Zrobiłem fest trening dzisiaj i może jedno ćwiczenie mogłoby mi pójść ciut lepiej tylko.
Odezwałem się do Norwega w sklepie, po norwesku czy mu pomóc z zakupami bo był na wózku i zrozumiałem co mi powiedział: Nie, dziękuję mam nadzieję, że sobie poradzę ale dziękuję, że pytasz.
Porażka:
Norweski mógłby pójść lepiej ale i tak było ok.
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Dużo i bez ogródek mówię o swojej drodze, przemianie i mindsecie i już kolejna osoba mi powiedziała, że wprowadziła przez to pewne zmiany: co do żywienia, aktywności. I to mój największy sukces! Pokazywanie innym, że nie są w swojej walce odosobnieni a życie jest wspaniałe, gdy to ty je ugniatasz- a nie ono ciebie.
Dzień zaczął się dobrze, a zakończył wspaniałe. Muszę go powtórzyć.
#galaretkanomore
Zjedzone: 3 280 kcal
Spalone: 3 415 kcal
Kroki: 28 250
Bieg: 12.5km
Rozciąganie: 15 minut rano
Książka: trochę
Norweski: ... Chyba nie było, zrobię zaraz chwilę
Sukces:
Ten bieg: https://www.hejto.pl/wpis/13-794-57-12-5-13-807-07-najtrudniejszy-i-najlepszy-nie-pod-wzgledem-cyferek-ale
Wstałem o 5 rano i zrobiłem to rozciąganie, już drugi dzień z rzędu.
Po biegu kupiłem sobie takie ciastka, które mnie kusiły od dłuższego czasu i zjadłem tylko tyle ile miała wejść w limit kaloryczny. Reszta na jutro.
Porażka:
Za dużo przyglądania telefonu, co najmniej pół godziny mógłbym uciąć i poświęcić na naukę języka.
Zjadłem zbyt łapczywie kolację chociaż nie byłem, aż tak głodny i widziałem, że idę biegać. Widmo wysiłku i pominięcia posiłku sprawia, że przesadzam. Zmienię to.
Dałem dzisiaj z siebie prawie wszystko. Żałuję, że nie wszystko.
#galaretkanomore
Zjedzone: 2 320 kcal (zaraz dobije do zera kalorycznego gorzką 87% czekoladą)
Spalone: 2 700 kcal
Kroki: 16 400
Trening: fbw na siłowni
Spacer: 4 km na siłownię i z powrotem
Bieg: 1.2 km/ ~6 min
Norweski: był, ćwiczenia i słuchanie
Książka: była, sporo
Rozciąganie: 15 minut rano
Sukces:
100 kg x3 w przysiadzie- moja psychologiczna bariera pękła.
Wstałem rano zrobić te rozciąganie i jutro też jest w planie.
Incline dumbell press znowu weszło fajnie.
Fajnie rozplanowane i zjedzone posiłki.
Porażka:
Zaplanowany bieg po treningu nie udał się tak jak chciałem- miało być ile fabryka da w tempie 3:55 ale po niecałych trzeci minutach mnie odcięło i złapał skurcz pod prawą łopatką. Muszę przeanalizować czy to porażka fizyczna czy w głowie. Liczyłem na minimum 8-10 minut.
Byłem zbyt narwany i nie dałem sobie kilku minut między ostatnią serią fbw a bieganiem.
Z tym norweskim mógłbym być bardziej rzetelny. Do poprawy.
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Na jutro w planie bieg po mieście bo chodniki zaczynają być ładne.
Jestem solidnie niedospany. Wrzucam ten wpis, włączam muzykę i idę spać.
#galaretkanomore
Zjedzone: 2 850 (fajnie białka, za dużo węglowodanów)
Spalone: 2 850
Kroki: 19 500
Spacer: 4km na siłownię i do hotelu
Trening: fbw na siłowni
Rower: 5 minut / tyle dałem radę i wysiadły mi uda po wyrokach i wczorajszym biegu (cały dzień miałem domsy) xd
Norweski: był- niedużo.
Książka: sporo (Goggins, Nic mnie nie złamie); i zaraz skończę, dobra lektura w dobrym momencie mojej drogi.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Sukces: ruszyłem d⁎⁎ę i dałem z siebie wszystko.
Porażka: mogłem więcej się ruszać w pracy- chociaż był luz i nie traciłem czasu bo dużo czytałem więc połowiczna porażka; bez sensu poszedłem na lunch i był słaby i zjadłem dwie takie słodkie bułki/drożdżówki, które były średnie. Jutro idę tylko po butelkę coli zero.
W ramach relaksu i regeneracji zrobiłem pułap tlenowy na bieżni. 46 minut. Było spoko. Z jednej strony to bieganie na chomiku trochę łatwiejsze bo łatwiej utrzymać równe tempo bo wbijasz po prostu w maszynę i lecisz, a z drugiej dobrze, że jeszcze ponad tydzień i wracam bo nie wyrobiłbym długo tak z motywacją. Jako przerywnik to ok, ale nuuuuudy panie.
Wolę teren i w sumie za każdym razem trochę inną trasę.
#galaretkanomore
Zjedzone: 3 000
Spalone: 3 100
Kroki: 25 800
Spacer: 4km na siłownię i do hotelu
Bieg: 8.2km/46 minut
Norweski: był
Książka: sporo i wgrałem nową na Kindle (Goggins, Nic mnie nie złamie); zamówiłem papier do domu a tutaj poszło ukochane chomikuj.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Sukces: ruszyłem d⁎⁎ę i dałem z siebie sporo.
Porażka: mogłem więcej się ruszać w pracy, jutro dołożę po lunchu jeden obchód fabryki. xD
Byłem na siłowni, ale jak już poszedłem to zrobiłem trening siłowy i na dobicie to bieganie. Nie było zbyt długo bo po przysiadach umierałem i wrzuciłem sobie tempo na początek 4:00/km i mnie skurcz na plecach złapał po 700m xd
Nje ma opjerdalanja sje.
Myślę, że do swojego podsumowania będę dawał też sukcesy i porażki. Świętowanie sukcesów jest ważne ale jeszcze ważniejsze jest doświadczenie porażki.
#galaretkanomore
Zjedzone: 2 750 kcal
Spalone: 3 035 kcal
Kroki: 21 200
Spacer: 4km
Bieg: 2 km
Trening: fbw na siłowni
Norweski: był
Książka: była
Sukces: w końcu udało mi się zrobić pełną serię incline dumbell press ciężarem 27.5 kg (poprzednie podejście 27kg) na stronę; ruszyłem dupsko na tę siłownię; powstrzymałem się przed zjedzeniem drugiej paczki pralinek Smil
Porażka: zaatakowałem 100kg w przysiadzie i nie dałem rady bo problem leżał w głowie i rozplanowaniu podejścia; mogłem więcej czasu poświęcić na norweski i książkę a mniej na telefon; połowiczna porażka to zjedzenie pierwszej paczki pralinek Smil.
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Jutro muszę odpocząć, postaram się zrobić chociaż kroki i muszę ogarnąć pranie bo za mało gaci zabrałem ze sobą i mi się kończą.
Człowiek się stara trzymać kalorie w ryzach, docina, brzuch się pojawia jak w rzeźbach Michale Angelo a gnojki norweskie przynoszą cały karton snil na kantynę i można jeść bez oporu....
Aaaaaa... Zjadłem jedno opakowanie i trzy zabunkrowałem w szafce...
@AdelbertVonBimberstein Próbowałem ostatnio takiego norweskiego wafelka podobnego do WW. Rzeczywiście bardzo dobry, zdecydowanie lepszy od polskich, ale wydaje mi się że Cadburry jest jeszcze lepsze.
Pisałem wcześniej, że idę na siłownię, ale tak naprawdę szedłem na przystanek autobusowy.
Kierowca gnojek się nie zatrzymał i jednak poszedłem. xD
Na dobre mi to wyjdzie.
#galaretkanomore
Zjedzone: ~2 650 kcal (poszalałem z białkiem: 285g).
Spalone: 3 000 kcal *
Kroki: 20 300
Trening: fbw na siłowni
Spacer: 4km na siłownię i z powrotem
Wieczorne ćwiczenia idą mi zdecydowanie gorzej niż te przedpołudniowe. Niestety, nie mam tutaj pola do manewru a na pewno nie będę wstawał o 4 rano bo dla mnie to jeszcze większy dramat.
*Sprawdzę sobie w ciągu 3-4 dni średnie "spalanie" i dopasuje kcal spożywane aby zacząć być na zero. Na razie jeśli chodzi o tygodniowe ujęcie to pewnie jestem w tych okolicach bo w podróży znowu "pobalowałem".
Tytuł: Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykle efekty
Autor: James Clear
Kategoria: Rozwój osobisty
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-7579-738-0
Liczba stron: 284
Ocena: 8/10
Gdybym przeczytał ją rok temu to bym nic na tym nie zyskał- mój wrodzony bunt (ty i bunt? Ty jesteś buntem!) nakazałby mi się oburzyć i postawić okoniem.
Dziś ta książka po trosze łechta moje ego- ponieważ to większości wniosków doszedłem własną pracą nad sobą, a po części daje dalsze wytyczne i przestrogi.
Myślę jednak, że dla osób mniej przekornych (można powiedzieć, że obrażony jestem na ogólnie pojętą psychologię, za przyklejanie łatek indywidualnościom) to może być cena lektura pomagająca odnaleźć wiedzę czemu robią to co robią, jak pozbyć się złych nawyków (i czy w ogóle można?!) oraz jak utrwalić #dobrenawyki .
Jak nie lubię poradników, ten jest napisany przyjemnie, bez zbędnego puszenia się, a przykłady są praktyczne. Wnioski może nie rewolucyjne ale wskazujące szczerze na to, co sprawia, że tak często się nam nie udaje.
Gdybym miał być mniej obiektywny to za fragment o HP (picrel) dałbym 9/10.
@Hilalum bo to jest generalnie zła książka (w swoim gatunku), ale robiąca dobrą robotę, bo dzięki temu, że jest wszędzie i wyskakuje już prawie z lodówki, to jest szansa, że ludzie ruszą tyłki i wezmą się za swoje życie
@WujekAlien dlaczego zła? Skoro jakiś poradnik jest oparty na rzetelnej wiedzy a nie pieprzeniu "kim jesteś? jesteś zwycienscom" to mi się wydaje, że raczej na plus sie wyróżnia
Wracamy do #chlopskadyscyplina i wpisów spod tagu #galaretkanomore
Zjedzone: 2 600 kcal
Spalone: 2 820 kcal
Kroki: 25 000
Spacer: 9 km z młodym
Bieg: 5 km
Odpuściłem dzisiaj siłownię bo nie chciałem się zostawiać samego. Jutro znajdę chwilę.
Najtrudniejsze zadanie jednak wykonane: wypełnić PIT swój i żony. Nie wiem czy poszło dobrze. J⁎⁎ać. W przyszłym roku nawet dnia w Polsce nie przepracuję bo nie warto dla tych kilkuset złotych z polskim fiskusem mieć w ogóle do czynienia. Ha tfu.
Bardzo dobry trening dzisiaj. Nogi zmasakrowane, góra również się starałem ale na nogach najłatwiej przychodzi mi znaleźć swój limit. Najtrudniej na brzuchu xD
Waga pokazuje tak 79-80 kg w zależności od stanu nawodnienia ale obiektywnie, powolutku zaczyna chyba przybywać mi mięśni, więc nie będę się trzymał w tych 79 kg sztywno, a o zobaczeniu 78 kg- przy tym obciążeniu treningowym 6 razy w tygodniu (3 siłowy/3 aerobowy) to mogę pomarzyć bo jakoś organizm cały czas puchnie- pewnie glikogenem i wodą. Przez święta zrobię reset, więc możliwe, że waga spadnie. Paradoksalnie.
Jutro zrobię sobie pomiary: talia, udo, biceps, klatka i to chyba będzie mój dodatkowy wyznacznik.