Dziś mija dokładnie dziewięć lat od wydania Beowulfa w tłumaczeniu J. R. R. Tolkiena. Zredagowany pośmiertnie przez Christophera Tolkiena Beowulf (pełny tytuł: Beowulf: A Translation and Commentary, Together with Sellic Spell) po raz pierwszy ukazał się drukiem 22 maja 2014 roku.
To właśnie z tego staroangielskiego poematu pochodzi fragment, który podobno zainspirował Tolkiena do stworzenia jego słynnych fantastycznych ras: entów, elfów i orków.
Fragment Beowulfa, w którym opisywany jest potwór Grendel, przedstawia Grendela jako potomka biblijnego zabójcy, Kaina. W dalszej części wymienia inne nieprzyjazne stworzenia, które miały zrodzić się z Kainowej krwi i szkodzić ludziom: eotenas [ond] ylfe [ond] orcneas.
Eotenas można przetłumaczyć jako "(złe) olbrzymy" lub "ogry" (słowo eoten wywodzi się od nordyckiego jötunn). Ylfe - jako "(złe) elfy". Orcneas - z przetłumaczeniem tego terminu jest najwięcej problemów, ale przyjmuje się, że odnosi się on do ożywionych przez piekielne moce, chodzących trupów lub podobnych piekielnych straszydeł.
Wydawnictwo MAG uaktualniło zarys planu wydawniczego na okres sierpień - październik 2023 roku. Większość pozycji to dodruki. Seria Brenta Weeksa przesunięta na listopad.
Wiesz może czy są jakieś informacje odnośnie wznowienia Białego Piasku od Sandersona? Czy to oryginalnych 3 tomów, czy też zebranych do kupy w postaci odświeżonej wersji Omnibus?
Wydawnictwo MAG zaprezentowało zarys planu wydawniczego na pierwsze półrocze 2024 roku. Niektóre tytuły ukażą się w zależności czy autorzy je dokończą na czas.
Brandon Sanderson - "Knights of Wind and Truth" (piąty tom Archiwum Burzowego Światła)
Jay Kristoff - "Wampirze Cesarstwo. Tom 2"
Simon Jimenez - "The Spear Cuts Through Water" (Uczta Wyobraźni)
Susanna Clarke - "Jonathan Strange i Pan Norrell" (nowe tłumaczenie, jednak poza serią Uczta Wyobraźni)
Victor LaValle - "Lone Women" (seria grozy)
Lee Yeongdo - "The Bird that drinks tears"
Martha Wells - "Network Effect"
Stephen Graham Jones - "My Heart is a Chainsaw" (seria grozy)
Rebecca Roanhorse - "Fevered Star"
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Necronomicon jak się patrzy Duża skrzynka-książka w klimatach #lovecraft do przechowywania akcesoriów do #rpg - ręcznie rzeźbione macki, wypukłe i ręcznie malowane imitacje pasków z klamrami i narożników, plus wypukły napis i oko w szklanym kaboszonie. Na wieczku szklista imitacja średniowiecznego tekstu, wewnętrzna strona wieczka również zdobiona.
"Pieczęć" w centralnej części grafiki to diagram zapożyczony z tzw. Manuskryptu Wojnicza - średniowiecznej księgi, która w uniwersum Lovecrafta bywa uznawana za kopię Necronomiconu. Na wewnętrznej stronie wieczka umieściłam Starszy Znak, żeby mackowata, bluźniercza potworność nie rozpełzła się przypadkiem poza zasięg skrzynki
Postęp: 40%. Tak wygląda skrzynka-książka przed nałożeniem imitacji okuć, zwięzów i podobnych detali wypukłych - na wieczku jest widoczne tylko wypukłe zdobienie z pasty szklistej. Ostatnio na warsztacie w dziale "pomysły własne" znów pojawiły mi się motywy magiczne i alchemiczne, kolorystyka czerni i czerwieni. Póki co, ten konkretny egzemplarz wychodzi trochę, hm... piekielnie?
Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na tagu #apaturiart .
@goroncy_kartofel @VonTrupka To nie są klimaty kabalistyczne, diagram pochodzi z XV-wiecznego włoskiego manuskryptu alchemicznego znanego jako Codicillus. Gwiazda utworzona z trójkątów, które przedstawiają relacje pomiędzy poszczególnymi żywiołami / substancjami, jest dwunastoramienna Otacza znajdujący się w centrum napis materia confusa ("substancja zmieszana") - w alchemii była to materia chaotyczna, pierwotna, która miała zawierać w sobie wszystkie możliwe potencjały twórcze natury. Uważano, że jest niezbędna do uzyskania kamienia filozoficznego.
Wydawnictwo MAG zapowiada najnowszą powieść Brandona Sandersona. "Oszczędnego czarodzieja poradnik przetrwania w średniowiecznej Anglii" na sklepowych półkach od 24 maja 2023 roku. Powieść nie jest częścią uniwersum Cosmere. Wydanie w twardej oprawie zawiera 372 strony, w cenie detalicznej 55 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Mężczyzna trafia do średniowiecznej Anglii. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi ani dlaczego się tu znalazł. Ściga go grupa ludzi z jego własnego czasu, a jego jedyną nadzieją na przetrwanie jest odzyskanie wspomnień, znalezienie sojuszników wśród miejscowych, a może nawet zaufanie ich przesądom. Jego jedyną pomocą z „prawdziwego świata” powinien być przewodnik pod tytułem Oszczędnego czarodzieja poradnik przetrwania w średniowiecznej Anglii, ale jego egzemplarz wybuchł w drodze. Nieliczne ocalałe fragmenty dały mu pewne wskazówki co do jego sytuacji, ale czy uda mu się zrozumieć je wystarczająco szybko, by przeżyć?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tak w temacie ostatnio wrzuconej skrzyneczki (https://www.hejto.pl/wpis/tym-razem-cos-malego-w-klimatach-warhammer-male-pudelko-na-akcesoria-do-gry-w-st) - pokazuję podobny projekt z nieco innymi detalami wykonany jakiś czas temu. Kolorystyka czarno-złota, w tle wypukłe zdobienia imitujące średniowieczne pismo, całość ręcznie malowana i lakierowana. Z przodu metalowe zamknięcie, wewnątrz czarny filc. Z tego, co wiem, aktualnie pudełko służy do przechowywania drobiazgów do #rpg i jako akcesorium do LARP
Więcej moich szpargałów twórczych na tagu #apaturiart .
@senpai jakość tego trailera tragedia. Nie wiem czy to producent wypuściłby takie gówno czy youtube tak zepsuł ale na kanale warner bros to samo https://youtu.be/Way9Dexny3w
Tym razem coś małego, w klimatach #warhammer : małe pudełko na akcesoria do gry w stylistyce jednej z frakcji #ageofsigmar . Znowu odcienie niebieskiego, ale tym razem z domieszką fioletu Zdobienia pastą strukturalną imitują nierówności powierzchni, dzięki którym skrzynka wygląda trochę "szorstko" - jak wyciągnięta z morskich głębin. Na obrzeżu ozdobny, wypukły i lekko pozłocony wzór plecionki. Po bokach i na wieczku zaplątało się kilka węgorzy, wodorostów i koralowców Całość ręcznie malowana i lakierowana, wewnątrz fioletowy filc.
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart .
@toto-tomato Nie bardzo kojarzę, o co chodzi, ale żadnych tajemniczych guzików istotnie na skrzynce nie ma. Czasem co najwyżej dokładam śrubki lub koła zębate, jeśli kompozycja tego wymaga
Wydawnictwo Vesper zapowiada jeszcze jedną książkę Dana Simmonsa. "Czarne góry" są zaplanowane na jesień 2023 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Bohaterem "Black Hills" jest Indianin ze szczepu Siuksów - Paha Sapa. Mężczyzna od najmłodszych lat posiadał pewien dar. Znał przeszłość, a w niektórych przypadkach i przyszłość ludzi, których dotknął. Gdy Paha Sapa był jeszcze młodym wojownikiem brał udział w słynnej bitwie pod Little Bighorn. Wtedy to duch poległego wówczas, legendarnego generała George Armstronga Custera, wszedł w niego i od tego momentu towarzyszy Indianinowi w jego długim życiu. Podobnie jak wspomnienia Szalonego Konia – jednego z najwaleczniejszych Indiańskich wodzów wojennych. Paha Sapa jest świadkiem wielkich zdarzeń z historii Ameryki, widzi rozkwit cywilizacji białych i powolną degenerację jej rdzennych mieszkańców. W sierpniu 1936 postanawia wreszcie uciszyć swoje duchy i zapobiec apokaliptycznej wizji, której jako chłopiec doznał w tytułowych Czarnych Górach, będących ojczyzną jego plemienia. Jako specjalista od materiałów wybuchowych, pracuje na placu budowy monumentalnej rzeźby w Mount Rushmore. Postanawia przypieczętować swój los w dniu, w którym do Południowej Dakoty przybywa Franklin Delano Roosevelt by uroczyście odsłonić podobiznę prezydenta Jeffersona.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Diuna, czerwie wijące się wśród pustynnych piasków, odpowiadające pustynnemu krajobrazowi motywy i kolory. Do tego litania przeciw strachowi Bene Gesserit wypisana na obrzeżu, podmalowana farbą z dodatkiem przyprawy i świecąca w ciemności na niebiesko (efekt widoczny na ostatnim zdjęciu).
Tym razem powstała nie pojedyncza skrzynka, a komplet: duża skrzynka 24 x 17 cm i małe pudełeczko 9 x 6 cm. To był jeden z tych projektów, w przypadku których ogarnięcie grafiki i ogólnej kompozycji poszło mi szybko - ale dobieranie i rozmieszczanie detali wypukłych na dużym pudełku wiązało się z długimi medytacjami, przymiarkami i poprawkami.
Bo uformowanie czerwia z glinki to jedna sprawa, ale jak pozawijać go tak, żeby mógł robić za estetyczny ornament? Wygiąć go w tę stronę czy w drugą - a może w obie? Gdzie dać koniec, gdzie początek? Paszcza otwarta czy zamknięta?
Innym utrudnieniem było wyrównanie powierzchni wieczka tam, gdzie została położona farba świecąca w ciemności. Ziarna pigmentu uparcie przebijały przez kolejne warstwy lakieru, ale ponieważ zbyt mocne szlifowanie mogłoby zetrzeć pigment i zmniejszyć intensywność świecenia, trzeba było szlifować ostrożnie. Ostatecznie napis i tak pozostał lekko ziarnisty i chropowaty, wyczuwalny pod opuszkami palców - i może to nawet lepiej? W końcu na Arrakis chropowatość to pewnie domyślna faktura powierzchni
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart .
@Nosacz Przesuniesz pionek na niewłaściwe pole i czerw pożera osiedle
@Najmniejsza_linia_oporu Myślał_a_ś Aż musiałam sprawdzić, o co chodzi z tą klatką Faradaya na kluczyki samochodowe - nie miałam pojęcia, że jest zapotrzebowanie na takie pokrowce / pudełka. Dzięki za podpowiedź, pomysł wart rozważenia!
Lubię wklepać czasami w wyszukiwarce na kanale The Dungeon Synth Archives jakąś odległą datę, żeby odbyć nostalgiczną podróż do przeszłości. Teraz padło na dwójalbum z zamierzchłych czasów (1999 rok – matko, to chyba już z 50 lat temu), „Strahd's Possession – Chapter I”, skompilowany z myślą o przygodach niejakiego Neblusa w czasoprzestrzeni Ravenloft – „podświecie” związanym z uniwersum Forgotten Realms. Pełen oldskul, klimat mocno „growy”, w tym nagraniu na YT miejscami trochę trzeszczy, ale to dodaje mu uroku. Melodie synthowe, proste, dość delikatne, czasami „organowe”, sporadycznie próbuje się na nich „przyorkiestrzyć”, pod koniec są odrobinę bardziej dynamiczne, ale zasadniczo w tonie melancholijnym (mój faworyt to „Forever I Shalt Dwell in Ravenloft” z dronicznymi długimi, marzycielskimi „plamami” i ambientowym tłem w postaci chyba ptasich ćwierkań i szumów, no i zakończenie „Confronting Barovia”), ale jak to bywa w starszych nagraniach o melancholijnej wymowie decyduje częściowo sama starość materiału – to nie imitacja ani rekonstrukcja, tylko rzecz z czasów, kiedy żywa była pamięć o grach, w których dało się liczyć piksele.
Napisałem „dwójalbum”, bo dwa lata później, w 2001 r., wyszedł Chapter II, ale moim zdaniem jest słabszy. Ma pełno wstawek mówionych z gry („Ravenloft: Strahd's Possession”), przy których muzyka schodzi na drugi plan, i szybsze tempo, a jedynkę polubiłem za nostalgiczno-marzycielską aurę, którą osiąga właśnie wolniejszą muzyką. Kilka momentów w drugim rozdziale jest OK, ale to już nie to.
Jedna z moich ulubionych ilustracji Teda Nasmitha z Tolkien Calendar 2021, inspirowana historią Tuora z Niedokończonych Opowieści J. R. R. Tolkiena. Śnieżny, mroźny krajobraz i odcień błękitu, który chyba najbardziej lubię Ilustracja przedstawia moment, w którym Tuor po długiej wędrówce po raz pierwszy widzi Gondolin, miasto elfów ukryte wśród śnieżnych gór.
Długo szukałam skrzynki, na którą wycięta ilustracja pasowałaby w sam raz. Kiedy w końcu ją znalazłam (kasetka 24 x 17 cm) jeszcze dłużej aranżowałam całą kompozycję: dopasowane kolorystycznie grafiki na boki pudełka, wypukłe narożniki ze szklanymi kaboszonami, wypukły wzór na obrzeżu z ręcznie malowaną, metalicznie niebieską plecionką. Namyślanie się nad detalami zajęło mi chyba więcej czasu niż ich ogarnianie w praktyce Od wewnątrz wieczka podkleiłam grafikę z cytatem z Niedokończonych Opowieści. Ponieważ ilustracja jest bardzo zimowa w klimacie, na całej powierzchni boków i na obrzeżach wieczka dorzuciłam wzór z pasty szklistej imitujący powłokę lodu (detal na ostatnim zdjęciu), widoczny dopiero pod pewnym kątem padania światła.
I w końcu, w końcu doszłam do etapu, na którym stwierdziłam, że już nic więcej nie będę dokładać
Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart
Trochę nie dodawałam wpisów na bookmeterze, a to dlatego, że walczyłam z tą kobyłą. Rzadko kiedy książki zajmują mi tyle czasu - czy wynika to z liczby słów, czy raczej z mojego mniejszego zaangażowania? Nie wiem.
A co tu mamy? A "Miasto Jadeitu", tegoroczną premierę z wydawnictwa Mag. Dowiedziałam się o niej dzięki nowościom książkowym od @Whoresbane - i chyba źle zinterpretowałam, czym ta książka ma być Ale do rzeczy.
Jest to fantasy z rodzaju "dzieje się z bliżej nieokreślonej Azji" w latach a'la 80./90. Mamy wyspę, która przypomina Tajwan (?), która mimo swojego niewielkiego rozmiaru zachowuje niezależność i opiera się mocarstwom, które mieszczą się naokoło. A opiera się dzięki mocy jadeitu.
Jadeit umożliwia wybranym (bo nie wszystkim mieszkańcom, tylko konkretnym grupom etnicznym) korzystanie z pewnych mocy - zwiększonej siły, odporności na atak, wyczulonego postrzegania energii innych itp. Dostęp do jadeitu mają konkretne klany - mafiopodobne organizacje, które, akceptowane przez społeczeństwo, dzierżą faktyczną władzę nad krajem i czerpią korzyści majątkowe ze sprawowania "opieki" nad dzielnicami, jednak zobowiązane są do obrony kraju od dziesiątek lat.
W książce śledzimy losy klanu Bez Szczytów, który rywalizuje z większym klanem, Górą, o wpływy na wyspie, starając się zapobiec hegemonii Góry. Po śmierci swojego ojca, liderem klanu Bez Szczytów staje się stosunkowo młody Lan, który wraz ze swoją prawą ręką, bratem Hilo, próbują jednocześnie zyskać szacunek swojego klanu, jak i "szacun na dzielni". Jednak Góra zaczyna prowadzić pewne działania, które zdecydowanie nie podobają się klanowi Bez Szczytów...
No i dochodzi tu jeszcze kwestia SN-1 - środka, który umożliwia innym grupom etnicznym, w tym innym mocarstwom, noszenie jadeitu i korzystanie z jego mocy. To kompletnie zmienia reguły gry.
Tak, świat stworzony w książce jest zdecydowanie ciekawy - czuje się atmosferę miasta, w którym walka klanów wpływa na życie mieszkańców, a także specyficzny mafijny klimat tej opowieści. Co mnie zaskoczyło, to to, że mimo że autorką jest kobieta, to powieść ta ma zdecydowanie "męski" charakter. Być może nie jest ona stworzona dla mnie, niemniej nie ujmuje to jej jakości.
Zapowiedziane są też drugi i trzeci tom z tej serii, choć nie podjęłam jeszcze decyzji, czy będę kontynuować jej czytanie. Zobaczymy.
Dla odpoczynku od jadeitu, kolejną książką będzie... pewna absurdalna opowieść o smokach.
Czaje się na ten tytuł od jakiegoś czasu, nie wiem dlaczego ale azjatyckie fantasy osadzone w powiedzmy, ze współczesności wydaje mi sie być za⁎⁎⁎⁎stym pomysłem
@Erka Taaak, ten element mi się bardzo podobał! W ogóle jest ostatnio boom na azjatyckie fantasy, i bardzo mi podchodzi - dobrym przykładem jest tu "Wojna makowa" Rebekki F. Kuang. Niezmiernie mi się ta seria podobała.
Dokładnie 16 lat temu po raz pierwszy ukazała się drukiem opowieść Dzieci Húrina J. R. R. Tolkiena, wydana 17 kwietnia 2007 roku.
Historia tytułowych dzieci Húrina, czyli Túrina Turambara i jego siostry Níniel, została oparta przede wszystkim na losach Kullervo, bohatera fińskiego eposu Kalevala. Inspiracją opowieści była również średniowieczna Saga rodu Wölsungów.
@Apaturia pamiętam jak dorwałem tę pozycję zaraz po premierze, nie mając zbytniego pojęcia o świecie Tolkiena poza Władcą Pierścieni, którego uwielbiałem - o ileż bólu sprawiła mi ta książka. Czytało się świetnie i bardzo doceniam historię, zwłaszcza po przeczytaniu Sillmarilionu, ale jednak smutek wylewał się z każdej czytanej strony. Smutek połączony z zaskoczeniem, bo kompletnie nie tego się spodziewałem. Bardzo lubię postać Turina i miałem cholernego doła po skończeniu tej lektury.
@Oczk Też miałam doła po zakończeniu czytania - do Dzieci Húrina dotarłam już po lekturze Silmarillionu, ale mimo wszystko nie spodziewałam się, że to będzie taka klasycznie tragiczna historia. Motyw bezsilności wobec przeznaczenia, główny bohater skazany na podejmowanie złych decyzji i na jeszcze gorsze wypadki losowe... ech