18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
@LeniwaPanda - dzisiaj ja tobie coś polecę, Lazaurs
https://www.youtube.com/watch?v=LpG8vtFMkD0
Czekam na twoją recenzję
#anime #kreskowkidlapojebowtacyjakmy
Zaloguj się aby komentować
-Mogę odpisać?
-Dobra, tylko pozmieniaj trochę, żeby nie było oczywiste
*zrzyna 1 do 1*
Kolejny mój post z przypierdalaniem się do Solo Leveling XD. Ale to już chyba ostatni, bo miałem o tym pisać jak tylko wyszły ostatnie odcinki, a mi się nie chciało XD
Solo Leveling, bezczelnie wręcz, zerżnął od Hunter x Hunter całą akcję z mrówkami XD
Całą? Niee, jedna mała wartość fabularna stawia opór najeźdźcy.
Jednym z moich hot taków odnośnie anime jest to, że nie lubię HxH. Zmęczyło strasznie, nie mogłem przez nie przebrnąć (i to za najlepszych czasów!), nie podobają mi się postaci, nie podobała mi się akcja, nie podobało mi się w zasadzie nic. OPRÓCZ - arcu z mrówkami, który był genialny pod niemal każdym względem.
Jak to wygląda w porównaniu?
Są mrówki - mrówki są coraz potężniejsze i zaczynają zagrażać ludzkości - jest wyprawa, żeby zabić mrówki - królowa mrówek ma ostatniego potomka, który ma być królem i jest potężny w c⁎⁎j.
Cały schemat zerżnięty XD
Ale, jak to SL ma w zwyczaju - uproszczony znacznie.
Proste anime jakim jest Solo Leveling nie byłoby w stanie udźwignąć fabuły i emocji, które niósł ze sobą chimera-ant arc. Śmierci, które miały znaczenie, poczucie zagrożenia, walka filozofii, dywagacje o morlaności. Za dużo treści, za mało aura farmingu, przynajmniej u głównego bohatera.
Bo przy Meruemie Beru to jest cienki bolek i mały c⁎⁎j. Chłop się urodził sam przez cesarkę gołymi rękoma rozpierdalając matkę. Bo nie będzie mu jakaś słaba zdzira dyktować kiedy on ma się rodzić. To jest aura.
#anime #animedyskusja


Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj będę wkładał kij w mrowisko. Będzie też ulubiona na hejto #ankieta
Proszę o odpowiedź w ankiecie według własnych przekonań, najlepiej przed przeczytaniem mojego pierdolenia. Chyba, że ktoś nie widział, albo nie ma zdania, to nie XD
Dwóch ich było, obaj zwani głównie swym angielskim imieniem, obaj prości jak budowa cepa. Ale ten starszy był lepszy.
Demon Slayer jest lepsze niż Solo Leveling.
Tak, napisałem to i napisałem wyraźnie.
Obie serie mają podobną historię wejścia na rynek. Zrobiły mnóstwo szumu, bo były przepiękne, od razu zdobyły rzeszę fanów, w tym wielu nowych i od razu zostały okrzyknięte najlepszym anime ever. Spotkały się też z takimi samymi zarzutami od strony reszty społeczności - brak fabuły i ciągnięcie za uszy przez animację.
Dwa lata temu pisząc o Demon Slayerze napisałem:
Fabuły na tyle, żeby pchnąć akcję od walki od walki, gdzie każda jest zrobiona przepięknie.
I przy tych słowach obstaję. Jednak pisząc te słowa nie wiedziałem jeszcze o istnieniu Solo Leveling, który ten koncept wziął i podkręcił do maksimum. Demon Slayer owszem, jest płytki jak kałuża, ale w porównaniu z SL jest oceanem, albo odwrotnie, SL w porównaniu do DS jest łyżeczką wody z tej kałuży.
Co wiemy o fabule w Solo Leveling? Są portale, są łowcy, napierdalają się. Główny bohater może zdobywać lvle (tajemnica), chce uleczyć matkę (pokazaną chyba raz, zdążyłem o niej zapomnieć - dramat?). Są postacie poboczne, ale realnie nie mają żadnego znaczenia. I to w sumie tyle
Co wiemy o Demon Slayerze? Są demony, są łowcy, napierdalają się. Rodzina głównego bohatera została zabita, siostra zmieniona w demona (dramat). Główny bohater chce ocalić siostrę i zabić demony. Demony mają PTSD po jakimś martwym typie, z którym główny bohater ma powiązania (tajemnica). Postaci pobocznych jest ogrom, każda fajnie, choć krótko, nakreślona i przedstawiona. Jest też poczucie ciągłego zagrożenia, bo nie wiadomo komu, kiedy i co się stanie.
Demon Slayer robi więc sporo więcej niż Solo Leveling, który robi (tak wiem, powtarzam się) w zasadzie dwie rzeczy - akcję i aura farming.
I mimo tego, że gnoję na to jak płytkie są te serie, to i takie są potrzebne.
Solo Leveling (sezon drugi)
Moja ocena: 8
Demon Slayer (też sezon drugi)
Moja ocena: 9
#anime #animedyskusja


@Boukalikrates Powinienem to założenie bardzo względne XD
Jak dla mnie oba to bardzo przyjemne oglądajła na odmóżdżenie. Ale za to są w tym bardzo dobre.
To, że dla niektórych to najlepsze anime w historii i zbierają za to sporo hejtu to inna sprawa, bo równowaga we wszechświecie musi być. Ale realnie są bardzo dobre, choć proste. Zwłaszcza drugie sezony
Jakość produkcji Demon Slayera wdeptuje w ziemię resztę filmów.
Fabularnie, Kimetsu no Yaiba jest nieco bardziej rozbudowany, i odrobinę mniej sztampowy niż Solo Leveling. Solo Leveling broni się głównie tym, że nie ma w nim tylu durnych stereotypów, ale to kwestia tego, że Solo Leveling oparty jest na manhwie, a Koreańczycy są nam mniej znani.
Kreacja postaci - remis. Ot, shonen manga protagonista kontra manhwa hero. Różnica na plus dla manhwy to brak seksualnego upośledzenia - Jin Woo potrafi się zakochać, wyznać miłość, pójść do łóżka z ukochaną i mieć potomka. Bohater Kimetsu no Yaiba natomiast awansuje do stanu inwalidztwa. Cóż, Japończycy w shonen mangach nie potrafią mentalnie ukończyć dwunastu lat. Albo inaczej, potrafią, ale rzadko.
Głębia psychologiczna złoli, czyli czy warto śledzić poczynania przecinków. Tak średnio, bo o ile villains Demon Slayera bardziej zapadają w pamięć, o tyle ich poczynania są raczej mało skomplikowane - szukaj, znęcaj się, płaszcz sie, zgiń po krótszej lub dłuższej walce. Po stronie Solo Leveling: desperaci, porąbani od nieśmiertelności nieśmiertelni, kukiełki, oraz bogowie - galeria jest ciekawsza, ale postacie są jednorazowe w większości przypadkow. Taki Architekt - ze świecą szukać takiego villaina w mandze.
Konsekwencja i logika: Tu wygrywa Solo Leveling. Bzdety z Kimetsu no Yaiba piętrzą się strasznie - oświecenie znikąd, drewno i stal, które przetrwają bez zniszczenia kilkaset lat, superoddychanie, superherbatka. Dla porównania w Solo Leveling głupotki pochodzą głównie z amerykanizacji fabuły - ot, zło musi być krewniakiem, Amerykanie to tępe piski, a Japończycy to mordercze piski.
Zaloguj się aby komentować
Wahania nastroju jak u nastolatki...
Kilka lat temu oglądałem Nanatsu no Taizaj, czy też 7 Deadly Sins, jak kto woli i którą wersję tytułu preferuje. Czytałem też część mangi. Oba te projekty zostały przeze mnie porzucone w pizdu, anime po pierwszym sezonie, a manga tak po prostu. A mimo to seria łazi za mną do tej pory i wkurwia mnie za każdym razem, kiedy sobie o niej przypomnę.
Ale zacznijmy od tego, co to właściwie jest. Cytując z filmwebu:
Księżniczka Elizabeth poszukuje uznanych za zdrajców rycerzy, licząc, że pomogą jej odzyskać utracone w wyniku zamachu królestwo.
Zacznijmy od tego, że o tym wątku w ogóle zapomniałem, bo w szerszej perspektywie c⁎⁎ja miał znaczenie. Jednak nie to jest największą bolączką tej serii. To, co doprawadzało mnie do białej gorączki, to to, jak napisane były postaci, zwłaszcza Meliodas, czyli główny bohater numer 2.
Każda z postaci może być zarówno silna i słaba, zależnie od tego, w której części serii się znajdujesz. I waha się to k⁎⁎wa non stop. Pierdolca szło dostać, kiedy po raz kolejny trzeba oglądać, jak postać kreowana na kozaka okazuje się wcale nie być aż tak potężna, ale to jeszcze nie pełnia jego mocy i jednak jest. K⁎⁎wa!
Na początku pierwszego sezonu dowiadujemy się o istnieniu świętych rycerzy - super przechujów. Meliodas wyciera sobie nimi ryj. Potem pojawiają się demony i okazuje się, że Meliodas wcale nie jest taki mocny. Ale odzyskuje swój miecz i już jednak jest. A potem autorowi się przypomina, że rycerze jednak są potężni. Ale dostają w p⁎⁎dę. Aaaa potem...
Autor pisał tę mangę mając ustawiony pierdolony metronom i zależnie w którą stronę się akurat majtnął - tak pisał postaci. Po trzeciej takiej zmianie zbrzydła, po piątej doprowadzała do szału. Wkurwiło mnie to do tego stopnia, że zostawiłem to w pizdu. I lepiej dla mnie, bo w kolejnych sezonach anime nie dość, że było tego więcej, tak jak było tego więcej w mandze, to jeszcze budżet chyba na k⁎⁎wy wydali, bo poziom animacji był taki, że anime zyskało swój przydomek:
7 Deadly Frames
Ilość odcinków: 100 (4x24 + 4 OVA)
Ocena na MALu: 7.62
Moja ocena: 6 za pierwszy sezon, za całokształt twórczości 2.
Ha tfu.
#anime #animedyskusja


@Rozpierpapierduchacz
Też po 1 sezonie odechciało mi się oglądać dalej. Ot shonen bardzo niskich lotów, choć miał kilka spoko scenek. Widziałem na YT co się tam dalej działo z animacją i ostre flashbacki z Paina od Naruto były niczym trauma żołnierzy z Wietnamu, tylko "fortunate son" nie leciałow w tle.
Ale musiało być dość popularne bo zrobili nawet anime o dzieciakach tych bohaterów, ale nie widziałem ( ciekawe czy też odpaliłyby się flashbacki z Naruto/boruto xD).
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja #blyskekranu
Juni Taisen: Zodiac War
[https://myanimelist.net/anime/35076/Juuni\\\_Taisen\ ]
Turniejowa mordoklepka. Nie będę kłamał, lubię takie potworki. Jest w nich spora doza prostej rozrywki i coś co odwołuje się do pewnych pierwotnych instynktów rodem z koloseum, czyli potrzeby "chleba i igrzysk".
Teoretycznie stworzenie takiego dzieła to coś prostego. Osobiście podzieliłbym takie twory na 3 części składowe, dla ułatwienie nazwę to zbiorczo "3P" i zaraz je dokładniej omówię na przykładzie tego anime.
Pierwsza część składowa - PRZYCZYNA
Zdecydowanie najmniej ważna część, bo naprawdę wystarczy pretekstowo nakreśli dlaczego ludzie skaczą sobie do gardeł i jakoś to będzie. Nie ma to większego znaczenia czy tłuką się dla pieniędzy ( Kengan Ashura ), dla uciechy władców ( Tenkaichi ), aby wybrać najsilniejszego ( BAKI ), czy ewentualnie aby uratować ludzkość ( Record of Ragnarok ). Wiadomo dobrze rozbudowane tło fabularne to miły dodatek, ale nie to jest w mordoklepkach najważniejsze.
Tak więc co my tu mamy. Co 12 lat organizowany jest wielki turniej w stylu battle royale. 12 rodów wystawia swoich zawodników stylizowanych na chińskie znaki zodiaku i zaczyna się jatka. Dlaczego? Ciężko powiedzieć, niby jacyś bogacze robią sobie zakłady, niby na końcu zwycięzca spełni swoje marzenie, ale nie jest to zbyt dobrze wyjaśnione.
Druga część składowa - POSTACI
Zdecydowanie ważniejszy element. Zawsze uważałem że dobre postaci mogą pociągnąć nawet słabą historię, a że w bijatykach historia bywa płytka to bohaterowie muszą to nadrabiać. Teoretycznie wystarczy jeden fajny wojownik, któremu będziemy kibicować, ale prawdę powiedziawszy równie ważny (jak nie ważniejszy) będzie jego główny przeciwnik.
Tutaj niestety mamy straszną posuchę. Sam pomysł ze znakami zodiaku jest całkiem fajny, jednak wykonanie to totalna fuszerka. Brak sensu i logiki mocno kłuje w oczy.
Wojownik "psa" ma psie uszy, jednak wojowniczka "tygrysa" tylko opaskę z uszkami. Niektórzy mają rogi, inni tylko kolorowe stroje. Serio, dospawanie podkowy do hełmu i nazwanie gościa wojownikiem "konia" to lekka bieda. Postaci posiadają specjalne umiejętności, których używają na placu boju, jednak jakoś średnio mi tutaj pasowały. Niektóre były zbyt potężne, a inne totalnie słabe, zabrakło balansu.
Wśród 12 uczestników turnieju nie udało mi się nikogo polubić. Na plus mogę zaliczyć jedynie design wojownika "wołu/byka". Zwykle byłby to jakiś mięśniak szarżujący bez krzty pomyślunku, tutaj jednak dostaliśmy eleganckiego torreadora z rogami (trochę mało "krowimi" ale to już czepialstwo z mojej strony). Reszta to zwyczajnie słabe projekty postaci.
Trzecia część składowa - POJEDYNKI
Element fundamentalny. W takich produkcjach to musi być najlepiej wykreowana część. Tutaj jednak dostajemy tylko i wyłącznie pasmo rozczarowań.
Jakim cudem w anime opowiadającym o turnieju praktycznie nie ma pojedynków między zawodnikami? Jaki tytan intelektu to tak zaprojektował? Kurw@ typ od serii nowelek Monogatari, niesamowite.
Ale od początku. Jakieś 70% całości to retrospekcje zawodników. Jak nie oglądamy wspominek to dostajemy całą masę pogaduszek, co stanowi pewnie kolejne 20% całości. Odniosłem wrażenie że trafiłem na klub dyskusyjny, a nie turniej morderców. Papla tutaj każdy, niektórzy nawet na dwa fronty na raz, do kogoś i do siebie w myślach (straszliwie ciężko się to śledzi).
Jeśli dojdzie już do jakieś konfrontacji to zwykle kończy się ona w kilka sekund po jednym ciosie. Większość zgonów to efekt lekceważenia przeciwników, buty i braku myślenia. W 12 odcinkach dostajemy 2, może 2 i pół pojedynku. Ciekawie zrealizowane - przyznaję. Jednak to zdecydowanie za mało i całość wypada nader irytująco.
KONIEC
Oczywiście wygrywa największy lamus z op mocą z d⁎⁎y. Jako wisienkę na torcie dostajemy ostatni odcinek, który praktycznie cały jest wewnętrznym monologiem zwycięzcy nie mogącym wymyślić sobie ostatecznej nagrody. Kiedy już zdecydował się jakie życzenie zostanie spełnione, wybrał naprawdę ciekawie i logicznie. Zaskoczyło mnie to na tyle że do końcowej oceny dodałem jeden punkcik.
4/10
Straszny chłam, miał motywy którymi potrafił zainteresować, ale finalnie nie umiał tego dostarczyć.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Pokemony w stylu przywołań z Solo Leveling
#pokemon #anime #animedyskusja






Zaloguj się aby komentować
Lubicie rolki? Ja nieszczególnie. A gdyby tak w te rolki wpierdolić silnik? To macie Air-Gear
Air Gear opowiada o grupie jarających się Air Trecksami (A-T w skrócie), czyli właśnie rolkami z silnikami. Cytując z filmwebu:
Główny bohater to 13-letni Minami Itsuki, czyli ?IkkI?. Jest on przywódcą wschodniej strony Gunz. Chłopak przegrywa z innym gangiem Storm Ridersów, którzy używają Air Track, czyli nowej generacji rolek z miniaturowymi silniczkami, dzięki, którymi można nawet ?latać?. Ikki mieszka razem z Riką, Rongo, Mikan i Ume z rodziny Noyamano. Pewnego dnia odkrywa, że wszystkie dziewczyny jeżdżą na rolkach, lecz cały czas ukrywały to przed min. Zabiera jedną parę i sam zaczyna jeździć.
Jak się okazuje później - część A-T jest specjalna w stopniu znacznym. Tego niestety w anime już nie zaznamy, bo seria ma 25 odcinków + 3 odcinki OVA. Manga jest znacznie dłuższa i rozwija elementy "specjalne nadnaturalne" zachodząc aż o absurd. Ale jest za to wizualnie piękna.
A anime ma fenomenalny opening.
Ocena na MALu - 7.48
Moja ocena - 6
Opening: https://www.youtube.com/watch?v=4ZYozk9gm0w
#anime #animedyskusja #manga





Zaloguj się aby komentować
Odd Taxi - Mors taksówkarz i sprawa zaginionej idolki
Hiroshi Odokawa głowny bohater tego anime jest taksówkarzem. Małomówny, trochę gruboskórny (dla obcych) mors. Na jego nieszczęście, przewoził nastoletnią idolkę która po kursie z Odokawą, zagineła.
Odd Taxi jest komediodramatem detektywistycznym. Akcja dzieje się powoli. W pierwszych odcinkach poznajemy postacie które w mniejszy lub większy sposób są powiązane z zaginioną lub naszym morsem. Wraz z rozwojem seri dostajemy nowe elementy układanki powiązanej z dręczącą nas zagadką. Jak na serię detektywistyczną przystało nie wszystkie poszlaki prowadzą w dobrym kierunku. W ten sposób poznajemy trochę głębiej postacie poboczne oraz ich motywy. Dostajemy też zwroty akcji które mogą być faktycznie zaskakujące.
Historia mnie bardzo wciągneła. Rozwiązywanie tej całej zagadki jest bardzo klimatyczne, nie miałem wrażenia, że fabuła się przeciąga. Postacie są dość ciekawie napisane. Nawet te pozytywne posiadają jakiś element szarości w swoich charakterach jeśli dobrze pamiętam. Seria zamyka się w jednym sezonie (jest film pełnometrażowy ale z tego co rozumiem to recap, dostajemy tylko dodatkowe 15 minut wydarzeń po zakończeniu serialowego anime). Odd Taxi było dla mnie miłym zaskoczeniem i może nawet taką perełką.
SOUNDTRACK muzyka elektroniczna / hip-hopowe bity
#anime #animedyskusja
Zaloguj się aby komentować
Wykonawca: Seatbelts
Tytuł: Cowboy Bebop OST CD1
Rok wydania: 21.05.1998
Gatunek: #jazz
Zawsze miałem poczucie, że ścieżka dźwiękowa do Cowboy Bebop jest dobra ale nigdy nie poświęciłem jej wytarczająco uwagi. Odtwarzałem pojedyńcze utwory a podczas oglądania nie była moim priorytetem. To był błąd który naprawiłem.
Cały album otwiera nam Tank! . Intro samego anime. Znane i lubiane przeze mnie. Od pierwszych dźwieków kontrabasu wiem, że to jest to. Sekcja dęta wymiata. Szaleństwo i energia w Bad Dog No Biscuits . Internet mówi, że Hard Bop ja na to tupaj nogą Panda. Space Lion kosmiczny chillout z tribalowymi motywami. I jeśli chodzi o motyw saksofonowy należy wspomnieć o wariacji na jego temat czyli Goodnight Julia . Odsłuchane dziesiątki jak nie setki razy. I zawsze tak samo czarujące dwie minuty.
Piano Black wbija w głowę to pianino i związany z nim motyw. Całość dekoruje nam saksofonowa improwizacja (?). Album powinno zamykać Rain . Nadawałoby się do tego świetnie. Roszady w końcówce albumu mi się marzą ale to moje widzimisię. Całość warta przesłuchania od deski do deski. Oceniam 5/5.
#muzyka #anime #muzykafilmowa
#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania i blokowania
@LeniwaPanda Kurcze ja mam obszerny gust
Słucham i klasycznej i elektronicznej z właściwym rozróżnieniem gatunków i podgatunków
typu IDM/Ambient / Psy-Trance / Trance Techno czy Tekno itd...
Metal Symfoniczny mi też fajnie podchodzi. Jakiś czas temu jeszcze znów celtycką wałkowałem....
A mimo to ile razy bym podchodził do jazz to zawsze sie odbijam...
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Spice and Wolf dostało remake...
...w ubiegłym roku
A dokładnie teraz seria nazywa się Spice and Wolf: Merchant Meets the Wise Wolf.
Dla tych co nie wiedzą o czym to anime to tak pokrótce. Spice and Wolf to wstęp do ekonomi...wróć to anime z gatunku dramat i romans. Wędrowny kupiec Lawrence spotyka na swojej drodze Holo tytułującą się "wise wolf". Nasza wilczyca jest boginią plonów w wiosce do której akurat Lawrence przyjechał pohandlować. Zapomniana przez mieszkańców wioski i stęskniona za swoim domem postanawia opuścić wioskę z pomocą kupca. I tak rozpoczynają podróż przeplatną handlem, kontrabandą, przekrętami podatkowymi, wywoływaniem krachów na rynkach a w między czasie rozwija się ich relacja.
Czy ten remake był potrzebny? Czy dowiózł? Wydaje mi się, że tak. Jest bliższy materiałowi źródłowemu czyli nowelce co w mojej opini wpływa pozytywnie na jakość. Dostajemy story arc którego nie ma w oryginalnym anime. Uważam, że remake lepiej oddaje charaktery naszej dwójki głównych bohaterów. Nie martwcie się Holo to dalej Holo. No może poza jej wilczą formą tutaj niestety się nie udało. Dostajemy przerośniętą shibę inu a nie wilka. Jeśli ktoś lubił dynamikę relacji między Holo a Lawrencem to nie powinien czuć się zawiedziony. Szata graficzna jest bardziej kolorowa, cieplejsza niż w oryginale. Sezon drugi jest zapowiedziany więc jest szansa, że cała historia zostanie zekranizowana. Przynajmniej pójdziemy z historią dalej niż w pierwowzorze.
Polecam sprawdzić. Ze swojej strony byłem bardzo zadowolony, że moja ulubiona para z anime wróciła i to w takim stylu.
#anime #animedyskusja
Odbiłem się od tego ze trzy razy.
Po pierwsze główny bohater jest strasznie wycofany. Ten gość jest nudny jak flaki z olejem, i równie skomplikowany. Czyli w ogóle.
Po drugie, panna też jakoś nie uwodzi swoim profilem.
Samo anime to takie fantasy aspirujące do slice of life, ale postacie są tak mało zajmujące, jakieś takie pozbawione pasji i celu... Większość szkolnych dziełek w stylu slice of life ma ciekawsze pomysły.
Ale jak ktoś lubi wyjątkowo niespieszne historyjki z ludźmi, którzy nie potrafią wydusić z siebie podstawowych pytań, to ok, można.
Zaloguj się aby komentować
- he was the best guy arouuuund
- what about the people he murdered?
- What murddaaa
Guilty Crown to takie Code Geass Lite. Okupowana japonia? Check. Supermoce? Check. Dziwna laska o której nic nie wiadomo? Check.
Cytując z Filmwebu:
Po apokaliptycznej epidemii Japonia traci niezależność na rzecz międzynarodowej organizacji. Licealista Shu, który odkrył w sobie niezwykłą moc, dołącza do ruchu oporu.
Guilty Crown co prawda nie jest anime tak dobrym, jak było Code Geass, ale nie mówi to wiele, bo Code Geass było serią wybitną. Ma za to coś, czego CG nie miało - mój ulubiony motyw głównego bohatera, któremu w pewnym momencie odpierdala.
Więcej nie powiem, bo to trzeba zobaczyć i poczuć.
Ocena na MALu: 7.40
Moja ocena: Stabilne 7.
Ale na pełnej skali
Zamiast openingu wrzucam osta, bo fajny
https://youtu.be/UMCka_vXtL4?si=Cm2G_AYHwXMRNgfS
#anime #animedyskusja


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Juz pare odcinkow Solo leveling I wniaski takie :
- weebowe stronki ( ogladam na KAA) nie dosc ze lepsza jakosc video i audio nie na netflixach itp, to UI 100x lepszy, wychodze z fullscrena widze wszystko, ktory odcinek jaki jezyk, jednym kliknieciem moge te parametry zmienic, tak samo autoplay itp. ( a to wszystko za darmo).
- sama historia troche cliché ale co tam sie bede smial jak nie moglem zrobic suki z dzidowcami w PoE2 to tez ziomki wbili kazali stac z tylu i nie zdechnac i tak samo jak MC przeroslo mnie to xd.
- moja ulubiona waifu to narazie ruda, chociaz blondi w czapce co byla na chwile tez spoko.
#anime #erwinoposzezahoryzonty #tagowanietomojapasja


Zaloguj się aby komentować
Ehh puscilem sobie Solo leveling chcialem sie pochwalic kolegom weebom na msngerower grupie to sie smieja zem normik j⁎⁎⁎ny i to mainstream i kaza ogladac jakies niekonczace sie 1000odcinkowce ehh...
#anime #zalesie #przegrywwsrodprzegrywow

Zaloguj się aby komentować
Właśnie się dowiedziałem, że dwa tygodnie temu wylądował zwiastun trzeciego sezonu One Punch Mana.
Dowiedziałem się też, że fani są absolutnie obsrani, że OPM będzie takim pokazem slajdów jak Blue Lock. Przewija się nawet określenie "One Frame Man"
Po obejrzeniu zwiastunu mogę z całą pewnością powiedzieć, że ja się nie martwię.
Bo nie jestem fanem OPM XD
Ale oni mogą się martwić XD
#anime #animedyskusja


@LeniwaPanda ten format bardzo szybko się przejada, bo też ciężko, żeby było inaczej.
Jak jest główny bohater, który jednym ciosem rozkłada wszystko, to żeby zachować jakąś spójność, postacie drugoplanowe muszą być pierwsza klasa, inaczej odcinki mogą trwać po 5 minut.
Rzecz cała w tym, że no kurwa nie są. Przychodzą, dostają wpierdol, pojawia się Saitama i ratuje świat jednym ciosem.
I calej jest rangi C, he he jak śmiesznie
No jestem mocno sceptycznie nastawiony do tej serii od początku. Pierwszy sezon był fajny, w drugim zaczynają wychodzić problemy, trzeci zacznę na pewno. Jak się odbije od pokazu slajdów, to zrobię drop.
@Rozpierpapierduchacz Mi się tam podobał pomysł suberbohatera z depresją? kryzysem egzystencjalnym. Saitama który jest tak silny, że każdy przeciwnik pada na strzała a on sam przestaje czuć jaką kolwiek przyjemność z bycia superbohaterem. Odczuwa nudę. Do tego anime porusza w pewien sposób temat bohaterstwa i co to naprawdę oznacza być bohaterem.
A całą oprawę uważam za świetną parodię wszelkich shounenowych od zera do bohatera. Żadnych power upów, najpotężniejszy człowiek na świecie który umyka oku organizacji zrzeszającej bohaterów przez lata, staje najniżej w jej hierarchi. Jeszcze jest tam parę smaczków pewnie uderzających w shouneny.
No i walka z Borosem jest dla mnie top.
Zaloguj się aby komentować
Są na tym świecie pytania proste, na przykład "Duchacz, które anime z Big 3 jest najlepsze". I na to mogę odpowiedzieć śpiewająco, nawet jak mnie obudzisz o 3 w nocy (ale nie budź XD) z pełnym rankingiem i powodami.
Ale są też pytania, na które odpowiedzieć się nie da
Gdyby ktoś zapytał mnie "Duchacz, które anime z Big 3 ma najlepszą ścieżkę dźwiękową?"
Ni wim.
Z jednej strony masz Naruto i ich Sadness and Sorrow, które doprowadza mnie do płaczu nawet jak słyszę bez okazji
Z drugiej Bleacha, gdzie Number one czy Treachery wywołują ciarki na moich plecach
A z trzeciej jeszcze One Piece gdzie The Very, Very, Strongest i Overtaken sprawiają, że mam ochotę pierdolnąć to wszystko w pizdu i iść za słomkowymi napierdalać się, jakby jutra miało nie być.
Więc gdyby ktoś trzymał mi pistolet przy głowie i mówił, że mam wybrać jedno, to niech ciągnie za spust. Nie ważne, czego bym nie wybrał - i tak bym skłamał
#animedyskusja #anime


@Rozpierpapierduchacz ja miałbym tak samo, jakby ktoś mnie obudził w środku nocy i spytał "sawa12721 które anime z Big 3 chciałbyś obejrzeć?", a ja bym mu odpowiedział "sp$#@$@laj, nie jestem bezrobotny"
A jak chodzi o muzykę, to tylko Toshiro Masuda, także nie wiem, po co ten obrazek z tego fan fica Shippudena wkleiłeś.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować