Instynktownie nie ufał ludziom, którym religia przychodziła zbyt łatwo. Religijni z natury, uważał, są chwiejni, skłonni do wędrówek po pustyni i doznawania objawień - jakby bogowie zniżali się do takich aktów. Tacy ludzie niczego nie potrafią zrobić porządnie. Przychodzi im na przykład do głowy, że rytuały nie są ważne. Albo że można rozmawiać z bogami bezpośrednio. Dios wiedział -miał tę nieugiętą, niezmienną pewność - że bogowie Djelibeybi lubią rytuały, tak jak wszyscy. W końcu bóg przeciwny rytuałom byłby jak ryba przeciwna wodzie.
"Dzieci północy" nagrodzono Bookerem w 1981; wybrano w 1993 i 2008 jako najlepsza książka w historii Bookera na 25-lecie i 40-lecie nagrody.
Wydanie ebooka tragiczne! Nie wiem jak można tak spierdzielić przypisy w książce elektronicznej i wrzucić je na sam koniec książki, zamiast wykorzystać technologię...
Co do samej książki. Rushdie opisuje dzieje trzech pokoleń rodziny Salima Sinai, jego dziadków, rodziców i samego Salima. Opowiada te historię barwnie i długo, wplatając w powieść wydarzenia historyczne Pakistanu i Indii. Historia niczym z dobrej bollywoodzkiej telenoweli. Mnogość postaci i zwrotów akcji. Z książki wylewają się Indie. Są one pełnoprawnym bohaterem w tej opowieści.
Co mi się nie podobało, to przegadanie tej opowieści. Miejscami wręcz za bardzo. Realizm magiczny w wykonaniu Rushdiego, też nie wyszedł najlepiej w moim odczuciu.
Historia mogłaby być trochę lepsza, świat też lepiej, szerzej przedstawiony, bo nie za wiele nam go opisano, poza tym, że są jest tam wiele roślinek w około i jak wyglądają pierścienie mniej więcej, to nie wiemy o nim nic, a szkoda bo ma potencjał i chciałbym go bardziej poznać.
HIstoria też jest ciekawa, ale nie ma w niej nic szczególnego, po prostu dla mnie była bardziej tłem do obcowania z bohaterami, których bardzo polubiłem. Historia po prostu jest.
Na szczęście wszystkie niedoróbki nadrabia dwoje głównych bohaterów, a szczególnie bohaterka Ana, która jest śmieszna, stanowcza i w ogóle jest świętną bohaterką. Inni bohaterowie ważni czy ważniejsi też mają swoje momenty, swój typowy dla tej powieści humor, ale jednak to bohaterka pochłonęła mnie tutaj najbardziej i bawiłem się dzięki nije świetnie czytając.
“Królestwo systemu Sol płonęło, krwawiło i czekało. Pomiędzy nim za jego ruiną stały Imperialne Pięści i siła woli ich Prymarchy.”
XXXIX część cyklu Herezja Horusa
Po kilku świetnych opowiadaniach, w tym moim ulubionym i jednym z najlepszych w całej serii “Ostatnim Upamiętniaczu” czas na pierwszą pełnowymiarową powieść Johna Frencha. Nie zawiódł.
W różnych miejscach układu słonecznego dochodzi do pozornie losowych wydarzeń: tu awaria, tam lokalny sabotaż. Zlepek krótkich, prozaicznych i pozornie nie powiązanych zdarzeń, składających się w efekcie na skomplikowaną intrygę. Pretorianin Terry - Rogal Dorn powietrza Archamusowi zadanie rozwikłania zagadki.
Książka wymaga pewnej uwagi, intryga jest złożona i czytając nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że liczy się każdy szczegół. Pod tym względem powieść przypomina dreszczowiec kryminalny, w którym detektyw próbuje powstrzymać seryjnego zamachowca mającego po swojej stronie element zaskoczenia i będącego cały czas kilka kroków przed nim.
Tempo jest intensywne, a zwroty akcji częste i nieoczywiste jak przystało na Legion Alpha. Nie zabrakło też przerywników pełniących rolę progów zwalniających, traktujących o przeszłości bohaterów oraz nadających kontekst ich działaniom i motywacjom.
Zwięzła monografia lotniskowca Akagi (pol. Czerwony Zamek), jednego z pierwszych lotniskowców Cesarskiej Marynarki Japonii. Historia, opis techniczny i przebieg służby.
Okręt został zaprojektowany w ramach rodziny 4 krążowników liniowych "Amagi", opracowywanych jaka element planu rozbudowy floty japońskiej - na początku pod nazwą "8-8", później wskutek licznych perturbacji polityczno-finansowych, ostatecznie wdrożony jako "plan 8-4", zostając zatwierdzonym przez parlament w 1917 roku. Otrzymał nazwę od jednego ze szczytów górskich na wyspie Honsiu.
Krążowniki liniowe rodziny "Amagi" w swojej pierwotnej formie miały być okrętami przewyższającymi ówcześnie istniejące pancerniki uzbrojeniem i prędkością, ustępując im jedynie opancerzeniem. Cechować się miały maksymalną wypornością 47 tys. ton, potężną artylerią główną kalibru 410 mm oraz prędkością maksymalną 30 węzłów. Wskutek ograniczeń wprowadzonych Traktatem Waszyngtońskim wstrzymano ich budowę, a powstałe kadłuby "Amagi" i "Akagi" postanowiono dokończyć jako lotniskowce. Podobny los spotkał amerykańskie okręty „Lexington” i „Saratoga”.
Okręt został zwodowany w 1925, a wszedł do służby w 1927 roku. Z racji braku doświadczenia w konstruowaniu tak dużych lotniskowców, był na swój sposób konstrukcją eksperymentalną. Charakteryzował się między innymi trzema pokładami lotniczymi, brakiem nadbudówki oraz odsłoniętymi bokami hangaru górnego. Z powodu licznych wad i niedoskonałości, w latach 1935-1938 został poddany gruntownej przebudowie, polegającej na likwidacji środkowego i dolnego pokładu lotniczego, wydłużeniu górnego pokładu startowego i przeniesieniu mostka na prawoburtową nadbudówkę.
Po przyjęciu do służby okręt, wraz z „Kagą”, tworzył pierwszy dywizjon lotniskowców, uczestnicząc w wielu działaniach floty, w tym w najważniejszych operacjach początkowego okresu wojny – ataku na Pearl Harbour i bitwie pod Midway, w trakcie której został ciężko uszkodzony, wskutek czego został zatopiony przez niszczyciele eskorty.
Monografia wydana w formie zeszytu, mimo pozornie małej objętości, jest naładowana informacjami, schematami, planami i ilustracjami, dzięki czemu stanowi niemal encyklopedię danych o okręcie. Jedyny minus dla mnie to mała ilość planów okrętu przed jego gruntowną przebudową.
Dom Wydawniczy REBIS ogłasza dodruk historyczny. "Morskie imperia. Batalia o panowanie na Morzu Śródziemnym 1521-1580" Rogera Crowleya wrócą do sprzedaży 1 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 408 stron, w cenie detalicznej 99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Ekscytująca podróż po dziejach rywalizacji o supremację na Morzu Śródziemnym.
Kiedy w 1521 roku na okrętach należących do Sulejmana Wspaniałego postawiono żagle i skierowano statki w stronę wyspy Rodos, rozpoczął się sześćdziesięcioletni konflikt zbrojny o kontrolę nad basenem Morza Śródziemnego. To historia starć między islamem a chrześcijaństwem, między Wschodem i Zachodem.
Na kartach tej pasjonującej opowieści Roger Crowley zabiera nas w podróż od Stambułu po Gibraltar, przedstawia niezwykłych wojowników: pirata Barbarossę, admirała floty osmańskiej Alego Paszę czy don Juana de Austria, stojącego na czele floty chrześcijańskiej syna z nieprawego łoża cesarza Karola V. Autor maluje nadzwyczaj żywe obrazy krwawego oblężenia Malty i miażdżącej bitwy pod Lepanto, po której, jak głosi legenda, zwycięzcy nie mogli odpłynąć do domu z powodu ogromnej liczby ciał unoszących się na wodzie…
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
"Whoresbane" is a fictional nickname from George R.R. Martin’s book series [A Song of Ice and Fire] (often adapted as [Game of Thrones]) belonging to Hother Umber. It means "the bane of whores" or "killer of prostitutes".
Po 7 tomach serii przetłumaczonych na język polski, przyszła kolej na najtrudniejsze wyzwanie, czyli tom 8 (możliwe, że ostatni), który wydany został tylko w języku duńskim Zmuszenie AI, żeby mi go przetłumaczyło i nie "domyśliło się", że łamie prawa autorskie, było dość trudnym wyzwaniem, ale ostatecznie się udało i miałem okazję ją przeczytać w całości.
Ale wracając do recenzji książki:
Sięgnąłem po nią, bo ta seria jest jednym z niewielu powiewów swieżości w świecie nudnych i odtwórczych kryminałów. Nasza główna bohaterka - Jana Berzelius jest prokuratorką, ale jednocześnie zabójczynią, która do tego 2 zawodu była szkolona już od dziecka. A przeszłość dość mocno komplikuje jej życie, od kiedy pojawił się w nim inny zabójca, którego łączy z nią dzieciństwo. Może nie brzmi to jakoś spektakularnie, ale czytanie o tym jak Jana próbuje zatajać swoją przeszłość przed partnerem, którego misją życiową stało się jej poznanie i przy okazji prowadzi śledztwa, które musi co chwilę przerywać by ratować "brata" jest na prawdę wciągające i unikalne.
Alter Ego to jedna z tych książek, które od początku wrzucają czytelnika w sam środek wydarzeń. Brutalne morderstwo matki (Vesny) i syna (Lucasa), ciężko ranny ojciec (Evan) znaleziony niedaleko miejsca zbrodni oraz jedyna ocalała - sparaliżowana poruszająca się na wózku (Linn) - tworzą bardzo mocny punkt wyjścia. Wszystkie dowody szybko zaczynają wskazywać na Evana, ale jego wersja wydarzeń, choć pełna dziur, nie do końca pasuje do tego, co policja znajduje w domu.
Główny wątek naprawdę mocno mnie wciągnął. Śledztwo rozwija się dynamicznie, a kolejne informacje regularnie zmieniają sposób patrzenia na całą sprawę. Najpierw pojawiają się problemy finansowe Evana i konflikt z byłą żoną, później groźby, włamanie, skradzione lekarstwa oraz coraz bardziej niepokojące tajemnice Lucasa. Autorka sprawnie podsuwa kolejne rozwiązania, a każde z nich przez pewien czas wydaje się całkiem przekonujące. Przekonujące również dla czytelnika, który z każdym kolejnym tropem wie więcej i wyciąga podobne wnioski do śledczych.
Najlepiej wypada stopniowe odkrywanie prawdy o rodzinie Bergerów. Vesna i Lucas początkowo są jedynie ofiarami, Linn bezbronnym świadkiem, a Evan głównym podejrzanym. Z czasem ten obraz całkowicie się rozpada, a puzzle co raz mniej pasują. Zwykła zagadka kryminalna zamienia się więc w bardzo mroczną historię o przemocy, manipulacji i rodzinie, w której niemal każdy był ślepy na to, co się w niej działo.
Bardzo dobrze poprowadzony są również wątki innych podejrzanych. Wszystkie tropy mówią nam o nich więcej z każdą stroną. Każdy kolejny podejrzany ma mocny motyw, przebywa w okolicy domu i rodziny, a dowody zdają się świadczyć na ich niekorzyść. Po poznaniu prawdy uważam, że wiele z tych tropów dalej wydaje się być prawdopodobnych, choć to jak zagadkę wyjaśniła autorka było najbardziej przekonujące.
Trochę słabiej wypada dla mnie poboczny wątek Jany, Danila, Karla i Pera. Jest ważny dla całej serii (8 tomów) i rozwija tajemnicę przeszłości Jany, ale momentami jest zbyt nudny i odciąga uwagę od znacznie ciekawszego głównego śledztwa. Podobnie relacja Jany i Pera zaczyna się nieco powtarzać: on chce poznać prawdę o niej, ona nadal ją przed nim ukrywa, a Danilo ponownie komplikuje ich życie.
Chwilami miałem też poczucie, że w jednej historii znalazło się odrobinę za dużo dramatycznych wydarzeń. Mamy morderstwo, mroczne wydarzenia w rodzinie, pościg, tajną organizację i walkę 3 wyszkolonych zabójców.
Mimo wszystko książka zrobiła dokładnie to, czego oczekuję od dobrego kryminału - mocno mnie wciągnęła i cały czas chciałem wiedzieć, kto mówi prawdę i jak łączą się ze sobą wszystkie tropy. Rozwiązanie głównej zagadki jest zaskakujące, ale jednocześnie satysfakcjonujące i wynika z wcześniej pozostawionych wskazówek.
8 tom przygód Jany to bardzo dobry, mroczny i sprawnie skonstruowany kryminał. Nie wszystkie poboczne historie angażowały mnie równie mocno, ale zagadka rodziny Bergerów, kolejne odkrywane tajemnice i dobrze przygotowany finał sprawiły, że trudno było mi się od tej książki oderwać. Ogólnie jest to bardzo dobra seria, która była dla mnie sporym powiewem świeżości i mroku, którego dawno nie widziałem w kryminałach, ostatnio w serii z Robertem Hunterem Chrisa Cartera.
Zakończenie jest dla mnie trochę zbyt otwarte, choć liczyłem, że będzie to finał tej historii, to jest szansa, na tom numer 9. O tomach połówkowych (opowiadających o wydarzeniach między tomami) czy tomie 0.1 nie wspomnę, bo na to szansa jest zawsze.
Dios, premier i najwyższy spośród najwyższych kapłanów, nie był człowiekiem z natury religijnym. U najwyższego kapłana nie jest to cecha pożądana - wpływa na oceny i czyni człowieka mało stanowczym. Niech tylko zacznie wierzyć w różne rzeczy, a całe rządy zmieniają się w farsę.
Nie znaczy to, że miał coś przeciwko wierze. Ludzie potrzebują wiary w bogów, choćby dlatego, że tak trudno jest wierzyć w ludzi. Bogowie są niezbędni. Wymagał tylko, żeby trzymali się z daleka i pozwolili mu działać po swojemu.
Wydawnictwo Znak przygotowuje biografię historyczną. "Hermann Göring. Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy" Andreasa Molitora wyląduje w księgarniach 9 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 480 stron, w cenie detalicznej 89,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
ULUBIENIEC HITLERA. ŚMIERTELNY WRÓG GOEBBELSA.
Hermann Göring należał do najpotężniejszych ludzi III Rzeszy. Za fasadą bon vivanta, miłośnika luksusu i kolekcjonera sztuki krył się mistrz politycznej gry, który odegrał kluczową rolę w budowie nazistowskiego państwa terroru. Im większe były jego wpływy, tym straszniejsze zbrodnie. Miał wszystko – poza granicami moralnymi.
Andreas Molitor pokazuje Göringa już jako ambitnego młodzieńca owładniętego pragnieniem wielkości. Śledzi jego drogę na sam szczyt, a potem upadek – aż do celi w Norymberdze. Oparta na wieloletnich badaniach biografia obala mit groteskowego marszałka, odsłaniając bezwzględnego stratega i mistrza manipulacji.
To studium człowieka, który przez lata współtworzył jeden z najbardziej zbrodniczych systemów w dziejach świata, a zarazem przenikliwa lekcja o potędze: o tym, jak się ją zdobywa, jak się jej broni i dlaczego nawet najpotężniejsi nie są w stanie jej zatrzymać.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
“Here was hierarchy and calm. From this, the warriors named themselves. The Order.”
XXXVIII część cyklu Herezja Horusa
Chciałem ten tom pominąć, gdyż nie jestem fanem Liona El’Jonsona (na okładce po lewej) ani Mrocznych Aniołów, a Gav Thorpe operuje suchym, topornym stylem i nie jest moim ulubionym autorem Black Library. Zachęciła mnie jednak chęć poznania dalszych losów sympatycznego emo nihilisty Konrada (na okładce po prawej).
Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki o I Legionie tak i tym razem opowieść została podzielona na dwa odrębne wątki.
Pierwszy z nich kontynuuje historię zapoczątkowaną w “Upadłych Aniołach” i kilku opowiadaniach obejmującą Luthera, Astelana i Zahariela decydujących o przyszłości części legionu pozostałej na Calibanie. W tej części niewiele się dzieje: polityka, spiski i ukryte motywy, ale opisane bez polotu. Przez większą część emocje są tylko dlatego, że napisano, że są, a nie dlatego, że można je wyczuć z treści.
Drugi wątek zaś podejmuje opowieść o Imperium Secundus opisaną w “Niezapamiętanym Imperium” oraz “Pharos” i dotyczy głównie Liona polującego na Nocnego Upiora, ale pokazuje również szerszą perspektywę. Ten podobał mi się nieco bardziej, gdyż wyraźnie pokazał, że to nie mogło się udać. Autor budował dysonans pomiędzy różnymi charakterami Prymarchów prowadzącymi m.in. do drastycznie różnych metod zarządzania kryzysowego. Z jednej strony mamy liberalnego Guillimana kierującego się zasadą: “the excellence in government is not measured by how many powers you take and laws you create, but in how many you do not have to use”. Z drugiej Liona gotowego zaorać cały region z orbity byleby tylko dorwać Curze’a.
Kiedy Graham McNeill na kilka stron opisywał zmagania życiowe żuczka, tylko po to by na koniec został rozdeptany pod butem żołnierza, to byłem pod wrażeniem jego wizualizacji bezpardonowości wojny. Kiedy natomiast Gav Thorpe zamiast skupić się na istocie wydarzeń i pominąć fragmenty prozaiczne i powtarzalne, poczęstował mnie opisaną w niemal sprawozdawczy sposób sceną, w której chłop jedzie czołgiem wraz z opisem ławek w transporterze Rhino, to niestety ale ziewałem jak przy Sandersonie, który notorycznie robił to samo.
Fabularnie nie jest źle, wydarzenia są istotne i rzutują na kształt uniwersum. Plus za dobre stopniowanie napięcia w obu wątkach oraz przemyślane zakończenie, w szczególności “rozprawę sądową” i publiczne upokorzenie nadętego brata. No i jak tu nie lubić Konrada?
Gav Thorpe nadal mnie nie przekonał, gdyż nawet mając ciekawe tematy udało mu się mnie znudzić. Średniak, polecam dla fanów Liona i Mrocznych Aniołów, ale też dla ciekawych losów Imperium Secundus, zaś pozostali mogą ten tom z czystym sumieniem pominąć.
Tak jak wcześniej czytałem bardziej popularnonaukową książkę o Wikingach (i mi siadła), to ta tutaj jest klasyczną historyczną... i już mi tak nie podeszła. Historie ogólnie ciekawe, ale tak ku⁎⁎⁎⁎ko sucho podane miejscami, że ciężko było przez to brnąć. Przynajmniej teraz wiem, że taka forma podania jest raczej nie dla mnie.
"Sweet Dreams: Od kultury klubowej do kultury stylu. Opowieść o Nowych Romantykach"
Dylan Jones
Z opisu wydawcy "Okres nowego romantyzmu – New Romantic, jakkolwiek luźno go zdefiniować, z pewnością obrodził w mnóstwo niezwykle wyjątkowych artystów, z których wielu zagorzale propagowało to, co było przez chwilę znane jako „muzyka taneczna białych Europejczyków”: Spandau Ballet, Duran Duran, Soft Cell, Eurythmics, Depeche Mode, Ultravox, Simple Minds, The Normal, The Human League..." o tym wszystkim możemy tu przeczytać. Książka w dużej mierze składa się z wypowiedzi "świadków wydarzeń". Autor zwykle nakreśla tło, zarówno to muzyczne, jak i okołomuzyczne. Mamy tutaj o klubach, realiach życia, modzie... Wszystko, to fajne szczególnie jeśli jest się entuzjastą tematu. Niestety, jak w przypadku większości książek wydawnictwa Kagra, mamy tutaj okropne tłumaczenie pozbawione polotu. Efekt jest taki, że w połowie lektury po prostu się zmęczyłem. Niech oni wreszcie coś z tym zrobią, bo klepią te książki od x lat a tłumaczenia są zawsze tak samo kwadratowe.
Wydawnictwo MAG przedstawia piąty tom Kronik Riyrii. "Drumindor" Michaela J. Sullivana w dwóch wersjach w księgarniach od 28 sierpnia 2026 roku. Wydania w twardych oprawach liczą po 560 stron, w cenie detalicznej 65 zł za sztukę. Poniżej okładki (z lewej stara szata graficzna, z prawej nowa) i krótko o treści.
Kiedy krasnoludzki mistrz w swoim fachu zostaje wyrzucony z pracy i grozi zemstą, spółka łotrzyków do wynajęcia, znana jako Riyria, zostaje zatrudniona, by go powstrzymać. Wyprawa do rajskiego kurortu Tur Del Fur w połączeniu z hojnym dodatkiem na pokrycie kosztów oraz prostym zadaniem do wykonania sprawiają, że ta praca zamienia się w wakacje. Byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że niezadowolony pracownik nosi nazwisko Berling, a celem jego gniewu są legendarne wieże Drumindoru.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo MAG wznawia czwarty tom Kronik Riyrii. "Zniknięcie córki Wintera" Michaela J. Sullivana zaplanowano na 28 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 384 strony, w cenie detalicznej 55 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zaginęła córka. Dwóm zawadiakom zapłacono, żeby ją odnaleźli. To nie wystarczy.
Kiedy córka Gabriela Wintera znika w tajemniczych okolicznościach i podejrzewa się, że nie żyje, bogaty król whisky pragnie zemsty. Ponieważ mieszkał w Colnorze podczas niesławnego Roku Strachu, wynajmuje jedynego człowieka, o którym wie, że wie, co to znaczy krwawa zemsta – Zmiatacza.
Wyruszcie z Royce’em i Hadrianem, cynicznym byłym płatnym zabójcą i byłym najemnikiem, który pozostał idealistą do starodawnego miasta pełnego arystokratów, potomków szlachetnych rodów z czasów imperium. Zadanie Riyrii wygląda na proste: odkryć, co się stało z zaginioną księżną i sprowadzić ją do domu, o ile nadal żyje. W przeciwnym wypadku mają ukarać odpowiedzialnych. Jednak nic nie jest proste w tym tłocznym, pełnym mgły i ciasnych uliczek mieście Rochelle, gdzie czai się więcej niż jedna starożytna legenda.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo MAG zapowiada nowe wydanie książki Raya Bradbury'ego. "Kroniki Marsjańskie" ukażą się w 21 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 224 strony, w cenie detalicznej 49 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W „Kronikach marsjańskich” Ray Bradbury, jeden z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy, tworzy wizję Marsa jako miejsca pełnego nadziei, marzeń i symboli – świata kryształowych kolumn, skamieniałych mórz i wielkich, opuszczonych miast, na które nieustannie opada drobny pył, pozostałość po zaginionej i zniszczonej cywilizacji.
Ludzie z Ziemi podbijają Marsa, lecz ostatecznie sami ulegają jego niezwykłemu urokowi. Zwiedzeni złudnym poczuciem bezpieczeństwa i swojskości oraz oczarowani tajemniczym pięknem pradawnej rasy jego mieszkańców, zatracają granicę między tym, co znane, a tym, co obce.
W tej klasycznej książce "Kroniki marsjańskie" Bradbury z niezwykłą przenikliwością ukazuje ludzkie ambicje, słabości i niewiedzę, osadzając je w zachwycającym, a zarazem niepokojącym świecie, do którego człowiek nigdy naprawdę nie należał.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Ksiązka zawierająca zbiór artykułów i wywiadów autora na tematy o nieco podobnej tematyce, ale jednak trochę różne. Niektóre rozdzialy ciekawe, inne niekoniecznie. Raczej dla fanatyków niż casualów, zasnąłem przy niej z 4 razy.
Ale przynajmniej dowiedziałem się ile wynosiła oficjalna kościelna kara za obciągnięcie, zawsze coś (40 dni na chlebie i wodzie i 7 lat pokuty, jakby ktoś być ciekaw)