Trzynaste piętro. (1999) lektor https://www.cda.pl/video/27744448db Film „Trzynaste piętro” (1999) i „Matrix” (1999) to dwa dzieła science-fiction o symulowanych światach, które miały premiery w tym samym roku, ale „Matrix” odniósł gigantyczny sukces, podczas gdy „Trzynaste piętro” przeszło bez echa . Fabuła: Obie produkcje opierają się na motywie światów wirtualnych, jednak w „Trzynastym piętrze” bohaterowie tworzą symulację Los Angeles z lat 30. XX wieku, nie wiedząc, że ich własna rzeczywistość również jest symulacją wyższego poziomu #filmy
Właśnie doczytałam, że Dorian to domknięcie "trylogii berlińskiej". Tak się składa, że na #nowehoryzonty widziałam dwa poprzednie filmy, które bardzo mi się podobały, ładnie wbijały się w wytrenowanie moje filmowe i męczącą potrzebę dobrego arthouse'u, a nie arthouse dla samego arthouse'u.
Dorian Gray, bogaty narcyz zostaje wytypowany przez szefową wielkiego konsorcjum medialnego na nową gwiazdę celebrycką. Z matematyczną precyzją wraz z doradczyniami układa życie Doriana, np. sprowadza go do zakochania z aktorską gwiazdą opery, a potem rozkłada ten związek jak sobie chce.
Oczywiście w pewnym momencie nasz ciągnięty jak po sznurku Dorianek kapnie się, że jest praktycznie bezwolny, i ruszy po swoje.
Może i czytacie to i myślicie - ej, fajna tematyka, zerknę. No, tylko spodziewajcie się dziwaczności - medialne szefowe przypominają bardziej dziwne roboty - zdjęcia robione przez paparazzi wyświetlają na czarno-białych telewizorach, które są obwiązane drutem kolczastym.
Samego Doriana gra kobieta, choć trzeba przyznać, że pani Veruschka von Lehndorff ma dość androgeniczną urodę. Aktorstwo jest surowe, czasem specjalnie przesadzone. Są i piosenki, co zauważyłam już w poprzednich filmach trylogii, że piosenka być musi. Piosenki są jeszcze bardziej arthousowe niż sam film, o ile tak można. Jedna z piosenek w filmie o Dorianie rozjechała mnie totalnie - nie mogłam przestać się śmiać.
Myślę, że akurat humor w filmach pani Ottinger jest specjalnie umieszczany - tak, jakby trochę parodiowała swoją historię, co jest już wyczynem, bo czyż reżyserka nie parodiuje rzeczywiści w swoich filmach? Na pewno w Dorianie, gdzie tworzenie celebryckiej gwiazdy z naiwnego chłopaka wbija się w szambo serwowane ludziom w postaci plotek z kolorowej, brukowej prasy.
Bal prasowy, na którym Dorian spotka swoją miłość, przypomina teatr kukieł - nikt się nie uśmiecha, ludzie tańczą jakby musieli robić to za karę. Cała sceneria to ściany i słupy oklejone gazetami. Dopiero gdy pojawia się Andamana i Dorian ożywia się - dopiero wtedy scena zyskuje trochę życia.
Dorian od razu znajduje nić porozumienia i prosi Andamanę by poszli gdzieś gdzie można pobyć w spokoju. A kolejna scena to stulone twarze Doriana i jego wybranki, a w tle ktoś drze japę "ich liebe dich!". Okazuje się, że owo spokojne miejsce to koncert punkowy.
Taki to humorek wkręcała reżyserka.
Możliwe, że w moich słowach tkwi zachęta, i jest takowa, bo mi film oglądało się fantastycznie - bawiłam się wyśmienicie, ale uważajcie. Ten film jest dziwaczny, kiczowaty, często niezrozumiały, pokręcony - no wyobraźcie sobie niemiecki arthouse na sterydach robiony w latach 80., to może gdzieś zaiskrzy zrozumienie z czym możecie mieć do czynienia.
Chyba przy "Freal Orlando" pisałam, że to taki Jodorovsky, tyle że bez konkretnej fabuły (co jak co, ale i "Święta Góra" i "Kret" mają płynącą fabułę). Co prawa Dorian też już ma tu fabułę, albo jej zalążek, ale dalej to pokraczne dzieło, które może być niezrozumiałe dla wielu i wyglądać jak zbitek niepowiązanych z sobą dziwacznych scen.
Mi to bardziej jednak niż Jodorowskiego przypomina mojego ukochanego Kena Russella, który potrafił nagle nie wiadomo skąd wkleić w sensowną fabułę jakiś dziarski, surrealistyczny motyw. Taka jest właśnie twórczość niemieckiej reżyserki - bierze rzeczywistość zastaną i wywraca ją na drugą stronę, po drodze obrywając to, co wg niej nie jest potrzebne, a doklejając nowe warstwy i w efekcie końcowym dostajemy takie freakowe kino.
Co mnie bardzo cieszy, i sam Dorian jest dla mnie numer 1 z tej berlińskiej trylogii i na pewno będę sięgać w przyszłości po kolejne zwariowane filmy pani Ottinger.
@Herr_Tygrysek nie czytałam, ale podejrzewam, że z samej książki jest wyjęty tylko sam motyw narcystycznego Doriana, a jego portretem nieśmiertelności może być brukowa prasa, która kieruje jego życiem.
Mi się wydaje, że tu reżyserka tylko wyjmuje mit i robi z niego, co jej się zachce. Imo to żadna adaptacja, a jeśli już, to tak luźna jak gumka z rozciągniętych przez lata gaciach.
Tytuł: Backrooms
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Horror, Sci-Fi
Reżyseria: Kane Parsons
Czas trwania: 1h 45m
Ocena: 5/10
Sam w sobie pomysł kupuję w ciemno - nieskończone korytarze, co najmniej niepokojąca przestrzeń i ciągłe poczucie, że domek z kart zaraz się rozsypie - dyskomfort na pełnej kur... Najbardziej jednak boli zmarnowany potencjał, po prostu po opiniach i zapowiedziach myślałem, że doznam większego "wow". Zamysł filmu to gotowy przepis na chory, klaustrofobiczny horror, a tutaj wyszła produkcja, którą obejrzałem bez większych emocji. Czy zmarnowałem czas? Nie. Czy obejrzę kiedyś ponownie? Również nie.
@mehow niepotrzebnie poszli w końcówkę w stylu ni to Czarnej Chaty z Twin Peaks, ni to X-files, tylko zepsuła oryginalny klimat dzieła. Właśnie o to chodzi w koncepcie przestrzeni liminalnych, że człowieka niepokoi sama dziwaczna, obca przestrzeń, a nie potwory i tajna organizacja rządowa.
Film mnie niesamowicie wynudził, jedynie cieszyło mnie jak widziałem "klisze" z popularnych renderów/zdjęć liminal places krążących po internecie.
Moja żona po seansie stwierdziła tylko "kto daje kasę na takie gówno" postanowiłem sprawdzić. Nawet nie masz pojęcia jak zaskoczyło mnie, że to jest na podstawie rozchwytywanego serialu xD
Obsada: Julie Andrews, Omar Sharif , Anthony Quayle (ur. 7 września 1913r)
Czas trwania: 1h 59min
Ocena: 8/10
Judith Farrow atrakcyjna wdowa, spędza wakacje na Barbadosie. Spotyka tam czarującego Feodora rosyjskiego wojskowego, udającego się do Paryża. W rzeczywistości jest on szpiegiem KGB. Przyjaźń szybko się rozwija, ale Judith pozostaje nieugięta na wdzięk Feodora. Romans Judith i Feodora przeradza się w międzynarodową intrygę.
Mroczne miasto (1998) [Lektor PL] - Dark City Rzeczywistość z pogranicza jawy i snu. Młody mężczyzna budzi się w pokoju hotelowym. Nic nie pamięta, a na podłodze znajduje trupa dziewczyny. Z dokumentów, które przy sobie znajduje dowiaduje się, że nazywa się John Murdoch. Ucieka z obcego sobie miejsca, a jego tropem podąża policja i dziwni ludzie w czarnych ubraniach. https://www.cda.pl/video/2837832833 a tu wersja reżyserska https://www.cda.pl/video/21259689ed #filmy
Elizabeth Holmes (ta od Theranosa) najwyraźniej przed pójściem do więzienia znalazła trochę czasu, żeby wystąpić w filmie dokumentalnym. Realizowanym przez Nathana Fieldera. Takiego połączenia się nie spodziewałem. Coś czuje, że będzie srogo ryło beret.
Ta sama historia jak ogladasz film/serial z miejsca które dobrze znasz
typ jedzie sobie fura i nagle znajduje sie za granica albo gniecie w druga strone, albo jak to wszedzie można w szczecinie doplynac łódką (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
W piątek premiera filmu "Oasis. Don't Look Back in Anger". Jestem ciekaw tej produkcji chociaż nie przekonuje mnie za barzo to, że wziął się za to Disney... no ale Oasis to Oasis.
Eric Andre odrzucił rolę, za którą Kieran Culkin zdobył Oscara w filmie „A Real Pain”, ponieważ perspektywa spędzenia dwóch miesięcy w Polsce na kręceniu przygnębiającego filmu o Holokauście z Jessem Eisenbergiem wydawała mu się „k⁎⁎wa straszną mordęgą”.
Są takie dwa wydarzenia we współczesnych dziejach, które nadspodziewanie mocno wpłynęły na moje postrzeganie rzeczywistości która mnie otacza. Jednym z nich są zamachy z 11 września 2001. Miałem wtedy 15 lat, do dziś pamiętam jak wszedłem do knajpy na obiad po całym dniu oderwania od mediów, a tam w radiu leciała transmisja na żywo ze Stanów, która była tak surrealistyczna, że długo myślałem że to słuchowisko a'la "Wojna światów" Wellsa. Dopiero jak dojechałem do domu i spojrzeniu w telewizor zacząłem uzmysławiać sobie skalę tego co się wydarzyło. Mam do dzisiaj zwyczaj, że na początku września wracam do tamtego dnia, czytając lub oglądając coś w temacie, i do dzisiaj czuję dreszcze na wspomnienie tamtych wydarzeń. Dlatego też, gdy zobaczyłem na #netflix nowy dokument z serii "Punkty zwrotne" z 9/11 w tytule to od razu wiedziałem, że muszę go obejrzeć.
Niestety dla mnie omawiana produkcja traktuje ten pamiętny zamach tylko jako punkt wyjścia do rozważań o skutkach jakie przyniósł Ameryce oraz jej mieszkańcom, i to w sposób w moim odbiorze powierzchowny. Brakuje skupienia się na konkretnych historiach, narracja rozmywa się na zbyt dużej ilości wątków, a w drugiej części jest więcej Afganistanu niż powinno być, co w subiektywnym odbiorze nie zachowuje równowagi między elementami opowieści. W konsekwencji trochę nie do końca wiadomo o czym autor chciał opowiedzieć.
@bori Również doskonale pamiętam moment i dzień w którym się to wydarzyło. Choć ja miałem ledwie 11 lat. Cały dzień spędziłem grając w piłkę i wróciłem dopiero wieczorem. Pamiętam jakiś apokaliptyczny klimat w domu, oraz moje własne przerażenie na to co widzę, zwłaszcza, że dorwałem się do informacji jak już przecież było po wszystkim. Nie obserwowałem w trakcie.
Obejrzałem w życiu mnóstwo materiałów na ten temat. Zarówno dlatego, że wywarła spory wpływ na małego mnie, jak i na to, że po prostu rzadko kiedy takie duże tragedie mają tyle materiałów i niecodziennych nagrań. Wszak to centrum Nowego Jorku, choć jeszcze przed erą cyfrową. Dziś byłoby tego jeszcze więcej, a co za tym idzie pewnie i ofiar, które usilnie chcą nagrać, nie wiedząc, że te wieże się zawalą.
Więc rozumiem twoją opinię, bo większość twórczości którą zobaczyłem o tych zamachach, a zwłaszcza amerykańskiego pochodzenia - jest słabe. Skupia się na pierdołach.
Najlepsze są mimo wszystko surówki. Do dziś mam ciarki na plecach do niektórych nagrań, jak ludzie spierdalają w momencie zawalenia się. Cali upierdoleni, już z jakimiś ranami, ale trzymają c⁎⁎j wie po co jakieś swoje aktówki w rękach, jak gdyby z przyzwyczajenia i jak gdyby to było ważne.
I jak widzisz, że 5 minut wcześniej, w stronę tej wieży biegnie kilku strażaków. Kamerzysta ledwie przeżył i wiesz, że biegli na śmierć, bo nie mogli wiedzieć, że to się zaraz zawali.
Masakra. Wiem, że w historii ludzkości jest to w sumie pikuś. Byle wojenne oblężenie gównomiasta jakich było dziesiątki, jak nie setki tysięcy, potrafiło generować większe straty w ludziach i większą hekatombę. Ale tego nie mogłem sobie obejrzeć z tak różnych stron i z ręki postronnej osoby, która była turystą z kamerą. Ze stu ujęć, bo takich turystów było wielu, ale także z helikoptera, z pobliskich bloków, czy z naramiennej strażaka który zginął. Popierdolone.
2017 Dr Sol Harkens Kevin Sorbo jest zagorzałym ateistą. Zmienia on jednak poglądy, gdy po wypadku samochodowym przechodzi śmierć kliniczną, podczas której spotyka swojego zmarłego syna. https://www.cda.pl/video/444377918 #filmy
Poświęciłem się i obejrzałem jedną taką mikrodramę od początku do końca, żebyście wy nie musieli tego robić
Tak, to było poświęcenie, ale po kolei.
Żeby oglądać takie twory, trzeba zainstalować aplikację. Stuk, puk i gotowe - tutaj problemu nie ma.
Co ciekawe - aplikacja, której używałem, ma zablokowane robienie zrzutów - normalnie jak mObywatel czy bankowe
Po wejściu widzimy listę "seriali" - Netflix taki.
No to wybrałem jeden na chybił-trafił. Tytuł coś w stylu "Poślubiona Królowi Bestii". Niby fantasy, może być ciekawie.
I ciekawie było.
Całość wygenerowana przez AI. Spójność wyglądu postaci jest bardzo dobra, cała 'scenografia' też trzyma poziom.
Jeden odcinek to faktycznie 3-4 minuty. Taki target, który dłużej nie utrzyma skupienia.
Scenariusze i dialogi wyglądają na robione przez AI. Infantylne tak, że "Harlequiny" przy tym to sztuka wyższa aspirująca do nagrody Nobla z literatury :). Dziury w scenariuszu ogromne, logiki w tym brak, co kilka odcinków postacie przypominają, co mówiły wcześniej, co nie ma najmniejszego znaczenia, bo nie spina się to w jakąkolwiek sensowną całość.
Ale to nie wszystko. Po zalogowaniu się masz ileś tam kredytów, którymi pokrywasz oglądanie kolejnych odcinków.
Potem masz dwa wyjścia - zapłacić za subskrypcję (coś koło 30-40 zł miesięcznie!) albo oglądać reklamy i zdobywać kredyty.
Kolejne moje poświęcenie - oglądałem te reklamy. Głównie nieistniejących gier. Wiecie, ten cały syf, co się na Insta pojawia. A potem się okazuje, że faktyczna gra nie ma nic wspólnego z reklamą Ale przebrnąłem, choć czasami trzeba było odczekać minutę czy dwie, żeby otrzymać kredyty. Oczywiście takich reklam trzeba zobaczyć kilka(naście), żeby nabić monet na kolejny odcinek. Ale skoro się poświęciłem, to do końca i leciały te reklamy przez pół godziny, żeby potem odblokować kilka kolejnych odcinków.
I były to dwie godziny totalnie stracone Najgorszy serial na Netfliksie czy innych streamingach jest o 4 poziomy wyżej niż ten AI slop, który ma służyć wyłącznie nabijaniu kasy z reklam i subów. Ale skoro jest klient i spina się to finansowo, to niech sobie istnieją. Ale wam z całego serca odradzam - tego nie da się odzobaczyć.
Boję się tylko, że ten trend wejdzie do "normalnego" streamingu.
Samuel L. Jackson, Sharon Stone, Dustin Hoffmann - przecież to powinien być hit! Autor książki też znany, inna ekranizacja to słynny Park Jurajski. Sam film jest całkiem poprawny, trudno się przyczepić do gry aktorskiej, bo to jednak śmietanka. Ale całość jednak nie wyrywa z butów. Obawiam się, że będę musiał przeczytać książkę, żeby się dowiedzieć czy to mogło wyglądać inaczej, a zwłaszcza zakończenie.
Technikalia:
Trochę mnie dziwiło, że to wszystko miało być na takiej głębokości, ale okazuje się, że technicznie jest to możliwe. Nie do końca rozumiałem jedynie jakim cudem zeszli tak szybko, a z łodzi podwodnej bez problemu weszli do atmosfery o bardzo wysokim ciśnieniu (nawet włazu by nie otwarli) - jedynym wyjściem byłoby, gdyby startowali już z docelowym ciśnieniem, ale to chyba nie jest takie proste. Ale jaki wtedy byłby sens tej niby śluzy już w samym habitacie? Tzn. ona i tak nie ma sensu, bo skoro w całym habitacie panuje to samo ciśnienie i ten sam skład powietrza, to po co jakaś śluza?
Nienawidzący Azjatów detektyw Stanley White przejmuje policyjny nadzór nad Chinatown. Wkrótce rozpoczyna śledztwo z powodu tajemniczych morderstw przywódców Triad.
Jeden z najlepszych jakie widziałem z Mikejem i to z czasów jak był młody i przystojny
Ostatnio przewija się sporo wpisów odnośnie starszego kina. Są to różne gatunkowo produkcje, ale ze swojej strony chciałbym polecić Wam dwa świetne seriale. Takie, których dzisiaj już chyba się nie produkuje. Otóż oba są produkcji amerykańskiej. Oba z roku '64. Mianowicie - Addams Family (oryginał) w swojej pełnej krasie jako czarno-biały serial, co nadaje mu swoistego dodatkowego uroku, że nikt nie próbował go pokolorować. Oraz serial Bewitched, z tegoż samego roku, który jest obecnie zremasterowany i dostępny w kolorze. Zarówno pierwsza jak i druga pozycja moim zdaniem jest w 100% uzasadniona. Zdaje sobie sprawę, że w jednym jak i w drugi rodzaj humoru jest dosyć specyficzny, nie mniej jednak zachęcam chociaż do próby podejścia do obu. Ja się na żadnym z nich nie zawiodłem.
Gorąco polecam - enderwiggin (to zdrobnienie od Bob)