Zdjęcie z pokładu niezidentyfikowanego żaglowca, podczas okrążania przylądka Horn.

Zdjęcie z pokładu niezidentyfikowanego żaglowca, podczas okrążania przylądka Horn.

Zaloguj się aby komentować
Taka tam ciekawostka. Mapka przedstawia różnorodność występowania gatunków drzew w USA. Wychodzi na to, że w połowie stanów jest to jeden gatunek.
Ciekawostka #2: podobno brak różnorodności drzew pokrywa się z mapką występowania depresji w USA.

Zaloguj się aby komentować
Cześć!
Może pamiętacie, a może nie ale wcześniej opisywałem zdjęcia satelitarne.
Tak, dzisiaj znalazłem odrobinkę czasu aby takie zdjęcie wygrzebać ze stosu innych zdjęć satelitarnych i tych zrobionych przez astronautów z ISS NASA i pokazać Wam bardzo charakterystyczny półwysep, który ulokowany jest na wschodnim wybrzeżu nowozelandzkiej Wyspy Południowej.
Wyspa została nazwana na cześć Josepha Banksa, który był uczestnikiem wyprawy Jamesa Cooka, który uznał w 1770 roku ów półwysep za wyspę, zaś w 1809 roku odkryto jednak, że kształtem wygląda na półwysep.
Jego powierzchnia zajmuję około 1150 kilometrów kwadratowych.
Ma również swój najwyższy szczyt, który pnie się na wysokość 919 m n.p.m, a krajobraz jest tam górzysty, z licznymi zatokami.
Warto tutaj wspomnieć, że sam półwyspem jest zamieszkiwany przez 7,6 tys. osób.
-Na północ od półwyspu znajdziecie miasto o nazwie Christchurch - drugie pod względem ludności miasto w Nowej Zelandii, które zajmuję powierzchnię 425 kilometrów kwadratowych.
-Od wschodu mamy zatokę Pegasus, oraz Ocean Spokojny.
-Na południe od miasta znajdziecie jego port Hills, rozległe wzgórza oraz zatoczki, o których wspominałem wcześniej.
-Na zachód od półwyspu znajdziecie słonawe jezioro przybrzeżne, które zwie się Ellesmere i ma powierzchnię 198 kilometrów kwadratowych.
Gdy spojrzycie na zdjęcia satelitarne, zobaczycie jasne zabarwienie, na zachód od zatoki i jeziora, oraz na wschód w samej zatoce Pegasus.
To zabarwienie to nic innego jak osad górski, który nanoszony jest przez dwie rzeki, które nazywają się Waimakariri i Rakaia. Obie swoje źródła mają w Alpach Południowych inaczej nazywanych Alpami Nowozelandzkimi, pasmie górskim biegnącym wzdłuż większości zachodniego wybrzeża Wyspy Południowej, w dalszym swoim biegu zasilają wspomniane wcześniej jezioro Ellesmere.
To zdjęcie zostało zrobione przez astronautę z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 18 marca 2021 roku.
Źródło:


"Obie swoje źródła mają w Alpach Południowych"
Moje pierwsze pytanie, które sam sobie zadałem, brzmiało tak: "jakim cudem wpływa tam rzeka, która źródło ma w Alpach" xdd. Najlepsze, że przez kilka sekund, jeszcze troche poza pełną świadomością, kombinowałem, że może rzeka jakimś cudem tam dopływa, może koryto ma pod oceanem czy coś, czy też że może chodzi o wody podziemne xd
@HaHard Sprawdziłem, inaczej nazywają się to Alpy Nowozelandzkie, dodam to aby było jasne ;d Ale powiem szczerze, że gdy się przygotowywałem to sam miałem Mindfucka xd
Zaloguj się aby komentować
Malé - stolica Malediwów - to chyba najbardziej absurdalnie wyglądające miasto świata: mała wyspeka pośrodku błękitnego oceanu, gęsto zabudowana wieżowcami i reprezentacyjnymi gmachami. To największe miasto świata położone na atolu koralowym.
Nie ma tam już miejsca, żeby wznosić nowe budynki, więc zaczęto wypełniać okoliczną lagunę, tworząc nowe, sztuczne wysepki. Używane są w tym celu między innymi śmieci ze stolicy, bo przecież nie ma gdzie ich wywieźć. Na jednej takiej wysepce - Hulhumalé - zbudowano już nowoczesną dzielnicę mieszkaniową, szkoły i zakłady przemysłowe. Pomiędzy wyspami Malé i Hulhumalé znajduje się jeszcze jedna wysepka - Hulhulé - na której mieści się międzynarodowy port lotniczy. Te trzy wysepki są od niedawna (2018) połączone mostem (oczywiście zbudowanym przez Chińczyków, jak niemal wszystko w biedniejszych państwach Azji).
A jak gdyby ktoś się pytał, co tam robią ze ściekami: otóż, niestety, są one nieoczyszczone odprowadzane wprost do morza przez specjalne grube rury na obrzeżach głównej wyspy. Wylew ścieków następuje co pół godziny i - co ciekawe - rybom się to najwidoczniej podoba, gdyż gromadzą się przy rurach i czekają na ten moment. Również mieszkańcy stolicy nie mają nic przeciwko pływaniu w zanieczyszczonej ściekami wodzie.
Na zdjęciu widok na główną wyspę Malé sprzed budowy mostu.

Zaloguj się aby komentować
Kolejne pytanko geograficzne ode mnie.
O istnieniu których państw na świecie najłatwiej zapominacie? Tzn. są Waszym zdaniem zupełnie "nudne" i nic się tam dzieje? Albo dzieje się, tylko nie dociera do publicznej wiadomości?
Mam tu na myśli "duże" państwa, któych nie trzeba szukać na mapie z lupą: umówmy się, że powyżej 10 000 km².
Dla mnie to będą:
Mołdawia - chyba najłatwiejszy do przeoczenia kraj w Europie. Chociaż w sklepach jest sporo mołdawskiego wina, więc przynajmniej jakoś zaznaczają swoją obecność na mapie świata.
Paragwaj - mam wrażenie, że jest kompletnie w cieniu swoich sąsiadów. Ale Wojtek Cejrowski tam bywał, więc może niektórym Polakom obił się czasem o uszy.
Gujana - nie istnieje w mediach i chyba nawet się nie stara przyciągnąć turystów.
Surinam - jak wyżej.
Belize - jak wyżej.
Gwinea Bissau - żeby się czegokolwiek o niej dowiedzieć, trzeba samemu poszukać, a że mało kto wie o jej istnieniu, to i mało kto szuka.
Republika Środkowoafrykańska - chociaż pojawiała się w mediach np. w kontekście ataków terrorystycznych, to ma zupełnie nijaką nazwę; można powiedzieć, że wśród krajów świata to taki odpowiednik "Wygwizdowa" czy "Pipidówki".
Kongo - ale nie Demokratyczna Republika Konga, tylko to drugie, ze stolicą w Brazzaville. Jak na Afrykę, jest tam aż za spokojnie. Może to i nawet dla nich dobrze.
Laos - podobnie jak w przypadku Paragwaju jest zupełnie w cieniu sąsiadów. Czyżby z powodu braku dostępu do morza?
Wyspy Salomona - to wcale nie są takie małe wysepki, ale nic o nich nie słychać i raczej nie są popularne wśród turystów (o dziwo, o pobliskim Vanuatu jakoś słyszałem więcej w TV i nawet znam osobiście osoby, które tam były).
Oczywiście to moje subiektywne oceny. Zgadzacie się z nimi? Macie jakieś własne przykłady?
Zaloguj się aby komentować
Takie pytanko geograficzne...
Które kraje na świecie są według Was położone ZASKAKUJĄCO blisko siebie? Nie muszą bezpośrednio ze sobą graniczyć - wystarczy że znajdują się dużo bliżej siebie, niż świadczą duże różnice kulturowe między nimi i to, jak się powszechnie ludziom w Polsce/Europie wydaje.
Ja podam dwa przykłady od siebie:
Australia i Indonezja. Pomimo że wystarczy jedno zerknięcie na mapę, by zauważyć bliskość obydwu państw, w ogóle nie spotykam się, by były wymieniane w jakimś wspólnym kontekście. Są jakby dwoma zupełnie odrębnymi światami. A przecież z niektórych indonezyjskich wysp bliżej jest do wybrzeży Australii niż do Dżakarty.
Bangladesz jest bardzo blisko Bhutanu i Nepalu, rozdzielony tylko wąziutkim pasem należącym do Indii. A różnice kulturowe i religijne są tak duże, że bardzo rzadko - o ile w ogóle - myśli się o tych trzech państwach jednocześnie (tzn. o Nepalu i Bhutanie często tak, ale nie razem z Bangladeszem).
@adrian-wieczorek Zależy, gdzie mieszkają. W Nadrenii Północnej-Westfalii widać wiele podobieństw do Holandii. Natomiast w Brandenburgii czy Saksonii jest już bardziej podobnie do Polski, a np. w Bawarii do Czech. Takie kontinuum kulturowe.
Tym co najbardziej mnie zaskakuje po przekroczeniu granicy DE-NL jest to, że po stronie holenderskiej nagle drogi stają się węższe (ale z lepszym asfaltem( i bardziej zapchane, a wszystko wokół wygląda jakby wyszło prosto z drukarki 3D (tzn. strasznie sztucznie, nawet warzywa i owoce w sklepach wyglądają jak z plastiku).
@adrian-wieczorek yyy politycznie tez PL i DE to to samo (nie sluchaj propagandy)
@Bipalium_kewense w krajach, ktore podalem, chodzilo mi o to, ze sa obok siebie a sa calkowicie inne (źle zrozumiałem koncept, tak jaby na opak ;)). No taki Irak i Iran to jest w ogole niezly bajer. Jedyne co ich łączy to islam (i to nie do konca, bo inne odlamy)
Estonia i Łotwa. Zgodzę się Łotwa kiedyś tak, Łotwa teraz w ogóle nie.
Najlepsze jest Mongolia i Chiny, wielu myśli, że są podobne, a tak naprawdę to łączy ich granica i to, ze mają skośne oczy
@siRcatcha Część Mongolii (Mongolia Wewnętrzna) jest prowincją autonomiczną w Chinach, nie powiem więc, by nic ich nie łączyło. Ciekawostka: rząd Republiki Chińskiej (na Tajwanie) uznaje CAŁĄ Mongolię za część Chin, tak samo zresztą jak np. należącą do Rosji Republikę Tuwy czy Badachszan w Tadżykistanie i Afganistanie. No i oczywiście Tybet.
Zaloguj się aby komentować