@l__p rozumiem. Te starsze powieści takie są. Np Anna Karenina też taka była. Chodzi o to, że my już jesteśmy przyzwyczajeni do innej, "szybszej" literatury.
Książka o książkach. Autorka w krótkich esejach stara się nas przekonać do przeczytania konkretnych pozycji. Jednak zbiór książek jaki proponuje jest bardzo (wręcz obrzydliwie) amerykańsko-centryczny. Z esejów wylewają się przekonania i poglądy autorki, a książki są dobierane pod klucz: zagrożona demokracja w 'Murica! Mimo wszystko zapisałem sobie kilka książek, które mnie zaciekawiły, m.in.:
Tom podzielony na dwie części ale nie ma sensu dodawać ich pojedynczo. Jak na razie moja ulubiona część. Dzieje się dużo, jest krwawo, a zakończenie wbija w fotel. Podoba mi się rozwój Denerys, uwielbiam przemianę Jaimiego, a moim ulubionym bohaterem jak zwykle jest Tyrion.
Typowa książka przygodowa dla młodszego czytelnika, która niestety już odrobinę trąci myszką. Głębi bohaterów brak, a nudnawe monologi o faunie i florze nie pomagały. Co ciekawe młody się wkręcił i czytamy kolejną część.
@Ragnarokk Książki Bahdaja są ponadczasowe. Starszy syn jakiś czas temu czytał ze mną "Wakacje z duchami" a z dziadkiem oglądali serial. Mimo, że wersja serialowa, to dla niego czasy dinozaurów, bo przecież to jeszcze czarno-białe i czasami dziwnie mówią ;), to bardzo się wciągnął.
Verne źle się starzeje. Chciałem przeczytać "20 000 mil podmorskiej żeglugi" kilka lat temu, by wrócić myślami do dzieciństwa, ale poległem w połowie.
@Vampiress Samochodziki były super. Przeczytałem wszystkie. Później nawet ktoś tam dopisywał kolejne tomy, ale to już nie było to, co oryginały Nienackiego. Dla mnie słaby był "Pan Samochodzik i człowiek z UFO". Wynudziłem się okrutnie. Najlepszy chyba klasyk czyli "Templariusze". Bardzo lubiłem też "Zagadki Fromborka", które czytałem kilka razy.
Co to była z lektura. Długie i ciężkie tomiszcze, a niestety ilustracje dużo gorsze jak w "Grze o tron". Mnogość nowych postaci i nowych wątków. Martin nie śpieszy się z akcją i powoli rozstawia pionki na szachownicy, aby finał był satysfakcjonujący. "Stacie królów" ma dla mnie jedną wadę. Moim zdaniem brakuje dominującego wątku jak w pierwszym tomie.
@Hoszin Właśnie miałem to samo napisać, bo jak zrobiło się głośno o serialu to łyknąłem całą serie w chyba kilka miesięcy, ale to było dobre. Potem próbowałem obejrzeć serial ale no nie dałem rady bo mi się nic nie pokrywało z wyobraźnią xD
Książka przeczytana w ramach naszego hejtowego klubu czytelniczego #klubczytelniczy (dyskusja 19 października). Debiut hiszpańskiej pisarki, który o dziwo przypadł mi do gustu.
Opowieść zaczyna się od rzygania i ta scena dobrze opisuje całą te książkę. Jest nieprzyjemnie i naturalistycznie. Autorka bez ogródek opisuje życie dwóch przyjaciółek w małej miejscowości na Teneryfie, opowiada o dojrzewaniu i odkrywaniu własnej seksualności. Polecajka!
Ebook z dwoma mikro powieściami Pereca. "Rzeczy" to bardzo specyficzna powieść eksperymentalna i jak dla mnie, jest to przerost formy nad treścią. Podobnie z "Człowiek, który śpi" (propozycja z #klubczytelniczy - dyskusja w niedzielę), zupełnie do mnie nie trafiła.
P.S. W Polsce oczywiście jak w lesie - żadnego ebooka Pereca nie znalazłem -.-
Kojarzycie polski kabaret i "hahaha, chłop za babe przebrany, nie wyczymie no ze śmiechu..."? To tutaj mamy na odwrót: baba się za chłopa przebrała. Nic ciekawego moim zdaniem. No ale była to pozycja z #klubczytelniczy
Syn dostał tę część "Animal Heros" jako nagrodę w szkole. Pierwszą część "Falkenflügel" czytali w szkole z nauczycielką. "Rochenstachel" przeczytaliśmy wspólnie, a rzadko czytam mu niemieckie bajki, bo młody za często mnie poprawia xD Typowa opowieść dla chłopców - grupa nastoletnich bohaterów walczy z grupą nastoletnich złoczyńców. Wiadomo kto wygra, a wszystko dzięki współpracy i przyjaźni.
Czytana z młodym i była ciekawsza niż "Twoja Anatomia". Pewnie dlatego, że po raz pierwszy czytaliśmy o wynalazkach. Typowy humor Kaya, dostajemy zabawne rysunki i wiele, na prawdę wiele opisów i historii o codziennych przedmiotach - od toalety, prysznica, suszarki do włosów, żarówki, mostów, wieżowców, samolotów, aż do komputerów i robotów. Polecajka!
Gdyby nie to, że była to propozycja w ramach klubu czytelniczego (#klubczytelniczy), to bym rzucił tę książkę w cholerę. Sam historia ciekawa i dość tragiczna, ale sposób jej opowiedzenie odpychał i był nie do zniesienia.
Ze zbiorami opowiadań Gaimana zawsze mam mały problem. Opowiadania są spoko - czasem trafi się perełka ("Październik w fotelu "), w większości są to ciekawe historie ("Problem Zuzanny "), a czasem dostajemy chłam ("Jak myślisz, jakie to uczucie?"). Ale dlaczego Gaiman dodaje tam wiersze i inne tego typu teksty, to nie zrozumiem.
Kolejna książka przeczytana z synem. Autor w dość zabawny sposób opisuje po kolei kolejne układy narządów, nie szczędząc tych obrzydliwych informacji. Wiele śmiesznych określeń i zabawnych opisów plus masa rysunków. Młodemu najbardziej podobały się wszystkie żarty, szczególnie jak były o kupie, wymiocinach, smarkach, etc. Polecam dla dzieciaków 8-12 :)
Pierwsze podejście do audiobooka, a że za darmo na Spotify, to grzech nie skorzystać. Lektor dał radę i bardzo przyjemnie się go słuchało. Co do samej biografii i treści, to spore zaskoczenie. Lema znałem jedynie jako pisarza s-f i z przeczytanych za dzieciaka "Opowieści o pilocie Prixie". Z biografii dowiadujemy się o dzieciństwie i młodości Lema we Lwowie oraz perypetiach podczas II WŚ. Chociaż informacji na ten temat nie ma za wiele, to Orliński zabawił się w detektywa. Zebrał wszystkie dostępne mu informacje, wziął pod uwagę wątki biograficzne w dziełach Lema (szczególnie z "Szpitalu Przemienienia") i różne fakty historyczne, aby z odrobiną domysłów odtworzyć w logiczną całość losy Lemów do lata 1945 roku. I powiem wam, że była to najciekawsza część książki. Powojenne losy Lema nie są już aż tak ciekawe, ale Orliński stara się przedstawić go jako zwykłego człowieka, ze wszystkimi swoimi dziwactwami, pasjami i problemami. Polecam!
Książka przeczytana w ramach naszego klubu czytelniczego. Mam co do niej mieszane odczucia. Z jednej strony historia do mnie nie przemówiła. Nic ciekawego się nie działo, nie dostałem też żadnych ciekawych przemyśleń bohatera. Podczas lektury myślałem sobie, że na końcu wszystko się wyjaśni i nabierze sensu. Po lekturze zadałem sobie pytanie: a co jeśli to nie miało mieć sensu i nie da się tego zrozumieć?
O Grze o Tron po raz pierwszy usłyszałem około 2007/2008 roku. Ot, natrafiłem na recenzję na jakimś portalu internetowym, szukając kolejnej lektury po Tolkienie i Sapkowskim. Pamiętam, że autor zachwycał się światem wykreowanym przez George’a R. R. Martina. Moje kolejne spotkanie to już kultowy serial — po obejrzeniu pierwszego sezonu sięgnąłem po książki i przeczytałem wszystko aż do Uczty dla wron — ściągnięte w formacie .doc, co czytało się fatalnie na moim laptopie xD. W tym roku nadszedł czas na ponowną lekturę.
Gra o Tron to jak dotąd mój faworyt w kategorii epic fantasy, choć książkę można równie dobrze określić mianem dreszczowca politycznego. To wielowątkowa opowieść o władzy w brutalnym wydaniu — pełna rycerskich ideałów zderzających się z rzeczywistością w krwi i błocie.
Już od prologu autor zapowiada mroczną, ponurą opowieść — zwiadowcy giną za Murem z rąk Innych, dezerter Nocnej Straży zostaje ścięty przez Neda, podejrzenia morderstwa Jona Arryna, zrzucenie Brana z wieży... Martin powoli rozwija główne wątki w Królewskiej Przystani i wśród Dothraków, nie zapominając o wątkach pobocznych. W sprytny sposób domyka niektóre z nich, zostawiając jednocześnie dużo przestrzeni na rozwój historii w dalszych częściach cyklu. Fabuła w GoT ukazywana jest z wielu perspektyw, co daje pełną paletę bohaterów, których można pokochać albo znienawidzić. Mówiąc o bohaterach, nie sposób nie wspomnieć o największym idealistycznym głupcu całej opowieści — Nedzie, którego zabił jego własny honor. Choć moim ulubieńcem i tak pozostaje Tyrion.
Czas zabrać się za Starcie królów i dalsze walki o władzę nad Westeros.
@AndzelaBomba przeczytałam to co do tej pory wyrzeźbił i jakoś mi nie tęskno do zakończenia tak szczerze mówiąc. Jak napisze spoko, jak nie to płakała nie będę
Tukidydes niczym Herodot mnie wymęczył, bo czytałem te książkę przeszło 3 miesiące (z drobnymi przerwami na inne lektury). Chyba antyczne książki historyczne nie są dla mnie :F
Ale przejdźmy do rzeczy, jak sam tytuł wskazuje, Tukidydes opisuje perypetie wojny peloponeskiej - konfliktu zbrojnego pomiędzy Spartą (+ sprzymierzeńcy), a Atenami (+ sprzymierzeńcy). Stara się przedstawić wszystkie wydarzenia najdokładniej jak tylko potrafi. Już na początku tekstu oznajmia, że przemowy które zawarł, będą jego interpretacją przedstawiającą sens rzeczywistej przemowy. Tukidydes skupia się jedynie na wydarzeniach historycznych i nie zawiera zbędnych opisów geograficzno-etnograficznych. Jest to wielki plus w porównaniu do Herodota.
Do najciekawszych fragmentów zalicza się przemowę pogrzebową Peryklesa (księga II 35-46) i dialog melijski (księga V 85-113). Jeszcze do nich wrócę i przeczytam je bardziej krytycznie, niż za pierwszym razem. Ale to za jakiś czas
Przyjemna opowieść o 10-letnim doktorze, który stara się rozwiązać tajemnicę biegunki u grona pedagogicznego. Przy okazji musi zmierzyć się z Doktorem Drakiem, który chce się go pozbyć ze szpitala. Jak na książkę dla dzieci napisana dobrze (młody approved)
Miało być 10 ciekawych biografii o osobach, które zmieniły świat na zawsze. Niestety autor napisał to po łebkach. Wygląda to bardziej na krótkie streszczenie artykułów z Wikipedii, niż ciekawe i sensowne opisanie postaci. A szkoda, bo był potencjał.