#7ciekawostekprzyrodniczych

35
381

Rekordowa odporność na zimno Kątoząb syberyjski (Salamandrella keyserlingii), zwany też salamandrą syberyjską, ma największy obszar występowania ze wszystkich współczesnych płazów. Zasiedla północno-wschodnią część Europy oraz rozległe, północne i północno-wschodnie regiony kontynentu azjatyckiego aż po Japonię – jest to przy okazji jedyny na świecie płaz ogoniasty, który jest spotykany poza granicami północnego koła podbiegunowego. Zasięg jego występowania dochodzi do rekordowej w świecie płazów szerokości geograficznej 72°N przebiegającej przez Syberię i Ocean Arktyczny.


Patrząc na mapę, można by się zastanawiać, jakim cudem kątoząb jest w stanie przeżyć w tak ekstremalnych warunkach. Płazy są, jak wiadomo, zmiennocieplne, a zima jest dla nich najtrudniejszym okresem w roku do przetrwania. Po nadejściu chłodów wyszukują sobie zaciszne kryjówki, w których zimują i które opuszczają dopiero na wiosnę, jednak w niesprzyjających warunkach zdarza im się zamarzać na śmierć.


Sekretem syberyjskiej salamandry jest zdolność do wytwarzania i skutecznego rozprowadzania po organizmie substancji, która chroni tkanki przed zamarzaniem – tak zwanego krioprotektantu. Tym krioprotektantem jest w jej przypadku glicerol. Zanim kątoząb zapadnie w sen zimowy, rozpoczynający się zależnie od miejsca występowania między sierpniem a listopadem, jego wątroba zaczyna produkować duże ilości glukozy, która później wraz z krwią jest rozprowadzana do kluczowych narządów. Tam zostaje przekształcona w glicerol, którego wysoka koncentracja obniża temperaturę zamarzania płynów ustrojowych płaza i zapobiega tworzeniu się w jego tkankach kryształków lodu. Dodatkowo przed zimowaniem kątoząb stara się odprowadzić z organizmu jak najwięcej wody, tracąc przy tym nawet jedną czwartą masy ciała, co również wpływa na to, że trudniej mu zamarznąć.


Wszystko to sprawia, że hibernująca salamandra syberyjska jest w stanie przeżyć w mocno minusowych temperaturach dochodzących nawet do -40°C lub, według innych źródeł, do -55°C. Jej skrzek jest również bardzo odporny na zimno i potrafi kontynuować rozwój po krótkotrwałym zamrożeniu w lodzie.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #zima

095e7412-10e3-4528-a768-f1b04f34f96e

Zaloguj się aby komentować

Zimowanie w gromadzie Z nadejściem chłodów pszczoły nie wchodzą w stan uśpienia, jak wiele innych zimujących owadów, ponieważ nie gromadzą w swoich ciałach wystarczająco dużo zapasów, które umożliwiłyby im przetrwanie w uśpieniu aż do wiosny. Zamiast tego spowalniają swój metabolizm i gromadzą się w tak zwanym kłębie zimowym – zwartym skupisku, w którego centrum znajduje się królowa. Cały kłąb jest skoncentrowany na tym, by zapewnić jej przez całą zimę odpowiednią temperaturę wynoszącą około 20°C. Zbyt mocno wyziębiona królowa nie będzie bowiem w stanie złożyć jaj, z których na wiosnę rozwiną się młode pszczoły.


Pszczoły przemieszczają się wewnątrz kłębu, solidarnie dbając o to, by każda miała możliwość się ogrzać. Te, które znajdują się w jego zewnętrznych warstwach, przesuwają się w stronę środka, gdy zaczynają za bardzo marznąć, a ich miejsce zajmują pszczoły, które wcześniej przebywały w cieplejszej części kłębu. Pszczoły w zewnętrznej warstwie tworzą swego rodzaju „warstwę izolacyjną” całego skupiska, natomiast pszczoły z wewnętrznej warstwy wytwarzają ciepło poprzez rytmiczne drgania mięśni. Taka aktywność wymaga odpowiedniego odżywienia, dlatego podczas zimowania pszczoły korzystają ze zmagazynowanych w plastrach powyżej kłębu zapasów miodu.


Innymi owadami społecznymi, które zimują w skupisku, są mrówki. Gdy temperatura na zewnątrz zaczyna spadać, stopniowo przemieszczają się do niżej położonych komór mrowiska i tam zapadają w odrętwienie. Ich organizmy korzystają w tym czasie ze zgromadzonych w nich zapasów substancji odżywczych – żeby stworzyć sobie takie zapasy, przed zimą każda mrówka musi się porządnie najeść.


Zupełnie inaczej wygląda zimowanie takich owadów społecznych, jak trzmiele, osy i szerszenie. W ich przypadku regułą jest, że wraz z nadejściem chłodów wymiera niemal cała kolonia. Zimują jedynie zapłodnione młode królowe, które wyszukują sobie zaciszne kryjówki w szczelinach drzew, budynków, w ziemi lub w innych zakamarkach. Zapadają tam w odrętwienie, z którego wybudzają się dopiero na wiosnę – ich hemolimfa (owadzi odpowiednik krwi) zawiera substancje, które zapobiegają jej zamarzaniu nawet podczas silnych mrozów. Wiosną młoda królowa wybudza się i zaczyna szukać miejsca na założenie nowej kolonii.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #owady #pszczoly #mrowki #zima

96b3dc84-072d-41be-a161-575752c83346

Niestety, ale często budzą się osy w moim składzie drewna na zimę, jka dokopuję się do głębszych warstw. Czytałem, że jak się już obudzą to kaszana. Ale przenoszę je w inne zakamarki. Może niektórym się uda przeżyć.

Zaloguj się aby komentować

Gdzie raki zimują? Gdy obiecujemy komuś, że „pokażemy mu, gdzie raki zimują!”, jest to zwykle nacechowane pewnego rodzaju groźbą. Miejsce zimowania raków jest w tym powiedzeniu bliżej nieokreśloną, ukrytą przestrzenią, która jest dla człowieka domyślnie trudno dostępna lub nieosiągalna.


Tak naprawdę jednak w zimowaniu raków nie ma niczego wybitnie niezwykłego czy tajemniczego. Jak wszystkie skorupiaki, raki są zmiennocieplne i temperatura ich ciała jest uzależniona od temperatury wody, w której przebywają – zima jest więc dla nich czasem obniżonej aktywności. Jesienią chronią się w wykopanych przez siebie norkach lub w podobnych kryjówkach poniżej strefy przemarzania gruntu, ewentualnie zaszywają się w głębszych miejscach zbiorników wodnych, gdzie woda nie zamarza, i tam przeczekują zimowe chłody. Nie zapadają co prawda w sen zimowy, ale ograniczają swoje funkcjonowanie do absolutnego minimum, polując tylko okazjonalnie na przepływające w pobliżu małe ryby lub nie jedząc praktycznie wcale.


Pewna część raków nie przeżywa zimy, ale dotyczy to przede wszystkim osobników młodych i niewyrośniętych. Podczas akcji mających na celu zwiększenie liczebności raka szlachetnego (Astacus astacus) w lokalnych zbiornikach wodnych młode raki są wypuszczane na wolność późną jesienią. Nie za bardzo jak dotąd interesowano się, jak radzą sobie zimą – dopiero przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały, że osobniki o długości powyżej 30 – 34 milimetrów mają większe szanse na bezpieczne przetrwanie zimowania. Poniżej tej granicy szanse małego raka na przetrwanie pierwszej zimy mocno spadają.


A jeśli kogoś interesowałoby powiedzenie "gdzie raki zimują" w sensie językowym - tutaj można przeczytać więcej na ten temat


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #ochronaprzyrody #natura #zwierzeta #jeziora #zima #skorupiaki #raki

16692c1e-0ad7-4e86-9c98-f416543cda06

Zaloguj się aby komentować

Zimne ptasie nóżki Patrząc na płetwiaste łapy kaczek czy cienkie nóżki wróbla, czasem aż trudno uwierzyć, że ptaki są w stanie pływać w lodowato zimnej wodzie, dreptać po lodzie lub śniegu czy siedzieć na ośnieżonych gałęziach, nie nabawiając się przy tym odmrożeń. Zdawałoby się, że pozbawione piór części ich nóg powinny być wyjątkowo wrażliwe na zimno.


Przyroda wyposażyła jednak ptasie nóżki w pewne cechy, które sprawiają, że zima im nie straszna. W ptasich stopach i palcach jest więcej ścięgien i kości niż mięśni, co przekłada się na mniejszą zawartość płynów w tkankach i mniejsze odczuwanie zimna. Ptaki takie jak kaczki czy gęsi mają ponadto bardzo grubą skórę oraz mało zakończeń nerwowych i naczyń krwionośnych w dolnych częściach nóg, dzięki czemu mogą pływać nawet w bardzo zimnej wodzie nie odczuwając znacznego dyskomfortu.


Ptaki mają też tak zwany przeciwprądowy mechanizm przepływu krwi działający na zasadzie naturalnego wymiennika ciepła. Tętnice prowadzące ogrzaną krew od ciała w kierunku nóg oraz żyły prowadzące chłodniejszą krew od nóg w kierunku ciała są położone u ptaków bardzo blisko siebie. To położenie sprawia, że ciepła krew tętnicza, zanim przepłynie do nóg, oddaje ciepło krwi, która stamtąd powraca – dzięki temu straty ciepła są minimalne i ciepło „trzyma się” w górnej części ciała ptaka, gdzie jest najbardziej potrzebne. Ptasie nogi utrzymują tymczasem niższą temperaturę zbliżoną do temperatury otoczenia, czasem nawet niewiele wyższą od zera, co minimalizuje ryzyko odmrożeń.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #zima #biologia

88c0b674-d2fd-4983-bd9e-d2556d974d73

@Apaturia najfajniejsze ciekawostki z rana, dzięki :). Co jak co, ale brak przejścia dalej w #popularitycheck to istna potwarz dla rozumi i godności hejto.


Z ukrwieniem nóżek ptaków akurat wiedziałem, aczkolwiek nie o "wymiennik" ciepła, czy temperaturze "stupek" bliskiej otoczenia. Przyroda jest fascynująca.

@Apaturia Nie tylko ptactwo, ale podobny mechanizm mozemy spotkac wsrod arktycznych (i nie tylko) ssakow - losie, wilki, zajace (tutaj chodzi o uszy), bobry - a nawet delfiny w pletwach.

38771799-3c5b-4b5d-9cc3-b5b124c1c308

Zaloguj się aby komentować

Za oknem zimno i ma być jeszcze zimniej Tematem tygodnia będą więc ciekawostki przyrodnicze o strategiach na przetrwanie mrozów


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

537dd40b-beda-4675-909e-d7470f71610d

Zaloguj się aby komentować

Kamienie na lodowych piedestałach Na lodowej tafli pokrywającej powierzchnię jeziora Bajkał można niekiedy zaobserwować nietypowe, rzeźbione przez naturę dzieła sztuki – kamienie spoczywające na delikatnych, lodowych piedestałach otoczonych wgłębieniami. Ze względu na swój unikatowy wygląd są popularnie znane jako „bajkalskie zen” (ang. Baikal zen) i nic dziwnego, ponieważ rzeczywiście mogą kojarzyć się z kamieniami w ogrodach zen.


W jaki sposób powstają? Podstawowe znaczenie mają tutaj dwa niejako konkurencyjne procesy. Pierwszy z nich jest powiązany z efektem parasola: leżący na tafli lodu kamień osłania fragment lodu znajdujący się bezpośrednio pod nim, trochę jak miniaturowy parasol. Światło i ciepło słońca powoduje sublimację (odparowywanie) lodu naokoło, jednak w trudno dostępnym, zacienionym zakamarku pod kamieniem sublimacja zachodzi znacznie wolniej lub prawie wcale. Po jakimś czasie tworzy się dzięki temu miniaturowy lodowy piedestał.


Drugi proces zachodzi na późniejszym etapie, już po ukształtowaniu się piedestału, i jest odpowiedzialny za powstawanie wgłębienia poniżej kamienia. Gdy kamień nagrzewa się w promieniach słońca, zmagazynowana w nim energia przyspiesza sublimację lodu w jego najbliższym otoczeniu. Dzięki temu naokoło formuje się miseczkowate wgłębienie w lodowej tafli.


Powstawanie „bajkalskiego zen” jest ściśle powiązane z warunkami pogodowymi: pogoda musi być słoneczna, temperatura musi utrzymywać się przez dłuższy czas poniżej zera, a wilgotność powietrza musi być na tyle niska, by lód zamiast roztapiać się mógł sublimować, czyli przechodzić od razu ze stanu stałego w stan gazowy. Powierzchnia jeziora musi być ponadto pokryta odpowiednio grubą warstwą lodu i jednocześnie musi być wolna od śniegu.


Kamień może pozostawać na swoim cokole nawet przez ponad miesiąc. Po jakimś czasie cokół ostatecznie znika, pokonany przez sublimację, a kamień spada.


Tutaj artykuł opisujący próbę odtworzenia całego procesu w warunkach laboratoryjnych.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zima #lod #pogoda #zen #nauka i trochę #sztuka

2a84c0d4-9433-4aa7-a606-4571bb62c0a4
e1fb7819-08b8-49f5-88ac-81e8fa60209d
12071868-85a7-4eda-9e4a-bafe51fc4905
9ee37a86-cee9-4c59-8035-914b7a88a2fe
9ac60004-eadb-44be-832f-7e6025fe6b80

@sireplama Taki kamień może wturlać się na zamarzniętą taflę jeziora naturalnie, jeśli gdzieś przy brzegu coś się obsunie, ale odkąd temat stał się popularny, chyba sporo kamieni jest tam umieszczanych celowo przez ludzi Wystarczy położyć kamień na lodzie i pozwolić naturze działać przez kilka tygodni. Czasem też podobno ludzie rzucają kamieniami w lód, żeby sprawdzić, czy pęknie - w przypadku Bajkału to zwykle nie działa, bo lód jest za gruby i kamień zostaje na lodzie.

Zaloguj się aby komentować

Zima atakuje szponami Niekiedy sople na krawędzi dachu zakrzywiają się lub są ułożone wręcz poziomo, wyglądając, jakby próbowały wbić się w ścianę budynku lub w okno. Na ogół dzieje się tak, gdy na przemian nadtapiający się i na powrót zamarzający płat śniegu zsuwa się z dachu i podwija pod jego krawędź - w ten sposób sople, wcześniej wiszące na krawędzi i skierowane ku ziemi, przekrzywiają się i tak już zostają. W miarę dalszego narastania ich końce często zakrzywiają się, co sprawia, że zaczynają przypominać igłowate, lodowe szpony.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zima #lod #pogoda

4a40fe3b-0714-462c-8648-bddaef68b79c
f9ed5c2b-8353-481a-a32e-715a4098b7dc
73d6c16e-731b-4d80-8861-68aeb2d7af5e
dfa9ee3d-cdff-44b2-80f6-d203148711f9
0a9c271b-870f-42d5-9398-5cd7ae65df0e

@sireplama Chyba niekoniecznie - obstawiam, że sopel co najwyżej może "oprzeć się" końcówką o szybę i przestać rosnąć wzdłuż albo się nadłamać. Takie podwinięcie sopli pod krawędź dachu jest trochę rozciągnięte w czasie, nie ma tam miejsca żadne uderzenie w szybę z większą siłą.

Zaloguj się aby komentować

Zjawisko powstawania lodowych półek na pniach i gałęziach sprawia, że skupiska drzew i krzewów wyglądają jak wyjęte z surrealistycznego, zimowego snu Poziome, cienkie, lodowe lub lodowo-śnieżne płaty przeważnie układają się w tej samej płaszczyźnie i przylegają do pni drzew na tej samej wysokości. Mogą mieć różną grubość i powierzchnię – niektóre są zupełnie małe, inne z kolei ciągną się od pnia do pnia i pomiędzy gałęziami, przypominając lewitujące nad ziemią fragmenty ośnieżonego gruntu.


Po napotkaniu czegoś takiego w grze można by pewnie pomyśleć, że to jakiś glitch w krajobrazie Te lodowe półki powstają jednak w świecie rzeczywistym i to na bardzo prostej zasadzie.


Gdy na zadrzewionym, zalanym (na przykład wskutek nagłych, obfitych opadów) terenie woda zamarza, warstwa lodu tworząca się na powierzchni zalanego obszaru przymarza do pni i gałęzi drzew. Gdy poziom wody opada, a temperatura wciąż jest odpowiednio niska, fragmenty lodu z powierzchni przymarznięte do naturalnych podpór pozostają tam, gdzie były.


Gdy woda zalewa ten sam skrawek terenu więcej niż raz, a warunki pogodowe są sprzyjające, płaty lodu mogą układać się na kilku poziomach o różnej wysokości. Niekiedy też na otaczającej pień półce pojawiają się sople, tworząc wokół drzewa malowniczą, zimową „spódniczkę” (ostatnie zdjęcie).


Zjawisko to bywa obserwowane zimą i wczesną wiosną na terenach zalewowych w chłodniejszych regionach Ameryki Północnej i Europy. Na naszym kontynencie przypadki powstawania takich lodowych półek na drzewach są znane między innymi z Holandii.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #drzewa #jeziora #rzeki #zima #lod #pogoda

56fa4af3-22d8-4e63-bd30-d7d6abdcc372
3a6f61b7-b07c-4f83-9006-f68b201e287b
5157ac89-076f-4eed-bf26-a0f2d6aab53b
01b7b9d6-aa37-42b0-8a6f-daedeb02608d
0b96c371-b747-4e5a-928c-22bc2a19f35c

@Loginus07 Tak pobieżnie szukając zdjęć do wpisu, nie natknęłam się na żadne z Polski - ale na logikę, u nas też powinny się trafiać przykłady takich "lodowych półek" wokół drzew Inna sprawa, że to zjawisko nie ma chyba jednej ustalonej nazwy i każdy nazywa to jak umie, co też utrudnia wyszukiwanie.

Zaloguj się aby komentować

Łatwopalne lodowe pęcherze W warstwie lodu pokrywającej powierzchnie niektórych zamarzających jezior, jak na przykład kanadyjskiego Abraham Lake czy rosyjskiego Bajkału, można miejscami obserwować malownicze, zamarznięte bąble. Widać niekiedy, że tworzą swego rodzaju pęcherzowe kolumny ciągnące się daleko w głąb zbiornika, przypominając sznury nieregularnych, lodowych korali.


Takie bąble mogą wyglądać urokliwie, ale lepiej ich nie przekłuwać i nie zapalać w ich pobliżu zapałki – to zamarznięte kieszenie metanu, który powstaje na dnie jeziora w procesie rozkładu materii organicznej przez bakterie. Gdy zbiornik zamarza, pęcherze metanu stopniowo zastygają w miarę, jak zbliżają się do powierzchni i ostatecznie zostają utrwalone w lodzie jako matowe, lodowe bąble.


A to się dzieje, jeśli jednak przekłuje się taki pęcherz i podpali uwolniony metan: https://youtu.be/YegdEOSQotE?t=78


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #jeziora #zima #lod #pogoda

41adcacd-09ad-4bea-be72-a52023d870b8
4db319d3-d399-401e-9d44-03ada1817b5a
bfab6594-e079-4fb3-b4ef-3279135930f1
0e757698-e447-49c0-ac39-4a142ea4ce0a

Zaloguj się aby komentować

Jabłka jak z krainy czarów Zimą 2019 roku w sieci można było natknąć się na zdjęcia urokliwych, zwieszających się z jabłoni formacji lodu określanych w języku angielskim jako ghost apples – zgodnie z podawanymi informacjami, pojawiły się one wówczas w niektórych miejscach w stanie Michigan w USA po przejściu burz lodowych.


Jak powstały lodowe „duchy jabłek”? Trzeba zacząć od tego, że pozostawione na drzewach jabłka niektórych odmian, jak Jonagold czy Golden Delicious, pod koniec jesieni i w zimie zamieniają się niekiedy w swego rodzaju jabłkowe wydmuszki – wnętrze owocu zaczyna gnić i staje się papkowate, jednak cienka skórka jeszcze się trzyma i sprawia, że gnijące jabłko zachowuje swój kształt.


Podczas burzy lodowej zamarzający deszcz pokrywa takie jabłka warstwą lodu. Dzięki zawartości cukrów jabłko zamarza w innej temperaturze niż woda. Po jakimś czasie lodowa skorupka zaczyna się powoli roztapiać od dołu, a wtedy pozostałości jabłka wypływają przez powstały otwór i wypadają na zewnątrz. Na gałęzi pozostaje jedynie przejrzysta lodowa skorupka w kształcie podobnym do jabłka.


Ghost apples są obserwowane rzadko, gdy po burzy lodowej temperatura wzrasta na tyle, by tylko dolna część lodowej skorupy na jabłku mogła się nadtopić – i równocześnie na tyle, by zgniłe jabłko było w stanie wypłynąć z lodowej otoczki.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #drzewa #jablka #zima #pogoda

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

9c734d07-d10c-498e-86ed-68910edb6e90
7bb2e6c1-592f-4966-ada6-b7a754359195
d9235cac-5324-4664-8d7e-e587fe38ad0f
3833dc90-b5e8-43f9-b225-cbfbc95e15aa
33c18c9a-1932-414a-b83e-1aa82eb5b2e8

Zaloguj się aby komentować

Lodowa wełenka W rzadkich przypadkach na obumierającym drewnie można zaobserwować zimą ciekawe, włókniste lodowe formacje przypominające trochę zamrożoną watę, wełnę lub włosy. Wyglądają zwykle bardzo gładko, mają jedwabisty połysk i nierzadko są malowniczo poskręcane i pofalowane, a ich końce wydają się lekko postrzępione. W sprzyjających warunkach mogą zachować swój kształt przez kilka godzin lub nawet dni – jednak pod dotknięciem rozpadają się.


Lód tego rodzaju, określany często jako lód włosowy lub lodowe włosy, został po raz pierwszy opisany naukowo w 1918 roku – badacz Alfred Wegener przypuszczał wówczas, że za jego powstawanie może odpowiadać jakiś rodzaj grzyba obecnego w rozkładającym się drewnie, jednak zostało to ostatecznie potwierdzone dopiero wiele dekad później. Lodową wełenkę, jak udało się ustalić badaczom w 2015 roku, wytwarza łojówka różowawa (Exidiopsis effusa), grzyb z rodziny uszakowatych występujący na martwym drewnie w lasach liściastych i mieszanych.


Jak jednak grzyb „rzeźbi” lodowe włosy? Jak na razie, nie rozpracowano szczegółowo tego mechanizmu. Wiadomo jednak, że gdy temperatura spada poniżej zera, a powietrze jest wilgotne, łojówka może spowalniać proces krystalizacji lodu na obumierającym drewnie, uniemożliwiając drobnym lodowym kryształkom przekształcenie się w większe kryształy – przez co pozostają cienkie i wydłużone. Wydaje się, że działa tu podobny mechanizm, jak w przypadku zidentyfikowanych u części organizmów żywych białek zapobiegających zamarzaniu (AFP), które są w stanie obniżać temperaturę krzepnięcia płynów fizjologicznych i zapobiegać rekrystalizacji lodu. Odnotowano ponadto, że kawałek martwego drewna, który raz wytworzył lodowe włosy, może je później wytwarzać w kolejnych latach.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #grzyby #zima #pogoda #nauka

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

d64ab394-9214-4563-ac2b-100c0f6ed29c
82cf890a-7e1b-4383-9c6a-9d0d8502a506
b96c018d-059c-41e5-8ee0-a3bfc3ce022d

Zaloguj się aby komentować

Gdy roślina zakwita kwiatami z lodu Podczas przymrozków, najczęściej późną jesienią lub wczesną zimą, można niekiedy zaobserwować tworzące się wzdłuż łodyg roślin cienkie, często półprzejrzyste formacje lodowe przypominające płatki kwiatów lub wstęgowate liście. Przeważnie tworzą się w pobliżu podstawy łodygi, są bardzo delikatne, a po dotknięciu pękają i rozpadają się.


Formacje te, określane niekiedy jako crystallofolia, powstają przeważnie podczas gwałtownych przymrozków, gdy ziemia nie jest jeszcze zmarznięta, a temperatura przy gruncie jest wyższa niż temperatura powietrza.


Pod wpływem zimna soki wewnątrz łodygi rośliny zaczynają zamarzać i zwiększają swoją objętość, powodując, że na powierzchni łodygi tworzą się długie, cienkie pęknięcia. Różnica temperatur powoduje dodatkowo, że w roślinie zachodzi zjawisko tak zwanego kapilarnego podciągania wody od korzeni w kierunku łodygi. Podciągnięta woda przesącza się powoli przez długie pęknięcia w łodydze i zamarza w kontakcie z powietrzem – w miarę, jak przesiąkającej wody przybywa, warstwa lodu jest wypychana na zewnątrz pęknięcia, tworząc ostatecznie cienki „płatek” lub "liść".


Ponieważ takie lodowe kwiaty są bardzo nietrwałe i szybko znikają w promieniach słońca, można je obserwować krótko i przede wszystkim wczesnym rankiem, w zacienionych miejscach. Odnotowano też, że tylko niektóre rośliny mają strukturę łodyg, która sprzyja tworzeniu się lodowych kwiatów, jak np. spokrewniona ze słonecznikami Verbesina virginica, znana w języku angielskim jako frostweed.


#ciekawostki #przyroda #natura #rosliny #zima #pogoda #nauka

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

beac194c-e3e4-46c2-9464-b391d549274d
d737059d-c69f-46b5-9674-eefbc7209ce7
22a86854-60ce-44ec-be08-bc4258e61265

@Apaturia śliczne, a zarazem niezwykle kruche. Nie kojarzę takiego efektu "na żywo", no ale może nie mam soko-puszczających roślinek zimą (poza tym cholernym klonem).

A

na drugim zdjęciu wygląda jakby ktoś kawałek materiału na kijka zawinął

@Atexor Faktycznie, wyglądają na pierwszy rzut oka trochę "sztucznie" - kiedy natknęłam się na ich zdjęcia po raz pierwszy, nie byłam pewna, czy to przypadkiem nie fejki. Ale jednak nie, to po prostu przyroda pokazuje swoje kreatywne oblicze


Chyba wiele z tych gatunków roślin, które mają tendencję do wytwarzania lodowych kwiatów, nie występuje u nas naturalnie, to bardziej gatunki z Ameryki Północnej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jakby Księżyc wpadł do wody Niekiedy na powierzchniach bardzo zimnych, wolno płynących wód tworzą się dyski lodowe, zwane też kręgami lodowymi – duże, koliste, powoli obracające się fragmenty pływającego lodu. Jest to dość rzadkie zjawisko obserwowane zwykle na rzekach w Skandynawii i Ameryce Północnej, ale zdarza się także w innych częściach świata, w tym także w Polsce.


Kręgi lodowe formują się przeważnie w zakolach rzek po wpływem działania prądów, które oddzielają i formują fragment lodowej tafli, ścierając ją o sąsiadujący z nią nieruchomy lód. Początkowo uważano, że dzieje się to wyłącznie w miejscach, w których znajdują się wiry, jednak okazało się, że kręgi lodowe potrafią obracać się nawet jeśli woda pod spodem jest spokojna – badania wykazały, że dysk ochładza wodę wokół siebie i powoduje, że staje się ona zimniejsza i gęstsza niż reszta wody w pobliżu. Ponieważ zimniejsza i gęstsza woda wokół dysku opada, generuje to ruch i powoduje, że dysk powoli się obraca niczym naturalna karuzela. To trochę tak, jak gdyby krąg lodowy tworzył słaby, samonapędzający się wir na swój własny, prywatny użytek.


Dyski lodowe osiągają różne rozmiary i mogą mieć kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt metrów średnicy. Największy dotąd odnotowany, zaobserwowany w 2019 roku na rzece Presumpscot w miejscowości Westbrook w USA, miał średnicę przekraczającą 90 metrów.


Dysk lodowy z Westbrook, 2019: https://www.youtube.com/watch?v=tzUhv0YGCgo

Inny malowniczy dysk lodowy na rzece w Waszyngtonie, 2017: https://www.youtube.com/watch?v=_qlsX4xhZ_c


#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda #nauka

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

72777795-fb1b-4841-9dfc-a83bba567243
d508bb98-7da9-4664-89fc-6e65b4054850
780863b2-2b60-418f-9467-b50ad0830eb4

Zaloguj się aby komentować

Kruche lodowe naleśniki Krążki lodowe, zwane też lodem plackowym, to pływające na powierzchni wody formy lodu o średnicy od kilkudziesięciu centymetrów do nawet trzech metrów. Ponieważ często zderzają się ze sobą, mają zwykle mniej lub bardziej zaokrąglony kształt, a ich brzegi są lekko podniesione. Potrafią wyglądać solidnie, jednak najczęściej są nieco gąbczaste i po dotknięciu dość łatwo się rozpadają.


Krążki lodowe pojawiają się przede wszystkim na powierzchniach zimnych mórz, jednak w sprzyjających warunkach można zaobserwować je także na jeziorach lub rzekach, gdy falowanie wody nie jest zbyt silne, a temperatura powietrza utrzymuje się tuż poniżej zera. Formują się z drobnych, gąbczastych postaci lodu pływających po powierzchni wody i łączących się w skupiska, czasem też powstają z fragmentów skruszonego lodu.


Popularnie przyjęło się porównywać je do naleśników – stąd angielska nazwa pancake ice – jednak czasem przypominają bardziej zamarznięte liście lilii wodnych, szczególnie jeśli są nagromadzone tuż przy brzegu.


#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

68b29378-90fe-4e67-95ae-af9cf5404487
dd7f2561-0a67-4264-8e34-1fac51fdd0ab

Zaloguj się aby komentować

Juhyo, czyli śnieżne potwory Jedną z najbardziej znanych zimowych atrakcji turystycznych w regionie masywu Zaō w Japonii są tak zwane śnieżne potwory lub juhyo – śnieżne formacje przypominające trochę duże stwory o dziwnych kształtach. Są to w rzeczywistości pokryte zmrożonym śniegiem jodły z gatunku Abies mariesii, w Japonii znane jako Aomori todomatsu.


Śnieżne potwory powstają w bardzo specyficznych warunkach. W przypadku góry Zaō to połączenie silnych wiatrów wiejących z prędkością do 26 metrów na sekundę, temperatury powietrza przy gruncie wynoszącej od -6,3°C do -0,1°C i niezwykle wysokiej zawartości wody w chmurach. W takich warunkach krople wody niesione przez wiatr zamarzają w kontakcie z gałęziami i igłami jodeł, tworząc na nich narastające warstwy szadzi. Zjawisko to jest obserwowane niemal wyłącznie w północnej Japonii.


Juhyo można obserwować mniej więcej od końca stycznia do połowy marca. W ciągu ostatniej dekady odnotowano jednak, że śnieżne potwory zmniejszają się – winna jest tu przede wszystkim plaga szkodników drzew, przez którą jodły Abies mariesii mają mniej gałęzi i igieł. Wiąże się to ze zmniejszeniem powierzchni, na której może nagromadzić się śnieg i lód. Nie pomaga również fakt, że od jakiegoś czasu zimy w całym regionie są cieplejsze niż kiedyś.


#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda #japonia

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

c411a70c-e24f-4d1e-ae21-ab3a0e36d484
a8047c8b-8c1b-4384-a058-b6c359962be8
dd505f0a-56ef-4590-8560-dd40449dbf08

Zaloguj się aby komentować

Morskie śnieżki Morszkulce to rzadkie i ciekawe formacje, które wyglądają, jak gdyby ktoś utoczył spore kulki z lodu, a następnie poukładał je równo w skupisku wzdłuż wybrzeża. Mogą osiągać różne rozmiary: mniejsze mogą być wielkości piłeczek tenisowych, największe natomiast przypominają lodowe głazy i mogą osiągać nawet prawie metr średnicy.


Morszkulce tworzą się, gdy na niewielkiej, unoszącej się w lodowato zimnej wodzie grudce lodu lub śniegu zaczynają koncentrycznie narastać kolejne warstwy lodu. Z czasem, pod wpływem odpowiednio silnego wiatru i odpowiednio delikatnego falowania wody, tworzy się z tego lodowa kula. Im dłużej taka kula jest formowana przez wodę, wiatr i mróz, tym większe rozmiary może osiągnąć i ostatecznie może zostać wyrzucona na brzeg.


Choć morszkulce wyglądają dość solidnie, niewiele trzeba, by uległy zniszczeniu. Jeśli na jakimś etapie ich powstawania warunki pogodowe się zmienią i na przykład wiatr i falowanie wody staną się w pewnym momencie zbyt silne, lodowa kula rozkrusza się na drobne kawałki zanim dotrze do brzegu.


Na morszkulce można natknąć się głównie w osłoniętych rejonach zimnych mórz oraz na Wielkich Jeziorach Północnoamerykańskich. Pojawiają się też na wybrzeżach Bałtyku, niekiedy także w Polsce.

#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda #baltyk #morze #morzebaltyckie

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

266be61e-7a4f-41a5-a62c-1e254086c07b
6ebb8e71-d44d-4906-9332-94ce4394ccca

Zaloguj się aby komentować

Pokutujące śniegi Nieves penitentes, zwane po polsku penitentami, pokutnikami lub mniszkami śniegowymi, to ciekawe formacje śnieżne spotykane na dużych wysokościach – cienkie, wydłużone płaty stwardniałego śniegu, firnu lub lodu, ułożone blisko siebie i skierowane w stronę słońca. Przypominają często postrzępione stożki lub iglice i osiągają różną wysokość: najmniejsze mają zaledwie kilka centymetrów, a największe mogą mieć nawet przeszło pięć metrów wysokości.


Tego rodzaju formacje są rzeźbione przez promienie słońca. Kiedy słońce pada bezpośrednio na śnieg, w odpowiednich warunkach nie topi go, lecz zamienia go bezpośrednio w parę wodną w procesie sublimacji. Powierzchnia śniegu, początkowo gładka, zaczyna robić się wskutek tego nierówna. Pojawiają się na niej pagórki i wgłębienia, ponieważ w niektórych miejscach śnieg sublimuje szybciej, a w innych wolniej. Proces ten z czasem przyspiesza, nierówności pogłębiają się, aż w końcu w śniegu i lodzie tworzą się formy przypominające skierowane ku słońcu iglice.


Penitenty zostały po raz pierwszy opisane w XIX wieku, a ich nazwa nawiązuje do wysokich, spiczastych kapturów noszonych przez członków bractw religijnych podczas hiszpańskich procesji pokutnych. Pole penitentów rzeczywiście może przypominać trochę tłum klęczących pokutników w białych kapturach.


Najczęściej można je spotkać na lodowcach i polach firnowych na wysokościach przekraczających 4000 m n.p.m. Najlepiej wykształcone i najwyższe penitenty na świecie występują w Andach Środkowych, w tym na pustyni Atacama, a także w Pamirze i Hindukuszu oraz w masywie Kilimandżaro.


#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #gory #pogoda #amerykapoludniowa

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

5e110e44-4eef-41cb-b18e-b7b55f2c26f4
eccaab7e-a09c-4308-8baa-d6042a6d4a98
7b537768-6e9e-4564-9f42-7323bd258e4d
feae93cf-e6c4-43f3-adfb-f4da353749e1

Zaloguj się aby komentować

Śnieg, który sam się poskładał Podczas ocieplenia można niekiedy zaobserwować, że śnieg podczas topnienia składa się w fałdy zupełnie jak kawałek tkaniny. Przeważnie dotyczy to w miarę cienkich warstw śniegu zalegających na dachach budynków, karoseriach samochodów, zjeżdżalniach i podobnych pochyłych powierzchniach – ale pod wpływem ruchu wody może też pofałdować się np. warstwa topniejącego śniegu na powierzchni zbiornika wodnego (ostatnie zdjęcie). Płaty takiego „poskładanego śniegu” potrafią wyglądać całkiem malowniczo.


Dlaczego warstwa topniejącego śniegu czasem tak ładnie się składa, a czasem nie? Działa tu podobna zasada, jak w przypadku śnieżnych rolek: płat nadtopionego w odpowiednich warunkach, lekko wilgotnego śniegu musi mieć pod spodem powierzchnię, do której nie będzie przylegał i po której będzie mógł się zsuwać. Taki wilgotny śnieg jest z zasady dość gęsty i dobrze trzyma się razem nawet po natrafieniu na przeszkodę, dochodzi do tego też naprzemienne topnienie i ponowne zamarzanie przemieszczającej się warstwy śniegu pomagające w utrwaleniu jej kształtu.


W specyficznych warunkach nadtopiony śnieg podczas wędrówki w dół roluje się na dłuższym odcinku, tworząc coś, co przypomina zwinięty w rulon biały koc. W uformowaniu takiego kształtu może pomagać wiatr, który lekko popycha krawędź płata nadtopionego śniegu w odpowiednim kierunku.


#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

0bf078d9-2fe0-4af1-b86f-dcc1d5003045
0c46275f-46d0-443e-bbd6-1248d4016462
b456ab74-7680-4696-837f-1b538178a5ce
e4b84558-a5bc-43a2-a707-4bf52ead5319
e49e5e2c-d69c-4f1f-8c26-7bbcd00e075f

@wielbuont z tym ostatnim to tak samo pomyślałem, ostatnio wyrzucałem ileś pianki i tak samo mi się poskładała xD

@Apaturia uwielbiam Twoje ciekawostki, takie lekkie i przyjemne ʕ•ᴥ•ʔ

PS. Jutro dawaj o "rzułtym" śniegu

@wielbuont @Atexor Nie pianka Autorka fotek wrzuciła później jeszcze jedno zdjęcie, na którym ten ładnie poskładany śnieg jest już rozwalony, bo piesek się do niego dobrał. Zresztą zjeżdżalnie to chyba dobre miejsca do obserwowania takich śniegowych "ręczników", bo podobnych zdjęć jest w necie całkiem sporo.

Zaloguj się aby komentować

Śnieżne rolki, donuty i podobne zawijańce W odpowiednich warunkach, kiedy niewielka bryłka śniegu stacza się w dół ośnieżonego zbocza lub toczy się po śniegu popychana wiatrem, może po jakimś czasie przekształcić się w coś, co będzie przypominało mniej lub bardziej foremnego śnieżnego donuta.


Zasada wydaje się prosta – lecz żeby powstał taki naturalny śnieżny zawijaniec, muszą zaistnieć bardzo specyficzne warunki. Pogoda musi być słoneczna, ale tylko na tyle, by lekko nadtopić cienką, zewnętrzną warstwę śniegu, a nie stopić ją całkowicie. Pod tą zewnętrzną warstwą mokrego śniegu musi dodatkowo znajdować się coś, do czego nadtopiony śnieg nie będzie przylegał, jak na przykład lód lub warstwa drobniejszego, bardziej sypkiego śniegu. Potrzebny jest też w miarę łagodny stok lub wiatr, który będzie popychał rolkę naprzód na tyle mocno, by mogła się turlać i powiększać, ale i na tyle delikatnie, by po drodze się nie rozpadła.


Zjawisko to jest rzadkie i częściej dotyczy terenów pagórkowatych niż typowo górzystych. Wskazuje również, że śnieg w okolicy jest niestabilny, więc w przypadku napotkania śnieżnych rolek podczas wędrówki po górach warto zachować ostrożność – ich obecność sygnalizuje podwyższone ryzyko wystąpienia lawiny.


Śnieżne rolki mają kształt mniej lub bardziej cylindryczny i są często puste w środku, ponieważ ich wewnętrzne warstwy są cieńsze i słabsze niż zewnętrzne. Większość z nich osiąga niewielkie rozmiary, choć na przykład rekordowy śnieżny donut sfotografowany w 2007 roku w USA w stanie Waszyngton miał aż 66 centymetrów średnicy (ostatnie zdjęcie).


#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda

tag serii: #7ciekawostekprzyrodniczych

83377ba3-373b-4d99-91cd-460c7ce96d30
8dfb3408-4ac3-42f0-8a72-34117e87e5e2
aee80123-57d5-4acf-9a51-f6df523f6afb
3e6c4b4d-eb08-4ffe-8a6a-69e82816e66d
6490b2d0-bbc2-42ff-b55e-67e9aeb4d907

@solly-1

  • Dzień dobry, poproszę jednego torusa z lukrem i jednego torusa z czekoladą.

  • Panie, monopolowy za rogiem jest.

@Niv Fajnie, że udało się je uchwycić Ale z nazwą "walce śnieżne" chyba się nie spotkałam, zawsze były opisywane jako rolki.

@Apaturia bo to bardziej pod Kraśnikiem niż Lublinem a Kraśnik to stan umysłu który ma swój świat, taki Sosnowiec Lubelszczyny ale x2. Wiem co mówię, mam żonę z Kraśnika

Zaloguj się aby komentować