Zdjęcie w tle

Społeczność

Nieruchomości

146

Wydarzenia, informacje dotyczące rynku nieruchomości, branży deweloperskiej, materiałów budowlanych i innych związanych z w/w

Czy warto sprzedawac kawalerke( ktora jest wynajmowana i zarabia) prawie w centrum miasta, zeby w zamian kupic caly segment( czy tam szeregowiec) lub duze mieszkanie w segmencie w miasteczku obok? Powierzchnia 120-150 metrow, 4-5 pokoi.

#nieruchomosci #ankieta

Sprzedalbys kawalerke w zamian za segment?

59 Głosów

Sensowny dochód pasywny bardzo trudno jest wygenerować. Jak już masz to mieszkanie na wynajem to imo w długiej perspektywie nie warto go sprzedawać. Lepiej wziąć kredyt i nadpłacać go przy pomocy tego dochodu pasywnego. Po spłaceniu zostajesz z segmentem oraz z mieszkaniem

jeśli masz gdzie mieszkać i nie planujesz powiększania rodziny(lub nowy jej członek zmieści się w aktualnym mieszkaniu/domu. A miasto w którym masz kawalerkę ma powyżej 200k mieszkańców to bym zostawił kawalerkę. Demografia jest nieubłagana, mniejsze miejscowości (z wyjątkami) sa bardziej ryzykowne. A segment wymaga już więcej uwagi

Za mało informacji. Przecież to trzeba znać mnóstwo czynników by to określić.


A tak z d⁎⁎y to mogę tylko powiedzieć że nie.

Mam kawalerkę i mieszkam w kawalerce, nie przeprowadził bym się do większego bo jestem singlem więc nie potrzebuje poza tym nie mam zamiaru całe życie zapieprzać na mieszkanie, większe mieszkanie, samochód, nowszy samochód, dzieci, mieszkanie dla dzieci, drogie wakacje i reszte rzeczy które powoduje że pracujemy po 8h dziennie zamiast np połowy tego.


Jeszcze gdybym pracował na b2b zamiast UOP i miałbym jakaś w miarę pewną możliwość przechowania kapitału na pózniej bez utraty jego wartości. A tak to zwyczajnie to nie ma sensu gdy jest się na końcu finansowego łancucha pokarmowego.

Zaloguj się aby komentować

@Sweet_acc_pr0sa @Amhon

Ikea ma tez taka zaletę, ze w miare latwo i szybko dostaniesz uszkodzone elementy i nawet mozna na wymiar robic meble.

Wiec sie flipperom nie dziwie, ze kupuja rudery, maja swoja ekipe remontowa, szybki i schematyczny projekt z ikei( ich meble tez sie latwo i szybko sklada i montuje, a i wzory maja nowoczesne), wiec nie dziwota, ze placac 2 tysie z metra za remont( co i tak jest duzo w warunkach typowo na handel) moga sobie cene strzelic 4-5 tysi z metra wyzsza.


U mnie w okolicy kawalerki bez remontu kosztuja ok. 450 tysi.

Po remoncie lekki ponad 600 tysi+( i to remont taki po wuju)

Zaloguj się aby komentować

Tylko się uczyć...


Potężna posiadłość biskupa w środku lasu. "Zmowa milczenia, niczym w sycylijskiej mafii"


Biskup diecezji pelplińskiej, Ryszard Kasyna, postawił na swojej działce kompleks budynków o powierzchni ponad 1000 metrów kwadratowych. Jak wynika ze śledztwa TVN24, nie jest jednak znane jego dokładne przeznaczenie, a wokół finansowania tej inwestycji narosło sporo wątpliwości.


Na ten moment nie wiadomo, ile kosztuje inwestycja i jakim celom będzie ona służyła. Co więcej, nie wiadomo także, skąd pochodzą środki na jej realizację i kto je zarobił, a płatności za wykonane prace nie są dokumentowane za pośrednictwem faktur. Rzecznik kurii również nie udzielił komentarza w temacie posiadłości biskupa Kasyny. Sytuację w Sikorzynie dobitnie skomentował profesor Paweł Borecki z Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW: Nie wie prawica, co czyni lewica. A resztę gwarantuje omerta, czyli zmowa milczenia, niczym w sycylijskiej mafii.

¯\_(ツ)_/¯


Całość:

https://www.o2.pl/informacje/potezna-posiadlosc-biskupa-w-srodku-lasu-zmowa-milczenia-niczym-w-sycylijskiej-mafii-7007191472442240a

#kosciol #polskamafia #pieniadze #prawo #nieruchomosci #biznes #pomorskie

Zatrudnię 5meneli, nazwę ich Bękartami Krucjat I będę z nimi palić takie "inwestycje".

Te budynki to te 4 dachy i inne prace dekarskie, na których przez 10 lat zbierały 2 parafie.


Pier**leni katole, zachłanne batmany, bezprecedensowe skurw....

Niestety takie emocje to we mnie wywołuje.

@Opornik no dobra, może i nie wiem...

W głowie miałem jednoznaczny obraz sytuacji.

Mimo, że tutaj mogę się mylić ale wiem, że podobne sytuacje mają miejsce... Stąd agresja

Zaloguj się aby komentować

@Deykun tak widze wszystkich tych wielkich inwestorów w nieruchmosci xD za jakis czas beda mieli puste mieszkania bo nie bedzie mial w nich kto mieszkac bo globalnie ludzkosc sie kurczy.

Zaloguj się aby komentować

Flipowanie nowych mieszkań... czemu nie? Kumpel się w to bawił, brali wszystko, co zostało deweloperowi, bo była zniżka i dobre warunki (wpłacasz zaliczkę i dostajesz pół roku). Trzeba było zrobić całą wykończeniówkę, kuchnie, łazienki - gość popierdzielał dostawczakiem wożąc materiały i wywożąc śmieci - normalna robota. A że są klienci, którzy nie chcą się z tym bawić i wolą przyjść na gotowe? No proszę bardzo, wystarczy zapłacić.

Zaprosili jakiś debili do telewizji śniadaniowej. Nic się nie zmienia niezależnie od rządów. Nie wiem o co halo.


Poziom tego programu jest dostosowany do odbiorców.

Zaloguj się aby komentować

#nieruchomosci #pytanie #ekonomia #gospodarka

O co chodzi z tym słynnym "niedługo ludzi nie będzie stać na mieszkania"? Ja wiem że każdy chciałby mieć swój kwadrat albo i cztery, najlepiej w mieście wojewódzkim, ale mamy już obecnie brak zastępowalności pokoleń, więcej ludzi starszych niż się rodzi, ci ludzie będą zostawiać mieszkania dzieciom/wnukom, bardzo dużo ludzi w ostatnich latach mieszkanie kupiła. Praca zdalna więc mniej ludzi mieszkania wynajmuje, tak samo było podejście do nauki zdalnej i przewiduję że studia zdalne w jakiejś formie staną się normą w najbliższych latach (po co być fizycznie na wykładach skoro można oglądać stream?), więc ludzie nie będą mieli potrzeby wynajmować mieszkania tam gdzie studiują.


Sporo ludzi by chciało w wieku 20 lat wyjść z domu rodzinnego od razu na swoje mimo że nawet nie mają dobrej pracy i narzekają, że mieszkania drogie. Oczywiście że są drogie, ale nawet jakby były o połowę tańsze to by nie było ich stać, a zanim zaczną zarabiać na tyle żeby takowe kupić to zdarzyć się może dosłownie wszystko, krach na rynku, krach gospodarki, globalny kryzys, jeszcze może być taniej.


Ludzie są w gorącej wodzie kąpani i myślą że sytuacja z dzisiaj jest pewnikiem na kolejne 10 lat, mimo że w ciągu ostatnich 10 lat wydarzyło się tyle przełomów, że nie sposób wyrokować w którą stronę to pójdzie.


Inb4 tak, ja mam mieszkanie, ale nie zamierzam kupować kolejnych na inwestycje więc mi sytuacja na rynku totalnie zwisa. Nie jestem ani spadkowiczem ani wzrostowiczem, po prostu obserwatorem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#nieruchomosci #patodeweloperka #gorzkiezale #pytaniedoeksperta

Czasem słyszałem legendy o tych "dobrze wyciszonych" blokach, ludzie lubią się przekrzykiwać wielka płyta vs nowe budownictwo, patodeweloperka jest też gorącym tematem, ale szczerze - nie byłem jeszcze nigdy w naprawdę dobrze wyizolowanym akustycznie bloku/mieszkaniu.


Wiadomo że dzieli nas od sąsiadów tylko jakaś ściana czy sufit które nie mają 2 metrów grubości żeby wyizolować dźwięk. Dodatkowo różnego rodzaju piony, czy to wentylacyjne, hydrauliczne itd, to niemal pewne przewodnictwo każdego dźwięku. Obecnie mieszkam w dość nowym bloku (~2010) i tutaj może nie słychać wszystkiego, ale specyficzne hałasy (głośny odkurzacz, dzieci czy tupanie w szpilkach, głośna muzyka) pojawiają się stosunkowo często.


Najgorszym elementem pod względem hałasu w blokach są i tak elementy przejścia, np. drzwi czy okna. O ile okna można jakoś sensownie wyizolować (teraz są np. trzyszybowe które dobrze tłumią), tak drzwi to inna bajka - hałas z klatki, głośna winda, poza tym jak rozmawiacie w przedpokoju to możecie równie dobrze rozmawiać na klatce bo wszystko słychać.


Macie jakieś sprawdzone sposoby na wyizolowanie takich hałasów, a może mieszkacie w blokach w których te problemy nie istnieją? Jestem ciekaw czy w ogóle da radę kupić/zrobić coś tak żeby nie było słychać np. muzyki z góry czy auta za oknem.

Moim sposobem na ciszę jest odpowiednie ułożenie kawalerki na planie bloku i mieszkania obok/nad.

Z boku mam pusta kawalerkę, nad mam kawalerkę a z boku mam małe dwa pokoje -salon z sypialnią, ścianę dziele z sypialnią.

To powoduje że nie praktycznie nie słyszę małych dzieci - tylko czasem przez kilka ścian może od korytarza słychać bardzo cicho głosny płacz dziecka, a muzyka to co najwyżej kilka razy do roku.


Jeżeli bym brał trzy pokoje lub z nimi graniczył to byłbym świadomy ze istnieją bardzo duże szanse na małe dzieci które są największym zagrożeniem dla ciszy.

@pokeminatour u mnie nie ma tragedii (3 pokoje właśnie, dużo małych dzieci dookoła) i same dzieci to najmniejszy problem. Największy to pojazdy czy głośne rozmowy za oknem (o dziwo tylko w jednym pomieszczeniu, może coś tam jest skopane i nieszczelne) no i klatka. Wszystko słychać z klatki, a stojąc na klatce z przedpokojów mieszkań, drzwi muszą być jakieś skopane, będę się kontaktował z zarządem wspólnoty żeby je wymienić chyba.

@pokeminatour poczekaj, aż do kawalerki wprowadzi sie rodzina z kaszojadami... też miałem taki sprytny plan, wezme kawalerke i bedzie spokój. Był przez kilka lat, potem i na dole i na gorze wprowadzili się ludzie z dwójką dzieci. A mieszkania mają 36m2...

Odpowiedzią jest BRAK DYWANÓW i moda na brak dywanów. Fala dźwiękowa w pomieszczeniu nowoczesnym odbija się wielokrotnie, nie jest przez nic pochłaniana i przelatuje przez ściany. Kup sobie i sąsiadom dookoła dywany, kilimy na ściany i akustyka polepszy się automatycznie. Nie lubisz dywanów, prawda?

@dradrian_zwierachs tak, ja mam dywany. Problem taki że sąsiedzi najwidoczniej nie mają, bo głośne tupanie po kafelkach się niesie czasem jak ktoś założy buty i tak łazi (zwłaszcza paniusie w szpilkach).

@Voltage Pamiętaj, że fizyki też nie oszukasz. Niskie tony przenikają przez naprawdę bardzo grube sciany i podłogę. Więc tupanie, basowa muzyka i tym podobne, będą słyszalne nawet w najlepiej izolowanym mieszkaniu.

Zaloguj się aby komentować

Główny problem w polsce z #nieruchomosci który wiele razy wskazuje jest taki sam jak z wykształceniem.


Nie każdy musi mieć wyższe, nie każdy musi mieszkać w mieście wojewódzkim. Mieszkanie w centrum to powinien być komfort, wygoda, dodatkowy koszt a nie podstawa potrzeba. Musimy zmienić to januszexowe myslenie w polsce że każdemu się należy.


Serio, nie czaje tego podejścia polskiego zastaw się a postaw się, nie stać cię na coś to nie kupujesz tego i oszczędzasz, kupujesz taniej albo kombinujesz jak oszczędzić na to a nie yolo cała wypłata w wynajem bo chcę 70m2 w centrum miasta wojewódzkiego wynajmować solo.


dodam #polityka bo się zaraz ktoś do⁎⁎⁎ie

@viollu nie, każdy ma mieszkać 100 metrów od tramwaju a wieczorem decydować czy idzie do starbunia czy do maka.


Życie to nie bajka, jak kogoś nie stać na duże miasto to powinien pomyśleć o mniejszym mieście obok wojewódzkiego miasta (jak już bardzo potrzebuje). Uważam że zamiast na mieszkania te pieniądze lepiej by były spożytkowane przeznaczając na rozwiązanie problemu wykluczeń komunikacyjnych mniejszych miast, bo ta infrastruktura naprawdę się prosi o usprawnienia.

@libertarianin to nie jest kwestia postaw sie, a zastaw sie. Jakbym wiedziala, ze juz na zawsze mam prace zdalna to bym sie wyprowadzila na zadupie. Niestety firmy wprowadzily zestaw hybrydowy (u mnie tez od jakiegos czasu pierdola, ze mam chodzic do biura). Z moim wyksztalceniem sensowna prace mam tylko w 3 miastach Polski, jestem zawodowo uzalezniona od duzego miasta. Gdybym byla np. Kasjerka, to by mi wisialo gdzie mieszkam. Wiec nie pisz prosze bzdur, ze to jakies postaw sie, a zastaw sie ludzie ida do miast bo tam maja prace - zagraniczne korpo lokuja sie w miastach.

@GtotheG jak juz zaznaczyłem, to nie jest dla każdego. W twoim przypadku nie działa, ale widzę wiele że by mogło tak zrobić.


Co do twojej sytuacji - wiesz co robisz w życiu, możesz oszacować swój skillset czy będzie zdalny czy nie. Raczej znasz swój limit dojazdu "ile ci się chce" jechać. Dojazd do pracy hybrydowej to też nie jest jeżdżenie codziennie :). Właściwie to jesteś w lepszej sytuacji gdzie wiele osób dojeżdża już do pracy w wielkim mieście codziennie bo musi i nie ma szans na hybrydową lub zdalną pracę.

@libertarianin no ale wiekszosc osob ma prace typu w jednej pracy polowa zycia, wyedy moga sobie kupic dom w poblizu i spokoj. Ja tak nie mam, zmieniam prace srednio co 3 lata i to, ze dzisiaj mam blisko to nie znaczy, ze jutro tez bedzie.

Mieszkanie w centrum miasta wojewódzkiego jawi mi się jako zesłanie w odmęty piekieł i jakiś dystopijny horror. Na całe szczęście jako gastarbeiter mogę sobie dowolnie wybierać miejsce zamieszkania i wybrałem dom na wsi zaraz obok byłego miasta wojewódzkiego. Obejdę się świetnie bez tramwaju albo Starbucksa 200 metrów spacerem.


Ale wielu nie ma wyjścia, bo firmy (korporacje, kołchozy, januszexy) pchają się do tych wojewódzkich miast po to, by nie mieć problemu z naborem siły roboczej, wykwalifikowanej i nie. Dodajmy do tego urzędy, które też muszą być zlokalizowane nie na obrzeżach z jebitnym parkingiem i wygodnym dojazdem choćby kolejką podmiejską, tylko właśnie w owym mitycznym centrum. To co się dziwić, że ludzie też tam ciągną jak muchy do miodu?

Zaloguj się aby komentować