#anonimowehejtowyznania


#depresja #zalesie


Po kilku miesiącach żona wkoncu przyznała mi rację że ma depresję. Początkowo przypuszczałem romans ale z biegiem czasu to wykluczyłem.

Całymi dniami siedzi w pokoju i gapi się w telefon, ma brak chęci do zrobienia czegokolwiek w domu, jest cieżko, cierpi psychicznie, jej samoocena spadła kilometr poniżej dan i dwóch metrów mułu

Jedyne co przynosi jej lekką ulgę to samotny wyjazd w góry na kikla dni, po powrocie ma natychmiastowy zjazd samopoczucia.

Raz w tygodniu ma nieco lepszy dzień i można z nią logiczniej porozmawiać, coś sie dowiedzieć i posłuchać jak się czuje lecz takich okazji do normalnej rozmowy jest mało.

Brzydzi się mną; przestała nosić obrączke uważa że już nie jesteśmy razem i mnie nie kocha lecz rozwodu nie chce, wielokrotnie powtarza abym znalazł sobie nową żonę. Męczą ją dzieci, meczy ją moja osoba, męczy ją brak pracy mimo iż ma możliwość podjęcia takowej praktycznie natychmiastowo w kilku miejscach lecz bardzo wybrzydza.

Przyczyna depresji jest wielowarstwowa i wg mnie sięga spraw związanych jeszcze z latami młodzieęczymi.

Za swoją depresje obwinia mnie i uważa że jedynym ratunkiem dla niej jest "ucieczka" , zostawic mnie z dziećmi i się wyprowadzić, najlepiej gdzieś daleko, podjąć nową prace i sie w niej "utopic" #pracoholizm

Czynnikiem ktory uaktywnił to wszystko była rezygnacja z dotychczasowej pracy (na moją prośbę aby odpoczęła pół roku) stąd też wg niej jestem głownym winowajcą obecnej sytuacji i stąd frustracją na mnie.

Nie mam pomysłu jak namówić ją na spotkanie ze specjalistą aby zaczęła terapie, jest totalnie zablokowana na możliwosc leczenia a o przyjmowaniu jakichkolwiek pigułek nie chce słuchać, uważa że poradzi sobie sama.

Podsunąłem dwie książki jak radzić sobie z depresją i nawet je przeczytała.

Nie ma swoich przyjaciół stąd tez nie ma z kim pogadać, zaproponowałem jej rozmowe z moim przyjacielem ktory przechodził dwa epizody depresji lecz odmówiła.

Była próba wspolnego wyjazdu wakacyjnego, taka forma odskoczni lecz nic to nie pomogło.

Wzięła ode mnie kartke z numerem infolinie dla ludzi z depresją i o dziwno nie wyrzucila jej od razu tylko nosi w portfelu.

Przypuszczam że samotna wyprowadzka by jej dobrze zrobiła lecz boje sie iż tak już zostanie na stałe bo uzna że jej sie poprawiło i tak musi zostać.

Przed obecną sytuacją mieliśmy normalne życie, bez kłótni bez kredytu, na swoim, bez stresu w pełnym zdrowiu z dużą poduszką finansową na kilka lat. Znamy się od zawsze i dobrze nam razem było (przynajmniej w moim odczuciu) , w związku od 12 lat.


Nie wiem co robić dalej, nie oczekuje sugestii, chciałem się tylko wyżalić.



Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo


#anonimowehejtowyznania #hejtoanonim

ID: #HA_ae6f16edd2bc9c31

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl . Zaakceptowany przez @fonfi

Komentarze (36)

@hejtoanonim ano, dodatkowy problem zawsze pomaga w depresji - można się skupić na walce o przetrwanie finansowe zamiast przetrwanie egzystencjalne iks kurde de. Ten komentarz był oczywiście ironiczny.

@hejtoanonim tylko i wyłącznie psycholog i psychiatra plus leki coś tu zadziałają. Nie wiem w jakim wieku macie dzieci i na ile byś sobie poradził sam ale kwestia ile ty jeszcze wytrzymasz namawiania jej i prób ratunku…paradoksalnie przysłowiowy kop w d⁎⁎ę potrafi otrząsnąć człowieka. Ciężka sytuacja ale nie niemożliwa do rozwiązania tylko musi być jakaś chęć z drugiej strony

@Belzebub to trochę wygląda tak, że im bardziej op lata wokół niej, tym bardziej jej peron odjeżdża. Miałam podobne problemy. Autorefleksja i analiza skłoniły mnie do wizyty u specjalisty. Miałam poczucie straconego czasu, ściągania w dół przez rodzinę, przeświadczenie że w moim wieku za późno na cokolwiek. Ale podniosłam się za chabety i kopnęłam w dupę. Powoli zaczęłam się gramolic. Lekarz, leki wyciszające zryty łeb, dokształcanie się. Jakoś się wdrapuje na górę. Jak żona sama nie wpadnie na to że jej życie przecieka, to imho nikt jej nie zmusi do zmiany.

@Kaligula_Minus otóż to. Teraz ma syndrom ofiary i poczucie zmarnowania życia…babo jak ci nie pasuje to się ogarnij i zrób tak żeby ci pasowało. Jest też takim wampirem energetycznym - tak długo jak OP będzie się dawał tak długo ona będzie wysysać tą energię z niego ale jak tylko pokaże jej obojętność to będzie musiała znaleźć energię w sobie

Imo to bardziej wygląda na to że jej stan się pogarszał ale nie zagłębiała się w niego bo poszła w tryb "po prostu zignoruj" w pracy, a kiedy (uważam że słusznie) zaproponowales jej odpoczynek, nie mogła się na niej wyładować.

Psychoterapia powinna jej pomóc poukładać myśli a nie kazać jej myśleć w jakiś sposób. Natomiast jeśli czynniki w jej wypadku są zdrowotne, np długie narażenie na stres, krótki sen itd. to psychoterapia nic nie da i potrzebne będą leki i dieta.

Jeśli chcesz ją przekonać do wizyty ze specjalistą to myślę że możesz iść w 2 strony: - metoda małych kroków które po zrobieniu doprowadzą do wizyty, (nawet spacer żeby zobaczyła gabinet tylko). - sam spotkać się z lekarzem i porozmawiać z nim o sytuacji. Powinni być świadomi jak pomóc, bo nie z takimi przypadkami mieli do czynienia.

@hejtoanonim zajmij sie sobą i dziećmi w pierwszej kolejności. Nie możesz (a raczej, nie powinieneś) zmuszać kogoś do zmiany, czy pracy nad sobą.


Zacznij od tego, aby samemu pójść chociaż na jedna sesje terapii do specjalisty. Potrzebujesz zadbać o swoją stabilność, aby móc ją zapewnić swoim dzieciom, jeśli ich matka postanowi faktycznie Was zostawić. Nie piszesz w jakim są wieku, ale musisz byc przygotowany aby im to wytłumaczyć co się dzieje, bez budowania narracji że ktoś w rodzinie zawinił.


Zdrowie psychiczne to skomplikowana sprawa i każdy potrzebuje czegoś innego.

@hejtoanonim 

po powrocie ma natychmiastowy zjazd samopoczucia.

Ja tak mam jak wrócę ze wsi.


Kobieta która lubi sama chodzić po górach? ciekawe, rzadki przypadek.

Depresja to choroba i może wpływać na zachowanie człowieka. Tak samo jak nie oceniamy człowieka przez objawy grypy czy innej choroby, tak samo nie powinno się utożsamiać człowieka z tym, jak zachowuje się w trakcie depresji.

To nie znaczy, że każde zachowanie jest usprawiedliwione, ale depresja potrafi mocno zmieniać sposób myślenia, odczuwania i reagowania.

PS. Leki antydepresyjne? To nie jest żaden wstyd brać jeśli jest taka potrzeba. Nie jest to też coś nietypowego. W niektórych krajach nawet co piąta dorosła osoba bierze takie leki.

Abstrahując od tematu proszę nie używaj feministycznej nowomowy i nie nazywaj zdrady romansem, bo nic w tym romantycznego nie ma.

@hejtoanonim całe życie się zmagałem z depresją. Dopiero żona (jeszcze zanim była żoną) mnie wysłała do psychiatry.


Polecam leki psychiatryczne. Lepsze niż alkohol bo i tańsze i lepiej działają na poprawę humoru i kaca nie ma.


A w Twojej sytuacji myślę ze warto być uczciwym z samym sobą i z nią. Siłą jej nie wyleczysz, jak jej będzie lepiej samej to niech się pakuje i spierdala, tylko niech pamieta żeby potem nie wracać z płaczem.


Ale może warto najpierw pogadać ze specjalistą czy faktycznie się tak czuje czy to emocje wyzwalane przez np problemy w gospodarce hormonalnej.

@wombatDaiquiri 

tylko niech pamieta żeby potem nie wracać z płaczem.

I na wychodne niech zrzeknie się praw rodzicielskich, żeby potem nie było.


Ale jednak chłop napisał, że 12 lat było ok.

To serio nie jest takie proste jak się wydaje.

Z tego co napisałeś można wywnioskować, że depresja nie jest praprzyczyną problemów żony. Osoby w depresji raczej nie zachowują się w ten sposób, nie obwiniają najbliższych, nie planują zostawienia dzieci. Pomyślał bym o niedojrzałości emocjonalnej, o narcystycznych zaburzeniach osobowości na przykład, dla których depresja może być wtórna.



Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl .

@hejtoanonim jedyne co możesz zrobić to dalej być i wspierać. Rozumiem że ciężko jest słuchać o sobie takich rzeczy ale jak widzę że jesteś nadal to pewnie masz wyrozumiałość na to jak depresja wpłynęła na człowieka i tego tłumaczyć nie muszę. Nie ma gwarancji że będziecie po tym wszystkim razem i chociaż to trudne - niech to nie będzie dla Ciebie motywacja. Najważniejsze żeby była zdrowa, trzymam kciuki.

@sadamasin tak. Wsparcie to najlepsze co mozna tutaj zrobić. Myślę że najlepsze co można tutaj zrobić to częste wspólne wyjścia dopóki żona nie znajdzie swojej grupy przyjaciół. Wtedy można zluzować z wyjściami. Jak ona sobie znajdzie jakieś przyjaciółki to depresja sama zacznie znikać. Można też udać się do specjalisty, ale to wtedy on będzie robić za wsparcie zamiast ciebie. Jak już chcesz polecić jej specjalistę to nie możesz porzucić od tak jej swojego wsparcia bo inaczej wasz związek totalnie się rozpadnie. Znajdzie sobie innego faceta lub wpadnie w uzależnienie o którym możesz nawet nie mieć pojęcia.

W każdym razie czeka ciebie teraz spore zadanie. Musisz poświęcić sporą część czasu na wyjścia z żoną w publiczne miejsca gdzie może kogoś spotkać i zaprzyjaźnić się. Najlepiej nie z facetem bo to może pójść w złym kierunku. (przyjaźń damsko-męska nie istnieje) A i jeszcze coś. Jak już znajdzie sobie przyjaciółki to musisz obczaić teren i sprawdzić jakie one są i czy nie staną się zagrożeniem dla waszego związku.

@korfos depresja to nie jest synonim samotności, że można to wyleczyć znajomymi albo przyjaciółmi. Nie znając przyczyny i podłoża mówienie takich złotych rad jest szkodliwe i może zniechęcać ludzi od sięgnięcia po profesjonalną pomoc. I jeden czy dwa anegdotyczne argumenty tego nie zmienią ani nikomu nie pomogą . Zmieniłeś temat pomocy w jakąś obronę oblężonej twierdzy przed innymi facetami, wtf. Zachowaj takie stulejarskie spostrzeżenia dla siebie. Profesjonalista nie pomaga na przyczyny depresji, nie jest zamiennikiem codziennego wsparcia otoczenia, piszesz bardzo szkodliwe rzeczy. Profesjonalna pomoc polega na zmniejszeniu farmakologicznym objawów tak, żeby w bezpiecznym dla siebie stanie psychicznym i tempie można było zawalczyć ze swoimi demonami. Najlepiej przy wsparciu terapeuty - który też wsparcia męża nie zastąpi. Masz bardzo defensywne i szkodliwe pojęcie wspierania i bycia z kimś. Planowanie wsparcia przez pryzmat tego że ktoś nas zostawi lub nie to bardzo zła, nieszczera i interesowna rzecz. Nie chciałbym takiego wsparcia nigdy w życiu. Chodzi o to żeby kobieta odzyskała swoją wolność i możliwość decydowania o sobie, bo choroba jej to uniemożliwia. A zdecyduje samodzielnie to co chce, a nie to jak zostanie zmanipulowana przez pseudowsparcie.

@korfos dobra, przeczytałem twój komentarz trochę chypcikiem, przyznaję. Sorry że Cię zaatakowałem, zrozumiałem że sugerujesz żeby nie szła po pomoc, bo związek się rozpadnie. Zostawiam dla przestrogi, generalnie temat mnie mocno poruszył. Wybacz

@sadamasin Nie neguję tutaj pomocy specjalistów. Po prostu uważam że najpierw warto spróbować sięgnąć po środki które są bezpłatne i łatwo dostępne. I tak przecież koniec końców do tego dojdzie tylko w tym wypadku z pomocą lekarza i leków.

Ogólnie w depresji i w innych sprawach wsparcie jest ogromnie ważne. Mi chodzi tylko o to żeby twoja żona znalazła je po prostu u innych osób. Przyjaciółki to najprostsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Nie trzeba udawać się od razu do specjalisty, wydawać mnóstwo kasy i brać leki. To się robi dopiero jak pierwsza opcja nie wypali.

Moje podkreślenie żeby nie szukała wsparcia u innych facetów jest proste. Biorąc sobie ją za żonę wziąłeś na barki w pełni zadanie byciem jej jedynym wsparciem jako mężczyzna. To że zdejmuje obrączkę i ty to widzisz jest jej milczącym wołaniem do ciebie że przestałeś nim dla niej być. W teorii oboje powinniście otwarcie komunikować się między sobą i mówić co jest nie tak. Tutaj widać że jest to zaburzone. Dlatego warto nad tym popracować i odbudować powoli niszczącą się więź póki jest na to czas. Może warto zacząć to od szczerej rozmowy?

@sadamasin długotrwałe wspieranie kogoś z depresją w sytuacji, gdy jest to nieskuteczne, może wpędzić w depresję osobę, która pomaga. Tu głównie powinni wchodzić w grę specjaliści. Załatwianie tematu na własną rękę, szczególnie w wariancie kiedy ta osoba obwinia stronę pomagającą, nie rokuje za dobrze.

@TheVitt z drugiej strony nie zmusisz kogoś do podjęcia leczenia i sięgnięcia po profesjonalną pomoc jeśli tego nie chce. Nie mówię żeby brać odpowiedzialność, tylko być i wspierać. Tylko i aż tyle.

@sadamasin to jest czasem patowa sytuacja. Z jednej osoby potrzebującej specjalisty mogą się zrobić dwie. Wiadomo, że trzeba wspierać ale ma to też swoje granice. Tym bardziej, że w tle są dzieci. Na siłę nikomu nie pomożesz.

@hejtoanonim nie, nie będzie lepiej jak tu niektórzy piszą, jest na równi pochyłej w dół, a to że bedzie lepiej to tylko nadzieja zdrowego umysłu. Twoja żona jest chora, ma zaburzoną produkcję serotoniny, wszystko widzi w czarnych barwach, nic ją nie cieszy, uważa siebie za źródło wszelkich problemów. Odcięcie jej od kasy, rozwód czy coś takiego to nie jest rozwiązanie problemów. Rozwiązanie wkrótce jej w głowie sie pojawi, bedzie to samobójstwo, już pewnie to analizuje jakby to wyszło, co by się stało - standard przy braku serotoniny. W momencie jak usłyszysz że nie jest potrzebna i lepiej Ci bedzie bez niej to jedyną opcją jest call na 112, karetka i szpital, na terapie czy asertin już jest za późno. Obejrzyj, sporo się rozjaśni: https://m.youtube.com/watch?v=5w9HaozgC1g Takie zachowanie jest na swój sposób wołaniem o pomoc. Miesiąc temu jechałem wziąć kumpla za łeb do psychiatry, zachowywał sie identycznie. Spóźniłem się 15min - odcinałem i reanimowalem, nie udało się. Nieleczony rak zabija, depresja też.

@wombatDaiquiri schemat powtarza sie dość dokładnie, a zdrowy człowiek tak się nie zachowuje. Nawet jak masz rację, to teraz wolę 100x przesadzić niż raz nie zareagować, a człowiek niech ma takie info z tyłu głowy, że takie procesy mogą się dziać.

@Niv to założenie rozumiem. Bardziej mi chodzi o to ze to może być choroba dwubiegunowa, za szybki wychwyt zwrotny serotoniny, problemy z dopaminą, kanabinoidami… ogólnie psychiatria jest dość trudna w diagnozie z tego co rozumiem.


Ale lepiej spanikować i wyjść na głupka niż nie spanikować i zostać wdowcem. Z tym się w pełni zgadzam.

@hejtoanonim wiem o co chodzi. Jedyne co możesz zrobić to wiercić jej dziurę w brzuchu. Będziesz się czuć jakbyś mówił do ściany. Będzie się na ciebie wkurzać i będzie ci bardzo ciężko. Ale 1% informacji które dajesz trafiają do głowy i w końcu musi coś zrobić

@Marcus-Aurelius-64 jeżeli ona go obwinia, to powinien nią się zaipiekować ktoś inny, w sensie zaciągnąć za ucho do specjalisty i pilnować bycia konsekwentnym w próbie uzdrowienia -;nie wiem rodzic, brat, siostra, koleżanka, nawet za kasę męża, ale jak ona reaguje alergicznie i uważa że on chce z niej zrobić wariatkę to każda próba pomocy będzie przeciwskuteczna

Oceń ze swojej perspektywy, które z przedstawionych proponowanych działań będą najlepsze z Waszej perspektywy i zrób ,,coś".

Graj kartą ,,dzieci", zaangażuj jej rodzinę.


Twój wpis, to już wołanie o pomoc z Twojej strony, czyli sytuacja jest już bardzo poważna i zaraz skończy się status qou.

@hejtoanonim nie wiem dokładnie co tam się dzieje ale ten wpis wygląda jak preludium do tragedii. I nie będę dawał rad bo nie wiem co poradzić. Ja miałem depresję ale moim celem było wyjście z depresji i staniecie na nogi i miałem wrażenie że wszystko jest przeciwko mnie xD a tutaj sytuacja jest inna. Praca to nie jest życiową tragedia, to jest coś co zawsze można zmienić i nie można tego traktować jako proliorytet. Już samo myślenie o tym że praca może być wyjściem z problemu świadczy o tym że jest coś nie tak. Do tego wyraźnie kobieta Cię odrąca, a czy jest to wynik depresji? Bo z tego co mówisz to z jej depresją walczysz teraz ty. A co zrobisz jeśli się okaże że odejście od Ciebie to była mimo wszystko świadoma decyzja, ty jej pomożesz a ona i tak odejdzie? A może jest tak że faktycznie to wina depresji i ona teraz jest faktycznie w strasznym stanie psychicznym i potrzebuje pomocy? Nie wiem, nie potrafię pomóc, nie wiem co bym zrobił na twoim miejscu. Wiem że ja wygrzebałem się ze swojego dołu, ale sytuacja była inna... Ja nigdy nikogo nie obwiniałem za przyczynę swoich problemów...

Miałem podobną sytuację z konkubiną z którą byłem 7 lat. Z dnia na dzień znaczne pogorszenie humoru, depresja, tajemnice, nagle bez powodu miała dużo nienawiści do mnie, zaczęła robić awantury z niczego, potem kilka dni dobrze i tak w kółko. Okazało się że mnie zdradza, w oczy kłamała mi że to nie prawda, jej przyjaciółki mi się wygadały



Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl .

Zaloguj się aby komentować