horror #lovecraft i może trochę #britishhumor
Epiphany Continuum
https://youtube.com/shorts/1D51-B9ee9U?is=6KLbNwomvDraxH4A
Disclaimer: post nie ma nic wspólnego z zebraniem o pioruny, ani z tym, że nazwa aktualnej rangi okrutnie mnie irytuje.
Zaloguj się aby komentować
Skrzynka-grymuar z czaszkami i mackami oraz inne podobne skrzyneczki z mojej mikropracowni polecają się jako prezenty dla miłośników #rpg i nie tylko
Tradycyjnie drewno zdobione w technice mixed media, z grafiką nakładaną w technice decoupage, ręcznie formowanymi i malowanymi detalami wypukłymi z naturalnej glinki, wzorami z pasty szklistej i imitacjami stron, okuć i zwięzów, dzięki którym skrzynka wygląda jak prawdziwa księga. W centrum oko pod szklanym kaboszonem.
Wnętrze wieczka zdobione grafiką i wypukłym motywem, środek podzielony przegródkami i wyklejony na dnie czarnym filcem. Z przodu metalowe zapięcie. W grafikę wkomponowałam fragmenty oryginalnego średniowiecznego grymuaru dla lepszego klimatu. Wymiary skrzynki z zewnątrz: ok. 22,5 x 17 x 4,5 cm.
Skrzyneczka jest dostępna tutaj , a inne moje pudełka dostępne od ręki - tutaj . Więcej moich prac do obejrzenia jak zawsze na tagu #apaturiart
#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #diy #gry #lovecraft #zewcthulhu #fantastyka #pracowniaapaturium





Zaloguj się aby komentować
Tak zimno, że aż skrzyneczka mi zamarzła
Coś pasującego do aktualnej zimowej atmosfery - nieduże pudełko inspirowane twórczością Lovecrafta i antarktycznym horrorem, z ręcznie rzeźbionymi, malowanymi i lakierowanymi detalami wypukłymi i przejrzystymi, wypukłymi zdobieniami imitującymi lodową powłokę. Kompozycja ozdobiona projektowanymi przeze mnie szklanymi kaboszonami imitującymi oczy, dno pudełka wyklejone czarnym filcem.
Skrzyneczka ma wymiary 14,5 x 9 cm i świetnie sprawdzi się jako dice box lub pudełko na inne drobne przybory do #rpg #zewcthulhu , ewentualnie na inne, niezwiązane z grami drobiazgi. Zamarzło bardzo porządnie, więc raczej nie ma szans na to, że kiedyś się rozpuści i uwolni zamrożony w nim bluźnierczy horror
Tę i inne moje skrzyneczki można nabyć tutaj lub skontaktować się ze mną w sprawie zakupu bezpośrednio przez PW. Zbieram też już zamówienia na pudełka personalizowane na terminy okołowalentynkowe - jeśli ktoś byłby zainteresowany, również zapraszam do kontaktu
#rekodzielo #handmade #tworczoscwlasna #lovecraft #fantastyka #gry #diy #sprzedam
#apaturiart





Zaloguj się aby komentować
#rozdajo ręcznie zdobione, smocze pudełeczko w zimowych klimatach!
Pudełeczko jest małe (przekątna wewnętrzna około 6 cm), zaopatrzone w metalowe zapięcie i wyklejone czarnym filcem. Na wieczku niebieskie smocze oko pod szklanym kaboszonem w ręcznie rzeźbionej i malowanej oprawie, do tego imitacja lodowej powłoki i kryształków lodu oraz ozdobne, lekko metalizowane obrzeże. Całość zabezpieczona lakierem.
Pudełeczko trafi do jednej z osób, które zapiorunują ten wpis - nie próbowałam jak dotąd hejto-losu, ale mam nadzieję, że jakoś ogarnę i nic nie zepsuję. Ogłoszenie wyników w środę o 20:00. Przesyłka oczywiście na mój koszt.
A jeśli ktoś szuka jeszcze prezentu last minute w klimatach #akwarystyka #przyroda #fantastyka #fantasy #lovecraft #dnd, niedawno wrzuciłam skrzynki, które aktualnie mam na stanie, na allegro (nazwa użytkownika ta sama, co tutaj). Jeżeli ktoś nie lubi tam kupować, ale byłby zainteresowany nabyciem któregoś pudełeczka z oferty, zapraszam do kontaktu - przy zakupie bezpośrednio ode mnie jest rabat
#smoki #rekodzielo #handmade #apaturiart



@Gubernator Dziękuję! Pewnie, że można - cała oprawa oka na wieczku jest ręcznie rzeźbiona z glinki i pomalowana. Do posrebrzenia użyłam srebrnej farby akrylowej i srebrno-niebieskiej pasty metalicznej, plus dodałam trochę płatków szklistych dla bardziej "lodowego" efektu. Wzór na obrzeżu został posrebrzony w podobny sposób, tu z kolei użyłam fragmentów ażurowego dekoru z foremki i pasty puchnącej.
Wylosowany piorun z wpisu - @bojowonastawionaowca
https://hejto-los.pl/9bb92f0d-1118-4569-93e0-0c7b38547412
#hejtolos
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Zaloguj się aby komentować
To właśnie ta konsekwencja oraz wierność klimatowi opowieści grozy sprawiły, że Call of Cthulhu stał się jednym z najbardziej szanowanych i najdłużej żyjących systemów RPG, a wręcz prawdziwą ikoną gatunku.
#ciekawostka #callofcthulhu #lovecraft #horror #rpg #gry #grybezpradu #gryfabularne

Zaloguj się aby komentować
1595 + 1 = 1596
Tytuł: Koty Ultharu
Autor: H. P. Lovecraft
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377313787
Liczba stron: 244
Ocena: 5/10
Noooooo, jak książka się zaczęła to nie sądziłem że finalnie dostanie 6 xd
Większość tego świata snu to o kant d⁎⁎y potłuc, i to tak serio.
Dla przykładu:
"Stefan był marzycielem, nagle statek z białym dziadem wziął go na pokład i popłynęli do Whalwoxidhw która była krainą pełną szczęścia ale potem popłynęli do Osnajahvakapcusn która byla pełna zdziwienia ale Stefan chciał popłynąć jeszcze do Ykwjzyababwi która była zakazana ale stary dziad powiedział "nie płyńmy" ale Stefan się uparł i popłynęli ale wypadli za mapę świata i wtedy się obudził i w sumie nie wiadomo co się stało."
Brzmi jakbym miał udar? No więc przepraszam za spoiler ale streściłem Wam właśnie jedno z opowiadań z książki...
Dokładnie tak one wyglądają, jedno po drugim.
To skąd opinia "6" czyli "dobra"?
A no bo po dobrym tuzinie takich opowiadań nagle przychodzi "W poszukiwaniu nieznanego Kadath" które po pierwsze ma jakiś sens, po drugie jakaś akcje, po trzecie jest całkiem fajne, a po czwarte nagle nadaje też sens wszystkim tym bzdurnym opowiadaniem, bo umieszcza je w faktycznej przygodzie. Przestają być światotwórczym ujściem ciśnienia grafomana a stają faktycznym tłem dla jakichś wydarzeń i historii.
Nie nagradza to reszty książki ale zostawia czytelnika z lekkim wrażeniem że "coś jednak zostało naprawione".
Jakbym zaczął od tej książki to zniechęciłbym się okropnie do Lovecrafta. W sumie zmieniam ocenę na 5 :v
Nie wszystkie opowiadania były tak totalnie *słabe* to fakt, ale z *dobrych* było tylko jedno.
Świat snu? Nie dla mnie.
#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto #lovecraft

Zaloguj się aby komentować
Takie tam dwa małe pudełeczka Lovecraftiańskie z mechanizmami i mackami:
#rekodzielo #handmade #diy #hobby #lovecraft #rpg #tworczoscwlasna #apaturiart #pracowniaapaturium



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Vesper zapowiada nowy album Howarda Philipsa Lovecrafta i Francois Barangera. "Widmo nad Innsmouth" w sprzedaży od 14 listopada 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 72 strony, w cenie detalicznej 139,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zafascynowany historią Nowej Anglii młody mężczyzna wyrusza w podróż po dawnych miastach regionu. W drodze do Arkham otrzymuje propozycję skorzystania z linii autobusowej przejeżdżającej przez Innsmouth – odizolowane, nadmorskie miasteczko. Sama wzmianka o tej miejscowości wywołuje wśród mieszkańców sąsiednich miast wyraźną niechęć. W lokalnym muzeum zwracają jego uwagę złote ozdoby pochodzące z Innsmouth – ich kształty i wzory budzą niepokój i niejasne uczucie odrazy. Zaintrygowany, postanawia odwiedzić to miejsce.
Niegdyś tętniący życiem port rybacki i prężne centrum przemysłowe, Innsmouth stało się cieniem dawnej świetności. Mimo obrzydzenia, jakie wywołują w nim nienaturalne rysy niektórych mieszkańców oraz wąskie, mroczne uliczki przesiąknięte duszącym odorem ryb, młody podróżnik nie może oprzeć się pragnieniu odkrycia tajemnicy miasta. W końcu spotyka Zadoka – zgorzkniałego, starego pijaka, który zdradza mu fragmenty mrocznej przeszłości Innsmouth. Opowiada o kapitannie Obedzie Marshu, który w XIX wieku handlował z odległymi ludami Polinezji i założył pogański kult – Ezoteryczny Zakon Dagona. Z czasem sekta podporządkowała sobie całe miasteczko. Zadok twierdzi, że Marsh zawarł diabelski pakt z potworami z morskich głębin – w zamian za niewypowiedziane ofiary zapewniały one Innsmouth dostatek i powodzenie.
Gdy podróżnik przygotowuje się do opuszczenia miasta, jego autobus nagle ulega awarii. Nie ma innego wyjścia – musi spędzić noc w Innsmouth…
Kręte, mroczne zaułki, mieszkańcy o zdeformowanych twarzach skrywający się w rozpadających domostwach, makabryczne legendy o bluźnierczych rytuałach, morskie istoty wynurzające się z cuchnących wód, by łączyć się w nienaturalne związki z ludźmi… W Widmie nad Innsmouth Lovecraft stworzył jedno z najważniejszych dzieł literatury grozy XX wieku – arcydzieło jego „kosmicznego horroru”, które, podobnie jak wiele innych jego opowieści, ukształtowało wyobraźnię pokoleń artystów.
François Baranger, światowej sławy ilustrator i concept artist, znany z pracy przy filmach i grach wideo, od lat zafascynowany twórczością H.P. Lovecrafta, podjął się „cyklopowego” zadania zilustrowania jego najważniejszych dzieł.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #vesper #horror #lovecraft

@Whoresbane Natychmiast przestań!
Zaloguj się aby komentować
Coś dla fanów Lovecrafta.
W Opowiadaniu "Wzgórze" mieszkańcy podziemnego świata czczący Yiga i Cthulhu wspominają konkwistadorowi, że ich bogów uwięziły demony, które spowodowały potop. Nie mogły to być Starsze Istoty, bo one akurat po krótkiej i w sumie niepotrzebnej wojnie podpisały sztamę z Cthulhu w stylu "Wasze lądy, Nasze morza". Mi-Go jeszcze nie było wtedy na Ziemi. A rywalizacja Przedwiecznych i Starszych Bogów to gówniany wymysł Derletha, niepotrzebnie powielany przez Briana Lumleya i każdy fan Lovecraftiany raczej na to pluje. Pozostaje więc cholernie niepokojące pytanie czym był te demony/kosmici, którzy rzucili wyzwanie samym bogom i ich pokonali?
#creepy #lovecraft #horror #literatura
@AdelbertVonBimberstein Bluźnisz
Zaloguj się aby komentować
[REPOST, KIEDYŚ JUŻ WRZUCAŁEM]
Wyżalę Wam się, bo nie wiem w sumie komu mógłbym innemu, żeby mnie za wariata nie wziął xD Hejto to jednak publika cierpliwa. Nie wiem gdzie zacząć więc wybiegnę nieco wstecz, ale obiecuję że przejdę zaraz do konkretów!
Jakiś czas temu zaczęła mi doskwierać suchość oczu, taka bardzo uporczywa. Wiem, że przy pracy przed kompem to dosyć znany objaw, więc po prostu zacząłem sie zaopatrzyć w krople do oczu, ale one niestety pomagały na krótko, a ja konsumowałem ich takie ilości, że pani w aptece zaczęła mnie traktować jak ćpuna. Zrobiłem coś, co facet po trzydziestce robi raczej niechętnie - odwiedziłem lekarza xD co się okazało, to że mało mrugam. Bardzo mało. Praktycznie wcale, czego nie byłem w sumie świadomy. Lekarz powiedział, że obserwował mnie z ciekawości całą wizytę i mrugnąłem... ZERO razy xd "nic dziwnego że pana oczy świerzbią" stwierdził.
I tak zaczęła się moja udręka, czyli szukanie “dlaczego tak mam”. Jeśli oglądaliście Doktora House'a, który dostaje jakiś nietypowy przypadek i poświęca cały swój czas i energię na wyjaśnienie go, to pewnie rozumiecie irytację związana z każdym kontaktem z NFZ. "Nie mruga pan? To proszę zacząć. 200zł proszę". Zacząłem Googlować czy jest więcej takich osób jak ja, ale oczywiście google jak to google - diagnoza to rak albo autyzm. Albo oba. I pewnie bym tak sobie żył podłączony do kropli do oczu niby do kroplówki gdyby nie jedna poszlaka, mianowicie, rozmawiając przez telefon z moją mamą wyżaliłem się, co mi dolega, na co usłyszałem krótki okrzyk szoku okraszony wspomnieniem "tak jak babka" i nagle zabłysło. No przecież! Za dzieciaka słyszałem jak dziadek po pijaku mówił, że moja prababka nigdy nie mrugała tylko patrzyła rybim ryjem przypominając karpia na wigilię. Zapomniałem o tym całkiem, bo mówił też że była przeklęta, i że czarowała, albo że czciła potwora z morza xD i w ogóle dużo rzeczy mówił. W sumie jak tak pomyślę to cała rodzina z tamtej strony była raczej śmieszna xD mówiąc "z tamtej strony" mam na myśli moje tereny rodzinne, czyli zabitą dechami dziurę Arkamowice na przeklętym Podlasiu. Uciekłem stamtąd jak tylko mogłem, a obecnie przy życiu została już tylko moja mama właśnie, którą to z obowiązku odwiedzam raz na parę lat. Kontakt telefoniczny oczywiście mam z nią ciągle, ale szczerze nie cierpię tego miejsca... Na anno domini 2025 wygląda jak Wilkowyje w pierwszym sezonie Rancza, więc tylko wyobraźcie sobie co tam było na przełomie tysiącleci
Po dotarciu na miejsce, miłym zaskoczeniem było, że Arkamowice wyglądały tak jak je zapamiętałem. Niemiłym - że jak to jest k⁎⁎wa możliwe żeby w 15 lat się nic nie zurbanizować XDDDD
Matka powitała mnie od progu, o ile dobrze liczę to nie widzieliśmy się na żywo 4 lata. Nagotowała zagubów, których nienawidzę, i ze łzami w oczach poczęła rozprawiać o ważkości utrzymania relacji rodzinnych, co oczywiście miało za zadanie wpakować mnie w wyrzuty sumienia i zmotywować do częstszych odwiedzin. Nie chciałem prosto z mostu ładować, że ja tu tylko po stare albumy, pamiętniki, notatki, i inne zapiski. Prababka akurat nie była piśmienna, ale może któreś kolejne pokolenie coś naskrobać. Na notatki lekarza nawet nie liczę bo po pierwsze primo skoro nowożytnia medycyna nie umie poradzić, to i antycznej bym nie posądzał o remedium, a po drugie prababka jako lokalny szaman raczej z takich usług nie korzystała. I tak żeby nie sprawić matce przykrości odstawiłem moje badania na dzień drugi, mimo że wewnętrznie aż mnie szarpało żeby poszperać.
Niestety, mój “risercz” nie przyniósł zbyt dobrych skutków, i mimo przewertowania tony makulatury nie znalazłem nic chociażby szczątkowo przydatnego. Byłem na to po części przygotowany, wszak dom w którym się znajdowaliśmy był postawiony dopiero w latach 80, i to przez mojego ojca. Prababka i jej córka (a moja babka) do końca swych dni mieszkały w starej chacie, która już wtedy znajdowała się na totalnym odludziu, a teraz to chyba będzie gdzieś w środku obrośniętej puszczy. Powiem szczerze: cudem byłoby gdyby coś tam jeszcze nie zgniło, ale no muszę spróbować. Matka odradzała mi ten pomysł z niemal paniczną trwogą. Dla niej jestem już "miastowy" i taka wycieczka w głąb starego lasu to niechybna śmierć poprzez zjedzenie zatrutych jagód, i to jeszcze zanim dom zniknie mi z oczu. Myślałem, że z tego względu pójdzie ze mną, ale dość zdecydowanie odmówiła. Posiłkując się notatkami taty oraz szczątkowymi wspomnieniami moich wizyt tam, rozpocząłem podróż. Powiedzieć że było ciężko to jak nic nie powiedzieć. To była istna dżungla! Przedarcie się na miejsce zajęło mi 4 godziny! Dobrze, że ruszyłem skoro świt, bo wracałbym chyba po zmroku. Ludzki umysł to śmieszna rzecz, bo o ile przed ruszeniem przysiągłbym że drogę co najwyżej ledwie kojarzę, tak w trakcie wędrówki wiedziałem doskonale w każdym momencie którędy mam iść. Gdy trafiłem na dom to zaskoczył mnie jego stan. Owszem, był przerośnięty jakimiś bluszczami, ale generalnie wyglądał całkiem… znośnie. Nie zrozumcie mnie źle, na bookingu nie miałby raczej brania (no chyba że jakichś LARPowców) ale nie był tak CAŁKIEM rozwalony. Napawało mnie to lekkim optymizmem. Gdy popchnąłem ciężkie drzwi wejściowe, ich zawiasy urwały się i wrota runęły na podłogę generując tyle hałasu że aż się wzdrygnąłem. Wnętrze przejmowało wilgotnym chłodem i zmurszałym zapachem stęchlizny. Chyba rezydowali tu wandale bo ściany popisane były bordowymi bzdurami wyglądającymi jak szalony język, pełen apostrofów i sylab nie-do-wymówienia, przynajmniej dla mnie. Do tego jakieś rysunki przedstawiające... Chyba ryby? Jakby piranie. Albo coś podobnego. Niestety próżno było szukać książek, bo nawet jak coś znalazłem to rozlatywało się w rękach. Co totalnie mnie zaskoczyło, to że zasłonki były w dobrym stanie. Nie wiem z czego były szyte ale nie rozpadły mnie mimo wilgoci, stęchlizny, i czasu. Dostrzegłem, że jest na nich wyszyty taki sam wzór groteskowej ryby jak na ścianach, ale nie bardzo miało to sens. Jeśliby za wzór odpowiadała babka, to dlaczego popisała ściany i skąd znała litery? Jeśli za napisy odpowiadali wandale to dzierganie firanek nie brzmi jak hobby dla nich. W końcu brzytwą ockhama dotarło do mnie, że pewnie spostrzegli odrażający wzór na firankach, i że był na tyle niepokojący że wpasował w ich gusta, przerysowali go farbą na ściany. Nieco uspokojony racjonalnym wyjaśnieniem wyszedłem z domu tylnymi drzwiami. Zmroziło mnie od stóp do głowy gdy na zarośniętej polanie zobaczyłem grób. Nie spodziewałem się go tutaj. Co prawda nie wiedziałem gdzie pochowano prababkę, ale zakładałem że pewnie na cmentarzysku przy cerkwi. Czyżby jej działalność okultystyczna stanęła na drodze do takiego pochówku? Ostrożnie podszedłem obejrzeć znalezisko. Pierwszym co mnie zaskoczyło, było że grób jak i jego okolica były bardzo zadbane, a już na pewno całkiem odchwaszczone. Ziemia była tak goła, że mama chyba potraktowała ją roundupem, ale skoro dba o niego to naprawdę nie mogła tu przyjść dzisiaj ze mną? I jak w ogóle się tu dostaje, nie wierzę że 4 godziny spacerem. Co zaniepokoiło mnie nieskończenie bardziej, to gdy spostrzegłem że grób miał na kamieniu wyryte nieprzyjemne dla oka ikony, a mówiąc precyzyjniej, miał to samo ohydne okropieństwo co firanki i ściana. Tutaj jednak wyraźnie widać było ząb czasu, i straszna paszcza ewidentnie widziała wiele dziesięcioleci. Grób pozbawiony był znaku krzyża, ale jeśli ten był z drewna to nie miał prawa zachować się po dziś dzień. Zmęczony wróciłem do domu, chociaż o dziwo w tą stronę szło mi o wiele gorzej, jakbym nagle zatracił cały ten zmysł, który do ruin niemalże mnie prowadzi. Dotarłem na miejsce 7 minut po wpół do dziesiątej, gdy akurat zrobiło się całkiem ciemno. Matce ulżyło na mój widok rozchmurzyła się też znacznie. Nie rozmawialiśmy o mojej przygodzie, dopóki przy kolacji nie poruszyłem wątku który mnie ciekawił:
- Grób babki przyprawia mnie o dreszcze. Jak utrzymujesz go tak zadbanego w środku puszczy?
Mama odwróciła się od zlewu bardzo powoli. Ręce miała mokre, ale nie sięgnęła po ręcznik.
Jej odpowiedź zjeżyła mi włosy na głowie i nadal niechętnie wracam do niej wspomnieniami.
– O czym Ty mówisz? Jaki grób? Babka zaginęła na morzu i nigdy jej nie pochowano.
...a ja przecież dotykałem nagrobka. Kamień był ciepły od słońca.
Chcąc pokazać mamie gdzie dokładnie znalazłem nagrobek (bo ona upierała się że na pewno pobłądziłem) sięgnąłem do albumu który wczorajszego dnia przewertowałem na wylot. Zanim trafiłem na zdjęcie podwórka, o które mi chodziło, znalazłem fotografię której istnienia wcześniej nie byłem świadom. Prababka stała tam, jakby utkwiła w czasie, a jej oczy – zbyt duże, zbyt puste, niemal rybie – zdawały się śledzić mnie zza szklonej tafli. Nie wiem czy bardziej zmierziła mnie jej przerażająca groteskowo rybia aparycja, czy może niepowetowane podobieństwo do mnie samego które momentalnie uchwyciłem, i którego nigdy się nie wyzbędę. A może fakt, że jej twarz jednoznacznie odpowiedziała mi na pytanie co było inspiracją do owego monstrualnego symbolu rybiej paszczy, który śnić mi się będzie po nocach.
#creepypasta #tworczoscwlasna #opowiadanie #lovecraft #pastaalewłasna
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
1335 + 1 = 1336
Tytuł: Nemezis i inne utwory poetyckie
Autor: H.P. Lovecraft
Kategoria: poezja
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377313138
Liczba stron: 492
Ocena: 7/10
Tym razem przyszła kolej na tomik poezji. Gdy te kilka lat temu odkryłem Vespera, to po prostu kupiłem jak leci wszystko z napisem "Lovecraft" na okładce i takim właśnie sposobem na półce pojawiły się, poza dwoma wcześniej opisywanymi zestawieniami, mniejsze tomiki, pokrywające się z nimi w ogromnej mierze oraz ww. zbiór wierszy właśnie, za którymi to z reguły niezbyt przepadam. Była to jednak ciekawa odmiana, znacznie przyjemniejsza w odbiorze niż się spodziewałem; do tego obok tłumaczeń znalazły się tu także oryginały wszystkich zamieszczonych utworów, tak więc człowiek mógł posiłować się z angielskim w starym stylu.
Od razu zaznaczę, że jestem prostym człowiekiem i dla mnie wiersz musi się rymować, a ich odmiana biała nie zasługuje nawet na moje pogardliwe spojrzenie. Do tego zwracam szczególną uwagę na rymy, rytm i szeroko rozumianą płynność odbioru (oczywiście bez nazywania rzeczy po imieniu, bo, jak już mówiłem, jestem istotą nieskomplikowaną), natomiast niewielką wagę przykładam do faktycznego przekazu lub drugiego dna, bo do interpretowania lub odkrywania ich skutecznie zniechęciła mnie szkoła.
Tym razem nie będę pisał o wszystkich utworach, bo nawet poświęcenie ledwie jednego zdania każdemu z nich dałoby w rezultacie ścianę bardzo powtarzalnego i zupełnie nieciekawego tekstu. Zamiast tego wspomnę o rzeczach, które wywarły na mnie jakieś wrażenie - czy to dobre, czy też nie - lub po prostu czymś się wyróżniły.
"Grzyby z Yuggoth" - z kronikarskiego obowiązku wspomnę o pierwszym w kolejności w tym zbiorze cyklu 36 sonetów traktujących o rzeczach przeróżnych, przy czym w części z nich można znaleźć fragmenty, które w późniejszych latach staną się mniej lub bardziej istotnymi elementami opowiadań i powieści.
"Aletheia Phrikodes" - wiersz biały, tak więc po prostu przez niego przeleciałem.
"Prastary szlak" - wreszcie aabb, do tego urokliwa, nostalgiczna, acz i posępna atmosfera powrotu na znajome tereny.
"Hallowe'en na przedmieściu" - (tytuł napisany poprawnie) na pierwszy rzut oka bez ładu i składu, ale posiada wyjątkową, bardzo melodyjną formę. Po Polsku nie dało się oddać wszystkich walorów oryginału jednocześnie - rytm trochę ucierpiał.
"Miasto" - ponownie zabawa formą, przy czym tutaj ostatniego wersu każdej zwrotki za nic nie umiałem sensownie wyrecytować. Tego typu utworów znalazło jeszcze kilka i nie wiem, jak się on zwie.
"Październik" - marzycielski, nostalgiczny, w oryginale płynniejszy.
"Do śniącego" - został po mistrzowsku przetłumaczony; oryginał człowiek duka, a spolszczenie recytuje niczym wieszcz. Nastrój także wysokiej próby.
"Psychopompos: opowieść rymowana" - wyróżniające się długością, przedstawia prostą historię.
"Poza Zimbabwe" - w oryginale niesamowicie melodyjne.
"Nathicana" - wiersz biały pełny żenujących powtórzeń i pozbawiony sensu.
"Na marność ludzkich dążności" - niesamowicie aktualne i piękne w swej prostocie.
"Na śmierć krytyka poezji" - po pierwsze zgrabne - zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu - ale także na ciekawy temat: o tytułowym krytyku, człowieku pełnym sprzeczności, cenionym za jedne cechy, za drugie niemal wzgardzanym; o mieszanych uczuciach - podmiotu i innych - związanych z jego odejściem.
"Sir Thomas Tryout" - tak jak nie cierpię kotów, tak owy kawałek na cześć zmarłego przedstawiciela tego gatunku należącego do pewnego dżentelmena był doprawdy uroczy.
"Papier jałowy" - z dopiskiem "poemat o głębokiej nieistotności" jest wierny i jednemu, i drugiemu. Bełkot, w którym nawet nie próbowałem doszukać się sensu. W posłowiu okazuje się, że zawiera mrowie nawiązań. Jest to na szczęście parodia utworu, którego Lovecraft nie cenił, tak więc negatywne odczucia są jak najbardziej na miejscu.
"Wyrafinowanemu młodemu dżentelmenowi" - o problemach starszego pana w znalezieniu wartościowej lektury dla wnuka. Cały wiek później problemy wciąż te same.
Także i ten tomik wzbogacony jest o wartościowe posłowie nadające kontekstu i umiejscawiające poezję pośród całości twórczości Lovecrafta. Jak już wspomniałem na początku, ogólny odbiór większości zawartości tej książki był lepszy niż się pierwotnie spodziewałem: poza wierszami białymi i innymi dziwnymi przypadkami reszta utworów była napisana rymem, prostszym lub bardziej wyszukanym. Nastroje w nich panujące są różne, na takie też mniej więcej kategorie zostały podzielone.
Generalnie umiarkowanie polecam: jak ktoś lubi wiersze, to dlaczego nie spróbować tych spod pióra Lovecrafta? I na odwrót: jak ktoś lubi Lovecrafta, to dlaczego nie spróbować jego mniej typowej twórczości? Równie dobrze można potraktować to jako odskocznię od zwyczajowo pochłanianej prozy, tak jak miało to miejsce po części w moim przypadku (a tylko po części, bo sięgnąłem po to jako kontynuację styczności z tym autorem, a nie stricte przerwę od prozy).
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lovecraft #vesper #poezja #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować