Historia o strachu, walce o przetrwanie i bezradności wobec absurdalnych zasad, gdzie przezabawne, momentami wręcz groteskowe dialogi świetnie przeplatają się z refleksją nad kruchością ludzkiego życia i bezsensem wojny. Słuchałem tego w pracy i co chwilę miałem banana na mordzie. Nigdy wcześniej książka nie rozbawiła mnie tak bardzo, a jednocześnie nie zmusiła do tylu przemyśleń. Im dłużej o niej myślę, tym bardziej doceniam, jak genialnie Joseph Heller połączył humor z naprawdę gorzkim przekazem. Dla mnie absolutny klasyk i z całą pewnością wrócę do niej, szczególnie do audiobooka z Krzysztofem Globiszem - kto nie słuchał, niech żałuje!
Generał był przeciwny małżeństwu swojej córki z pułkownikiem Moodusem, ponieważ nie lubił chodzić na śluby.
Wydawnictwo Vesper przedstawia pierwszy tom Sagi Drenajów. "Legenda" Davida Gemmela ma ustaloną premierę na 15 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 456 stron, w cenie detalicznej 74,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Druss zwany Legendą to imię, które niesie się echem po całym świecie, a jego czyny opiewane są w niezliczonych opowieściach. Niezrównany w boju, budzący grozę w sercach wrogów, porzucił jednak sławę i bogactwo, wybierając samotność w górskiej twierdzy, gdzie czeka na swego najstarszego przeciwnika – Śmierć.
Tymczasem barbarzyńskie hordy Nadirów zalewają kolejne krainy, niszcząc wszystko na swojej drodze. Ostatnią przeszkodą na drodze do zwycięstwa jest obwarowana forteca imperium Drenajów – Dros Delnoch. Gdy jej mury runą, upadnie całe królestwo. Druss niechętnie wraca z odosobnienia, by stanąć do ostatniej bitwy. Lecz czy zdoła dorównać własnej legendzie?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo Vesper zapowiada piąty tom Sagi Cienia w serii Wymiary. "Ucieczka Cienia" Orsona Scotta Carda trafi do księgarń 15 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 216 stron, w cenie detalicznej 59,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Na pokładzie statku kosmicznego „Herodot” Groszek ucieka ku odległym gwiazdom wraz z trojgiem swoich dzieci — jedynymi, które odziedziczyły genetyczne modyfikacje dające nadludzką inteligencję, ale skazujące je na krótkie życie. Dylatacja czasu sprawia, że ziemscy naukowcy mają pokolenia, by znaleźć lekarstwo na przekręcony klucz Antona. Jednak bez skutku. Z biegiem lat pamięć o Groszku gaśnie — pozostaje tylko słaby głos z ansibla, niczym echo minionych wydarzeń z historii Ziemi.
Tymczasem czteroosobowa załoga „Herodota” staje u progu odkrycia, które może ocalić ich samych — i być może całą ludzką cywilizację. Dryfująca w przestrzeni arka Formidów skrywa zarówno śmierć, jak i niewyobrażalne cuda: zawodzące systemy podtrzymania życia, przestrzeń do rozwoju i wiedzę, dzięki której można rozwikłać genetyczną zagadkę i pokonać tajemniczą chorobę, która trawi pewną kolonię.
Ucieczka cienia – kolejny tom fenomenalnej Sagi Cienia Orsona Scotta Carda – przenosi nas w odległy kosmos, gdzie na szali waży się przyszłość nie tylko ludzkości, ale i całego wszechświata.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Autor: Nick Kyme, Graham McNeill, Rob Sanders, Gav Thorpe
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 416
Ocena: 4/10
“- What does your primarch ask of you?"
"- Everything.”
Antologia stanowiąca XX część cyklu Herezja Horusa zawiera cztery dłuższe opowiadania uzupełniające pewne wątki o dodatkowy kontekst.
Graham McNeill - The Reflection Crack'd - 3/10
BDSM, gore i opętanie, czyli epilog “Fulgrima” łączący go z “Aniołem Exterminatusem”, luźno nawiązujący do Doriana Graya, opowiedziany z perspektywy Luciusa. Pomimo, że relatywnie istotny pod względem przemian postaci Fenicjanina, to miernie napisany.
Nick Kyme - Feat of Iron - 2/10
Fragmenty kampanii wojennej przeciwko Eldarom pokazujące głupi upór Żelaznych Dłoni i zagadkową przygodę Ferrusa Manusa. Nuuuuuda. Ledwo zmęczyłem. No i beka z: “The Gorgon is unkillable. No treacherous coward’s blade could even pierce his skin. It’s impossible.”
Gav Thorpe - The Lion - 7/10
Mroczne Anioły spotykają Żelazne Dłonie i Gwardię Śmierci w systemie Perditus, gdzie zlokalizowana została ważna placówka badawcza Mechanicum. Całkiem ciekawie opowiedziana historia pogłębiająca szarości portretu Liona El’Johsona.
Rob Sanders - The Serpent Beneath - 5/10
Szpiegowska incepcja, czyli Alpha Legion infiltruje Alpha Legion, bo Alpha Legion zinfiltrował Alpha Legion. Czego nie rozumiesz? Podstęp goni podstęp, a pułapka wpada w pułapkę, czyli typowa narracja spod znaku "Hydra Dominatus".
Zapychacz - nierówny zbiór opowiadań o znikomej istotności w szerszej perspektywie. Można pominąć z czystym sumieniem.
Wydawnictwo MAG ogłasza dodruk pierwszego tomu serii Cień Lewiatana. "Zatruty kielich" Roberta Jacksona Bennetta wrócił do sprzedaży 1 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 432 strony, w cenie detalicznej 59 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Osobliwa zbrodnia. Genialna śledcza. Zagadka na epicką skalę.
W wytwornej rezydencji na obrzeżach Imperium leży martwy funkcjonariusz imperialny – uśmiercony nagłym wyrośnięciem drzewa z ciała. Nawet tutaj, gdzie szerzą się skażenia, a krew lewiatanów powoduje dziwaczne przemiany, jest to śmierć zarówno przerażająca, jak i niepojęta.
Do rozwiązania sprawy zostaje wezwana Ana Dolabra – śledcza, której geniuszowi dorównuje jedynie jej ekscentryczność. U jej boku stoi nowy asystent, Dinios Kol, mnemorytownik zmodyfikowany tak, by posiadał pamięć doskonałą.
Wkrótce śledztwo naprowadza ich na spisek, który zagraża bezpieczeństwu całego Imperium. Dla Any to smakowicie zagmatwana łamigłówka, wreszcie coś, co jest godne jej uwagi. A Din? Jemu pozostaje mocno się trzymać, żeby przetrwać tę szaloną przygodę.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Siedzenie na zwolnieniu lekarskim sprzyja czytelnictwu. Udało mi się w ciągu tygodnia przeczytać dwie książki i zacząć trzecią. Jednak do sedna. "Jeszcze będzie normalnie", to druga część autobiografii Tomasza Lipińskiego, muzyka, twórcy legendarnych zespołów Brygada Kryzys i Tilt. Lipiński opowiada tutaj o swoim życiu od momentu pierwszych dni stanu wojennego aż do czasów współczesnych. Całkiem zgrabnie jest to napisane i nieźle się czyta jeśli zna się twórczość autora i reszty muzyków o których wspomina. Czasami tylko wkurzało mnie, że gość ma dość spore ego, co przebijało się w treści książki. Dla muzycznych świrów rzecz z kategorii "must read". Reszta może odpuścić.
Harlem, lata 30 XX wieku i historia młodego czarnoskórego chłopaka rozdartego między religią i "grzesznym" życiem.
Może i za oceanem to klasyka, ale dla mnie osobiście to męczące dzieło. Historia rodziny Grimesów okazała się być całkiem niezła, ale ilość religijnego sosu, którym podlano całość, była niemal nie do zniesienia. Im dalej w las, tym gorzej, ledwo dobrnąłem do końca.
To, co dobre w tym dziele, jak już pisałem, to historia rodziny, w pewnym stopniu jest to też ukazanie historii czarnoskórych na przełomie XIX i XX wieku. Przebija się tutaj beznadzieja i brak perspektyw czarnych na lepszą przyszłość. Podoba mnie się, jak delikatnie wplecione zostały tutaj wątki prześladowań przez białych, absolutnie subarashi. Szczególnie dobrze czyta się części kobiece, które nie są tak przepełnione religijnym pierdololo. Za to najgorzej czyta się historię ojca młodego bohatera, swoją drogą tak antypatycznej postaci ze świecą szukać. Psychopata, który uznaje się za świętego, a jednocześnie nie przeszkadza mu to znęcać się nad synami i pałać nienawiścią do teoretycznie bliskiej mu osoby.
Podsumowanie: wątki religijne to koszmar, reszta jest jak najbardziej zjadliwa.
Fiu fiu panie Baldwina zes odkopal, mi sie ta ksiazka podobala ale no kontekst socjo historyczny jest ciezko do ztrawienia, religia jest fajnie przedstawiona po widac ze w srodowiskach gdzie wyksztalcenie jest niskie religia robi za podstawa edukacji, i nie tylko na dobre to wychodzi.
@ErwinoRommelo A ja jestem raczej uprzedzony do wszelkich religii, uznaję je za zło, dlatego nadmiar takich wątków nastawia mnie negatywnie do książki. Tak było też tutaj, za dużo tej religijnej paplaniny, o wiele za dużo.
@Whoresbane wow Gemmell, turbo sfatygowane stare wydanie od zysku dumnie stoi na półce. a se kupie jeszcze raz xD poczatki mojego czytania to mam slabosc.
Rozdział „Wiktoria” jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że żyjemy w najlepszych czasach w dziejach ludzkości. Jako dziecko nie musiałem chociażby pracować w kopalni czy w fabryce, codziennie narażając swoje życie. Jako dorosły także mam o wiele lepsze warunki pracy niż ponad sto lat temu. I tak, zdaję sobie sprawę, że miałem szczęście urodzić się w Europie, a nie w Azji czy Afryce, gdzie sytuacja ma się o wiele gorzej niż u nas. Tym bardziej staram się doceniać to, co mam.
Ciekawy był wątek kobiet walczących o swoje prawa. Trzeba tutaj podkreślić słowo „swoje”, ponieważ bardziej uprzywilejowane białe kobiety z zamożniejszych warstw społecznych nie przejmowały się sytuacją biednych czy czarnoskórych kobiet.
O historii Titanica chyba każdy słyszał, a jeśli nie, to autor w bardzo wyczerpujący sposób opisał przebieg zatonięcia krok po kroku, często odwołując się do wspomnień pasażerów. Mnie w szczególności zastanowiło, dlaczego statek nie został wyposażony w odpowiednio dużo szalup ratunkowych, żeby pomieścić wszystkich pasażerów. Chociaż nie wiem, czy to by pomogło, skoro i tak część łodzi została spuszczona częściowo pusta. Pasażerowie na początku nie uwierzyli, że grozi im niebezpieczeństwo.
Rozdział o Gustloffie to opowieść o kolejnej katastrofie morskiej, największej w historii. Podoba mi się w autorze to, że postanowił przybliżyć także postać człowieka, którego nazwiskiem został nazwany statek, żeby słuchacz poznał kontekst.
Oleg Zakirow to przykład, jak ludzie potrafią być niedoceniani pomimo sporych dokonań. Jako funkcjonariusz KGB wsławił się śledztwem w sprawie zbrodni katyńskiej, ryzykując swoją karierą i znając ZSRR, to pewnie także życiem. Gdy wyjechał do Polski, pomimo obiecanej mu przez Geremka pomocy, został przez niego zignorowany, zresztą jak przez cały aparat państwowy. W wyniku tego Oleg Zakirow przez wiele lat żył w biedzie.
Chyba mój ulubiony rozdział, czyli ten o wynalazkach. Bardzo spodobało mi się holistyczne podejście i pokazanie, jak określona potrzeba stała się matką wynalazku, którego stworzenie doprowadziło do rewolucji gospodarczej w średniowieczu. Z racji zamiłowania do książek, w szczególności przypadł mi do gustu fragment o Gutenbergu i ogółem o książkach w tamtych czasach. Wiedziałem, że nie były popularne, ale nie spodziewałem się, że były aż tak absurdalnie drogie, że za jeden wolumin można by kupić dom. Szkoda, że dzisiaj tak nie jest, oprócz naprawdę rzadkich białych kruków. :' )
No i jako że jestem fanem Czukiewskiego, to z przyjemnością przesłuchałem rozdziału o nim. Cieszy mnie, że jego praca została doceniona na tyle, że może się z niej utrzymywać i tworzyć nie tylko kolejne audiobooki, ale także filmy na YouTube.
O historii Titanica chyba każdy słyszał, a jeśli nie, to autor w bardzo wyczerpujący sposób opisał przebieg zatonięcia krok po kroku, często odwołując się do wspomnień pasażerów. Mnie w szczególności zastanowiło, dlaczego statek nie został wyposażony w odpowiednio dużo szalup ratunkowych, żeby pomieścić wszystkich pasażerów. Chociaż nie wiem, czy to by pomogło, skoro i tak część łodzi została spuszczona częściowo pusta. Pasażerowie na początku nie uwierzyli, że grozi im niebezpieczeństwo.
Bo wedle ówczesnych przepisów nie musiały. Nawet chyba Titanic spełniał normy na ponad 100% - miał ich więcej niż musiało być. A nie musiał dla całości załogi i pasażerów, bo zakładano, że szalupy służą do przewiezienia ludzi na ląd, lub na inny statek, a więc jednorazowo część pasażerów będzie czekać, łodzie będą krążyć między statkiem tonącym a lądem/ratującym zabierając mniej więcej 1/3 ludzi z pokładu.
Z racji, że obecnie jest promka na #empikgo Go Max (interesuje mnie opcja 360dni) w #empik pytanka do zorientowanych:
1. Jak działa limit urządzeń w planie Go Max? Niby rodzinny, ale jest napisane że tylko dwa urządzenia plus kindle. Ja chciałbym używać na zasadzie jedna osoba głównie tel i audiobooki, druga osoba czasem audio czasem ebook. Czyli mamy sytuacje, że będzie używana na dwóch telefonach i jednym czytniku ale nie kindle. I tu pytanie właściwe: czy chodzi tylko o bycie online w danej chwili na nie więcej niż dwóch urządzeniach czy jednak to grubsza sprawa i np. trzeba usuwać urządzenie z listy dozwolonych?
2. Czy abonamenty się kumulują? W sensie czy mogę odwalić januszerkę i kupić od razu na dwa albo trzy lata skoro jest większa promka?
3. Jak długo działają książki pobrane w tryb offline? Dopóki opłacony jest abonament? Z racji pracy czasem nie mam dobrego internetu przez nawet miesiąc/dwa, także jest to sprawa dość istotna.
Nieoceniony Dzidek Jodko zdecydował się opisać swoją historię. Historię gościa, który od ponad 40 lat siedzi w scenie punkowej. Dzidek organizował koncerty, grał w kapeli Corpus X a co najważniejsze był założycielem zina "Garaż" oraz wytwórni muzycznej Rock and Roller, która przerodziła się po latach w Jimmy Jazz Records. Co mogę napisać? Dla mnie książka niesamowicie ciekawa i wciągająca, ale Dzidka miałem okazję poznać osobiście, wielokrotnie mieliśmy kontakt telefoniczny i mailowy. Płyty kupuję u niego do ponad 30 lat a do "Garażu" napisałem nawet trochę recenzji płyt. Trudno jest mi więc odnieść się do tej książki bez pozytywnych emocji i sentymentów. Mamy tutaj przegląd działalności Dzidka od początku lat 80. Autor skrupulatnie opisuje pierwsze imprezy, koncerty, kontakty towarzyskie z muzykami, kumplami, działaczami kulturalnymi, przedstawicielami TOTARTU czy też cenzurą i całym absurdem PRL-owskiej rzeczywistości. Dla starych punków lektura obowiązkowa. Innym może się wydać przesadnie naszpikowana nazwiskami, nazwami zespołów itd. Jednak jest to pozycja ewidentnie napisana dla tych, którzy albo tamte czasy pamiętają i/lub są cały czas wkręceni w klimaty muzyczne.
Powracam do cyklu po kilkunastu (kilkudziesięciu? ) latach. Tym razem czytam z młodym, co poza aspektem literackim, miało również wpływ na moją ocenę.
Przygody bodajże najsłynniejszego małoletniego czarodzieja. Harry jest sierotą i wiedzie nieszczęśliwe życie u boku ciotki, wuja i ich rozpieszczonego synalka. Wszystko zmienia się w dniu jego jedenastych urodzin, kiedy dowiaduje się, że jest czarodziejem. Wkrótce Harry rozpoczyna naukę w zamku Hogward, gdzie poznaje przyjaciół, ma masę przygód i ...
Historię Harry'ego Pottera pewnie i tak większość zna z książek lub/i filmu.
Po latach lektura jest znowu ciekawa, chociaż już mniej trzyma w napięciu.
“Wszystko zaczęło się na ‘Mściwym Duchu’ i wszystko to się na nim skończy.”
XXIX część cyklu Herezja Horusa
No właśnie, Herezja Horusa, a od dwudziestu kilku książek, poza kilkoma krótkimi epizodami właściwie nie było Mistrza Wojny. W “Mściwym Duchu” wracamy do Horusa i to w świetnym stylu.
W trakcie analizy kronik Wielkiej Krucjaty Horus Luperkal zauważa, że jego wspomnienia z podboju planety Molech są niekompletne. Dochodzi do wniosku, że sam Imperator ingerował w jego pamięć, co przekonuje go, iż właśnie tam znajduje się wskazówka pozwalająca Horusowi zmierzyć się z ojcem.
Jest rozmach!
Graham McNeill nauczył się coś nie coś od Dana Abnetta. Opowieść jest monumentalna i złożona. Znajdziemy w niej wszystko to, co wyróżnia najlepsze tomy cyklu: teatralne dialogi, podstęp, zdradę, zamach, walki okrętów kosmicznych, bitwy tysięcy Astartes, wojsk pancernych oraz ponad dwudziestu tytanów w tym chodzące fortece klasy Imperator. Nie zabrakło też osobistych dramatów bohaterów. Jeśli chodzi o postaci, to najbardziej spodobała mi się perspektywa Aksymanda, który zyskał najwięcej głębi.
Podobnie jak w przypadku “Niezapamiętanego Imperium” tak też i do “Mściwego Ducha” prowadzi wiele różnych wątków z poprzednich (a nawet późniejszych np. “Garro”) powieści oraz licznych opowiadań (szczególnie ”Mały Horus”), których znajomość wymagana jest do umieszczenia akcji we właściwym kontekście.
Kamień milowy fabuły Herezji Horusa i jedna z tych książek, dla których warto było przebrnąć przez szereg średniaków.
Tytuł: Początki polskiej motoryzacji. Samochody CWS
Autor: Witold Jeleń, Jan Tarczyński
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwa Komunikacji i Łączności
Format: książka papierowa
ISBN: 8320609968
Liczba stron: 108
Ocena: 8/10
Książka ta, która niejako przypadkiem wpadła w me ręce opisuje trudy i znoje początków automobilizmu w Polsce. Pokrótce opisuje próby wejścia podmiotów zagranicznych i montażu licencyjnego, by potem w sposób barwny i szczegółowy opisać historię polskich samochodów CWS spod koncernu PZINż. Znajdziemy tu historię o genialnych polskich inżynierach, brakach narzędziowych, materiałowych i finansowych oraz o klepaniu trzydziestu milionów wersji nadwoziowych do jednego projektu. Wypisz wymaluj historia polskiej motoryzacji, także wydaniu powojennym Bardzo dużo fotografii i ilustracji.
Czytając Hail Mary można zauważyć iż linie na początku rozdzialu są umieszczone naprzemiennie na tej samej wysokosci w taki sposób że patrząc z boku na trzon widzimy falę. Fala jest na papierze eco cream book 52g/m² który ma grubość 109 mikronów. Grubość druku to okolo 10 mikronów. Wiec chyba możemy zalożyć że ktoś miał poczucie humoru tworząc astrofagi w odmianie spoczynkowej i aktywnej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@Ten_koles_od_bialego_psa nie czytał i nie znam kontekstu, ale takie eastereggi to coś pięknego. Zwłaszcza jak się je faktycznie znajdzie. Sam kilka pozostawiłem w robocie i poza nią, a myślę zorganizować też ogolnokorporacyjny, jeśli starczy mi sił i czasu i nie trafię na sztywną dzidę po drodze.
Wydawnictwo MAG przedstawia nowe wydanie trzeciego tomu Kronik Riyrii. "Śmierć Dulgath" Michaela J. Sullivana wyląduje na sklepowych półkach 21 lipca 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Trzy razy próbowano ją zabić. Potem wynajęto zawodowca.
A także Riyrię.
Kiedy ostatnia przedstawicielka najstarszego rodu w Avrynie staje się celem zamachów, Royce i Hadrian zostają wynajęci, żeby udaremnić spisek. Minęły trzy lata odkąd Hadrian, znużony wojną najemnik i Royce, cyniczny były zabójca, połączyli siły i zostali łotrami do wynajęcia. Wszystko układało się dobrze, dopóki nie poproszono ich, aby pomogli zapobiec morderstwu. Teraz muszę udać się do starodawnego zakątka świata, żeby ocalić tajemniczą kobietę, która wie więcej na temat Royce’a niż to bezpieczne i mniej dba o własne bezpieczeństwo, niż nakazuje zdrowy rozsądek.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wreszcie sci-fi, na które nie wiedziałem że czekałem!
Książka już od pierwszej strony krzyczała do mnie, że się polubimy. Język, sposób prowadzenia narracji, poziom opisu "wiedzy technicznej", cała aura tajemniczości i stopniowo wyjaśniane zasady działa dawały wrażenie, że to całe uniwersum "jest" samo w sobie, a nie istnieje tylko jako tło do opowiedzenia historii - mam nadzieję, że to co piszę jest zrozumiałe Chyba tylko jeszcze przy Władcy Pierścieni miałem takie wrażenie, że autor od pierwszej strony zna "zasady" i cały wykreowany świat i stopniuje go czytelnikowi, a nie na bieżąco dodaje do niego jakieś elementy w trakcie historii.
Niesamowicie mnie wciągnęło. Inny styl narracji w każdym z opowiadań co prawda męczył przez pierwsze kilka akapitów, ale potem się wciągałem. Były ciekawsze i mniej ciekawe opowiadania, ale przynajmniej te drugie pozwalały lepiej poznać świat, więc nie narzekam.
Książka napisana prawie 40 lat temu, a kompletnie nie idzie tego poznać - czytając o technologii, czuję że jest to "technologia przyszłości", a nie jak u Lema socjaltechnologia radziecka XD
Odejmuję jeden punkcik, bo jednak ze dwa razy mnie zniesmaczyły bardzo szczegółowo opisane sceny (co najmniej dziwnego, żeby nie powiedzieć obrzydliwego) ruchania, gdzie w innych tematach autor skory do aż tak precyzyjnych opisów nie był XD
Tak czy inaczej niesamowita pozycja, siadła mi cudownie. Jestem już w 1/3 Upadku Hyperiona
@saradonin_redux jeżeli jako tako podobał ci się hyperion to odpuść sobie endymiona. Na początku jeszcze ujdzie ale im dalej tym gorzej, a czwarta część to już w ogóle kiepskie romansidło rodem z Hollywoodu.
Kurcze, przeczytałem 2 książki, pierwszą też oceniłem na 9, ale za cholerę nie pamiętam fabuły Pamiętam tylko, że po drugiej książce byłem chyba trochę zmęczony tymi dziwnymi rzeczami które się tam działy (jakiś teleportujący się po planecie potwór).
Kolejny urlop w Polsce to okazja na wizytę w księgarni i przytarganie kilku nowych pozycji do mojej biblioteczki. Tym razem padło na klasykę polskiej powieści i kina czyli Znachora. Dołęga-Mostowicz był mi polecany przez kilka osób i w sumie bardziej polowałem na Karierę Nikodema Dyzmy, która niestety była wyprzedana - smuteczek. Wziąłem więc Znachora którego ogólnie nigdy nie oglądałem w całości xD
Oczywiście znałem mniej więcej zawiązanie fabuły ale cały środek był dla mnie tajemnicą. Nie jestem pewien czy muszę streszczać fabułę takiego szlagiera, ale gwoli ścisłości historia rozgrywa się gdzieś na początku XX wieku w Polsce i opowiada historię światowej klasy chirurga który dręczony odejściem żony z córką idzie w tango i no cóż zostaje okradziony oraz pobity, przez co traci pamięć. Tułając się po świecie oraz imając się różnych prac w końcu trafia do pewnego młyna gdzie odkrywa swój talent do leczenia ludzi.
Zdziwiony byłem nieco skromną objętością książki bo spodziewałem się czegoś na kształt Lalki, Dołęga-Mostowicz jednak nie bawi się zbytnio w rozpasane opisy przyrody czy miejsc akcji i fabuła leci całkiem żwawo, momentami jak dla mnie aż nazbyt żwawo. Ogólnie jest to bardzo przyjemne czytadło i bez wahania polecam każdemu zwłaszcza jak ktoś lubi akcję osadzoną w XX leciu międzywojennym.
Postacie są mocno zarysowane a ich zachowanie i motywacje są wiarygodne, akcja jak już wspomniałem leci wartko i bez dłużyzn a wątek romantyczny jest całkiem niezły, chociaż przemiana Leszka z arystokratycznego lekkoducha w zakochanego bez pamięci adoratora jest trochę mało przekonująca. No i końcówka jest trochę meh, mam wrażenie że z jeden rozdział więcej żeby lepiej pozamykać wszystkie wątki byłby bardzo na miejscu i wydaje mi się że w filmie zostało to zmienione. Brakuje też trochę jakiegoś plot twistu, czytelnik ma wszystko podane na tacy i jedynie bohaterowie nie mają pojęcia o swoim pochodzeniu i powiązaniach, niemniej jednak nie uważam tego za jakiś duży minus.
Po bardzo udanych „Rozbłyskach ciemności miałem nadzieję, że Andrzej Pupin domknie trylogię z równie dużym rozmachem. I choć „Piętno ciemności” nie jest książką idealną, to jest satysfakcjonującym finałem historii Jerzego i świata, który od pierwszego tomu coraz mocniej odsłaniał swoje mroczne oblicze.
Tym razem Jerzy wraca do więzienia (innego), ale role całkowicie się odwracają. Nie jest już człowiekiem działającym pod przykrywką strażnika - sam trafia za kratki jako więzień. Równolegle Barbara, która po wydarzeniach poprzedniego tomu wreszcie się odnalazła, próbuje zrobić wszystko, by wydostać go na wolność. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy dochodzi do tragicznej pomyłki. Jerzy odkrywa, że jego brat nie żyje, a ponieważ zwłoki zostają błędnie zidentyfikowane jako jego własne, Barbara otrzymuje informację, że to właśnie Jerzy zginął. Od tego momentu bohaterowie funkcjonują w dwóch zupełnie różnych rzeczywistościach - on walczy o przetrwanie, a ona próbuje pogodzić się z jego rzekomą śmiercią i wyjaśnić co się z nim stało.
Bardzo spodobało mi się prowadzenie narracji z dwóch perspektyw. W poprzednich tomach świat oglądaliśmy głównie oczami Jerzego, natomiast tutaj Barbara staje się pełnoprawną bohaterką. Dzięki temu historia zyskuje dodatkowy wymiar. Czytelnik wie więcej niż każda z postaci z osobna, co pozwala budować napięcie w zupełnie inny sposób. Obserwowanie, jak oboje próbują zrozumieć wydarzenia, dysponując zupełnie innym zestawem informacji, było jednym z najmocniejszych elementów książki.
To, co najbardziej podobało mi się w całej trylogii, czyli stopniowe odkrywanie natury Ciemności, również doczekało się satysfakcjonującego rozwinięcia. Autor nie zdradza wszystkich tajemnic od razu, ale daje wystarczająco dużo odpowiedzi, by czytelnik miał poczucie domknięcia historii. Jednocześnie świat pozostaje na tyle rozległy i niejednoznaczny, że bez problemu mógłby stać się fundamentem kolejnych opowieści.
Podobnie jak w dwóch wcześniejszych tomach, bardzo odpowiadało mi połączenie kryminału z weird fiction i urban fantasy. Nadal miałem skojarzenia z trylogią Adama Przechrzty, choć po trzech tomach mogę już śmiało powiedzieć, że Andrzej Pupin zbudował własną świetną tożsamość. Ciemność nie jest tutaj jedynie pretekstem do opowiadania historii - staje się pełnoprawnym elementem świata przedstawionego, ograniczeniem i wrogiem, który wpływa na losy bohaterów i stopniowo zmienia ich samych.
Mam jedynie wrażenie, że końcówka mogła być odrobinę dłuższa (choć książka i tak urosła względem poprzednich tomów). Autor przez dwa poprzednie tomy bardzo cierpliwie budował napięcie i kolejne tajemnice, dlatego liczyłem na jeszcze mocniejsze wybrzmienie finału. Nie jest to jednak zarzut na tyle duży, by wpłynął na moją ocenę.
„Piętno ciemności” jest bardzo dobrym zakończeniem trylogii. Rozwija bohaterów, wykorzystuje motywy z poprzednich części i zamyka najważniejsze wątki, jednocześnie pozostawiając czytelnikowi poczucie, że świat Ciemności żyje dalej. To seria, która z tomu na tom stawała się coraz lepsza, a to w literaturze gatunkowej wcale nie zdarza się często.
Jeśli pierwszy tom był obietnicą ciekawego uniwersum, drugi jego rozwinięciem, to „Piętno ciemności” jest dowodem, że Andrzej Pupin miał na tę historię pomysł od samego początku, a to jeszcze bardziej imponujące, bo to jego debiut literacki. I właśnie dlatego całą trylogię uznaję za świetną ze sporym kredytem świeżości, którego w polskim fantasy dawno nie czułem.
Jest to 128 książka w tym roku, więc i książka, która zamyka wyzwanie czytelnicze 128/128 na 2026. Jak co roku kończę regularne wpisy i od teraz będę wrzucał raczej najciekawsze i najbardziej nietypowe pozycje, które mnie urzekły + podsumowania miesiąca, kwartału i wyzwań Goodreads.