To musi być najbrzydsze R jakie w życiu postawiłem ಠ_ಠ
#piorawieczne
#perypetiemanata



Społeczność
Społeczność o piórach, atramentach i innych artykułach piśmienniczych
To musi być najbrzydsze R jakie w życiu postawiłem ಠ_ಠ
#piorawieczne
#perypetiemanata


Zaloguj się aby komentować
Pióro dla sroki xD
Jest ładne, świecące i opalizujące. Sprzedawca twierdzi, że metalowe. Bardzo możliwe, bo mimo smukłej budowy wcale nie jest takie lekkie.
Fajnie, że w zestawie był od razu konwerter z tłoczkiem, mniej fajnie, że tego nie napisali w opisie przedmiotu, bo konwertery też zamówiłam xD
Stalówka też ładna, ale twarda, trzeba solidniej docisnąć, co by poza drapaniem zostawić barwny szlaczek na kartce. Ale jak już się to uda to sunie płynnie po papierze.
I by się nie liczyło bez kolejnego atramentu. Kolejny azjatycki wynalazek bez węgla (na tych chińskich aukcjach mocno to podkreślają). Kolor mandarynkowy. Ma ładne i ciekawe nasycenie. Dobrze sobie radzi na zwykłej kartce z drukarki. Zasycha natychmiast, więc niczego sobie mańkucium sumptem nie rozmazałam przy pisaniu.
Podsumowując, zakupy uważam za udane!
I mam kolejne pióro do zapisywania przepisów, albo innych takich. Fajnie wygląda taki kolorowy przepiśnik
#piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
A, a jakby się kto zastanawiał na podstawie mojego poprzedniego wpisu jakie są najtańsze możliwe złote stalówki, to chińczycy przychodzą z pomocą i w tej kategorii. Hero 100 14K kosztuje 250-300 złotych - to klon Parkera 51 jeszcze z tankowaniem balonikiem (aerometric). Jakieś 200 złotych mniej, niż Pilot Elite, który jest jedną z najtańszych złotych stalówek na rynku.
Ile to można na prawach człowieka zaoszczędzić.
#piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Ile można za pisadło...
Ceny piór wiecznych i ilość przewalanego na nie hajsu to bardzo fajny temat na śmieszki, ale jest to też realne pytanie, które często przewija się przez fora dla hobbystów. Ile można? Czemu tak drogo? Po co drogie, jak można tanie? I chociaż odpowiedź na to pytanie jest taka jak zawsze, czyli sky is the limit i pióra mogą kosztować tyle, ile ktoś jest gotowy za nie dać, to stosunek jakości do ceny nie może rosnąć wiecznie. I nie rośnie, nie ma się nawet co oszukiwać, że jest inaczej.
Dla każdego definicja stosunku jakości do ceny będzie inna. Patrząc po najprostszych kryteriach, czyli tanie pióro wieczne, które działa i się nie rozpadnie po tygodniu, Jinhao Shark to najlepszy stosunek jakość/cena jakie mam. Kosztuje 6 złotych za sztukę w wielopaku, przychodzi z konwerterem, działa świetnie. Na 12 sztuk nie trafił się ani jeden bubel. Jest to więc pióro, które spełnia dokładnie tę samą funkcję, co pióra za 500 złotych i więcej. Jest to też taka trochę moja Panda - działa, wygląda śmiesznie i absolutnie nic ciekawego w niej nie ma.
Inni swój sufit stawiają w przedziale 30$ - czyli u nas, uwzględniając ceny rynkowe, jakieś 120 złotych. W tej cenie są Lamy Safari, Kaweco Classic Sporty, pierwsze TWSBI, czy kilka Parkerów, Watermanów, Sheafferów etc. Są to już pióra ze swoją tożsamością, renomą, nawet historią. Lamy Safari jest bardzo często określane jako szczyt jakości przy cenie, a jednak ja go nie lubię i drugiego bym nie kupił (dokładnie to ja mam Al-Stara, ale to jeden c⁎⁎j). A jednak też są to proste pióra, na naboje, stalówki stalowe, żadnych wielkich mechanizmów i innych takich.
W tych pieniądzach można przecież mieć takie Asvine, które mają tak samo stalowe stalówki, a napełniane są tłoczkowo, a nawet próżniowo. Takie rozwiązanie u Kaweco kosztuje 300 złotych, a w połączeniu z aluminium nawet 500. Tak samo tłoczkowy Pelikan M200 to 5 stów. W tej samej cenie jest Pineider Avatar, który nie dość, że nie ma ani vacum, ani tłoczka, to też ma stalową stalówkę. Za blisko 500 złotych! Są to pióra dobre, nawet świetne, z historią, markami godnymi zaufania. Ale czy to dobry stosunek jakości do ceny? To nadal są stalówki, a co ze złotówkami? (he he)
Złote stalówki zaczynają się w okolicach 120$ z drobnymi wyjątkami. Czyli w tych samych pieniądzach co wyżej wspomniane można mieć już pióro ze złotą stalówką. I to właśnie zazwyczaj jest etap początkowy widełek, dotyczących jakości. W przedziale 120-250$ pióra mają już wszystko. Złote stalówki, wszystkie systemy napełniania, są takie klikalne, skręcalne, są prawie że pewniakami w zakupie i użytkowaniu. Mają wszystkie gwizdki i trybiki, żeby spełniać tę samą funkcję, co Jinhao Shark.
Zależnie od swojego podejścia jest wiele punktów, w których można stwierdzić, że lepiej już po prostu nie będzie.
Ale może być za to inaczej. A to się ceni.
Tyle ode mnie!
#piorawieczne
#ciekawostki


Zaloguj się aby komentować
Łoeeesu, prawie przejebałem 8 stów z pierwszej wypłaty, której jeszcze nie dostałem, ale no oferta była taka że nie dałem rady nie zalicytwać.
Było 752 do ostatniej minuty i chyba nawet i do ostatnich sekund, byłem jedynym licytującym. I ktoś przysnajperzył.
Trochę szkoda, ale głównie mi ulżyło, bo nawet go nie szukałem, tylko znalazłem przez przypadek.
Hajs zostaje w kieszeni XD
Jeżu moje serce XD
#piorawieczne
PS Jak to ktoś od nas to zgłoście się w komentarzu i pochwalcie potem we wpisie XD


Zaloguj się aby komentować
Drogi pamiętniczku, zaraz mnie strzeli jasny c⁎⁎j.
Mam ci ja pióro - Lamy Al-Stara. Przyszło ze stalówką rozmiar F, która była, ujmijmy to, byle jaka. Bardzo brzydki feedback, praktycznie drapiąca. Na moje szczęście, jako że Lamy ma stuby, a ja nie miałem wtedy stuba, to zamówiłem sobie Stuba 1.1mm. Wymieniłem, ta była zdecydowanie lepsza, ten stan utrzymał się do zeszłego tygodnia.
W zeszłym tygodniu wziąłem Al-Stara do roboty. Nagle, w zasadzie absolutnie z p⁎⁎dy, zaczął się dławić. Próbowałem go rozpisać, ale niestety efektów brak. Trzeba go było docisnąć, żeby cokolwiek więcej niż prawie raz z siebie wypluł na papier.
Wróciłem do domu, wziąłem gruszkę i przepłukałem go w pizdu. Stalówka drapie. K⁎⁎wa w zasadzie z p⁎⁎dy.
Nie mam pojęcia, co się jej stało, od naciśnięcia się nie powinna rozjechać, nawet wydaje mi się, że czuć ją było normalnie jeszcze w robocie.
I k⁎⁎wa drapie jak po⁎⁎⁎⁎na. Wymieniłem znowu na F. Nadal jest wkurwiająca, ale już nie aż tak w kontraście.
Nie dość, że nigdy go nie uwielbiałem, to jeszcze teraz jest gorsze niż było. I c⁎⁎j wie dlaczego.
#piorawieczne

Zaloguj się aby komentować
To mały krok dla człowieka, ale dla karła normalny. A karzeł po księżycu butów nie wytrzepał i pyłu do kadzi z atramentem naniósł. Koooniec.
Diamine Moon Dust to szary atrament. Dokładnie to jasno szary atrament. A dokładnie to jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem. A tak całkiem dokładnie, to jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem i srebrnym shimmerem.
No i ten jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem i srebrnym shimmerem (więcej już nie będę, obiecuję XD) ma to do siebie, że, tak jak to miało miejsce w przypadku Edelsteina Golden Lapis, ma w sobie połyskujące drobinki. Stąd ten shimmer.
Dla przypomnienia - jak atrament przechodzi z koloru na kolor albo odcienia w odcień to jest shading. Jak pod światło ma inny kolor, to jest sheen. A jak się błyszczy jak psie jaja w brokacie, to to właśnie jest shimmer.
No więc właśnie ten jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem i srebrnym shimmerem (kłamałem XDD) trafił w moje ręce w ramach zakupów na amazonie i od razu doskonale wiedziałem, do czego mi będzie pasował. No to wziąłem. A dokładnie to miałem wziąć Diamine Earl Grey, ale mi wyprzedali. No to wtedy wziąłem. A teraz przegląd techniczny.
Błyszczy mocno, schnie szybko. Mniej niż 30s na maczance to, nie wiem czy pamiętacie, całkiem dobry k⁎⁎wa wynik. W piórze wiecznym błyszczy zdecydowanie mniej - czy to po prostu mało się zaciągnęło zawiesiny, czy się gdzieś blokuje - nie wiadomo. Raczej to pierwsze, bo na razie przepływ pierwsza klasa.
Jak wiadomo, shimmer to drobinki, drobinki są gęste, więc przed użyciem należy przemieszać i zapoznać się z ulotką dołączoną do opakowania lub skonsultować z lekarzem lub farmaceutą, gdyż atrament shimmerowy potrafi zapychać pióro i trzeba je przepchać na rozruch. Im cieńsza stalówka, tym bardziej i częściej, ale za to im bardziej mokra, tym mniej. Bo nawet jak jest cienka ale mokra, to mniej, ale jak gruba i sucha, to bardziej. A jak jest gruba i mokra to już w ogóle fajno. Proste? Proste.
No pi⁎⁎⁎⁎lę dzisiaj jak potłuczony, wiem XD
Taką miałem akurwat ochotę na wpis XD
Tyle ode mnie!
#piorawieczne




@Rozpierpapierduchacz Tyle cyrku i zabawy jakby ludzkość długopisów nie wymyśliła
Zaloguj się aby komentować
Dzieńdobrywieczór,
Wydaje mi się, że zdążyliście się już zorientować, że kolekcjonuję pióra. Różne pióra. W szczególności, a może raczej między innymi pióra Parker Vector. Nie są to pióra szczególnej wartości, zależnie od serii, modelu i stanu ceny wahają się od kilkunastu do kilkuset (ale raczej bliżej 200) PLN. Mam jednak do nich jakiś sentyment. Może przez to, że pisałem nimi przez większość liceum i jeszcze na studiach. A może po prostu lubię tę ich prostotę i niezawodność. A do tego wyszło sporo ciekawych, kolorowych edycji specjalnych.
Najnowszy eksponat w mojej kolekcji, który wyjąłem dzisiaj z paczkomatu, to Parker Vector UK Mania Albion 003. Seria UK Mania została wyprodukowana w latach 2006-2007 i składała się z 4 wzorów/modeli:
UK Mania Club
UK Mania Map
UK Mania Albion
UK Mania Gent
Pióro które do mnie dotarło to właśnie trzecie z powyższej listy. Jest w stanie idealnym, nówka sztuka nigdy nie śmigana. Bardzo mnie cieszy również fakt, że przyszło z oryginalnym pudełeczkiem z grafiką z tej właśnie serii, o czym nie było nawet informacji w treści ogłoszenia.
O walorach piśmienniczych nie będę pisał, bo nie ma po co - Vectory były na tyle popularne, że albo każdy (kto pisze piórem) miał takiego w ręku, albo można znaleźć setki informacji w czeluściach internetów.
Poniżej kilka zdjęć wspomnianego egzemplarza i jedno ze wszystkimi modelami w tej serii. Jak zbiorę wszystkie 4 to wrzucę ładne zdjęcie całej serii
#piorawieczne #chwalesie




Zaloguj się aby komentować
Następnym razem, jak mi butelkę KWZ Sheen Machine zaspawa to ją wy⁎⁎⁎⁎dolę do śmietnika, słowo daję.
Jest śliczny, ale zasycha jak gówno, upierdala wiecznie, a jeszcze butelkę k⁎⁎wa zaklei jakby Kurvinox elektrodówą cienką blachę rzezał. Trzy minuty się mocowałem z butelką, musiałem tak łapy zacisnąć, że mnie do tej pory napierdala.
Łapy zostały upierdolone, butelka została wymyta, więcej szans nie będzie XD
BTW ciekawostka:
Granatowy atrament z czerwonym sheenem upierdala łapy na turkusowo. The more you know
#piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
K⁎⁎wa wszystko można zrobić z tego mosiądzu: wąsy, czapeczkę, pingle i nawet takie tu do pudełeczka żeby sobie nim pisać, za⁎⁎⁎⁎ste…
Asvine P30 to markowe pióro chińskie markowej chińskiej marki Asvine. Największą ich przewagą nad konkurencją jest fakt, że kiedy wszyscy bawią się w naboje i konwertery, Asvine się w tańcu nie pi⁎⁎⁎⁎li i za około 120 złotych oferuje serie P i V.
P=Piston
V=Vacuum
Tak więc wybierając model P dostajemy piston fillera, czyli pióro tłoczkowe, a wybierając Vkę przychodzi do nas pióro próżniowe.
Asvine P30 to, jak już wiecie, model tłoczkowy. Cały korpus jest przezroczysty i pokazuje kotku co ma w środku, tymczasem skuwka i pokrętło tłoczka wykonane są z mosiądzu. Pióro jest wielgachne, bo wielkości pokazywanego ostatnimi czasy Natami Super Warship. Nie będzie też chyba dla nikogo zaskoczeniem, kiedy powiem, że jest ku⁎⁎⁎⁎ko ciężkie - mosiądz jednak swoje waży. Mimo tego bardzo przyjemnie mi się nim pracuje. Jest dobrze wyważone (bez skuwki oczywiście, zresztą i tak chujowo pasuje) i nie męczy dłoni.
Prawie idealną połowę przezroczystej sekcji zabiera tłoczek, co pięknie prezentuje realną pojemność piór tłoczkowych i to, jak dużo miejsca zajmuje sam mechanizm.
Klips, również mosiężny zdaje się, jest sztywny jak konar po braveranie, no odgiąć tego sk⁎⁎⁎⁎syna to zadanie na oburącz, tak o o kieszeń zahaczyć to wyzwanie.
Stalówka oczywiście stalowa, sztywna i pisze gładko. Jednak momentami przerywa. Ale nie jest to na 99% kwestia stalówki, chociaż brałem pod uwagę Baby Bottom, ale to pióro jest po prostu ku⁎⁎⁎⁎ko suche. Znaczy - jest. Było. Bo zrobiłem to, co każdy doświadczony posiadacz piór wiecznych wie, żeby z bardzo suchym piórem zrobić. Docisnąłem trochę stalówkę.
Cały myk w tym, żeby docisnąć ją wystarczająco mocno, żeby rozeszły się “skrzydełka” i szpara między powiększyła, ale nie na tyle, żeby je rozjebać XD
Dzięki takiemu zabiegowi pióro nie wraca do swojej oryginalnej “bardzo ciasnej” pozycji, tylko do zwyczajnie ciasnej. I daje więcej soku
Oczywiście zakładając, że problemem jest zbyt ciasna stalówka. W moim wypadku - Jak renkom odjoł. P30 nie stało się oczywiście piórem mokrym czy lejącym, ale podaje wystarczająco dużo atramentu, żebym się o przerywanie martwić nie musiał. A gładkie jest nadal
Tyle ode mnie!
#piorawieczne





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kupiłem, żebyście Wy nie musieli - bo za 20 zł to można ze trzy bochenki chleba kupić.
"Luksusowe metalowe pióro wieczne z kieszonką, bardzo cienka stalówka, pióro atramentowe 0,5 mm" - tyle, że nie "0,5mm" a "EF 0,38mm".
Pisze, albo skrobie raczej. Ale pisać się da. Skrobiąc.
Lekkie, amelinowe. Nie pomalujesz.
Z tłoczkiem do wyciągania, ale za to na uniwersalne naboje.
Prawie jak (PRODUCT)RED, xd.
No, naprawdę da się lepiej wydać takie 20 zł. Można np. kupić lepsze chińskie pióro.
#piorawieczne





Zaloguj się aby komentować
#piorawieczne
Piórkarze, pytanko: pamiętacie, jakie było Wasze pierwsze pióro?
W moim przypadku był to Parker Vector w ciemnoczerwonym kolorze, którego dostałam od rodziców, gdy szłam do pierwszej klasy podstawówki. Pamiętam do dziś tanie plastikowe opakowanie, w którym był sprzedawany. I strasznie nie lubiłam tego, że jego stalówka jest taka mikra, a pisał grubaśnie.
Pamiętam też moment, kiedy upadł prosto na stalówkę i już nie dało się nim za bardzo pisać. RIP.
Czemu akurat to pióro? Nie mam pojęcia, proces decyzyjny nie należał do mnie. Ale mama miała w tym czasie białego kulkowego Vectora, więc to pewnie ona zdecydowała.
#piora #parker #wspomnieniazdziecinstwa


@Wrzoo Pewnie, nawet dalej je mam i jak je odkładałem do pudełka kilkanaście lat temu to było w pełni sprawne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Też taki parker tylko z jakimś "młodzieżowym" wzorem, który później starł się przez lata użytkowania. Dostałem go od Dziadka idąc do pierwszej klasy podstawówki - mówił że to dla niego ważne żebym od małego pisał piórem. Jakoś naturalnie zaszczepił we mnie bakcyla, po prostu pokazywał mi to co miał - pamiętam Parkery, Pelikany i te chińskie podróbki z małymi stalówkami. Do końca studiów wszystkie ważne egzaminy pisałem piórem. A teraz? Ręcznie nie piszę już prawie w ogóle, co najwyżej notatki na lodówce. Podpis mam jak przedszkolak ( ͡° ʖ̯ ͡°)
I strasznie nie lubiłam tego, że jego stalówka jest taka mikra, a pisał grubaśnie.
A mi się to właśnie bardzo podobało ʕ•ᴥ•ʔ

Zaloguj się aby komentować
W tym wpisie opowiadałem wam o tym, jakie wyróżniamy systemy ładowania piór wiecznych i jak działają.
Dzisiaj, jako szczęśliwy posiadacz dwóch Vaców, posiadam już każdy rodzaj ładowania wymieniony w tym wpisie i pokażę wam dzisiaj prawie każdy z nich (eye droppera wam nie pokażę, bo k⁎⁎wa po c⁎⁎j. Się zalewa i jest XD)
To zdjęcie idealnie obrazuje różnicę w pojemności, jakie oferuje nabój, konwerter, duży nabój, piston filler i vac.
Oczywiście recenzji jednego z przedstawionych piór możecie się spodziewać już w piątek
#piorawieczne


Zaloguj się aby komentować
Mam atrament, który pachnie kakałem - i się nie jąkam.
Jacques Herbin Encre Brune Parfum Cacao to atrament, którego cechą szczególną jest to, że pachnie kakao (btw dopiero przy pisaniu tego tekstu się dowiedziałem, że kakao się nie odmienia. Pióra uczo pióra bawio). Tak się śmiesznie składo, ze kakao też pachnie kakao, więc postanowiłem, że pójdę do sklepu, wezmę do rąk wspaniałą książkę słynnego autora DecoMorreno i przeczytam jak pachnie kakao, i czy tak się składo, ze atrament pachnie tozsamo.
Atrament rzeczywiście pachnie kakao. Ale nie całkowicie. Powiedziałbym, że to takie kakao wymieszane z energolem. Niemniej pachnie całkiem przyjemnie i da się spokojnie poznać, co to miało być.
Jest to kolejny wpis atramentowy który robię i szczerze mówiąc, to już nie mam pomysłu na zbędne pierdolenie XD
Wodoodporność jak widać, zasycha tak sobie o średnio, no i co…
Tyle ode mnie
#piorawieczne





@Rozpierpapierduchacz Atrament który przypomina zasłane łóżko 😉
@Rozpierpapierduchacz
https://epiora.pl/pl/p/Atrament-Pelikan-Ink-of-the-Year-2024-Golden-Lapis-50-ml/4311
Wygląda kozak
Zaloguj się aby komentować
Nie przepisuję Twojej Starej, bo testuję pióro
A tam trzeba za dużo wymieniać
To zamiast marnować czas
Bardziej marnuję czas XD
Pozdrawiam @Wrzoo
( ͡° ͜ʖ ͡°)
#piorawieczne



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#piorawieczne - porównanie stalówek heartbeat F i M.
Parę wpisów na tagu temu, chwaliłam się zebraniem wszystkich piór Jinhao 1913 (cztery kolory jak pory roku). I w końcu się uprawomocniło na tyle, że postanowiłam sobie porównać pisanie grubszą i cieńszą kreską. Specjalnie w tym celu kupiłam jedną "emkę".
Aby analiza porównawcza wypadła miarodajnie oba testowane pióra zalałam tym samym atramentem - padło na Parker Quink w kolorze niebieskim.
Jakby to powiedzieć... Obie stalówki są spoko, nie próbują się złamać przy pisaniu lewą ręką, ale jednak wolę kreskę zostawianą przez tą w rozmiarze F. Jakoś grubsza kreska rozmiaru M jest mniej wygodna w pisaniu - nie da się wyraźnie pisać drobnym maczkiem xD

Zaloguj się aby komentować
I could change my life to better suit your mood
Because you're so smooth
Szukałem miedzi a znalazłem złoto
Znalezienie taniochy, która nie tylko “jakkolwiek spełnia swoją funkcję” ale też cieszy, jest świetnym uczuciem. Mnie ta taniocha kosztowałaby 20 złotych, gdyby nie fakt, że dostałem ją na imieniny (miałem dostać czekoladki, ale zostały przeliczone na złotówki i przehandlowane na pióra XD).
Co my tu mamy?
Temu NoName
Tym, czym pióro mnie kupiło, jest pseudo-hooded nib. Taka ni to zakryta, ni wcale nie, ale z daszkiem z wycięciem i dziurą. Cholernie mi się to podobało i od razu trafiło do koszyka, gdzie czekało na odpowiednią okazję. Długo nie czekało XD
Pióro jest dość wyjątkowe w swym wyglądzie, drugiego takiego nie widziałem. Zakładam, że gdybym wykręcił stalówkę, to moim oczom ukazała by się taka sama, jak w moim starym, drewnianym NoNamie zwanym HonC. Jest jednak zasadnicza różnica.
To jest jedna z najgładziej zeszlifowanych stalówek, jakie mam w całej swojej kolekcji. Jedyna, która ją przebija (i to też niewiele) to Jowo Omniflex z Conklina. K⁎⁎wa jak masło, słowo daję.
Dodaj do tego mokry atrament J. Herbina, feed, który atramentu nie żałuje, i masz pióro, które czuć jak jeżdżenie paznokciem po lustrze. Po prostu płynie po papierze.
Sekcja też całkiem fajna, jest matowa i minimalnie teksturowana, więc palce się nie ślizgają.
Jedyne, co mnie w tym piórze nie kupuje, to wygląd skuwki, która wygląda jak jakaś wuwuzela. Rozdzodzi się ku końcowi. Za to bardzo fajnie klika. I tu znowu - ciekawe, jak zachowywałaby się po np. miesiącu. Utrzyma? Nie utrzyma? Trzeba będzie przetestować.
No i to w sumie tyle, korpus ma jak z Parkera IM, klips ma z kukiem, no wiele nie ma co pi⁎⁎⁎⁎lić, bo cały motor tej frajdy jest “under the hood”. He he. Kumacie, bo motor=silnik i maska=hood, a to taka prawie hooded stalówka, he he.
Taa, odprowadzę się sam, wiem gdzie są drzwi XD
Tyle ode mnie!
#piorawieczne





@Rozpierpapierduchacz to pióro zgaduję, że jest jakąś kopią Picasso 917, które posiadam.
Było też takie pióro polskiej marki Renoird Roman Time (bodajże, nie pamiętam dokładnie czy tak się ten model nazywał). Prawdopodobnie brali pióra od chińczyka ze swoim brandem. Pamiętam, że furorę robiły pudełka tych piór, oceniane były jako dość luksusowe.
No i u mnie też, świetnie stalówka płynie po papierze, również polecam!
Zaloguj się aby komentować
No hej, to wcale nie ja i kolejny zbiór atramentów! Przychodzę do Was z atramentami marki, której chyba tutaj jeszcze nie było!
Pennonia, bo o niej mowa to węgierska marka założona przez Máté Bikfalviego, który sam o sobie mówi, że jest "zwykłym gościem, kochającym pióra wieczne, atramenty i pismo ręczne". A jak to się mówi: "Polak, Węgier, dwa bratanki, i do pióra, i do maczanki" czy jakoś tak, więc postanowiłem je sprawdzić. Kupiłem 60ml atramentu, z którym wiązałem największe nadzieje oraz 4 wybrane próbki po 2ml (czyli u mnie jakieś 4 napełnienia pióra) tej marki.
Oprócz tego wpadły 4 próbki KWZ, których jeszcze byłem ciekaw oraz z racji urodziny sklepu, w którym kupowałem oprócz rabatu dostałem także losową próbkę Robert Oster, więc ją też przetestuję. Cenowo Pennonia wypada drożej niż KWZ, bo 59zł za 60ml.
No i w żadne obszerne recenzje typu jeden post na każdy atrament nie będę się bawił, wystarczy że pobrudziłem sobie ręce raz i porządnie xD Oprócz pierwszego atramentu to pozostałe testy były robione na zasadzie zamoczenia stalówki w atramencie, a pomiędzy przemywałem wodą i suszyłem. Ogólnie wszystkie atramenty miały dobry flow i oprócz pierwszego, który ma sheen to schły nieźle.
Pennonia Kékfény, czyli niebieskie światło to atrament od którego zacząłem i dzisiejszy test i ogólnie przygodę z tą marką i pisałem tym atramentem kilka dni. No muszę przyznać, że była to trochę miłość od pierwszego wrażenia, bardzo mi się spodobał ten atrament! Super nasycenie, ładny nieprzesadzony sheen, świetne cieniowanie (na to najbardziej po kolorze zwracam uwagę, bo baaardzo lubię to w atramentach, stąd też po części zainteresowanie marką). Posiada ładny taki różowo/czerwonawy sheen, co jest fajne, ale osobiście skręśla to dla mnie ten atrament do pisania na codzień, bo na papierze Rhodia idzie się uwalić nim nawet dłuższym czasie. Niestety wszystkie atramenty z sheenem tak raczej mają, więc ciężko mówić tu o wadzie, kupując w pełni świadomie bardzo polecam, bo to piękny atrament.
Pennonia Méregzöld, czyli trująca zieleń to ciemny turkusowy atrament bez sheenu, cieniowanie jest takie sobie w porównaniu do reszty. Cóż, ładny kolorek, choć nie zrobił na mnie żadnego efektu wow. Nie mam podobnego w kolekcji, więc czasem użyję na pewno, choć raczej do nagłówków w Bullet Journalu niż do pisania dłuższych zdań, bo jest za jasny do takich rzeczy.
Pennonia Kékfestő, czyli hafciarski błękit cokolwiek to znaczy. Cieniowanie jakieś jest, ale taki ot blue-black xD Nie wiem co o nim powiedzieć więcej, nadaje się nawet do pracy, bo jest to po prostu ciemnogranatowy kolor z ok cieniowaniem.
Pennonia Törökkék, czyli Turecki błękit wlatuje niczym turecki kebs po alkoholu na mieście. No jest świetny i się nie zawiodłem kupując pełen flakon (swoją drogą niezbyt urokliwe te butelki mają, lekko oklejająca się zwykła kartka papieru xD, ale może chłop sam to klei, nie wiem) w ciemno. Ależ to cieniuje! Totalna miłość, będę używał często!
KWZ Spacer nad Wisłą to kolejny z tych niebieskich bardziej blue-black, choć ten ma trochę więcej zielonego w sobie co sprawia, że ten niebieski to taki bardziej wodny ciemny niebieski. Nie jest zły, ładniejszy od Kékfestő, ale nie od Kékfény, z tym że nie ma sheenu, co daje mu przewagę to ciekawego koloru na codzień. Cieniuje ok, kolor dość nasycony, leciutki sheen też chyba jest.
KWZ Błękit #4 zrobił na mnie lepsze wrażenie, cieniuje ładnie i kolor też jest ładny, nasycony. Najbardziej przypomina mi Kékfény, z tym że nie ma sheena i jest jaśniejszy. Ogólnie najlepszy z dzisiaj testowanych KWZ, naprawdę fajny atrament, które przez brak sheena nie przeszkadza w codziennym pisaniu.
KWZ Wspomnienie znad Bałtyku to bardzo ciemny blue-black, najciemniejszy w ogóle dzisiaj. Cieniowanie ok, nadaje się do pracy, bo jest bardzo elegancki, formalny, ale wcale nie nudny!
A teraz 2 rodzynki z innej rodziny kolorów:
Pennonia Mustvörös, czyli młode wino, które właśnie tak wygląda. Bardzo spodobał mi się ten kolor, nie miałem do tej pory nic czerwonego, ale też nie jestem fanem tego koloru. Tutaj mamy natomiast winny kolor, a więc powiedzmy odmiana bordo, który dość ok cieniuje i jest dobrze nasycony. Pozytywne zaskoczenie i leci polecajka!
Robert Oster Signature Whisper Red, a więc atrament niespodzianka, a zarazem niby najdroższy (choć dla mnie darmowy) atrament z dzisiejszego zestawienia. Jak mówiłem, nie jestem fanem czerwieni, a ta? Ta, to jest czerwień mocno, wpadająca nawet na żywo w róż. Cieniuje spoko, ale signature to może być jakiegoś nauczyciela dającego pałę do zeszytu, mój raczej nie.
Jeśli ktoś przeczytał wszystko to dzięki i podziwiam, bo to niemała ściana tekstu xD Atramentów póki co już nie zamierzam kupować (dobry żart, nie? XD), ale za 2-3 tygodnie pewnie mnie jeszcze zobaczycie na tym tagu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#piorawieczne





@pingWIN szokujące ceny. Pamiętam w pierwszej klasie, woźny nam z takiej wielkiej butli nalewał atrament do jednego kałamarza na ławkę. Ławki były tak wysokie, że nie sięgałem stopami do podłogi. I tak siedziałem, machałem i wpadłem na genialny pomysł. Zamoczę w kałamarzu warkocz takiej blondynki, co siedziała przed mną. Co myślałem? Nic. Chciałem zobaczyć jak włosy zmienia kolor. Nie pomyślałem o jednym. Koniec warkocza zmienił się w granatowy dyndający pędzel, a na białej bluzce powstał "śliczny" wzorek. Dowiedziałem się wtedy, do czego mam uszy.
ps. Buteleczkę atramentu kupowałem po trzy złote, a nie w cenie najdroższej brandy. Próbowałeś to pić, pachnie jakoś wybitnie?
@pacjent44 Hah, no ja jestem raczej z tych młodszych na Hejto, więc piórem pisałem tylko trochę w podstawówce, ale to takim na naboje. Są dużo droższe niż ten, ale można kupić tańsze i dobre atramenty, jak np. Pelikan 4001 (około 10zł za 30ml) lub nawet jeszcze tańsze, ale właśnie nie o to tutaj do końca chodzi. Tutaj akurat mam na jeden, i to na lekkiej promocji kupiony, jest też polska i dobra marka KWZ, której testuję próbki i mam jedną butelkę i one już są za około 40zł / 60ml, więc 50% taniej niż ten. Rzecz w tym, że ja i inni na tagu traktujemy to raczej jako zajawkę i fajnie po prostu mieć ładny kolor, który cieniuje, ładnie się mieni, itd. a nawet pachnie kawą, kwiatami, wanilią czy czym tam jeszcze pachną. Jakbyśmy mieli pióra i atramenty, żeby tylko pisać to mielibyśmy tylko czarny/ niebieski atrament i jedno niedrogie pióro i tyle, ale nie w tym rzecz. Wiesz, można tak samo pić najtańszy alkohol, a można pić/ degustować droższe whisky
Zaloguj się aby komentować