Zdjęcie w tle

Społeczność

hejtoczyta

207

Społeczność osób lubiących czytać książki.

#bookmeter 12+1=13


Tytuł: Przemiana


Autor: Franz Kafka


Gatunek: literatura piękna


Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆


Prywatny licznik: 0+1=1


Jest to książka o Gregorze Sams, który przechodzi tytułową przemiane w robaka. Lektura porusza temat alienacji, braku zrozumienia własnej pozycji czy odrzucenia przez bliskich poprzez przedstawienie losów w domu rodzinnym po metamorfozie bohatera .


Szkoda, że robi to dla mnie w ku⁎⁎⁎⁎ko nudny sposób .


#ksiazki #czytajzhejto

@problemat opis jest krótki, bo nie za dobrze działa mi hejto na przeglądarce w telefonie.Dodatkowo książka za bardzo mnie zanudziła by o niej więcej powiedzieć, niestety mam tak z całą twórczością kafki

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 11+1=12


Tytuł: Stoicyzm na każdy dzień roku. 366 medytacji na temat mądrości, wytrwałości i sztuki życia


Autor: Ryan Holiday


Gatunek: filozofia


Ocena: ★★★★★★★★☆☆


Już niemal dwa lata towarzyszy mi ta książka, dzień w dzień, każdego poranka czytam kolejną krótką stoicką lekcję z komentarzem. Najczęściej chwilę później zapominam, co przeczytałem, ale wyrobiłem sobie nawyk.


Ludzie jej zarzucają, że lekcje są ekstremalnie krótkie, a sama nauka maksymalnie uproszczona, jednak uważam, że jako minutowa lektura sprawdzają się znakomicie, szczególnie dla ludzi, którzy z filozofią nie mają zbyt wiele wspólnego. Pomogła mi przetrwać trudne chwile kowidu, za co jestem jej szczególnie wdzięczny. Dzisiaj jestem znacznie bardziej spokojnym, zdystansowanym i doceniającym ulotność chwili człowiekiem. Serdecznie polecam. #ksiazki #czytajzhejto

a53fd6e8-b883-4bc0-8f33-4f53712e10b7

@tmg ja bym bardziej stwierdził, że to jest obowiązek ( ͡~ ͜ʖ ͡°). Bez codziennej praktyki pewne rzeczy będą nam uciekać tak jak piszesz. Często można znaleźć porównanie do siłowni i tego, że tylko regularnością jesteśmy w stanie osiągnąć oczekiwany rezultat. Obserwuję to na sobie i widzę doskonale to samo co Ty. To co robi z naszą głową chociaż kilka dni przestoju od praktyki stoickiej. Odkąd prowadzę dziennik oraz stoicką praktykę porannych i wieczornych przemyśleń to widzę, że jest to jedyna możliwość zapanowania nad tym. Trzeba sobie wyrobić odpowiedni nawyk. Journaling dla mnie to gamechanger.

@DerMirker cieszę się ( ͡° ͜ʖ ͡°) co do samej książki to też ją mam i jest fajnym dodatkiem do porannej praktyki.

Ja sobie dodatkowo zapisuję rok przy każdym dniu, żeby widzieć:

  1. Ile lat już do tego wracam

  2. Pominięte dni jeśli są

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: 7 Ew


Autor: Neal Stephenson


Ocena: 9,5/10


Książka z mojego ulubionego gatunku fantastyki: socjologicznej. Obraz niemalże całkowitej zagłady ludzkości, prób jej przetrwania i odrodzenia. Książka Stephensona składa się z trzech części, a u podstaw fabuły leży tajemnicza katastrofa kosmiczna. Księżyc rozpada się na kilka dużych kawałków, co początkowo wywołuje u ludzi tylko oczywiste zaciekawienie. Szybko jednak okazuje się, że odłamki wskutek zderzeń ze sobą dzielą się na coraz mniejsze, a niektóre powstałe w trakcie tego procesu meteoryty spadają na Ziemię. Naukowcy nie mają wątpliwości, że w ciągu kilkunastu miesięcy postępujący coraz szybciej proces doprowadzi do kosmicznego bombardowania Ziemi, które będzie trwało co najmniej kilka tysięcy lat i całkowicie zniszczy życie na planecie.


Akcja powieści dzieje się w bliżej nieokreślonej pierwszej połowie XXI wieku, kiedy znajomość mechaniki orbitalnej, a także procesów reprodukcji życia jest trochę lepsza niż współcześnie. Pozwala to na ewakuację niewielkiej części ludności ziemi (po jednej parze z każdego kraju) do budowanej na orbicie "Arki w Chmurze". Opowiada o tym pierwsza część, ale, moim zdaniem, najważniejszy w nim jest opis zachowań ludzi wobec nieuchronnej, zbliżającej się zagłady. To niezwykle inspirujące pytanie - jak wyglądałby świat, gdyby ludzie dowiedzieli się, że wszystkim im został rok, góra dwa życia?


Zagłada przychodzi, ale na orbicie nie wszystko idzie po myśli twórców "Arki" i ludzkość jest o krok od całkowitego wyginięcia. Próby uniknięcia tego to temat części drugiej. W trzeciej zaś przedstawiona jest wizja ludzkości, która przetrwała w dwóch orbitalnych, zwaśnionych państwach i siedmiu rasach. Rozwój technologii pozwolił na usunięcie reszty księżycowych odłamków z orbity i rozpoczęcie odbudowywania życia na Ziemi. Czy jednak ludzie przetrwali tylko na orbicie, czy nikt nie mógł przetrwać na powierzchni? Tak się wydaje mieszkańcom orbitalnego pierścienia... W trzeciej części szczególnie pasjonująca jest refleksja nowych ludzi nad ich przeszłością, która każe zastanowić się nad mechanizmem powstawania mitów. Oto pierwotni mieszkańcy "Arki w chmurze" byli nagrywani w każdej swojej czynności, nagrania te się zachowały i po wielu latach i kilkudziesięciu pokoleniach stanowią mityczny epos, analizowany naukowo, a jedną z nisz badawczych jest kwestia pornografii oglądanej przez ostatnich, którzy urodzili się na Ziemi. Inni, którzy przetrwali, uczą się na pamięć Encyklopedii Britannica, świętej księgi jednej z ras. Jeszcze inni za najważniejszy gest uznają specjalne ułożenie ręki, symbolizujące robienie zdjęcia.


Szkoda tylko, że wątek odbudowy życia na Ziemi został przerwany w najciekawszym momencie. Aż się prosiło o czwartą część, która opowiedziałaby losy ludzkości po kolejnych kilkuset latach. Poza tym, każdy znajdzie tu coś dla siebie - miłośnicy hard science fiction wyczerpujące opisy techniczne, wielbiciele fantastyki socjologicznej całe spektrum ludzkich postaw, a każdy, kto tę książkę przeczyta, zapewne zastanowi się nad tym, czym właściwie są nasze społeczne zachowania.


#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta

d3d3a0a4-dcc0-47aa-9232-d3ae2fac8e4d

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Życie i los


Autor: Wasilij Grossman


Ocena: 10/10


Po przeczytaniu "Cichego Donu" nie myślałem, że istnieje lepsza powieść napisana w języku rosyjskim. Myliłem się. Wczoraj skończyłem czytać "Życie i los" Wasilija Grossmana. To powieść, której akcja koncentruje się wokół wydarzeń bitwy stalingradzkiej, ale fabuła toczy się zarówno w Stalingradzie, jak i w innych rosyjskich miastach, a także w łagrze, getcie, obozie koncentracyjnym oraz... na Kremlu i w kwaterze głównej Hitlera. Losy rodziny Szaposznikowów i ich znajomych posłużyły autorowi do przedstawienia dylematów jednostki wobec totalitarnego państwa. Grossman mistrzowsko ukazał, jak władza państwowa łamie charaktery, i że wolnym zarówno w stalinowskim Związku Sowieckim, jak i w hitlerowskich Niemczech mógł być tylko ten, kto nie dbał o swoje życie. Wolny był ten, który zginął za odmowę budowania komory gazowej, ten, który nie splugawił na życzenie partii własnego dorobku naukowego, ten, który nazwał przełożonego, który uderzył jeńca łajdakiem, i ta, która dała kawałek chleba pokonanemu Niemcowi. Przywódcy, wielcy dowódcy, oficerowie, czekiści, więźniowie i zwykli ludzie - wszyscy są dla Grossmana przede wszystkim ludźmi. Wilka na okładce książki dla dzieci bał się i Adolf Hitler, i żydowski chłopiec zamordowany w komorze gazowej. "Życie i los" nazywane jest "Wojną i pokojem XX wieku" i nie miało żadnych szans ukazać się legalnie pod rządami komunistów. Zbyt wiele w nim jest dowodów na to, że nazizm i komunizm to bliźniacze systemy. Arcydzieło.


#hejtoczyta #ksiazki #bookmeter

78856652-d4ba-49ff-a58c-667d348d6d23

@smierdakow @pol-scot Polecam, ponad 800 stron ale ciężko się oderwać, dobrze tylko sobie na początek jakoś rozrysować relacje rodzinne głównych bohaterów, bo autor tylko bardzo pobieżnie wspomina kto jest córką, synem kogo itp., chociaż wokół tych relacji jest osnuta duża część fabuły

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 10+1=11


Tytuł: Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci


Autor: Jacek Hołub


Gatunek: reportaż


Ocena: ★★★★★★★★★☆


No i druga recka dzisiaj, ale ta książka dużo mocniejsza i trudniejsza. 5 opowieści matek, które poświęciły swoje życia po to, żeby ich niepełnosprawne dzieci mogły żyć w miłości. Nie były świadome zagrożenia życia dla nich, czasem przez brak uświadomienia choroby genetycznej przez teściową, czasem przez brak badań prenatalnych, czasem przez niekompetencję lekarzy, a czasem przez... bo Bóg tak chciał? Coś przekazać? Czymś zawiniły w przeszłości? A może po prostu tak się zdarzyło?


Z czasem to już i tak bez znaczenia, liczy się tylko przetrwanie dziecka. W tym celu walczą, kłócą się, dociekają, zbierają, szukają pomocy, gdzie tylko się da. Bo Polska po prostu w tej kwestii zawodzi. Pięć przejmujących i bolesnych historii, których w skali całego kraju są tysiące. Ich zmagań wewnętrznych, ale i zewnętrznych: z lekarzami, nauczycielami, biurokratami, psychologami, sąsiadami, a także i rodzinami, dziadkami, teściami, małżonkami, rodzeństwem, a przede wszystkim samymi dziećmi.


Ile tak można, kiedy nadziei praktycznie brak? Co potem? Najczęściej nie ma czasu na myślenie o tym, liczy się tylko dziś. Ale jeśli już się taki czas pojawia, to w głowie pojawiają się słowa. Słowa, których nigdy w życiu nie powiedzą na głos, bo narażą się na zbytni ostracyzm, choć w każdej z nich one siedzą i kołaczą. Żeby umarło przede mną.


#ksiazki #hejtoczyta #polska #niepelnosprawnosc #childfree

a59526bc-bf8b-4786-b239-9b8722d883f0

@Zielczan nie, to znaczy, że osoby świadome występowania chorób genetycznych w rodzinie męża udawały, że wszyscy zdrowi, wszystko ok, a o tym, że zdarzają się jakieś dolegliwości dziedziczne informują dopiero na etapie ciąży (jak się wysypie coś złego w badaniach) albo wychodzi to dopiero po porodzie.


A jest to nazwane oględnie jako "teściowa" dlatego że zwykle to kobiety mają największe rozeznanie co komu dolega w rodzinie i zwykle to baba babie powie, albo zatai, bo są też matki, co tają przed własnymi dziećmi takie rzeczy i potem nie wie tego ani syn, ani synowa i oboje są wpuszczani w kanał pt. niepełnosprawny potomek

@Zielczan Dokładnie w tym przypadku jest jak napisał @moll, teściowa była świadoma choroby genetycznej w rodzinie, ale nie przekazała takich informacji ojcu. A dokładnie ta choroba genetyczna pojawiła się najpierw u jednego dziecka, a potem u drugiego (poczętego jeszcze przed tym, jak u pierwszego pojawiły się pierwsze objawy).

@bojowonastawionaowca ok, ok, no nie pasowało mi, że mowa o teściowej, jak matka dziecka też może mieć chorobę genetyczna po swojej linii, czaję

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 9+1=10


Tytuł: Porządek dnia


Autor: Eric Vuillard


Gatunek: powieść, reportaż, esej


Ocena: ★★★★★★★★☆☆


Książka trudna do zakwalifikowania gatunkowo, bo każdy z 16 rozdziałów ma w sobie coś z powieści, coś z reportażu, ale też coś z eseju. Pokazuje moment powstawania III Rzeszy i stopniowego doprowadzania do wojny, ale nie z punktu widzenia makro, z którym mamy do czynienia na lekcjach historii czy w większości książek historycznych. Tutaj każda z 16 miniopowieści skupia się człowieku bądź jakiejś niewielkiej grupie ludzi, chociażby na przywódców takich jak Adolf Hitler czy Neville Chamberlain, czy na niemieckich przedstawicieli wielkich przedsiębiorstw. Każda z tych osób podejmowała małe decyzje, które łącząc się ze sobą, nieubłagalnie prowadzą do wieloletniego konfliktu, pochłaniającego dziesiątki milionów ofiar.


I tak zaczynamy od spotkania 24 postaci, będących szefami niemieckich koncernów przemysłowych, którzy dobrowolnie na spotkaniu z Göringiem i Hitlerem zobowiązują się do złożenia datku na nazistowską partię przed wyborami w 1933 roku. Później przechodzimy przez wizyty i kontakty między wysokimi urzędnikami niemieckimi i angielskimi, budujące niemiecką bezczelność w działaniach politycznych, wywieraniu nacisku na austriackich przywódców, by dokonać anschlussu tego kraju, niemiecką niezawodną machinę wojenną (która akurat podczas wkraczania do Austrii bardzo zawodziła), aż po reakcje austriackiej ludności i pewność francuskiego przywódcy, że dzięki kolejnym ustępstwom udało się uratować pokój. A to wszystko okraszone niekiedy spojrzeniami w przyszłość, gdzie m.in lądujemy na rozprawie w Norymberdze, czy są wspominane korzyści, jakie niemieckie koncerny uzyskały za wspieranie Hitlera. Ale chyba najwięcej dają pewne uniwersalne prawdy, wyciągane w prawie każdym rozdziale. Jakie? To już odeślę do książki, bo jest warta przeczytania. Szczególnie dla każdego miłośnika tematyki politycznej i wojennej ubiegłego wieku.


No i jeszcze wyróżnię okładkę, która pięknie się komponuje z taką jedną aferą ostatnio


#ksiazki #hejtoczyta #historia #iiirzesza #niemcy

7f65a683-8427-4b08-bb74-2095c2d81160

Zaloguj się aby komentować

18.01 w wydawnictwie PWN ukaże się książka Zawód: historyk, będąca biograficznym wywiadem z Andrzejem Friszke. Cena ok. 90 zł, miękka oprawa.


Andrzej Friszke (ur. 1956), historyk, prof. dr hab., członek Polskiej Akademii Nauk, autor ponad dwudziestu książek o historii Polski w XX wieku, przedstawia swoją drogę życiową od dzieciństwa aż do dzisiaj. Jest to niezwykła opowieść o patriotycznej tradycji rodzinnej, o młodych latach spędzonych w Olsztynie, o pierwszych zainteresowaniach historią, studiach na Uniwersytecie Warszawskim,opozycji przedsierpniowej i posierpniowej, pracy w „Tygodniku Solidarność”, Klubie Inteligencji Katolickiej i „Więzi”, a także w archiwach londyńskiej emigracji.


Autor wspomina swe kontakty z wybitnymi postaciami – Mazowieckim, Bartoszewskim, Michnikiem, Giedroyciem, Ciołkoszową. Opowiada o środowisku historyków, którzy rozwinęli badania nad dziejami PRL, o warunkach ich pracy, dyskusjach i dokonaniach.


To biografia historyka, który przez całe życie nie tylko prowadził z pasją badania naukowe, ale też pozostawał aktywny jako obywatel w walce o demokratyczną Polskę.


#nowosciksiazkowe


#ksiazki #hejtoczyta #historia

ab9910a6-2a71-4dc7-8d92-9c4e9466c39f

@bestrongclarence wtedy może kupię, bo cena z kosmosu, ogólnie ciężki czas dla wydawnictw nadchodzi, bo niektóre wznowienia to ceny prawie 2 razy większe

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Vatran Auraio


Autor: Marek Huberath


Gatunek: Powieść


Ocena: 9/10


Dzisiaj chciałem polecić Wam powieść "Vatran Auraio" autorstwa Marka Huberatha, którą można potraktować jako pozostającą na pograniczu science fiction i fantasy. Książka składa się z tytułowej powieści i dwóch opowiadań, a łączy ją motyw podróży międzyplanetarnych i tworzenia dzięki nim nowych cywilizacji na nie zawsze gościnnych planetach. Huberath, który jest moim zdaniem jednym z mistrzów fantastyki socjologicznej, znakomicie ukazał w tej książce specyfikę ludzkiej natury w warunkach, których nie możemy doświadczyć zwykle w realnym świecie - wyjątkowej kruchości życia, śmierci jako warunku przetrwania gatunku, pamięci o przeszłości, której nie da się utrwalić. Sam "Vatran Auraio" moim zdaniem trochę za szybko się kończy i pozostawia niedosyt, podobnie jak końcowe opowiadania "Maika Ivana". Mogłoby ono stanowić podstawę osobnej, obszernej powieści. Świat tajemniczych Sysunów, którzy przyjęli wiarę w chrześcijańskiego Boga, a tych, którzy ją przynieśli, ludzi, uznaje za diabłów, jest niezwykle inspirujący. Znakomita książka, która skłania do refleksji nad tym, co warunkuje ludzkie zachowania, zwyczaje i normy prawne oraz moralne.


#bookmeter

40e60dbb-35cf-4dc3-af0c-da9d700fe521

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 7+1=8


Tytuł: Śmierć Viveka Ojiego


Autor: Akwaeke Emezi


Gatunek: powieść


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Powieść pochodząca z Nigerii, która zdaniem licznych mediów zagranicznych została uznana za najlepszą książkę 2020 roku. Czy ja bym tak powiedział? Zdecydowanie nie, bo sama książka nie jest wybitna, chociaż jak najbardziej rozumiem aktualność i ważność tematyki książki. Bo i tematyka, zwłaszcza w ostatnich latach, stała się ważniejsza niż cokolwiek innego, jeśli chodzi o docenienie książki nagrodami i wyróżnieniami. Troszkę szkoda. Na przykład nie rozumiem niektórych elementów historii czy celu dodania niektórych rozdziałów do książki. Przynajmniej w polskim tłumaczeniu nie zostało to w żaden sposób wytłumaczone. Może w oryginale było inaczej? Nie wiem, w każdym razie za to mniej przychylnie oceniam tę książkę.


Niemniej, pomimo powyższego braku mojego entuzjazmu nie da się powiedzieć, że nie jest to bardzo dobra i wciągająca lektura. Niby z zupełnie innego kręgu kulturowego, ale jednak podobieństwa nieraz wręcz uderzające. Polskich podobnych przykładów niestety mamy bez liku, mniej i bardziej głośnych. O śmierci Viveka Ojiego dowiadujemy się zarówno z okładki, jak i pierwszego zdania książki. Powód jest prosty — bohater nie pasował: do świata, do rodziny, do wizji rodziców jak powinien wyglądać i się zachowywać jedyny potomek rodu. Wraz z kolejnymi stronami powieści przechodzimy zarówno w przeszłość, jak i w przyszłość, żeby zrozumieć co doprowadziło do śmierci Viveka, a także do czego ta śmierć doprowadziła. A to wszystko w świecie, gdzie każdy musi postępować według patriarchalnych i mocno tradycyjnych norm — norm, których absolutnie nikt nie respektuje, tyle że co najwyżej we własnym zaciszu. Bo pokazanie tego światu mogłoby się wiązać z linczem. I w starciu z takim światem i z brakiem wsparcia najbliższych tytułowy bohater finalnie traci życie.


Książka, jak mi się wydaje, warta miejsca na półce. Nie tylko dlatego, że literatury nigeryjskiej w Polsce nie wydaje się za dużo, a tego rodzaju książki pomagają zrozumieć inne kultury i podejście do świata. Ale także dlatego, żeby pamiętać, jak tragicznie może się kończyć nakazywanie komuś jak powinno się układać jego życie. Czy warto jest ponosić taką cenę za poczucie prawa i sprawiedliwości ()? Chciałbym, żeby jak najwięcej osób dochodziło do wniosku po tego typu lekturze, że nie.


#ksiazki #hejtoczyta #nigeria #lgbt

069ef607-c948-42be-825b-66120fe8674e

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie hejto jest spoko ale musi być aplikacja (ios) bo na przeglądarce poprzedni post od następnego jest zbyt słabo oddzielony i ciężko się czyta.


Jeszcze reklamy dobijają

@KUROT też zauważyłem, że jak odświeża stronę i nic nie klikam to samo kliknie „odpowiedz” i klawiatura się wysuwa xd

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 4+1=5


Tytuł: Nic tu po was


Autor: Kevin Wilson


Gatunek: literatura piękna


Ocena: 6/10


Pierwsza ukończona przeze mnie książka w tym roku. Przyswoiłam ją w formie audiobooka (świetna lektorka - Laura Breszka). Do słuchania zazwyczaj wybieram książki mniej wymagające, żeby można było słuchać podczas codziennych czynności. Tej książki się bardzo fajnie słuchało, napisana prostym, ładnym językiem, interesująca treść, fajni bohaterowie. A o czym opowiada? Madison i Lilliana były nierozłącznymi przyjaciólkami w szkole choć dzieliło je wiele różnic. Po tym jak Lilliana została wydalona ze szkoły nie widywały się z Madison ale podtrzymywały kontakt listownie. Po kilku latach Madison, która została żoną senatora zaprasza do siebie Lillian (pracującą na kasie i mieszkającą na strychu u swojej matki) oferując jej pracę. Na miejscu okazuje się, że mąż Madison ma dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa i dzieci te mają pewną przypadłość - kiedy są pod wpływem silnych emocji ulegają samozapłonowi. Ogień nie robi im krzywdy ale mogą wywołać pożar. Madison chce by Lillian została opiekunką dzieci.


Ten jeden fantastyczny element nie jest tak na prawdę ważny dla treści książki. Ta skłonność dzieci do samozapłonu jest metaforą. Oto ważny polityk ubiegający się o ważne stanowisko ma dzieci z pierwszego małżeństwa ze "wstydliwym" problemem. Ważniejsze w książce są relacje między bohaterami i to jak cała sytuacja zmieni ich życie.


Ogólnie polecam


#ksiazki #hejtoczyta

fc946196-f53d-466d-a5dc-77fe79a92efc

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 2+1=3


Tytuł: Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu


Autor: Aleksandra Zbroja


Gatunek: literatura polska


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Książka i autorka, która debiutując w zeszłym roku, otrzymała całkiem sporo wyróżnień na polskiej scenie wydawniczej. Opowieść o człowieku, którego wielu z nas zna, którego niezauważenie mijamy co jakiś czas: o żulu, kloszardzie, pijaku, menelu, moczymordo, obszczymurze, i tak dalej, i tak dalej, tych określeń mamy w polskim języku niemalże tyle, ilu przedstawicieli tego "gatunku". Ale również o ojcu autorki. O tym, jak przez całe jej życie był nieobecny wtedy, kiedy powinien być, ale był też obecny wtedy, kiedy lepiej, żeby go nie było. Historia, jak na polskie warunki, zdaje się dosyć częsta (bo kto nie zna chociaż jednego alkoholika z rodziny, niech podniesie rękę do góry), choć tu urastająca do skrajnych, patologicznych rozmiarów.


Swoją drogą, uwielbiam momenty, kiedy książki uświadamiają mi o czymś, czasem oczywistym, ale przeze mnie niedomyślonym, albo może niezwracającym uwagi. Bo takich ludzi mijamy na swojej drodze dziesiątki, setki, tysiące. Ale każdy taki przypadek to jest najprawdopodobniej czyjś zawód: rodziców, dziadków, może żony/męża, może nawet dzieci. Odrobinkę to uczłowiecza ludzi, o których najchętniej zapomnielibyśmy w sekundzie, kiedy ich widzimy, słyszymy, czy szczególnie czujemy.


Wracając do historii: ojciec, żul, menel, znany również jako Mirek czy tytułowy Mireczek (szczególnie po alkoholu) w końcu umiera, śmiercią "normalną", jak na alkoholika przystało. Ot padł gdzieś, pewnie zasnął. No, nie tym razem. Moment, o którym autorka, a zarazem osoba opowiadająca od dawna marzyła czy też się go spodziewała. Nigdy go nie było tam, gdzie potrzeba, zawsze był "gdzieś", teraz nie będzie go tylko trochę bardziej, bo już nigdzie. Ale to jest też moment, od którego bohaterka zaczyna szukać powodów tej nieobecności. Bo coś kiedyś się musiało stać, że ten alkohol w życiu się pojawił. Czy był to moment 5, 10, 15, 20, 25,... lat temu? Czy może moment urodzenia córki? A może służba wojskowa i być może Afganistan? A może ślub? A może pierwszy melanż? A może przeprowadzka do Warszawy? A może...? A może...?


Widać, że gdzieś już ta utrata patoojca została przez autorkę przepracowana, emocje nieco ugładzone, co moim zdaniem wyszło na lepsze, niż gdyby było ich zbyt dużo. Doceniam otwartość autorki na pokazanie wszystkiego tego, z czym (nie)obecność takiego członka rodziny się wiąże, włącznie z własnym trybem postępowania awaryjnego. Bardzo mnie ciekawi i rozczarowuje niemalże nieobecność w opowieści osoby matki, która wcale wiele lepsza od patoojca nie była (bo również została pozbawiona praw rodzicielskich), a mimo to jej miejsce w książce jest zaledwie epizodyczne. Cóż, podejrzewam, że poglądy autorki i potrzeba zilustrowania pewnego problemu społecznego były silniejsze. Niemniej ważna książka, pozwalająca na poruszenie bardzo ważnej debaty alkoholizmu w rodzinach.


#ksiazki #hejtoczyta #alkoholizm #polska

bbf62382-aa63-42c2-be18-54e7c443d610

@zuchtomek potrzeba kogoś, kto umie takie coś zmontować, zobaczymy czy wykopowi twórcy tego tagu będą zainteresowani.


Szkoda, że @tszmiel usunął konto na wykopie, on tam świetnego bota stworzył

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter 0+1=1


Tytuł: Drobiazgi takie jak te


Autor: Claire Keegan


Gatunek: powieść


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


No i zaczynamy nowy rok z małym przytupem


Na nocny warsztat wziąłem minipowieść, zamykającą się w niecałym 100 stronach, pochodzącą z Irlandii. Tematyka okołozimowa, czy wręcz okołoświąteczna, można nawet powiedzieć, że to uwspółcześniona wersja Opowieści wigilijnej, przypominająca o tym, że nie robiąc nic, de facto przyzwalamy na istnienie zła.


Trudno jest mówić cokolwiek o fabule, żeby nie zdradzić zbyt dużo. W każdym razie książka jest elementem rozliczenia się irlandzkiego społeczeństwa z tym, jaki koszmar kościół katolicki urządzał młodym kobietom, pozbawionym innego miejsca w świecie. Powieść krótka, treściwa, taki wręcz drobiazg — ale mi się podobała, nawet jeśli zdecydowanie wolę dłuższe formy, w których można się zatopić (chociaż może nie za okładkową cenę fizycznej książki...). Myślę, że będę wracał do książki regularnie w okresie bożonarodzeniowym.


#ksiazki #hejtoczyta

d1cb6de6-4bde-40e0-b5ba-2f035d8bf540

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Wąż i tęcza. Voodoo, zombie i tajne stowarzyszenia na Haiti


Autor: Wade Davis


Gatunek: reportaż


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Wziąłem tę książkę zupełnym przypadkiem, jako że leżała na półce z książkami u moich rodziców podczas Świąt. Zupełnie nie mój klimat. Voodoo? Zombie? Tajne stowarzyszenia? No ale niewiele innego mi już tam pozostało do czytania, więc niech już będzie z braku laku.


Natomiast podczas czytania książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a co więcej, podtytuł ku mojemu zdziwieniu jest bardzo trafny. Bo pomimo że akcja reportażu cały czas się kręci wokół tematu voodoo (chociaż autor woli określenie "społeczeństwa vodoun", jako że słowo voodoo rodzi mylne skojarzenia w związku z popkulturą), osób wstających z grobu, jak i organizacji, które gdzieś cały czas się w cieniu opowieści przewijają, to tak naprawdę jest baaaardzo szczegółowym przedstawieniem społeczeństwa haitańskiego, pozarządowej organizacji tamtejszej ludności oraz rytuałów, mocno zaczerpniętych od afrykańskich przodków ściągniętych do niewolniczych plantacji za kolonialnych czasów.


Co mi się nie podobało? Że ta książka jest okresowo zbyt dokładnym i naukowym podejściem do tematu. Nie byłem gotowy podczas okresu bożonarodzeniowego na to, że będę potrzebował aż tyle skupienia, żeby wszystko zrozumieć. Sprawę nieco ułatwia słowniczek zamieszczony na końcu książki, ale i tak wolałbym, by niektóre tematy były uproszczone i mniej zawiłe.


Podsumowując: praca etnograficzna wyśmienita, mnóstwo ciekawostek z obszaru, gdzie wstęp "normalnego" człowieka zza granicy nie jest możliwy. Jako książka "zaledwie" bardzo dobra. Uczciwie polecam.


PS. Podobno jest na podstawie tej książki również nakręcony film, ale nie oglądałem, z tego, co wiem, poszedł w stronę bardziej sensacyjną. Także nie ma co sobie zabierać tej przyjemności odkrywania tej historii w ten sposób.

218e0dfe-ad74-4111-89e4-903cea4eb7e5

@lotnyfilozof Nic nie było, chociaż były dwa miejsca poświęcone nawet trochę dłużej historii odzyskania wolności przez Haitańczyków czy rebelii przeciwko kolonistom, ale było skupienie niemalże wyłącznie na ludności tubylczej i niewolniczej

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Jak wychować rapera? Bezradnik


Autor: Marcin Matczak


Gatunek: popularnonaukowa


Ocena: ★★★★★★★★☆☆


Lubię muzykę Maty. Szanuję również Profesora Matczaka i regularnie słucham jego podcastów, dlatego kiedy dowiedziałem się o premierze książki "Jak wychować rapera?", stwierdziłem, że... nie złapię się na tak chamski, clickbaitowy marketing i odpuszczę sobie lekturę. Koniec końców dałem się przekonać (jak widać), po zapoznaniu się z jednym z odcinków audycji, który polecam przesłuchać niezdecydowanym ("Czy raper będzie dobrym obywatelem?"). Co do clickbaitu, to sam autor w przedmowie przyznaje, że chciał tym zabiegiem dotrzeć do szerszego grona młodych ludzi - niech będzie, choć w moim przypadku zadziałało to akurat odwrotnie.


Od razu uspokajam tych, którzy Maty nie znają lub nie lubią - pomimo zbudowania całej struktury książki na dyskografii młodego Matczaka, to starszy Matczak gra tutaj pierwsze skrzypce, przybliżając liczne zagadnienia socjologiczne, filozoficzne i prawne. Odniesienia do utworów mają zwykle sens, choć są i takie rozdziały, gdzie wywód prowadzony jest w oderwaniu od nich, a w niektórych autor nieco nadinterpretuje twórczość swojego syna w celu przygotowania lepszego fundamentu pod merytorykę. Ilość treści bezpośrednio związanej z Matą nie przekracza 1/4 książki i jest to moim zdaniem optimum, które zadowoli fanów, a jednocześnie nie zmęczy tych, którzy sięgną po książkę bez znajomości jego utworów.


"Jak wychować rapera?" jest pozycją bardzo bogatą w merytoryczną treść, rozwijaną w kolejnych rozdziałach, składającą się na większą całość. Jednocześnie jest napisana w przystępny, stosunkowo lekki, w porównaniu do poruszanych tematów, sposób. Nie brakuje tu żartów i autoironii, co odświeża lekturę, dzięki czemu nie przytłacza ona po dłuższym czasie. Warto zaznaczyć, że duża część poruszanych tematów i sposobu ich omawiania pokrywa się z tym, co Profesor Matczak zawarł w swoich podcastach - myślę, że jest to około połowa merytorycznych fragmentów. Nie przeszkadzało mi to za bardzo, było formą ponownej analizy i utrwalenia. Jednocześnie przesłuchanie kilku audycji może dać moim zdaniem dobry obraz tego, czym jest ta książka i czy zaciekawi innych potencjalnych czytelników.


Autor opiera swoje analizy i recepty na dziełach innych twórców, często uznanych filozofów i profesorów, co jeszcze bardziej podkreśla rzeczowość treści książki. Socjologia, filozofia, edukacja i prawo są tu ujmowane współcześnie, często postmodernistycznie, co mi jak najbardziej odpowiadało. Poruszane tematy polityczne, których również jest tu bardzo dużo, są akurat tymi strunami, które we mnie mocno rezonują i myślę, że podobnie jest z dużą częścią społeczeństwa, która nie rozumie działań PiS oraz ich popleczników. Poza diagnozami Profesor Matczak prezentuje również potencjalne rozwiązania, które pomimo swojej nieoczywistości, a czasem wręcz (jak się wydaje) niemożliwej realizacji, intuicyjnie potraktowałem jako właściwe.


W tej beczce miodu nie może zabraknąć łyżki dziegciu. Jestem świadomy, że nie jest to praca naukowa, będąca obiektywną analizą stanu naszego społeczeństwa i sceny politycznej, niemniej warto zaznaczyć, że argumenty i literatura dobrane są pod wcześniej przygotowane tezy. Nie wiem czy mówiłbym tu o cherry pickingu, ale byłbym w stanie takie zarzuty zrozumieć. Dodatkowo wyczuwalny jest brak konsekwencji, kiedy autor pisze o religii - traktowana jest ona odwrotnie do patriotyzmu, mimo że mogłaby być ujęta z tej samej strony, ponieważ argumenty wydają się zbieżne. Sam autor w post scriptum związanego z tym rozdziału o tym wspomina, jednak wygląda to na wytłumaczenie sklecone na szybko po sugestii zewnętrznej i mnie zupełnie nie przekonuje. Podkreślenie wagi tradycji w kontekście całości treści jak najbardziej do mnie trafia, jednak spojenie jej z religią jest moim zdaniem zbyt daleko idącym subiektywizmem i spłyceniem, który w tak rzeczowej książce zwyczajnie razi.


Pomimo wymienionych w ostatnim akapicie wad, "Jak wychować rapera?" oceniam bardzo pozytywnie. Jest to lektura o bogatej, merytorycznej treści, która jednocześnie zawiera w sobie ciekawe informacje i analizy związane z synem autora, a dodatkowo, dzięki lekkości pióra i poczuciu humoru Profesora Matczaka, czyta się ją naprawdę przyjemnie. Polecam.


(opinia zmigrowana, pierwotna data publikacji: wrzesień 2021)

20d98f3f-9f6d-49c2-8d75-afb2c03111df

@zranoI O czym jest ta książka? Bo z recki się nie dowiedziałem. Po za tym że porusza tematy z socjologii, politologi i czegoś jeszcze.

@inskpektor analiza społeczeństw skłonnych do popierania rządów autorytarnych, opis różnic i części wspólnych pomiędzy liberalizmem/postępowością a konserwatyzmem/tradycją oraz proponowane rozwiązania konfliktów pomiędzy stronami, wskazanie postaw obywatelskich niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa (np. racjonalny bunt i sprzeciw).

Zaloguj się aby komentować