Dziś w ramach akcji MAKE #ladnapani GREAT AGAIN Debbie Harry. Znana przede wszystkim z bycia wokalistką zespołu Blondie. Dla mnie absolutna ikona urody. Gdybym był nastolatkiem w latach 70., to miałbym jej zdjęcia na ścianach w pokoju. Debbie, jak sama mówiła, stworzyła siebie jako obraz zdecydowanej, wolnej, pełnej energii kobiety. Przez niemal 20 lat związana była ze swoim kolegą z zespołu Chrisem Steinem. W związku z tym łączyła ich nie tylko miłość, ale i sprawy zawodowe. Stworzyli wspólnie popowe ale zarazem nieco alternatywne brzmienie Blondie, zespołu który wyrósł ze sceny punkowej a stał się kopalnią przebojów.
@ColonelWalterKurtz jestem zdania, że nikt jej nie pobił jeszcze w tej kategorii. Wszystkie inne tego typu śpiewaające panie, to już tylko mniej lub bardziej udane kopie lub ładniej mówiąc inspiracje.
@Kaligula_Minus moja koleżanka powiedziała kiedyś, że jak chcesz powiedzieć "brzydka baba" ale dyplomatycznie, to powiedz "ma ciekawą urodę".
Ja jednak nie do końca się zgadzam, bo dla mnie ciekawą urodę, to ma Saoirse Ronan i za cholerę bym nie powiedział, że jest brzydka a wręcz przeciwnie.
Wczoraj zobaczyłem, że na Disney jest już "Springsteen: Ocal mnie od nicości" i odpaliłem. Świetna rzecz. Nie jest to typowy film biograficzny. Nie mamy tutaj historii od zera do muzycznego bohatera. Nie ma fajerwerków, piszczących fanów, kobiet gotowych składać pokłony swojemu idolowi, nie ma sukcesu i zapachu pieniędzy. Jest za to smutek, pustka, jesień, demony przeszłości, niemoc i zmęczenie. To w zasadzie wycinek z biografii muzyka pokazujący pracę nad płytą "Nebraska". Jednak poza tym, a może raczej przede wszystkim jest filmem o depresji. Jako osoba zmagająca się m.in. z depresją od ponad 20 lat tak właśnie odbieram ten film i raczej to z niego wyciągnąłem a sam wątek muzyczny był dla mnie mniej istotny. Zresztą muzyki, jak na film o takiej postaci jest tutaj mało. Całość doskonale pokazuje moment, gdy choroba zaczyna chwytać człowieka za kark i przyduszać do podłogi. Jeszcze nie wiadomo, co się dzieje, ale już czuć, ze coś jest nie tak - pustka, poczucie bycia nie tu gdzie trzeba, brak siły, brak poczucia że to, co robimy ma sens. I to udało się oddać twórcom filmu a przede wszystkim świetnie pokazał to grający rol Springsteena Jeremy Allen White. Patrząc na niego miałem wrażenie, że Bruce zaraz się posypie. Nawet w chwilach pozornie radosnych, jak koncerty w klubie w jego oczach widać było dojmujący smutek. Fajnie, że był taki pomysł na ten film a nie kolejna ckliwa i słodka jak cukierek historyjka typu "One Love" o Marleyu. Aha... ojca Springsteena gra Stephen Graham i robi to rewelacyjne. Uwielbiam tego aktora.
Nie wicie może czy gdzieś się da zobaczyć wszystkie odcinki np. #30ton z TVP2? jest parę na #youtube , ale może gdzieś jest jakieś arhiwum? #muzyka #hejto30plus
@Hoszin popytaj może na grupach facebookowych, najłatwiej tam trafić na hobbystów 40+. Całkiem możliwe, że trafisz na osobę kóra archiwizowała ten program na VHS.
Od jakiegoś czasu zauważam, że nie mam chęci do robienia czegokolwiek, chyba że założę słuchawki, zapuszczę jakieś hardbasy albo porządne densy. Wtedy to bym w euforii nawet z balkonu skoczyła. Dudniący bas lepiej wpływa na moją produktywność, niż leki od doktora od psychiki. Swoista muzykoterapia, czy też bassoterapia.
Nie wiem o co chodzi, ale po sobie widzę, że faktycznie mózg ludzki zmienia się z wiekiem...
@onpanopticon mam podobnie. W ciszy odzywa się wewnętrzny prokrastynator, a jak puszczę energetyczną muzę to coś się dzieje w mózgu, że chce mi się chcieć. A do wysiłku umysłowego zwykle włączam spokojniejszą muzykę.
@Kaligula_Minus ponoć tak może być przy ADHD xD btw. Ale ta praca na etat nas wymęcza. Zobaczcie że kiedyś ludzie nie pracowali w taki sposób. Jak byliśmy myśliwymi to polowaliśmy a to nie było odczuwane jak praca. A jak pracuje się na roliz kiedyś czy dzisiaj to jest taka bardziej leniwa część roku gdzie można trochę odpocząć zimą, na gospodarstwie.
Moi dziadkowie kochali swoje życie i lubili swoje obowiązki, chociaż bywały ciężkie. Babcia rano wstawała, paliła w piecu i nastawiała wodę. Szła do obory dać zwoerzętom jeść i świeżej wody. Chociaż ciężko pracowała cały dzień to każda czynność była ważna. I tak myślą do dzisiaj Ci co żyją.
A my to robimy takie c⁎⁎j wie co przy ekranie. Przetwarzamy dane przy pomocy płatków z krzemu i kawałka plastiku. Poklikmy w ten konkuter i mówimy że to jest praca. Ok daje pieniądze ale teraz już nazwę nie widuje się ludzi jak pracuje się zdalnie. Prawdziwe życie jest między ludźmi i przy przyrodzie a nie przed ekranem komputera.
@DexterFromLab wychowałam się w takich domach, gdzie żyło się zgodnie z porami roku, prace polowe według ich cyklu. Zimą chleb pieczony, mleko od krowy, świniobicie od wielkiego święta. Jak ktoś zasmakował takiego życia i ukształtowaly go takie doświadczenia, to będzie miał w sobie tę tęsknotę. Podzielam twoje zdanie, uważam od rewolucji przemysłowej zaczęliśmy robić sobie wielką krzywdę. Oddalamy się od tego co ważne, zapominamy o naszym pochodzeniu, maskujemy tęsknoty internetem, technologią, zajęciami zupełnie bez sensu. Mózgi nam się zmieniają. Ponoć nasze mózgi potrzebują ciszy jak płuca tlenu, a walimy w siebie coraz więcej bodźców. Nie ma nas dla najbliższych. Oddajemy energię rzeczom, które nie dają nam nic w zamian, w każdym razie nic dobrego. Bardzo się solidaryzuję z tym, co napisałeś
@skorpion dokładnie tego typu programu szukałem, w którym mogę zobaczyc dokładnie do ręce robią, jakie dźwięki pojawiają się na pięciolinii, będzie grane na weekend
Z racji tego, że zaczął się nowy rok (upłynęło już 7% 2026) i że w ubiegłym zacząłem marnować hajs na zbieranie #cd, to pochwalę się jeszcze zdobyczami z końca roku o których nie miałem czasu napisać.
3 ulubione utwory - Na⁎⁎⁎⁎ny to do domu, Polska, A w niebie gra disco polo
My oh my... ależ się zmęczyłem słuchając ten album. Wizyta u dentysty jest przyjemniejsza od tego albumu. Ja rozumiem, prześmiewcze disco polo, ogólnie wesoły klimat, ale... ten album jest za⁎⁎⁎⁎ście infantylny.
Z BFF jest jak z numerem z osłem. Niby człowiek się brzydzi, ale jednak nie może oderwać wzroku #pdk
Poza wymienionymi wyżej trzema bangerami ten album opierdala kiełbachy kosmitom. No po prostu ssie.
A przecież Braci Figo Fagot stać na coś lepszego. Tutaj niestety nie dali z siebie nawet 30%. 37% to jest ocena uratowana przez bangery. Bez tego byłaby 1* i jakieś 24%.
Swoją drogą - alternatywne wersje piosenek są tu potrzebne jak zęby w d⁎⁎ie.
Na chwilę obecną BFF trafiają na miejsce 1. Od końca. Sukces!
Gorzej jeszcze będzie. Gwarantuje. I pewnie zaskoczę tym jaki album najmniej mi się podoba.
3 ulubione utwory - Granice Rozsądku, Nie ma we mnie Boga, Martwa Propaganda
Znowu darcie ryja, eh. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Nie żebym nie lubił, ale trochę już mnie męczy. "Zniszczyć wszystko" nie jest złym albumem, ale moim zdaniem - 3.5* to chyba jednak za wysoka ocena. Jestem na 100% przekonany, że jeśli przesłuchałbym album raz jeszcze, a potem kolejny raz - ocena by spadła do 3*.
Choć muszę przyznać, że następny album, który przesłuchałem sprawia, że cała reszta jest jak najbardziej na swoim miejscu.