Zdjęcie w tle

Społeczność

Terra incognita

7

Różności bez przynależności

Autor: Jean Giono

Tytuł: Huzar na dachu

Rok wydania: 1951

Ocena: 6/10


Staroć opowiadający o żołnierzu, który przybywa do Francji w czasie, kiedy szaleje tam epidemia cholery. Całość dzieje się w XIX wieku, a my towarzyszymy głównemu bohaterowi podczas podróży po pogrążonym w chaosie kraju.


Całkiem interesująca pozycja, przedstawienie choroby bardzo mi się podobało, było wyjątkowo mroczne, choć muszę przyznać, że autor zrobił z cholery potwora zabijającego właściwie każdego, kto na nią zachorował(a jeśli dobrze pamiętam, to bez leczenia umierało jakieś 50 procent chorych). Minusem jest długość książki, jest zbyt obszerna, a pozycja ta skupia się głównie na choróbsku licząc ponad 400 stron, przez co ma sporo niepotrzebnych dłużyzn.


Główny bohater ze swoimi zasadami średnio dał się lubić. Zbyt idealny, a jak wiadomo, ideały nie istnieją. Nierealnie empatyczny, szarmancki, pan perfekcyjny, niestety takie typy w książkach szalenie mnie wkurzają. O reszcie postaci się nie wypowiem, bo żadna nie zapadła mi w pamięć.


Werdykt: Niezła powieść, ale mogło być lepiej.


#necrobook #pseudorecenzja #huzarnadachu #jeangiono

15d18fe9-d41e-4602-a528-501c16384d33

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi

Premiera: 2025

Ocena: 4/10


Kolejny, tym razem już szósty, film z fabułką: hehe, śmierć chce mnie wykończyć. I tak wiadomo, że każdy ogląda to tylko po to, by zobaczyć, co też za tragiczny koniec scenarzyści wymyślili dla każdego z bohaterów tego wspaniałego dzieła. Przyznam, że nie widzę różnicy między tą i ostatnimi częściami cyklu: fabuła jest tak samo płytka, a śmierci równie absurdalne. Nie rozumiem zachwytów krytyków na takim filmwebie, dla mnie to czysta przeciętność i zdecydowanie nic nie wyróżnia tej części, aby stawiać ją nad poprzedniczkami.

Nadal drogowa jatka najlepszym fragmentem w całym cyklu.


#necrobook #pseudorecenzja #oszukacprzeznaczenie

fcb2f626-1e56-453a-8942-60eb546b8ec8

@AbenoKyerto właśnie też wczoraj oglądaliśmy z teściami i ja pi⁎⁎⁎⁎le xD ja lubię słabe filmy, więc nieraz się śmiałem, ale jako że nigdy wcześniej nie oglądałem żadnej części to miałem większe oczekiwania

Zaloguj się aby komentować

Słowiańskie wierzenia o stworach wszelakich, bardzo luźny i krótki wpis.


Bogincorze to określenie na stwory mające być małżonkami bardziej znanych boginek. Wiara w te istoty pokutowała m.in. na terenie miejscowości Krauszów. Opowiadano, że ich głównym celem są mężczyźni, którzy wybrali się w drogę bez okrycia głowy. Taka osoba mogła zostać porwana w tany przez bogincorza, który bawił się ze swoją ofiarą tak długo, aż ta niemal wyzionęła ducha. Związek boginki i bogincorza obfitował w potomstwo. Dzieci były równie brzydkie jak ich matka, przedstawiano je z cieniutkimi rączkami, krzywymi nogami, wielkimi brzuchami i głowami. Podobno miały także krowie zęby. Były to stworki o wiecznie rozdartych gębach, które bez przerwy wyły o jedzenie. Potrafiły chodzić już od początku swojego żywota.


Siedlisko to rodzaj nocnej mary, zwykle niewidzialnej dla ludzkiego oka, wierzono, że może ona przybierać kształt kota albo też istoty z kocim łbem. Czasami widywano też ją pod postacią ptaka. Nawiedzała zarówno kobiety jak i mężczyzn, którym siadała na piersi odbierając dech. Ofiara w tym czasie czuła, jakby już za moment miał nastąpić jej zgon. Demon lubił szczególnie tych, którzy spali na wznak. Nie tylko podduszał, ale czasami także podgryzał pozostawiając na ciele ślady jak po ukąszeniach. Sposobem na siedlisko miało być poruszenie dużym palcem u nogi, bardzo pomocnym było też obrzucenie istoty przekleństwami.


Groniecniki(lub też mierniki) to dusze geometrów, którzy niesprawiedliwie wytyczali granice pól lub wsi. Dusze te miały pokutować właśnie na tych granicach, gdzie siedziały pod postacią człowieka bez głowy. Dusza taka próbowała naprawić wyrządzoną krzywdę poprzez wyznaczenie tym razem poprawnej granicy pomiędzy polami.


W okolicach Czarnego Dunajca miały pojawiać się duchy nazywane mamunami. Zwodziły one ludzi na manowce, nawet tych, którzy doskonale znali okolice, w które zdarzyło im się zawędrować. Osoba zwodzona przez mamuna potrafiła błądzić całymi godzinami, były jednak sposoby, by odpędzić złego ducha. Jednym z nich było przypomnienie sobie wigilii Bożego Narodzenia, a konkretnie momentu dzielenia się opłatkiem, to wystarczyło, by istota odeszła, a człowiek wrócił na właściwy szlak.


#necrobook #mitologiaslowianska #wierzeniaizwyczaje

ec614cc1-5924-4f4c-ac4d-0d258b81d799

Zaloguj się aby komentować

Dokończenie wczorajszego wpisu o wierzeniach ludu z Beskidu Śląskiego.


Jaroszek to demoniczna istota, która chowa się w lesie, gdzie strzeże łupów, które miał w nieznanym miejscu ukryć legendarny śląski zbójnik, Ondraszek. Stworek zwykle siedzi i wielką chochlą miesza bogactwa albo też przesypuje je z miejsca na miejsce. Człowiek, który przypadkowo natknie się na miejsce ukrycia skarbu, może przepędzić małego diablika przy pomocy święconej wody. Kosztowności, które weźmie ze sobą do domu, nie uczynią go jednak bogatym, ponieważ zaraz po przestąpieniu progu chaty całe bogactwo zamieni się w garść suchych liści. Jaroszek przestaje chronić wszystkie fanty tylko w jeden dzień w roku, niedzielę palmową. Wtedy to wyrusza do kościoła, gdzie usadawia się na jednym z okien, by wysłuchać ewangelii. Jest to jedyna okazja, by móc podebrać skarb i zostać niewyobrażalnie bogatym, jednak przezorny jaroszek ukrywa całość tak dobrze, że nie ma szans na to, by miejsce ukrycia owego skarbu odnaleźć.


Nieochrzczone dziecię, które beztroski rodzic choćby na chwilę spuści z oka, może zostać porwane przez demona. W jego miejsce zostaje podłożony podciep, diabelski bękart, z którym od tej pory będzie wielkie utrapienie. Mówi się, że takie diabelskie dzieci są niesamowicie brzydkie, bez przerwy wrzeszczą, wciąż robią pod siebie, a na dokładkę nie potrafią nauczyć się ludzkiej mowy.


Gdzieś we wnętrzu jednego ze wzgórz przebywa śpiące wojsko, podobno szwedzkie, które zapuściło się na Śląsk i tutaj pomarło z powodu cholery. W innym miejscu odpoczywają wojska króla Sobieskiego, które przez Śląsk maszerowały, a zginęły podczas bitwy pod Wiedniem. Głównym miejscem ich spoczynku ma być Czantoria w pobliżu Ustronia.


Są takie lipy, które to po uderzeniu siekierą zaczynają krwawić i trwa to aż do zachodu słońca.


W pobliżu Cieszyna miała podobno rosnąć grusza korzeniami do góry. Według proroctwa miała ona rosnąć do czasu, aż zejdą się pod nią trzej monarchowie. Wtedy to grusza miała uschnąć, a ojczyzna narodzić się na nowo. W czasie I wojny światowej zebrali się przy niej monarchowie Austrii i Niemiec oraz władca bułgarski. Grusza padła, a Polska ponownie wróciła na mapy świata.


PS. Na zdjęciu widać środek drzewa z gatunku Dracaena Cinnabari oraz jego "krwawe" soczki.


#necrobook #wierzeniaizwyczaje #mitologiaslowianska #beskidslaski

b92ea776-0046-41a1-91f5-647f64c2faa4

Zaloguj się aby komentować