czy was tez wnerwiają ci wszyscy optymisci, co każą sie usmiechac i udawac zadowolonych albo wmawiają bzdury ze jestescie wartosciowym czlowiekiem, kiedy dobrze wiecie ze tak nie jest, bo nikt sie z wami nie chce widywac, zadna locha was nie chce, a jeszcze nie chcą was nigdzie wziąć do pracy? rodzice juz nie mają ochoty ze mną rozmawiac, bo ciągle narzekam, ani ja z nimi, bo sie od lat 90 nie rozwijają intelektualnie i nie mam z nimi o czym rozmawiać. nawet jak próbwałem sie wyżalic na wykopie, to mi przed chwilą ten tekst odrzucili.
Nie mam nawet komu się wyżalić, pierwszy raz skorzystam z anonimowych.
Jestem wściekły na mojego dziadka, który mnie "wychowywał" z braku laku, laku albo rodziców po prostu. Jest to człowiek całkowicie, technologicznie niepełnosprawny. Zna się na takich rzeczach jak budowlanka, hydraulika itp. tam się zatrzymał. Jakiś czas temu prosił żebym mu zrobił coś w telefonie, w zminimalizowanych była jakaś strona porno z gatunku jakichś szemranych. Zobaczył i "o a skąd to, zamknij, nie wiem co to wyskoczyło" spokojnie odpowiedziałem że po co mam zamykać, będzie znowu szukał. Pokazałem mu pornhuba i powiedziałem żeby nie wchodził na takie strony bo są niebezpieczne i żeby nie instalował aplikacji bankowych. Kilka dni temu prosił żebym zrobił i wysłał komuś zdjęcie, w zminimalizowanych oczywiście otwarta apka bankowa. Nie wiem kto mu to zainstalował, może w banku mu pomogli. Dzisiaj przyszedł żebym mu zainstalował aplikacje kauflanda i lidla więc spytałem czy rozumie co się do niego mówi i że jest na dobrej drodze żeby mu prędzej czy później wyczyścili konto. Nic nie dociera. Od małego mnie traktował jak gówno i to się nie zmieniło, co by to nie było jeśli mówię to JA to on wie lepiej a ja pi⁎⁎⁎⁎lę głupoty. Po spokojnym tłumaczeniu zapytałem czy odinstalować mu tą aplikację bo mogą wyczyścić mu konto po tym jak wchodził na szemrane strony i klikał co popadnie "co tam mam to mam no", powiedziałem żeby w takim razie radził sobie sam i wyszedł z hukiem. J⁎⁎⁎ny alkoholik, od małego mnie niszczył, wracałem z płaczem nawet jak szedłem mu coś przytrzymać bo mi babcia kazała iść mu pomóc. Jak ktoś ci dobitnie okazuje że nie umiesz nawet przytrzymać kombinerek to mocno w to wierzysz, powoli zdaję sobie sprawę że ta cząstka którą we mnie zakorzenił trwa we mnie przez całe życie. I wiecie co? Brzydzi mnie to. Brzydzi mnie to do punktu że do prostej chęci tego żeby moje życie się w końcu zakończyło, dochodzi kolejny niuans, chcę zejść z tego świata żeby razem ze mną zniknęła ta obrzydliwa cząstka. Nie tylko nie przytrzymywałem kombinerek, nie poradziłem sobie w szkole, w pracy, w życiu, nigdy nie uwierzyłem w siebie. Robiłem kiedyś test IQ, wyszło ~130. 130 k⁎⁎wa, w d⁎⁎ie chyba. Nigdy nie wierzyłem że jestem w czymś dobry, nawet jak się za coś brałem i wychodziło mi od strzała to nigdy nie wierzyłem że mogę być w tym dobry. Jutro rezygnuję z terapii, póki mieszkam w jednym domu z tym człowiekiem to nic nie ma prawa mi pomóc, za kilka miesięcy mam perspektywę wyjścia na swoje i nigdy do tego domu nie wrócę. Dla tych co dotrwali do tego momentu bonus: garnki za 4k odhaczone, jakieś derki ze skóry wielbłąda za c⁎⁎j wie ile? Odhaczone. Nie wiem na ilu tych pokazach był i ile razy mu mówiłem, nadal chodził. Pokazałem mu kiedyś reportaż uwagi o tych garnkach, chyba dotarło ale oczywiście nie przyznał się że został oszukany co to to nie, żeby mi przyznać rację? Nigdy. Nadal się daje robić w c⁎⁎ja, dzwonią do niego jacyś handlowi scammerzy, pokazałem mu kiedyś że to co kupił można dostać za około 20-50 zeta, on wypieprzył 150-300. Ale mnie to nie obchodzi już, nie po dzisiaj, nie po kolejnym razie. Jak zabiorę wszystkie swoje rzeczy pokażę mu ten wpis. Nienawidzę tego człowieka i nienawidzę tego że wciąż jestem od niego zależny przez krzywdy jakie mi wyrządził. On tego nie wie, nie potrafiłem nigdy mu tego powiedzieć a jak powiem to wiecie co? Spłynie to po nim jak po kaczce, i tak w tym domu wszyscy mają się wzajemnie głęboko w d⁎⁎ie. Nie łączy nas miłość ani przywiązanie a konieczność. Chcę z tym w końcu skończyć.
Ostatnio doświadczam dużo niepowodzeń. Trudny czas + samotność. Kiedyś chciałam mieć dzieci, rodzinę. Teraz zastanawiam się czy to jest w ogóle humanitarne, żeby sprowadzać na ten okropny świat nowych ludzi? Gdybym teraz, w tym momencie życia miała wybrać, to wolałabym się nie urodzić. Jaki to ma sens?
Mam poczucie, że moje życie to ciągła walka. Rozpaczliwie macham rękami, żeby się nie utopić. Czekam na ten czas jak w końcu będzie lepiej, coś się ułoży, ustabilizuje. Ale to chyba nigdy nie nadejdzie. Coraz więcej rzeczy dla mnie staje się obojętnych. Moja praca, kiedyś przyjemna dla mnie - jest mi obojętna. Nie dopilnowałam jakichś formalności przy zakupie samochodu, co oznacza, że zapłacę jakaś karę - jest mi to obojętne teraz. Nawet nie miałam jakiejś wielkiej złości, rozczarowania, smutku gdy się o tym dowiedziałam. Nie chce mi się. Poszłam na moje studia bo chciałam poprawić swój byt. Nie chce mi się. Nie potrafię rozpalić w sobie ognia. Nie wierzę też, że to coś zmieni.
Jeżeli chodzi o relacje - to nic już nie oczekuję. Mam mnóstwo niewspierajacych przekonań na temat relacji, które pojawiły się z powodu krzywd, które wyrządzili mi inni ludzie. Boję się ludzi i boję się relacji. Nie chcę więcej cierpieć. Gonię za czymś co najprawdopodobniej nigdy się nie zdarzy. Czuję, że nie żyję, tylko wegetuję. Byle do śmierci. Gdybym teraz np. zachorowała, to myślę że przyjęłabym tą śmierć z ulgą. Myślę, że to będzie niesamowicie ciężkie żyć jeszcze z 50 lat tak jak żyję teraz. Chciałabym mieć już z 70, 80 lat, żeby to życie mieć już za sobą.
Aha, żeby to było jasne, nie mam depresji ani myśli samobójczych. Ja po prostu nie widzę sensu. Nie wiem w sumie po co to piszę, nie chcę żadnych rad, bo nie znacie mnie i mojego życia. Może po prostu chcę się wygadać, a nie mam komu.
Spółka której jestem mniejszościowym udziałowcem zaczęła działać w niefortunnym momencie bo zaraz przed covid’em a jest to branża która bardzo ucierpiała (turystyka). Podczas pandemii udziałowcy opłacali wiele faktur spółki prywatną kartą lub gotówką i nazbierała się z tego całkiem spora kwota zaległości. Teraz spółka odrobiła straty i chciałaby spłacić zadłużenie wobec udziałowców (w tym mnie)jednym dużym przelewem (w moim przypadku to jest 80 patykow). Czy muszę to jakoś zgłosić do US i jeśli tak to w jaki sposób/ na jakim druku? Czy jest szansa że US się jakoś do tego przyczepi i jak tego uniknąć? (pracy ostatnio jest bardzo dużo więc nie mamy czasu ani ochoty na nagłe kontrole :-)) Z góry dziękuję za pomoc!
Niepopularna opinia i może coś ze mną jest nie tak ale jakoś nie ruszają mnie te wojny i to ile osób na nich ginie i co się tam dzieje. Rozumiem że śmierć wielu dzieci to tragedia ale jakoś nigdy mnie to wewnętrznie nie ruszało. Spróbujcie to powiedzieć głośno a uznają was za debili i bezdusznych sukinsynow. Po prostu mam wiele innych rzeczy na głowie i staram się dbać o własny zad. Wojna na Ukrainie to tragedia ale jeśli zacząłbym wyrażać swoją opinię publicznie (I don’t care), to zostałbym zesłany do łagru. Gdybym wpadł pod samochód to nawet niebyłym paskiem w wiadomościach informacyjnych. Od kolejna ofiara.
Lurker od dawien dawna i pewnie i tak nikt o tej godzinie nie zobaczy więc wyleje z siebie kilka zdań. Jak to jest być samotnym facetem przed czterdziestką? A no do d⁎⁎y. Kilka większych i mniejszych związków które kończyły się w nieprzyjemny sposób dla obu stron. Czy szukałem/szukam partnerki? Tak. I co? D⁎⁎a. Nic mi nie wychodzi choć za każdym razem staram się być lepszym. A to za mało zainteresowania okazuje, a to nie chce mieć dzieci. Tak, nie chce. I niestety często kończyło się to końcem związku i gwoździem do trumny. Czasami i trafiały się takie które podzielały moje zdanie ale niestety, kończyło się to dość szybko bo “nie spełniałem oczekiwań”. I tak sobie żyję jak ten typowy przegryw. Zabijając czas praca. Czy chciałbym przeżyć prawdziwą miłość? Tak. Czy oglądając dramaty czy jakieś dziwne miłosne filmy wyobrażam sobie siebie w podobnej sytuacji i jakie to jest uczucie? Tak. Zostaje wyobraźnia i wymyślanie sobie historii i tworzenie alternatywnej rzeczywistości we własnej głowie.
Zastanawiam się nad przejściem z C++ na Pythona - jest dużo więcej zdalnych ofert, stawki też całkiem niezłe. Czy ktoś z was ma coś podobnego za sobą i może podpowiedzieć jak to wygląda? Co robić w przypadku braku typowo komercyjnego doświadczenia z pythonem? Po prostu wysyłać CV i liczyć, że ktoś mnie zaprosi na rozmowę czy robić jakieś certyfikaty? Mam ~5 lat doświadczenia w it. Początkowo jako support, większość jako software developer - C++, trochę Javy, python na wewnętrzne potrzeby firmy. Do tego sporo pobocznych skilli na umiarkowanym poziomie - m.in.: js, HTML, CSS.
Piszę z anonimowych, bo nie chcę udostępniać sczegółów ze swojego konta.
Mój współlokator strasznie chrapie, przez co nie mogę w nocy spać. Mam zatyczki Alpine, ale nie wygłuszają i na dodatek wypadają z uszu. Próbuję też dźwięków do usypiania puszczanych na AirPods Pro z włączonym ANC, ale chrapanie nadal trochę słychać. Zna ktoś z was jakieś zatyczki wielokrotnego użytku niewypadające z uszu lub wygodne słuchawki, które wygłuszają w 100%?
Samotność to dla mnie kotłujące się myśli i lęki. Dlaczego potrzebuję kogoś?
Bo sobie nie poradzę? Nie, zresztą i tak mam przekonanie, że muszę sobie radzić sama i być niezależna, bo i tak nikt mi nie pomoże.
Bo mam potrzebę posiadania dzieci? Chciałabym mieć dzieci, ale dopiero jak spotkam "kogoś odpowiedniego", właściwie to nie myślę o dzieciach, na tą chwilę to nie jest jakaś moja istotna potrzeba.
Potrzeba fizyczna? Dotyk.
Czy potrzebuję towarzystwa? Trochę tak, miło by było wracać do domu, gdzie ktoś na mnie czeka. Albo mieć z kim obejrzeć film wieczorem i o tym porozmawiać.
Potrzebuję też głębokiej, intymnej relacji z kimś, kto mnie zna i akceptuje, z kim mogę się podzielić myślami, troskami. Właśnie kogoś, z kim miałabym tą wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju relację. Kogoś, kto mi powie, że jestem dla niego wyjątkowa i wartościowa.
Kwestia poczucia własnej wartości? O tak, bardzo tak. Pragnę uznania, pragnę być dla kogoś ważna, być "tą jedyną", pragnę, by ktoś zalepił tą dziurę, pustkę we mnie. Sama ze sobą nie czuję się w pełni całością. Dojrzewam do tego, żeby się choć trochę lubić, ale jest mi trudno. Fantazjuję na temat swojego zawodu, statusu, dojrzałości emocjonalnej, związku - na tą chwilę te fantazje w zupełności nie pokrywają się z tym kim jestem teraz. Czuję się niewystarczająca, niegodna. Pewnie to jest jeden z powodów dla których nie szukam partnera, choć tak bardzo go potrzebuję. Kto by mnie chciał? Na pewno nikt wartościowy. Nie wiem co to oznacza, że ktoś mnie kocha. Nie doświadczyłam tego, nigdy nie czułam się kochana.
Skoro nikt mi nie da miłości, takiej jak ja ją rozumiem w swoim mniemaniu, czyli zalepienie jakiejś "pustki" w środku, to po co mi związek? Co ja właściwie mogę dostać od drugiego człowieka? Z relacji znam tylko strach, poniżenie, stopienie z kimś w celu spełnienia jego potrzeb, porzucenie, brak zaufania, przekraczanie moich granic. Sama nie rozumiem co mogą mi dać relacje, czym jest owa "miłość"? Co ja mogę dostać?
A jednak odczuwam lęk, że nikogo nie znajdę, że jestem tą gorszą i mi się nie należy, że będę cierpieć samotność do końca życia, nie zaznam rodziny, dzieci. Jest we mnie duże napięcie związane z tą niewiedzą - kiedy kogoś znajdę i czy w ogóle? Kim on będzie? Czy spełni moje oczekiwania, czy to będzie ktoś w kim się zakocham, będę go kochać? Czy go nie będę kochać? Czy zbuduję mur i będę niedostępna? Czy to będzie z mojej strony związek z rozumu - nie odpowiadasz mi, ale mam już mało czasu, jeżeli cię odrzucę, to może już nic się nie wydarzy, więc wezmę to co jest teraz? Czy będzie ze mną budować związek, czy znowu mnie zrani? Czy on mnie będzie kochał?
Jeżeli to ma być ktoś, kto mnie znowu zrani i straumatyzuje, to nie chcę. Nie chcę go, nie chcę związku, nie chcę takiej miłości. Ale chyba też nie chcę kogoś, kogo nie będę kochać. Nie chcę małżeństwa z rozsądku. Tak często zdradzałam siebie w imię przynależności, dla miłości, dla mężczyzny. Nie chcę już tego robić.
Jestem dziwna, nietypowa, nie wpasowująca się w życie typowej kobiety. Inna od swoich koleżanek. Inna od kobiet w swoim wieku. Różna. Nie wiem czy mam na to zgodę. Chce mi się płakać z tego powodu, bo czuję, że coś tracę. Nie mam swojego plemienia. Nie przynależę. To powoduje ból. Zawsze czułam się niechciana.
Cześć, zacznę od początku. Jestem osoba która bardzo dba o swoje ciało, uprawiam dużo sportu zdrowo się odżywiam, nazwałbym siebie mentalnym gymfreakiem, moje poprzednie dziewczyny poznawałem właśnie dzięki moim zajawkom ale jakbym to określil "z zewnątrz złoto w środku błoto", na dłuższą metę nie byłem w stanie z żadną z nią być, poznałem moja aktualna dziewczynę która była nazwijmy to większa niż bym tego chciał ale tak mnie urzekła charakterem że uznałem, że nie jestem takim pozerem że dlatego ja skreślę, pomyślałem że najważniejszy charakter a ciałko pomogę jej ogarnąć jak będziemy razem, no i tak jesteśmy już razem 4 lata ja zaliczyłem mega rozwój osobisty i nadal staram się dobrze wyglądać, natomiast problem jest z tym że nie udało mi się zmienić nic z jej podejściem..totalnie nie zainteresowana żadna ale to rządna aktywnością, ani sama ani wspólnie, ja mógłbym każda wspólna chwilę uprawiać jakieś sporty nie koniecznie na 100% ale dla zabawy chociażby, mamy swoje lata powoli wchodzi temat maleństwa, dziecka. Jestem przerażony że jeśli ona nie jest w stanie teraz utrzymać sylwetki to ciąża w jej przypadku to będzie taka stereotypowa gdzie to laska je ile się da a co nie koniecznie jest potrzebne.. nie jestem jakimś pustakiem,nie zrozumcie mnie źle po prostu każdy oczekuje czegoś od drugiej połówki, ona też oczekuje ode mnie pewnych rzeczy i ja też mam swoje, to normalne. Do meritum; w jaki sposób mogę namówić ja do trenowania czegokolwiek? Jak próbuję rozmawiać to zawsze kończy się to płaczem i obiecuje że zacznie,i tak co jakiś czas.. rozstanie absolutnie nie wchodzi w grę. Pozdrawiam
@anonimowehejto rozmawialiście o tym w ogóle? Bo wygląda na to, że jej fitness nie kręci w ogóle, a Ty nie akceptujesz jej taka jaką jest. Wiązanie się z dziewczyną w nadziei, że kiedyś się ogarnie i będzie wyglądać jak modelka to głupota trochę...
Nie odpuszczaj jesli wiesz ze to dla ciebie deal breaker. Spróbujcie wymyślić aktywności, które będzie lubić i kontynuować. Może metoda małych kroków, może coś co ułatwi treningi (mi pomogły audiobooki). Jeśli się nie weźmie za siebie, to sorry, ale nie uda wam się, będzie cie to gryzło coraz bardziej i będziesz nieszczęśliwy. Jeśli do tego dojdą dzieci, to przypieczetujesz swój los.
Leżę na oddziale zakaźnym i mam zdiagnozowane kleszczowe zapalenie mózgu. Sprawdzajcie często czy nie macie gdzieś na ciele tych szkodników, rumień nie zawsze się pojawia. Im szybciej zacznie się leczenie, tym lepiej. W moim przypadku wyszło to późno, nie zauważyłem żadnego ugryzienia, a przez miesiące szukałem przyczyny złego samopoczucia nie tam, gdzie trzeba.
OP: @bojowonastawionaowca: @Felonious_Gru: @Kocurowy: @pluszowy_zergling: @Dudleus: @GtotheG: @Rebe-Szewach: @zed123: @Opornik: @jimmy_gonzale: @Half_NEET_Half_Amazing: @Half_NEET_Half_Amazing: @splash545: @Alky: @koniecswiata: @Budo: @MiernyMirek: trzy miesiące temu dostałem skierowanie do szpitala od kardiologa z powodu bradykardii i złego samopoczucia (objawy wymienione wyżej), wśród różnych badań jakie mi robiono był właśnie test Elisa w kierunku boreliozy. IgG i IgM miałem ponad 4,5 z tego co pamiętam, na podstawie tego dostałem antybiotyk doksycyklinę. Później prywatnie zrobiłem Western Blot i wyniki były dodatnie. Byłem prywatnie u dwóch lekarzy chorób zakaźnych, jeden proponował leczenie metodą ILADS, kilka dni później wysłał wiadomość że otrzymał zakaz ze względu na skargi do Rzecznika Praw Pacjenta, więc poszedłem do innego, który dał mi tylko skierowanie do szpitala i zlecił różne badania. Także teraz leżę na oddziale zakaźnym, wczoraj został pobrany płyn mózgowo-rdzeniowy poprzez wykonanie punkcji lędźwiowej i dzisiaj dostałem informację o stwierdzeniu kleszczowego zapalenia mózgu z uwagi na wykrycie przeciwciał tego wirusa.
Ogólne objawy to brak energii, spowolnienie ruchowe, zaburzenia równowagi i świadomości, kołatanie serca szczególnie w nocy i kilkukrotne budzenie się z tego powodu, otępienie, problemy z koncentracją i pamięcią, światłowstręt, ból mięśni i pleców, czuję się niewyspany niezależnie od długości snu. To tak w skrócie. Brałem przez trzy tygodnie doksycyklinę 200 mg, potem dożylnie cefuroksym.
W samotności najgorsze jest to, że nie ma na świecie ani jednej osoby, której można opowiedzieć o swoich sprawach, myślach, smutkach i radościach. Nawet jak są jacyś znajomi to głupio im d⁎⁎ę truć pierdołami, bo mają przecież swoje życie.
@anonimowehejto twierdzenie typu "nie będę nikomu zawracał głowy, bo ma swoje życie" to pułapka i nieprawda. Dobry znajomy chętnie wysłucha problemów... podobnie z rodziną. Cierpienie w samotności to droga donikąd.
Byłem w sklepie i typ mnie pyta czy zrobię mu zakupy i pyta się do ilu może. Palnąłem 30 zł. Zamiast iść z nim i to wszystko zliczać co wrzuca do swojego koszyka, ja poszedłem sobie robić zakupy, a on sobie. Przy kasach widzę, że ma załadowany koszyk, to pytam czy wszystko ma i czy jest do 30 zł. Potwierdził, że jest do 30 zł. Na ladzie postawił i na koniec wyszło 47 zł. I jak tu ludziom ufać? Wygląda na to, że lepiej by było, gdybym odmówił albo chociaż szedł z nim i to wszystko zliczał jak jakiemuś dziecku, ehh...
Siema! Fajnie ze wróciło bo chciałem o cos zapytać ale anonimowe się zmyło wiec sobie odpuściłem, lecz Pan Hannibal wrócił wiec mam okazje zapytać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czy facet po kilku szybkich związkach lecz aktualnie sam, idąc na divy byłby uważany za dziwaka? Jestem zwykłym gościem z sylwetką zwykłego gościa i wyglądem przeciętnego, młodego "boga". Ani to brzydkie ani to ładne. Mialem kilka przelotnych związków ale nic poważnego. Aktualnie sam od kilku miesięcy z kilkoma nieudanymi spotkaniami. Zaczyna mi trochę brakować sami wiecie czego, wiec wpadłem na genialny pomysł ze pierwszy raz w życiu zamówię sobie Panią od zaspokojenia męskich fantazji. Czuje się z tym jakoś nieswojo i dlatego chciałbym zapytać czy ktoś z was był w podobnym dołku i korzystał z takowych usług :) Mam się czuć nieswojo czy jednak lecieć na całość i mieć to gdzieś? Pierwsze wrażenia?
@anonimowehejto Nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz. Niektórym przeszkadza pewna sztuczność i brak autentycznej intymności, ale podobno niektóre k⁎⁎wy umieją dobrze udawać.
Tylko sorry że ciut popsuję ci klimat: Za niektórymi życiowymi wyborami stoją autentyczne ludzkie nieszczęścia, a wysoki odsetek narkomanek wśród prostytutek nie bierze się z niczego.
@anonimowehejto jestem kobieta, wiec naturalnie nie korzystalam, ale slucham mezczyzn i z ich opowiesci to nieoplacalny interes, lepiej na tym wyjdziesz jak se kupisz sztuczna pochwe, niz zaladujesz w totalnie rozciagnieta pania, nie pierwszej swiezosci, ktora miala w sobie juz miliard ku⁎⁎⁎ow.
Pomysl, ze kobieta w analogicznej sytuacji nie posiada podobnego rozwiazania, ze komus zaplaci i cyk, tylko tez musi sie angazowac w lazenie na randki, proby podrywu itp.
Wziąłem miesięczne zwolnienie w okresie, gdy brakuje największej liczby pracowników w mojej firmie (sezon chorobowy, zwolnień na dzieci, a z drugiej strony zwiększone tempo pracy). Nie jest mi przykro ani trochę, mimo że uwielbiam swoją pracę. Jeszcze dwa lata temu byłem szczęśliwy, idąc do pracy, bo jest to moja pasja. A dziś? Boli mnie głowa na samą myśl o tym miejscu.
Warunki pogorszyły się wręcz dramatycznie, premie zabierane masowo, brak podwyżek mimo obietnic, parcie na nadgodziny, kręcenie nosem i „mszczenie się” za próbę wyegzekwowania praw pracownika (nawet tak bezczelnych, jak przerwa na posiłek przy 11-godzinnej zmianie...). Nie są to tylko moje odczucia, wielu pracowników narzeka na to, że czują się coraz gorzej w tej firmie. Najgorsze, że nie pracuję w jakimś Januszexie na końcu świata, a w naprawdę dużej, polskiej firmie w wielkim mieście.
Dziś napisał do mnie kolega, że kierownik narzekał dziś między innymi na mnie, że doskonale znamy sytuację w firmie i jakie są braki, a mimo to zostawiamy ich na lodzie.
Zostawię ich jeszcze bardziej po zwolnieniu, gdy przyniosę wypowiedzenie. Tylko złość mnie bierze na myśl, jak szybko moja pasja poszła się kochać..
@anonimowehejto kierownik narzekał dziś między innymi na mnie, że doskonale znamy sytuację w firmie i jakie są braki, a mimo to zostawiamy ich na lodzie.
Byłem zmuszony przez lockdown pracować w jednym januszexe. Właścicielowi włączył się tryb boga, bo "macie wypłaty, a teraz większość nie ma nawet roboty", gdy tylko sytuacja się zmieniła, wyczekałem moment, żeby się zwolnić tak, żeby okres wypowiedzenia skończył się zaraz przed gorącym świątecznym sezonem.
Ale Janusz się zapieklił. Nagle zaczął wyliczać mi dni wolne, że niby jeszcze mam coś do odpracowania, ale nie ze mną te numery. Mówił mi jeszcze z że go załatwiałem i że jestem nie w porządku. Szkoda, że nie myślał o tym, jak w trybie boga zwalniał i poniżał ludzi, którzy wielokrotnie przez niego płakali.
Obowiązek każdej osoby z jest powiedzenie "NIE" takim Januszom.
dobry wieczór. zaręczyny prowadzą do małżeństwa, a ta instytucja na dłuższą metę jest męcząca, tak więc nie zalecane jest finansowanie własnej traumy. zaoszczędzone pieniądzę sugeruję przekazać na schronisko dla zwierząt.
@GtotheG odpowiadam tak bo wątek fajny ale wolę anonimowo xd https://www.hejto.pl/wpis/znalazlam-fajny-komentarz-pod-jakims-filmikiem-i-mega-sie-z-nim-zgadzam-tez-mi-s
a to kobiety w ogóle chcą sie zakochiwac albo zeby ktos sie w nich zakochiwał? z moich doswiadczen to laski ktorym sie podobałem zaciągały mnie do łóżka po dosłownie paru spotkaniach. no owszem, może i fajnie było, ale ja do nich nic nie czułem, a już na pewno szacunku, więc kończyło się tak szybko, jak się zaczynało. kiedyś w jednej się zakochałem i próbowałem rozegrać to na dłuższym dystansie, że zdobywać itd. to po jakims czasie zaczeła cyganić ode mnie pieniądze xD i też trzeba było to kończyć. innym razem znowu zakochałem się w takiej co się znaliśmy dłuższy czas ale do pewnego momentu praktycznie nie rozmawialiśmy, to się okazało że z jej strony żadnego uczucia nie było ani nawet zainteresowania moją osobą, a tylko szukała frajera zeby ją utrzymywał.
@anonimowehejto kobiety chcą się zakochiwać ale mężczyźni nie rozumieją jednej prostej zasady (czytają ją na odwrót):
jak lasce na tobie zależy to będzie miesiącami Cię trzymać "głodnego", tzn. nie pójdzie z tobą do łóżka tylko zaczeka aż się najpierw zakochasz
jak lasce na tobie nie zależy i widzi cię jako dobry materiał do zabawy i rozładowania napięcia to pójdzie z tobą do łóżka praktycznie od razu
Oczywiście pewna grupa ludzi (incele) użyje słynnego "alfa szm...ci, beta płaci" - ale to wcale nie o to chodzi. Jak chcesz się z kimś tylko dobrze zabawić to chcesz żeby dobrze wyglądał i był miły/dobry w te klocki.
Jak chcesz z kimś być na stałe - to tu już bierzesz pod uwagę wszystko, np. wiele kobiet nie chce być ze zbyt przystojnym partnerem (bo obawiałyby się zdrady), więc de facto do stabilnego związku prawie każdy woli wybrać kogoś mniej atrakcyjnego, ale mającego inne zalety.
Także zacznij słuchać tej rady i w końcu będziesz wiedział na czym stoisz Jak laska pcha się do łóżka od razu, to od razu pozamiatane!
Hej. Potrzebuję małej porady od was. Jestem sobie młodym chłopakiem. Obecnie mieszkam sobie w domu rodzinnym na totalnym wypizdowie. Po skończeniu technikum pracuję sobie w typowej gówno robocie, która nie daje żadnej satysfakcji. Niestety mieszkanie w domu wiążę się z ciągłym kontaktem z moimi rodzicami, którzy wykańczają mnie psychicznie.
Aby odciąć się od toksycznych rodziców podjąłem decyzję o wyprowadzce z domu. Mam odłożone trochę grosza więc do pierwszej wypłaty mam przynajmniej za co żyć.
Z jednej strony wiem, że to szansa na zmianę w życiu, z drugiej strony wiąże się to z ogromnym lękiem czy dam sobie radę (mam problemy z nerwicą stąd to zmartwienie)
Postanowiłem, że będę się przeprowadzał na Śląsk a pracy szukał na jakiś sortowniach (przez jedne wakacje pracowałem sobie dorywczo na takiej sortowni, więc wiem z czym to się je) plus mam zrobiony niedawno kurs na widlak (ale bez doświadczenia). Tu generalnie pytanie gdzie powinienem uderzać, na jakieś Amazony itd. Generalnie to chęci do pracy mi nie brakuje i mam silną motywację, żeby pracować.
@anonimowehejto Kasa na miesiąc to trochę mało. Na Twoim miejscu bym pi⁎⁎⁎⁎lił Śląsk, skoro ruszasz w nieznane i jak tam nie masz u kogo się zatrzymać tylko wybrał albo wawę albo kraków. Robota na magazynie na widlaku jak masz papiery jest wszędzie, budowlanka tak samo, c⁎⁎j z doświadczeniem, w robocie się nauczysz. Z każdego wypizdowa ludzie uciekają, oni jakoś żyją, dorabiają się zaczynając od zera to dlaczego Tobie miałoby się nie udać?
Jak rozpoznać, czy moje spotkania z dziewczyną to randki? Poznaliśmy się 3 tygodnie temu, spotkaliśmy się 3 razy. Poznaliśmy się na żywo, nie w randkowym kontekście. Spotkania były kilkugodzinne i były wieczorem. Było dużo kontaktu wzrokowego, ale absolutnie żadnego kontaktu fizycznego. Dwa zorganizowane przeze mnie, jedno przez nią.
Ja bym chciał, żeby to były randki, no ale po prostu nie wiem. Nie chcę spytać wprost ani nazwać randką, bo się skompromituje jeśli ona uważa za koleżeńskie. Niedługo widzimy się znów, z łapami tez nie chcę się pchać, żeby nie wyjść na nachalnego albo zainteresowanego seksem.
Ja mam 30 lat, ona 28, oboje cisi i nieimprezowi. Oczywiście jestem brzydki, inaczej byśmy dawno byli pewnie w łóżku. Ona też nie piękność, ot ludzie na podobnym poziomie atrakcyjności.
Dobrze ci na górze napisali, delikatny dotyk to jest to, skoro jesteś nieśmiały to może jednak zacznij od złapania za rękę a nie kolana. Możesz też zainicjować przypadkowy dotyk, nachyl się jak pokazujesz jej coś na telefonie, dotknij pleców jak ja przepuszczasz ją w drzwiach i zobacz jak reaguje. Plus dodatkowo - czy widzisz, że ona się stroi na wasze spotkania? Może na codzien chodzi w spodniach, ale na wasze spotkania ubiera sukienki? Może się pomaluje, użyje perfum, ułoży włosy inaczej niż zwykle? To też mówi o tym, czy stara się wyglądać dla ciebie ładnie.
@anonimowehejto jeżeli Ty chcesz, żeby to były randki, to Ty musisz wysłać odpowiedni sygnał, np. dotknąć ją, powiedzieć, że jesteś zainteresowany głębszą relacją i chcesz ją poznać lepiej itd. Facet ma inicjatywę, pamiętaj.
Kiedyś czytałam wpis jakiegoś gościa, że ojciec dał mu radę, odnoście określania się kobiet. Otóż nie pyta się czy pójdziesz ze mną na kawę, albo na spacer, bo potem się słyszy: "myślałam, że jako przyjaciele". Pyta sie czy pójdziesz ze mną na randkę. Nie pozostawia to żadnych niedopowiedzeń i przynajmniej od razu wiadomo na czym się stoi.