
Kobuz (Falco subbuteo) to jeden z trzech gniazdujących współcześnie w Polsce sokołów. W naszym kraju żyje obecnie około 2,5 tysiąca par tych ptaków, pod względem liczebności kobuz zajmuje więc drugie miejsce w swojej rodzinie, ustępując pustułce (Falco tinnunculus, około 5 tysięcy par), a wyprzedzając sokoła wędrownego (Falco peregrinus, około 55 par).
Oprócz wspomnianych we wstępie trzech gatunków, do Polski zaglądają również przedstawiciele czterech kolejnych. W roku 1942 po raz ostatni odnotowano lęgi kobczyka (Falco vespertinus), zaś 20 lat później stwierdzono po raz ostatni gniazdowanie pustułeczki (Falco naumanni). Od tego czasu te dwa ptaki spotyka się już tylko podczas przelotów. Zimę zdarza się spędzić w Polsce również drzemlikom (Falco columbarius), a dość częstym gościem jest u nas także raróg (Falco cherrug), który w 1998 r. wyprowadził nawet lęg w rejonie Głubczyc.
Kobuz to ptak o wielkości miejskiego gołębia. Od nieco większego sokoła wędrownego różni się podłużnie kreskowanym spodem ciała. Samice są większe od samców, obie płcie nie odróżniają się jednak kolorystyką upierzenia. Dorosłe ptaki mają żółte dzioby i nogi, ciemne grzbiety, skrzydła i głowy z odznaczającymi się pod oczami „wąsami”, a także cynamonowo-czerwone podbrzusze i nogawice (okolice ud). Z oddali, dzięki swoim sierpowatym skrzydłom, przypomina dużą jaskółkę lub jerzyka. To anatomiczne udogodnienie pozwoliło kobuzom wyspecjalizować się w polowaniu właśnie na te niezwykle szybkie ptaki.
O ile pustułki stały się w ostatnich latach ptakami miejskimi, nie unikającymi również pól uprawnych, o tyle kobuzy nie zmieniły swoich odwiecznych przyzwyczajeń. Ich areały łowieckie stanowią mianowicie otwarte tereny nieużytków i terenów podmokłych. Polują tam przede wszystkim na duże owady (ważki), niewielkie ptaki (jaskółki, jerzyki) oraz nietoperze. Kobuz jest świetnym lotnikiem, polującym w powietrzu – spadając lotem nurkowym w kierunku swojej ofiary chwyta ją w ostre szpony. Do rzadkości należą sytuacje, gdy ptak atakuje potencjalną zdobycz z gałęzi drzewa lub na ziemi.
Swoje gniazda kobuzy znajdują (nie budują własnych, o tym za chwilę) na obrzeżach starych lasów iglastych, w zadrzewieniach łąk, wrzosowisk i bagien. Spotkać można je też w parkach i w okolicach zbiorników wodnych. Na obszarze Ziemi Namysłowskiej kobuzy gniazdują wedle najnowszych inwentaryzacji ornitologicznych m. in. w rejonie Smarchowic Śląskich i Smarchowic Wielkich, a także w dolinie Budkowiczanki w okolicach Krzywej Góry w gminie Pokój.
W pary ptaki łączą się późną wiosną (maj-czerwiec) podczas lotów godowych, w trakcie których wykonują podniebne akrobacje. Kobuzy wykorzystują wówczas położone w koronach drzew stare gniazda krukowatych, myszołowów i czapli siwych, a nawet… wiewiórek. Po wyścieleniu dna „mieszkania” gałązkami i trawami samice przystępują do składania 3-4 jaj. Wysiadywanie trwa około 28 dni, w czym udział biorą oba dorosłe ptaki. Odmienna jest jednak rola w karmieniu już wyklutych piskląt – samce przynoszą do gniazda owady, zaś samice zajmują się porcjowaniem większej, ptasiej zdobyczy. Młode opuszczają gniazdo po 23-25 dniach od wyklucia, a mając około miesiąca potrafią już latać. Własne lęgi wyprowadzą po dwóch latach.
Po odchowaniu młodych kobuzy łączą się w liczące od kilku do kilkunastu ptaków grupy. Wieczorami wspólnie polują na ptaki odpoczywające w większych skupiskach, na przykład na nocujące wśród trzcin jaskółki. Na zimowiska wyruszają jednak samotnie, przeloty trwają od sierpnia do października. Chłodniejsze miesiące spędzają w Afryce, do Polski wracają w kwietniu i maju. W zachodniej części kraju zdarzają się coraz częstsze przypadki pozostawania kobuzów na zimę.
Ptaki z rodziny sokołów były jednymi z największych ofiar stosowania chemicznych środków ochrony roślin. Związki chemiczne szkodliwe dla owadów i gryzoni trafiały również do organizmów ich naturalnych wrogów, czyli ptaków drapieżnych. Zwłaszcza na liczebności sokoła wędrownego trwałe piętno odcisnęło wykorzystywanie pestycydów z grupy DDT. Odkładające się w organizmach ptaków szkodliwe substancje wpływały w konsekwencji na osłabianie skorupek jaj. Pękały one podczas wysiadywania, uniemożliwiając skuteczne wyprowadzanie lęgów. Sytuacja zaczęła zmieniać się na korzyść ptaków drapieżnych dopiero w latach 80. XX wieku.
#necrobook #ptaki #kobuzy #zwierzeta #ptakidrapiezne