Zdjęcie w tle

Społeczność

NarkotykiZawszeSpoko

100

tu pisze tylko pozytywnie o narkotykach

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#narkotykizawzespoko


pamietacie wybuch popularnosci kompotu w p0lsce?


no pewnie, ze nie pamietacie bo jestescie je⁎⁎⁎⁎mi podwiekami wpierdalajacymi mefedron XD


ps. na bialorusi dalej to grzeja po kablach

1fcc80b3-834a-4b30-8ad2-e38e0d290fb5

@hujto no raczej ze nie pamietamy, bo to bylo popluarne 30-40 lat temu, a mefedron byl popularny tak dawno temu, za ja, typ ktory kupowal mefedron u chinczykow, gonil go po 50zl i sam zarl codziennie, ma juz blizej do 40 niz do niedowieku.

Leci ten czas, co?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ech... Wyszedłem z odwyku po 3 miesiącach, trochę się łudziłem, że mi się uda. Ta, udało. Całe dwa dni. Obecnie jestem w kolejnym ciągu (opiaty), już 3 tygodnie za mną.


I znowu się łudziłem, że może uda mi się utrzymać tolerkę na poziomie tej z początków brania. Nope - nie minął tydzień, a znów jestem na 200mg majki na strzała, 3 razy dziennie.


Nie dochodzi jeszcze do mnie tragizm tej sytuacji, bo nie trzeźwieje (biorę od rana do wieczora, na wieczór usypiam się midazolamem). Może tylko nad ranem. Ale wtedy staram się odgonić myśli i tylko przygotować dawkę.


Najgorsze, że była to moja 6ta terpia, a ja dalej nie mam po prostu decyzji o byciu trzeźwym. Starałem sobie przypomnieć, co mnie skłoniło, żeby znowu pójść na detoks (notabene w 2022 zaliczyłem ich 3) i było to spowodowane po prostu zbyt wysoko wyrobioną tolerancją.


Fakt, ratowali mnie w zeszłym roku na SORze, w przeciągu 2 tygodni byłem na nim 2 razy. Powinno mi to dać do myślenia. Ale niestety opiaty mają tak silny profil oddziaływujący na chęć zażycia, że i takie sytuacje robią mi maksymalnie "meh", kiedy o tym wspominam. Może kiedyś opisze ten przypadek, bo wyrwanie się z wenflonów ze szpitala i powrót do domu na boso, próbując wchodzić do losowych aut - był dość spektakularnie śmieszny, choć i żałosny.


Zobaczę, jak sytuacje się rozwinie. Ciężko mi tam było wytrzymać (na odwyku), bo większość to ludzie, którzy przed przyjazdem nie potrafili robić podstawowych, życiowych rzeczy (pranie, gotowanie, sprzątanie etc.), pracowali tylko fizycznie (nie uwłaczając takim zawodom, po prostu ciężko było mi znaleźć wspólny grunt z kimkolwiek), albo potracili wszystko.


Pomimo mojego uzależnienia (jakkolwiek absurdalnie i abstrakcyjnie może to zabrzmieć), mam bardzo dobrą prace (Senior Software Dev) oraz mam zainteresowania/hobby, które realizuje (produkcja muzyki, gram na perkusji i gitarze). Także możecie sobie wyobrazić, jak mało terapeutyczne było dla mnie wpajanie, że to właśnie następującymi aktywnościami mogę się wyleczyć: grabienie liści w lesie, odśnieżanie, typowe prace MPO, przecieranie kurzu po raz 10ty w tym samym miejscu w trakcie dnia. To samo ze spotykaniem się społecznością (traktowane jako główna metoda terapeutyczna) i omawianie osranego kibla przez 2 godziny (do czego nikt się oczywiście nie przyznał), czy debatowanie na podobnie ważne tematy o 1 w nocy.


Ktoś ma jakieś doświadczenie z odwykami w Polsce? Czy próbował ktoś i terapii prywatnej i NFZtowskiej oraz miał podobne spostrzeżenia? Czy ktoś tutaj skończył leczenie?


Za ewentualne przynudzanie - przepraszam. Miłej nocy, kochani


#odwyk #narkotykizawszespoko #zdrowie

@vault_dweller Ale mnie nie chodziło o szkodliwość alkoholu tylko jakość odczuć, alko faza na super imprezie versus morfina po wypadku w szpitalu. Biby całego życia nie dały mi takiego poczucia szczęścia jak ten jeden dzień , dodatkowo byłem połamany ale to wszystko nie miało znaczenia. To musi ku⁎⁎⁎⁎ko uzależniać skoro człowiek nie mający styku z koksem po jednym razie dostaje takiego kopa. Żadne tam k⁎⁎wa mantry, medytacje sracje, jeden strzał i po prostu jesteś w niebie. Nie tykać tego bez potrzeby - taka moja rada.

@vault_dweller Jeśli teraz nie uda się wyjść i będziesz ciągnął dalej, to będziesz podbijał dawki, czy utrzymywał tylko, żeby nie mieć skręta?

Skoro chciałbyś wyjść, to może schodzenie z dawek? Odmówienie sobie przyjemności, ale nie samego strzała? "Wiem", bo raczej czytałem tylko, że majka tak wbija się w organizm, że potem funkcjonowanie z nią w systemie staje się stanem domyślnym dla ciała, ale może to by jakoś pomogło - walenie dla walenia, nie dla przyjemności.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować