Koegzystencja świata ludzi, bestii i demonów zostaje zakłócona przez potężną istotę, powracającą do życia po 3000 lat, której celem jest podporządkowanie sobie całej ziemi.
Najbardziej brutalne, zboczone anime jaki widziałem. Jedna z scen przekracza granice wszelkiego smaku.
Dwóch wykopków porywa laskę z LinkedIna. Kreacje są na tyle przekonujące, że szybko przestałem trzymać którąś stronę i stwierdziłem, że niech się debile pozabijają nawzajem.
#kino #filmy #gownowpis #pytanie #weekend #komiksy Mowa o Harley Quinn ze stajni DC Tak lubię te odmóżdżacze jak i stajnie MARVEL ale tam się wkurwiłem bo mi uśmierciły Czarna Wdowa. Jak myślicie która której by wpierdol spuściła bo mowa tutaj o pani psycholog która najpierw robi a potem pomyśli. Czy wyważona emocjonalnie baletnica która analizuje każdy swój krok?
Która postać Ci przypadła do gustu i która by wygrała starcie :)
@Alawar I co to zmienia? Mam rozumieć, że jak jakiś nastolatek ogląda teraz np. Ojca Chrzestnego to możesz mu spierdolić seans spoilerując zakończenie? No bo przecież to stary film...
Wiedeń tuż po wojnie. Amerykański pisarz Holly Martins przyjeżdża do tego podzielonego na cztery strefy okupacyjne, zniszczonego miasta zaproszony przez swojego przyjaciela. Okazuje się jednak, że ten nie żyje. Został potrącony przez ciężarówkę. Okoliczności wypadku są dość niejasne. Pisarz, autor powieści kowbojskich, próbuje zgłębić tajemicę śmierci przyjaciela. W pewnym momencie stwierdza, że jest obserwowany...
Rewelacyjny film-noir. Głównie za sprawą ujęć i kadrów. Niejednokrotnie można zrobić stopklatkę i wydrukować z niej piękny plakat. To chyba pierwszy film czarno-biały jaki widziałem, który był jako taki nakręcony bo na to pozwalała ówczesna technologia ale wydaje się jednocześnie, że to celowy i bardzo trafiony zabieg. Gra świateł i cieni jest tu wg mnie mistrzowska. Często używany kadr holenderski podkreśla atmosferę suspensu. Jest to jednak trochę nietypowy film-noir ponieważ dużo w nim czarnej komedii co wg mnie trochę mu odbiera od bycia pełnoprawnym filmem tej kategorii. Jednocześnie spełnia on praktycznie wszystkie jej wymagania chociaż widać, że nie jest to celowy zabieg reżysera. Bardzo ciekawa pozycja na liście. Jest to ostatni film-noir z lat '40 na mojej liście.
No, Netflix się spisał tym razem, bardzo fajna wersja. Zapraszam na #piechuroglada
---------
Tytuł: Faraon
Rok produkcji: 1965
Reżyseria: Jerzy Kawalerowicz
Kategoria: #kostiumowy #dramathistoryczny
Czas trwania: 180 min
Moja ocena: 8/10
Młody następca egipskiego tronu postanawia wypowiedzieć wojnę kapłanom, starając się odzyskać pełnię władzy, jaką w jego mniemaniu powinien mieć faraon.
Pierwszy raz oglądałem ten film i kurczę, muszę przyznać, że całkiem nieźle się broni jak na dzieło mające na karku tyle lat. Jest bardzo ambitny, ma fenomenalnie skomponowane kadry. Podobały mi się także lokalizacje i stroje, a pełna intryg historia wciągnęła i zainteresowała. To co trochę odstaje, to aktorstwo niektórych zaangażowanych (przeszkadzał mi zwłaszcza Andrzej Girtler grający Ramzesa XII), sceny batalistyczne, a także udźwiękowienie i kierunek muzyczny, ale jest to coś, co jednak jestem w stanie zrozumieć biorąc pod uwagę wiek obrazu oraz kraj produkcji (hehe). Ogólne wrażenia na duży plus. Polecam nie tylko fanom polskiego kina ubiegłego wieku.
"A co gdybyśmy zabili jednego robota żeby widz nie był pewien czy jego ulubiona postać wytrzyma do końca? Przy okazji dzieci rzucą się żeby wykupić zabawki tego martwego".
A Hasbro usłyszało "Zabijmy WSZYSTKIE roboty, które dzieci znają i wyczyścmy magazyny".
Czy można powiedzieć, że moc Johna to dar (od Boga)? Pewnie tak. W końcu ten czarnoskóry mężczyzna potrafił uleczyć poważną chorobę, a nawet przywrócić do życia.
Jednocześnie odczuwanie czyichś emocji na taką skalę i możliwość zajrzenia komuś w serce poprzez dotyk zdecydowanie było przekleństwem.
Jeszcze jak pomyślę sobie, że gdyby ktoś spoza strażników więziennych i osób z nimi powiązanych uwierzył, że John posiada moc uzdrawiania, to zdecydowanie skończyłoby się to źle. Jeśli nie zostałby zabrany gdzieś w celu przeprowadzenia na nim badań, to z pewnością chodziłyby do niego pielgrzymki z prośbą o pomoc. A gdyby tylko odmówił, ponieważ każda próba bardzo go męczyła, szybko stałby się wrogiem. „Tamtemu pomogłeś, a mnie nie chcesz?”
Stephen King potrafi zagrać na emocjach i nie będę ukrywał, że to mu się udało. Końcówka historii doprowadza do łez, szczególnie że bohaterowie zdają sobie sprawę ze swojej bezsilności i wiedzą, że prowadzą na krzesło niewinnego człowieka.
Mimo to uważam, że poniekąd wyświadczyli mu przysługę.
Dawno czegoś takiego przerażającego nie oglądałem (chociaż to uderza na trochę innych poziomach niż tradycyjny horror). Wolałbym to jednak obejrzeć w domu, bo były momenty, że trzeba było je rozchodzić. I mimo tego całego pierdolnika nie zjebali nawet zakończenia.
Podczas silnego huraganu były żołnierz armii amerykańskiej stawia czoła gangsterom, którzy opanowali hotel na Florydzie.
Humphrey Bogart zagrał średnio. Najlepiej wypadł Edward G. Robinson jako Johnny Rocco, gangster przewodzący gangusom, którzy terroryzują właścicieli hotelu. Historia bez rewelacji, dreszczowiec w zamkniętym budynku podczas burzy. Role kobiece również bez szału. Ogółem średni film, zdecydowanie nie-noir.
No i to się oglądało! Tym razem historia filmowa obleczona prawdziwym mięsem fabularnym.
Akcja filmu dzieje się kilkanaście lat później po powstaniu śląsku (wtedy toczyła się akcja "Sól ziemi czarnej").
Mamy tu Jasia, młodego górnika, na którego po skończonej szychcie czekają jego synkowie, którzy zabierają od niego rzeczy i ruszają razem z nim do domu. W domu czeka piękna, młoda i kochająca żona, która umyje Jasiowi z synkami nogi, poda mu ciepły obiad. Brzmi mocno patriarchalnie, ale takie czasy wtedy były, zresztą Jasio kocha mocno swoją rodzinę, a na dzielni jest traktowany jak król.
Wszystko się zmienia, gdy nadchodzi wiadomość, że kopania ma zostać zalana, a wszyscy górnicy zostaną zwolnieni. Chopy postanawiają nie wracać więc z szychty i zaczynają strajk.
Jasio z jednej strony chce popierać kolegów i swoją pracę, a z drugiej strony boi się, że nie zobaczy już swojej rodziny - losy tego wszystkiego uderzają w niego i mężczyzna żyje w pewnego rodzaju wewnętrznym dysonansie co nie przeszkadza nam oglądać z jego perspektywy losy tegoż strajku.
Bardzo dobrze się oglądało, sporo humoru, wyrazistych postaci i naprawdę wspaniałych zdjęć Stanisława Lotha.
@Telezajaczek raczej matriarchalnie - za staryj piyrwy wszytko boło na gowie baby, dom, dziecka. Chop robioł na grubie, przynosił geltag, ale to baba rzondziła w doma