Jak na przykładnego męża przystało odebrałem żonę z miasta, nawet rozbawiona. Wróciliśmy do domu po czym wręczyła mi na Dzień Chłopaka czekoladę...jedną z czterech...które kupiłem wczoraj w promocji 2+2 gratis. Najs.
Położyłem dzieciaki spać, ogarnąłem kuchnie, wstawiłem jabłka do sokownika i przyszedłem do was pośmiać się ¯\_(ツ)_/¯
Teraz siedzi rozwalona na kanapie, w tej swojej wypierdzianej pidżamie, z telefonem w łapie. Wspaniały to był dzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Patrząc na ostatnie moje przeboje to zastanawia mnie czy żona chociaż złoży życzenia na dzień chłopaka...czy będzie tylko oczekiwała wycieczki, biżuterii i kolacji na 8 marca...
Od października ilość spotkań daily ulega podwojeniu, problem maker pod którym pracuje oczekuje raportowania na początek i koniec dnia pracy co zostało zrobione albo czemu nie, bo projekt wchodzi w fazę realizacji.
Myślę że jest to wspaniała decyzja i na pewno przyspieszy pracę oraz podniesie morale zespołu
Oglądam sobie wpisy i za wami tęsknię, ale jeszcze trochę muszę posiedzieć w izolatce.
Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że jeden z poważnych problemów może będzie trochę mniejszym problemem, poczułem się trochę lepiej, dlatego piszę.
Bardzo mnie cieszy że w końcu można zajrzeć do swoich pierwszych wpisów.
Nic nie mówiłem ale to jest bardzo ważne. Pamiętacie jeszcze? Jak to się wszystko zaczęło, ten entuzjazm i pozytywność jaką tu wnieśliśmy, te memy... wykop_hate_club.mp4 itd.
To była magia.
To trzeba "Cherriesh" (#pdk czy_ktoś_widział_opornika.jpg). :P
Buziaczki itd.
Trzeba być twardym a nie mietkim. Do zobaczenia.
P.S.
Rudy znowu zeżarł pół myszy i wyrzygał, a pół zostawił. To chyba jego znak rozpoznawczy, jak te karty z asem co żołnierze amerykańscy w Wietnamie zostawiali.
chciałem jakoś sensownie ubrać post i myśli, które mam w głowie, ale nie potrafię, robota mnie przytłacza. a raczej fakt tego że jestem idiota kompletnym, który nie daje rady się porządnie skupić, gdy rozmawiam z kimś wyżej to albo mam wrażenie że nie słuchają moich tłumaczeń, albo mnie opierdalają, słynne it tylko ze w kołchozie w którym gaszenie pożarów to chleb powszedni i wszystko musi być już na teraz, niby 2 lata ekspa za mną. Jednakże mam nieodparte wrażenie że pewnego rodzaju nisza + słabe myślenie analityczne nie pozwoli mi zdobyć innej pracy w zawodzie, szczególnie w czasach ai, miałem ambitny plan robić certy chmurowe i swój mini projekt, ale od dwóch miesięcy przychodzę tak sprany z pracy, że jedyne co jestem w stanie zrobić to zjeść coś odgrzewanego, grać w fife z włączonym jakimś gownocontentem w tle typu iceberg który mnie nie interesuje tylko po to aby zabić myśli i możliwość przetwarzania jakichkolwiek innych informacji, bo te prowadzą cały czas do roboty. Oczywiście alternatywnie do pójścia spać od razu po pracy, żeby następnie obudzić się o 22 i siedzieć w tych gownianych socjalach
Niedawno pojawił się wątek rozwodów, więc, może jako społeczność hejto poradzicie coś hurtem.
Zbliżamy się z partnerką do 40tki.
Kiedyś planowaliśmy dzieci. Potem, próbowaliśmy mieć dzieci. Ale, im dalej w las tym ja mam mniejszą ochotę a druga połówka choć mówi że OK widać że ma z tym problem.
Pracujemy na okrągło, sporo kredytów dzięki temu spłacone. Ale, kwalifikujemy się do modnej ostatnio akcji "świniobicie". I chyba to jest jeden z głównych powodów dla których seks prawie nie istnieje. Partnerce jej wygląd przeszkadza, ale ja jestem pewien że to stresująca praca i w nadgodzinach jest tego powodem a koniec końców efektem. Korpo&netflix&chill. Ale pracy nie zmieni. Poza tym, dogadujemy się super od lat. Wiem jak to brzmi, ale serio. A ja tak naprawdę jestem ciekaw czy ten okres "last chance for instynkt macierzyński" kiedyś mija.
Dziś w porannej audycji Eska Rock był temat o najlepszych decyzjach (czy coś takiego) i wielu słuchaczy wypowiadało się, że ich najlepszą decyzją był...rozwód. Serio tak to działa? Że rozwód to taka dobra sprawa?
Swoją drogą mam dobrą znajomą, jeszcze z czasów studiów, jakiś czas temu wzięła rozwód i faktycznie w jej przypadku była to bardzo dobra decyzja, bo obecnie ma nowego męża i kolejne dziecko. Jakoby to potwierdza powyższą regułę...
Potwierdzicie, zaprzeczycie...?
Celowo nie robię ankiety byście się wypowiedzieli w tej sprawie. Dobre to, niedobre, jesteś po, przed a może Twoi rodzice się rozwiedli...?
Kurde, coś jest nie halo.
Mam 36 lat, Fajny domek, duży garaż (jak na złotą rączkę przystało), ogromną działkę, stabilną pracę, prześliczną córkę, przezdolnego syna, jedno z wymarzonych aut (ot, by ktoś powiedział że zwykłe rodzinne...), fajną i pomocną rodzinę, mam świetne i nietuzinkowe zainteresowania, ciekawe wykształcenie, kilku fajnych znajomych...a mimo wszystko ciągle coś jest nie tak, jakby mi czegoś brakowało. Niby dręczy mnie ciągłe zmęczenie, jakieś bóle i coś jakby mnie zżerało od środka ale to chyba nie to.
Wyniki krwi mam bardzo dobre, na męskość nie narzekam.
I możecie mówić, że jestem głupi, że walnięty, że nie doceniam tego co mam... Ale ja doceniam tylko jakoś tak nie potrafię o tym myśleć w taki a nie inny sposób, nie bardzo sprawia mi to już radość.
PS. Jednak co polne kwiaty to polne, nadal dobrze się trzymają...a jak pachną! ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
zaczalem niedawno sie spotykac z laską co sie wlasnie okazalo ze ma grzybice stóp xddd paznokcie rzułte jak papaj. czy można się z nią spokojnie r⁎⁎⁎ać, ewentualnie z jakimis zabiegami ostroznosci, czy kwestia czasu az sie zarażę? kazalem jej iść z tym do lekarza i w sumie nie wiem co robic dalej bo ona mnie lubi i mnie znienawidzi jak ją za to zostawię :/ #kiciochpyta #zwiazki
#anonimowehejtowyznania #wyznanie #narkotykizawszespoko #alkoholizm
O miłości mojego życia nic złego nie powiem...bo wszystko już zostało powiedziane. A że była dokładnie taka sama jak ja to mała strata i krótki żal. No bo niby co to jest 8 lat? Za to te trzy tygodnie, po raz drugi, na trzeźwo to ja pi⁎⁎⁎⁎lę, powinni to puścić zamiast Odysei nolana (celowo małą literą).
https://m.youtube.com/watch?v=IY5Ejus6kgc
U nas w pracy dział IT usilnie wdraża rozwiązania oparte o AI, głównie na własne potrzeby. Cały helpdesk idzie najpierw przez AI, więc nie można się za cholery dogadać bo trzeba czytać ten bełkot. Jak mocno nie idzie to na jakiejś zasadzie włącza się pracownik, widać to po stylu wypowiedzi, jak piszemy z AI wiadomości są kwieciste, zawsze kropki na końcu zdania, wypu katowane listy i zwroty których człowiek używa rzadko.
Miałem dzisiaj problem z komputerem i dobiłem się w końcu do człowieka, ale człowiek był tylko pośrednikiem. Co chwilę kopiował komunikaty błędów, wklejał na swój monitor do jakiegoś narzędzia i przyklejał do mnie jakieś skrypty które miały pomóc. Chwilę obserwowałem i mam wrażenie że kompletnie nie rozumiał o co chodzi, na zasadzie będę rzucał kamieniem aż w końcu trafię
Po godzinie skapitulował.
Mam wrażenie że za jakiś czas zginiemy. Staniemy się coraz bardziej oderwani od technologii, która będziemy użytkować bez jakiegokolwiek zrozumienia.
Ja jako petent, osoba która ma problem czuję się źle, mam wrażenie że firma w której pracuje ma mnie w pompie bo nie pomagał mi żywy człowiek który chciał mi pomóc tylko bezduszna maszyna.
Nie umiem dokładnie przekazać o co mi chodzi ale może ktoś zrozumie, mam wrażenie że zamiast nas łączyć, to technologia jeszcze bardziej pogłębia dystans między ludźmi. No bo nie mogę podejść do działu IT i powiedzieć potrzebuje to i to albo coś mi nie działa, muszę się przebijać przez tego jebanego agenta AI.
Gdzie ten optymizm z 2015 roku ze świat będzie lepszy....
Gdzie ten optymizm z 2015 roku ze świat będzie lepszy....
Został zmonetyzowany przez socjopatów, ktorzy od zawsze manipulują młodymi by och potem wykorzystać i utrzymać POZYCJE, władze, pieniądze.
Bez kryzysu klas nic sie nie zmieni. Zaraz dostanę łatkę salinistyxD Już nawet lewicowe bojówki nie maja co kraść, bo pieniądze fiducjarne, a u złotnika same atrapy rozwodnione srebrem z Indii ( tak apart i kruki to hinduskie złoto xD).
Za dużoMyślisz, zaraz ktoś ci zaproponuje terapie. Walniesz medyczny stymulanty i poczujesz sielepiej, przecież to ADHD. /s
Hej! Dziś rano żona mi powiedziała, po dwóch dniach obrażania się na mnie, że nie szanuję jej czasu!
Wiecie jak to owe 'nieszanowanie' wyglądało? Dwa dni temu, gdy ja malowałem naszą sypialnię, ona musiała iść ululać bobasa a przecież ja to mogłem zrobić bo ona chciała sobie poćwiczyć. Rozumiecie? Od miesiąca popołudniami i weekendami robię remont (salon, kuchnia, klatka schodowa, sypialnia), oczywiście z krótkimi przerwami na wyjazdy z nią na zakupy i inne mało ważne rzeczy, śpię na w uj niewygodnej kanapie, jestem niewyspany, wszystko mnie napierała...a ta mi powie, że nie szanuję jej czasu.
Pytanie do was - iść w tą zaczepkę i coś (co?) jej odpowiedzieć czy poczekać aż jej minie okres? (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)
PS. Dodam, że jeszcze w niedzielę po południu siedzieliśmy na tarasie pod kocem i mówiła, że dobrze nam tu ¯\_(ツ)_/¯
Nienawidzę wszelkiej maści projekt menadżerów. W trakcie swojej 20 letniej kariery zawodowej spotkałem jednego, naprawdę jednego, który swoimi działaniami ułatwiał pracę zespołowi i zamiast tworzyć zamieszanie to je zmniejszał.
Za większość PM-ów można by podstawić małpy pytające jak idzie projekt i ustawiające spotkania w losowych momentach i z losowymi ludźmi i byłoby lepiej niż te k⁎⁎wy po szkoleniach z zarządzania.
A specjalny sort to ludzie którzy chcą żeby wszystko przez nich przechodziło przez co wydłuża się ścieżka zrobienia/zamówienia/zlecenia czegokolwiek ale finalnie oczywiście sprawa dalej wisi na pracowniku, to ja muszę dzwonić i pytać kiedy coś dostarczą czy za ile, pm po prostu jest od wystawienia wniosku w systemie żeby mógł się pochwalić "już wniosek wystawiony".
Oczywiście nazwijcie mnie szownistą, ale z chłopem to się idzie jeszcze dogadać żeby se chłopina odpuścił, ale z babą to zapomnij. K⁎⁎WA MAĆ.
To zarządzanie typu wszystko przez niego to mikrozarzadzanie i stosuje się je po to żeby maskować fakt że nic nie robisz 😁
Ja mam odwrotne doświadczenie, kobiety były bardzo dokładne ale bez przesady i zwracały uwagę na rzeczy na które my jako sami faceci nie, natomiast faceci z reguły mieli tak wywalone że żeby coś załatwić to tragedia była.
Potwierdzam, że większość z nich to c⁎⁎ja robi. Znajomy jest takim typem i jak czasem opowiada na czym polega jego praca to xD. Mógłby większej połowy z tego nie robić i nie było by różnicy dla firmy. Ziomek literalnie robi 2 etaty na raz w 2 różnych firmach i zastanawiał się nad trzecim bo może by dał radę czasowo XD.
Czy tylko mnie wkurwia tak niesamowicie HR z organizacją imprez firmowych? Mówię o imprezach typu grill albo piknik które odbywają się latem i udział jest obowiązkowy bo impreza zaczyna się na przykład o 13, a więc w godzinach pracy.
Oczywiście nie może być tak że se przyjdzie chłop, usiądzie i zje kiełbe i pogada na luzie że wspoltowarzyszami niedoli, wymęczony tygodniem pracy, tylko k⁎⁎wa są oczywiście zaplanowane atrakcje.
Atrakcje w których przeważnie nikt nie chce brać udziału, więc zaczyna się szukanie "chętnych" do konkursu plastycznego czy innego budowania jego czy co tam dziewczyny se nawymyślały.
Dla takiego spierdoksa jak ja, który po prostu robi swoje i nie ma potrzeby się specjalnie integrować mam po prostu dosyć, a wykręcić się z tego za bardzo nie ma jak bez robienia sobie lekkiego kwasu u przełożonego.
Oczywiście impreza jest wrzucana na wszystkie socjale żeby się nie pochwalić jak to za⁎⁎⁎⁎ście ta firma nie działa i jakich benefitow to pracownicy nie mają mimo że podwyżek nie ma od 3 lat, jak ja gardzę HRem ehhhh....
@hejtoanonim byłem na kilku. Z mojej obserwacji ch⁎⁎⁎we imprezy = ch⁎⁎⁎wa firma. Zawsze też jak imprezy przestawały być fajne (np nie robili open baru) to był dobry znak żeby zmienić firmę.
Ja nie wiem w jakich wy korpo robicie Ja w swoim juz ponad 9 lat pracuję, w tym pierwsze 7 w HR i imprezy firmowe byly wieczorem i nie były wymagane, tak samo branie udzialu w zabawach i konkursach. Mało tego, nigdy nie trzeba bylo szukać chętnych, bo sami się chętnie zgłaszali ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ nie raz, nie dwa przychodziło tyle ludzi, że ciężko się było pomieścić.
Nigdy nie trafiłam na firmę w której imprezy firmowe były obowiązkowe, natomiast w poprzedniej firmie zarząd otwarcie krytykował osoby które się nie integrowały w ten sposób
Jakby tu zacząć, początki są zawsze najtrudniejsze.
Od ponad dekady choruję na schizofrenię paranoidalną. Skończyłem studia inż. (w żadnym tam wypi*dowie, w mieście wojewódzkim).
Pracowałem jako programista (zacząłem przed chorobą i przed studiami), jednak teraz sam się zastanawiam, czy to ma sens mam kilku letnią dziurę w CV, w tym czasie raptem kilka zleceń po parę miesięcy.
Pracowałem na początku z html/css/jquery, później PHP i MySQL, oczywiście Symfonie Grębosza czytałem i stosowałem. Znam też w jakimś stopniu Pythona.
Co do mojej sytuacji finansowej, to mam trochę ponad 2 000 zł renty (prawie do początku 2029 roku, może mi przedłużą może nie), ok. 1 000 zł płacę za wynajem pokoju, staram się jeść zdrowo i tanio, bo z kasą krucho.
Z plusów, ostatnio poznałem dziewczynę, jednak nie wie, że choruję i nie wiem jak zareaguje, gdy się dowie.
Chciałbym wrócić do pracy ale z tym nie łatwo niestety, zapisałem się na magisterkę z matematyki od października, to może jako nauczyciel bym popracował albo na korkach.
@hejtoanonim Ty niestety potrzebujesz więcej wiary w siebie i umiejętności sprzedania. Jeśli umiesz programować to powinieneś być w stanie znaleźć prace, o ile nie popełniasz błędów w autoprezentacji.
Niestety przy tej chorobie najważniejsze ze wszystkiego to brać leki i najlepiej aby ktoś zaufany to kontrolował 🙁 jak to będzie ogarnięte to nawet praca za najniższą krajową na magazynie i życie ma szansę być normalne
W każdym razie powodzenia ♥️
@Shivaa generalnie jeśli chodzi o leki to jestem na LAI/depot - dla niewtajemniczonych dostaję lek domięśniowo raz na i tutaj różnie jest dla różnych leków 2-tygodnie, miesiąc, 3 miesiące lub 6 miesięcy. Podobnie niektóre osoby starsze (w PL jest to refundowane tylko dla kobiet) dostają leki na osteoporozę/osteopenię. U nas niestety system jest zepsuty i po 1. epizodzie nie można dostać takich leków.
A co do mnie to już kilka dobrych lat nie miałem żadnego epizodu, o lekach (tych które biorę np. na sen) nigdy nie zapomniałem.
Ostatni epizod miałem po energetykach, tak w rozmowie ze znajomymi (tacy fajni znajomi) wyszło, że nigdy ich nie piłem to pojawiła się od razu sugestia: "to musisz, ale to musisz spróbować" no i wypłukałem leki z organizmu i choroba wróciła...
Co do pracy, wiadomo to dowód anegdotyczny, ale z tą chorobą znam człowieka, który serwisuje bankomaty (już parę dobrych lat), moja dobra znajoma pracuje jako technik weterynarii, inna znajoma jako aptekarka (jest po policealnej farmaceutycznej).
Wstajesz rano...
Wychodzisz z domku z kawą w ręku...
Zielono wszędzie... 😍
Gdyby nie choroba byłbym za⁎⁎⁎⁎ście fartownym skurczybykiem 😊
Miłego dnia wszystkim ♥️
@pawel-4 Uwielbiam widok takich dróg dojazdowych po prostu wyjeżdżonych w roślinności! Jakoś z sielskim dzieciństwem mi się to kojarzy, gdzie każdy dom na wsi miał właśnie taką drogę. Potem dopiero nastała era kostki brukowej, tuj i idealnie strzyżonych trawników.