Zdjęcie w tle

Społeczność

hejtoczyta

207

Społeczność osób lubiących czytać książki.

Tytuł: Blask fantastyczny


Autor: Terry Pratchett


Gatunek: fantasy


Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆


Miałem ochotę na lekką i niezobowiązującą lekturę, a że już od jakiegoś czasu chciałem nadrobić pratchettowe zaległości, wybór padł na "Blask fantastyczny", czyli kontynuację "Koloru magii". Powieść dała mi to, czego chciałem, jednak ostatecznie trochę się na niej zawiodłem.


Bohaterowie i świat powieści zostali dobrze przedstawieni już w pierwszej części, zatem w "Blasku fantastycznym" autor korzysta z tych podwalin, co z jednej strony jest logiczne i zrozumiałe - z drugiej jednak mniej-więcej w połowie lektury zaczyna nieco nużyć. Pomaga wprowadzenie nowych postaci, jak choćby Cohena Barbarzyńcy (udana parodia znanego Conana), jednak mi to nie wystarczyło. Podobnie jest z fabułą, która nawet w tej pastiszowej formie potrafi zmęczyć. Ostatnią 1/4 część powieści czytałem już niechętnie, z niewielkim zainteresowaniem.


Nie bohaterowie, fabuła ani nawet świat są jednak w tej książce (i całej serii) najważniejszymi elementami. Kluczowy jest humor, wyśmiewanie świata rzeczywistego i światów fikcyjnych oraz lekkość pisania Pratchetta. Nie jest to ten poziom absurdu co Monty Python czy "Autostopem przez galaktykę", jednak rodzaj humoru jest zbliżony i mi się podoba, choć nie każdemu podejdzie. Brakowało mi jednak, poza tymi zabawnymi sytuacjami i dialogami, czegoś więcej.


(opinia zmigrowana, oryginalna data publikacji: wrzesień 2021)

9764be04-b087-41c9-ab1a-021bf7816492

@zranoI O, chyba nawet czytałam. Równoumagicznienie jest też świetne z serii. I to ze śmiercią, Wiedźmikołaj, czy jakoś tak.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Damy polskiego imperium


Autor: Kamil Janicki


Gatunek: historyczna


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Oprócz czytania internetu staram się, by chociaż raz w roku przeczytać coś ambitniejszego, nie tylko beletrystykę w stylu Jakuba Wędrowycza czy innej fantastyki albo książek o edukacji czy przyrodzie. Coś ambitnego czyli tematy polityczno-historyczne, psychologia, może jakiś mądrzejszy reportaż. Długo się zabierałam do tej książki, najpierw mi leżała na liście zakupów, potem o niej zapomniałam i w końcu partner mi ją wypożyczył z biblioteki, żebym nie miała więcej wymówek.


No i owszem, nie dziwi mnie popularność tej lektury z rok po wydaniu, kiedy była mocno reklamowana. Trochę bardziej współczesne spojrzenie na politykę "chrześcijańską", sporo prawdy o tym, jak się złotem i srebvrem urabiało papieży i jak się załatwiało dziatwie miejsce na tronie innego państwa. I jaką rolę miały w tym baby (wbrew pozorom nie jest to feministyczna książka, choć pojawiają się tam "nowoczesne" wstawki językowe typu "polityczka" ha-tfu).


Typowe książki historyczne zwykłego czytelnika odrzucają zbyt profesjonalnym słownictwem lub ujęciem naukowym. Tu jest skrót wydarzeń pisany stylem "blogowym", po kolei jak było, kto z kim i po co, trochę ubarwione stylistycznie, żeby wyobraźnia malowała kolorowe obrazy. W środku jest też sporo ilustracji co w mojej subiektywnej ocenie zawsze daje jedną gwiazdkę na plusie. Jeśli ktoś do tej pory nie kochał historii, to może celować w takie właśnie książki, lekkie stylem, proste przekazem. Jeśli ktoś pasjonuje się historią, może odczuwać niedosyt.


https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4806430/damy-polskiego-imperium-kobiety-ktore-zbudowaly-mocarstwo

f8b9089a-3edc-4202-a76d-309fc226859c

Czasem się zastanawiam czy Janicki naprawdę istnieje, tyle książek o kobietach w historii pisze że nie wiem czy on ma czas na sen

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Długi taniec za kurtyną. Pół wieku Armii Radzieckiej w Polsce


Autor: Grzegorz Szymanik, Julia Wizowska


Gatunek: reportaż


Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆


Mam po tej lekturze bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony naprawdę dobry temat, czyli obecność Armii Radzieckiej na terenie Polski po IIWŚ. Wiem o tym tyle, ile słyszałem od moich przodków, ale była to wiedza bardzo ograniczona i mimo wszystko jednostronna. Dzięki tej książce dowiedziałem się naprawdę dużo o wielu aspektach tej obecności, przede wszystkim w kwestiach zwyczajnej codzienności dla tychże żołnierzy, jak i ludności cywilnej, zamieszkującej obszary położone blisko baz wojsk radzieckich. Kolejnym moim zdaniem bardzo dużym plusem było oddanie głosu niemalże każdej stronie – zarówno Polakom, czy to będącym w zasadzie sąsiadami, czy współpracującym handlowo, czy fascynatom historii, czy przeciwnikom obecności wojsk wielkiego imperium, ale również samym żołnierzom z armii radzieckiej, niekoniecznie pochodzącej z samej Rosji, ale również siłowo wcielonym do tej armii z innych republik radzieckich.


Co z minusów? Chaotyczność układu książki. Początek i koniec niby oczywiste, czyli wejście i wyjście wojsk radzieckich, ale co pomiędzy? Kompletny miszmasz, raz przechodzenie do lat 80., za chwilę lata 50., potem czasy III RP, żeby znowu wrócić do czasów sprzed kilkudziesięciu lat. Aż kusiło, żeby na koniec był obszerny rozdział o powrocie każdej z tych baz do „normalności”, będący świetnym zwieńczeniem książki, ale nie, zostało do poupychane w bardzo wiele miejsc. A alfabet, będący w dużej mierze środkiem książki, w mojej opinii był trochę nieporozumieniem. Rozumiem mnogość tematów, które w większych fragmentach nie zostały poruszone, ale upychanie na siłę jakiejś historii na 2-3 strony pod jakąś literkę? Taka objętość swoją drogą bardzo spłycała poruszane tam tematy, które zdecydowanie powinny zostać rozbudowane.


Podsumowując: jaka ocena? Najchętniej dałbym gdzieś pomiędzy 6 i 7, jako że temat został wybrany bardzo dobrze i widać solidne, wielopoziomowe i wielostronne przygotowanie materiału, natomiast sama forma i wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Pewnie można to zrzucić na karb debiutu literackiego, ale nie jestem zdania, żeby to było wystarczające tłumaczenie. Także trochę szkoda finalnego rezultatu. Ostatnie 0,5 pkt odejmuję za brak mapy, która moim zdaniem powinna być absolutnie nieodzownym elementem reportażu, gdzie przeskakuje się po kilku lokacjach. Zaglądanie co jakiś czas do map na telefonie przeszkadzało w płynności czytania. Szkoda.

cba2bc89-13fc-42ec-b1c7-2ecc852767fa

@bojowonastawionaowca oj nie, niestety żadnej książki nie znam. Może jest ktoś z byłych żołnierzy służących w WP przed 1989, którzy mieli styczność z ruskimi i spisali takie opowieści, ale ja o niczym nie wiem.

To co opisałem to słowa dwóch byłych zetorian, którzy odsłużyli zetkę w końcu życia PRLu, jeden z nich w Kwidzynie gdzie była taka jednostka i stąd te opowieści.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: F*ck, fame & game. Co faceci robią w sieci


Autor: Elżbieta Turlej


Gatunek: reportaż


Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆


Bolesny reportaż o mężczyznach urodzonych po 1989 i ich codzienności, którą często wypełnia tinder, patostreamy, uzależnienie od pornografii, narktotyków, pogoni za szczęściem, niekiedy znajdywanym w religii i ruchach dość nietypowych typu Rycerze Chrystusta.


Książka niezła, wciągająca, odkryła przede mną trochę świata tych wszystkich instagramowych celebrytów i ich życia na pokaz. Obraz wyłania się wstrząsający, ale jednak nie powiedziałby, że to pokolenie wyróżnia się bardzo in minus na tle poprzednich. Zwyczajnie mają przed sobą inne wyzwania, z którymi muszą się zmierzyć. I tak - ciężko być facetem w tym państwie, a jeśli się urodziłeś na prowincji i jesteś brzydki - szansa na poznanie żony jest bardzo mała.


Są lepsze i gorsze fragment, książka nierówna, stąd ocena o cyfrze sześć.

9e69e78b-5b0c-4464-97c6-27af482f8d93

Zaloguj się aby komentować

12 grudnia nakładem wydawnictwa PISM ukazała się książka Oskara Pietrewicza "Spór o Koreę. Rola USA i Chin w kształtowaniu bezpieczeństwa międzynarodowego na Półwyspie Koreańskim".


Oskar to często występujący w mediach ekspert od tematyki Korei. Autor o książce:


W książce przedstawiam przyczyny zaangażowania USA i Chin na Półwyspie Koreańskim, ich interesy i cele, kontekst globalnego i regionalnego wymiaru ich polityk zagranicznych, środki i metody oddziaływania w stosunkach z państwami koreańskimi oraz ewolucję stanowisk wobec głównych wyzwań bezpieczeństwa na Płw.Koreańskim (problem nuklearny i ew. zjednoczenie Korei). Staram się pokazać, że „koreańskie problemy” są tak złożone, że niemożliwe jest rozwiązanie ich w sposób jednostronny, bez uwzględnienia interesów głównych zainteresowanych: .


#nowosciksiazkowe

4f07a4a3-658f-4e1f-a381-c2e8e57b6971

@slowalisci ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, ja go znam głównie z wystąpień w TOK FM, kiedy coś się dzieje, w którejś z Korei

Żaden szur, na pewno nie zachwyca się reżimem północnym

@slowalisci Od wielu lat zajmuje się Koreami pod względem naukowym, nie zna się i nie wypowiada się na każdy temat jak Bartosiak, tylko dobrze zna swój region Prywatnie też spoko człowiek, miałem kiedyś kontakt

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Szczęściarz i pechowcy


Autor: Leonid Zawalniuk


Gatunek: literatura piękna


Ocena: ☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆


Przedstawiam wam bezsprzecznie najnudniejszą książkę świata. Trafiłem na nią przypadkowo gdy ktoś wyjątkowo perfidny i bezczelny porzucił ją w pirackiej bibliotece osiedlowego spożywczaka. To haniebnie podstępna pozycja która od pierwszej strony atakuje czytelnika dawką nudy wprost nie do opisania co paradoxalnie wywołuje niezdrowe zaciekawienie jak takie ohydztwo mogło w ogóle powstać, przejść ocenę w wydawnictwie a nawet zostać wydane za granicą. Jedyna podnieta z lektury polega na ciągłej ciekawości czy kolejna strona będzie podobna do obecnie męczonej. Tak, nie zawiedziecie się, nawet może okazać się jeszcze gorsza. I tak do końca już czekacie chociaż na zakończenie by się dowiedzieć jaki jest finał bezsensownych męczarni komunistycznego nastolatka wchodzącego w dorosłość. Nawet nie wiem jak opisać te 'przygody' - interakcje z ojcem, bratem i płcią przeciwną jako że nie da się wywieść w tych wątkach ciągu przyczynowo skutkowego a bohater wije się w paroxyzmach udręk niewiadomej proweniecji. Im więcej czasu zmarnujecie na czytanie tym większa chrapka na jakiś bonus który musi tkwić w zakończeniu... I tu nie mogę niestety zdradzić tej tajemnicy bo to byłby zbyt duży spojler. Pewnie wielu hejtowników zachęconych moją recką sięgnie po tę pozycję i boję się żę popsuje im to lekturę ... W każdym razie książkę polecam jako masochistyczne niewiarygodne męczydło dla wyjątkowych twardzieli i książkowych zboczeńców.


PS. Tytuł też jest bez sensu. Nie wiem kto tam był szczęściarzem a którzy to pechowcy ...

d5f3cc90-5112-44f8-ae86-c792a3dc48b0

Taksobiemyślężeskoroniepotrafiszstawiaćprzecinkówtorównieżspacjesąniepotrzebne.Recenzującksiążkędobrzebybyłoprzynajmniejzaznajomićsięzpodstawowymizasadamiinterpunkcjiżebyniewyjśćnakogośdelikatniemówiącmałokompetentnego.Osobyoczytanemająbowiemstatystycznietendencjędopisaniapoprawnie.Ahaiparadoksalniepiszesięprzezkspopolsku.Skądwogólepomysłżebypisaćtoprzezx?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Zakazana historia odkrycia Ameryki


Autor: Jarosław Molenda


Gatunek: literatura popularno-naukowa


Ocena: 8/10


To książka o faktach, poszlakach i domysłach na temat przedkolumbijskiej komunikacji morskiej pomiędzy Starym Światem, Azją, Polinezją i Ameryką. Coś jak "Zakazana Archeologia" ale w temacie odkryć geograficznych. W zasadzie jest tam wszystko: odkrycia materialne, stare mapy i dokumenty, legendy, badania i eksperymenty naukowe. Wszystko by podważyć tezę iż Krzysztof Kolumb pierwszym był.... Wygląda na to że przed nim było setki innych śmiałków którzy go wyprzedzili. Ba, kursowali do Ameryk regularnie różnymi drogami, statkami z różnych przyczyn. I to nawet tysiące lat temu w czasach kultur megalitycznych. Jak dla mnie bardzo ciekawe wątki botaniczne o których wcześniej nie miałem pojęcia (np. skąd się wzięła kokaina w mumiach egipskich). Sporo szczegółów na temat zaawansowanego szkutnictwa morskiego które pozwalało starożytnym dokonywać tak zdumiewających wyczynów. Polecam


Minusy:


  • trochę chaotyczna forma, czasem trzeba się zastanowić o co chodziło w zdaniu albo wyjaśnienie jest trochę dalej

Plusy:


  • jako ebooka można go trafić bardzo tanio (polecam upolujebooka.pl)

  • dużo źródeł

9d4f5bf7-206c-48a6-a7cf-023394b7ec84

@tmg książka fajna, ponieważ zbiera bardzo dużo informacji z różnych źródeł. Sporo nowych historii których wcześniej nie znałem.


Ja mogę polecić fajną książkę "W poszukiwaniu granic Ameryki. Wyprawa Lewisa i Clarka". O odkrywaniu kolejnych kawałków Ameryki

Lub "Wyspa niebieskich lisów. Legendarna wyprawa Beringa", jak ktoś lubi czytać o odkrywaniu Rosji.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Ludzie sierpnia


Autor: Siergiej Lebiediew


Gatunek: literatura piękna


Ocena: ★★★★★★★★★☆


Powieść zdecydowanie imponująca – jak autorowi udało się pomieścić całą Rosję czy nawet ZSRR na 400 stronach? Niepojęte, ale chyba jednak się udało. Niekiedy przytłacza, niekiedy gubi w narracji, niekiedy fascynuje alegoriami czy symbolami, ale ogółem zachwyca i nie mogę się doczekać pozostałych książek autora (a czekają jeszcze dwie na półce + jedna do zamówienia w wydawnictwie!).


Książka zaczyna się niepozornie, bo od poszukiwania przeszłości przez głównego bohatera. Przeszłości, która szczególnie w jednym punkcie jest niewyjaśniona i nawet znalezienie tajnych zapisków babci w wyjaśnieniu nie pomaga — wręcz przeciwnie, napędza bohatera do pogoni za przeszłością. Ta przeszłość będzie ciągnęła bohatera przez dosłownie całą Rosję – od kazachskich pustyń po karelską tajgę, od syberyjskiej zmarzliny po urzekające zmysły kaukaskie targowiska (i oczywiście z Moskwą, będącą centrum kraju, do której zawsze się wraca). Wreszcie od poczucia wolności i braku istnienia granic po nieustanne wrażenie całego otoczenia zamieszanego w spisek i grę i konieczności „życia wnie”– a to wszystko w zaledwie 8 lat, od puczu Janajewa w 1991 roku po pojawienie się byłego szefa KGB, Władimira Putina, na stanowisku premiera Rosji w 1999 roku. Ale przeszłość, zamiast próbować ją dogonić, tylko zaczyna gonić bohatera, bo w Rosji nie da uniknąć jej kolejnych kręgów. I więcej nie mówię, żeby za dużo nie zdradzić


Powieść moim zdaniem bardzo pomocna, jeśli chodzi o zrozumienie mentalności Rosjan, rosyjskiej władzy i ich wzajemnego stosunku do siebie. Historia Psiego Cara znakomita, moim zdaniem piękna szkatułka rosyjskiego społeczeństwa, chyba mój ulubiony fragment książki. Z literatury post-ZSRR wyżej sobie cenię reportaże Swietłany Aleksijewicz, ale pomimo zawiłej końcówki (do której chyba jeszcze raz będę chciał przysiąść, żeby lepiej ją zrozumieć) zdecydowanie ląduje wysoko na mojej prywatnej liście.

1a95f7e0-51d0-40bd-88e4-a0be2e1eb904

@Opornik Nieee, s-f to kompletnie nie moja bajka, może kiedyś się wciągnę, jak się wygrzebię z obecnej kupki wstydu (która się właśnie mooocno powiększa...) Ale dużo dobrego słyszałem o tej książce

@bojowonastawionaowca Wspomniałem bo tam pięknie i obrazowo opisuje rosjan ich kulturę i mentalność... a przynajmniej taką jaką one były zanim czerwona maszynka do mięsa przemieliła ten kraj i zostawiła suche kości.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Drżę o ciebie matadorze


Autor: Pedro Lemebel


Gatunek: literatura piękna


Ocena: ★★★★★★★★★☆


Książka nie dla każdego – to trzeba od razu zastrzec. Bo jak to, książka o homoseksualnej miłości transwestyty do młodego bojownika walczącego z dyktatorem? W dodatku ocierająca się o wzajemność? Nie wszystkie osoby będą na tyle otwarte i wrażliwe, żeby chcieć się w książkę zagłębić. Tym bardziej że język zdecydowanie nie pomaga ze swoimi ułomnościami i nacechowaniami, o czym pisze konsultant języka środowiskowego w krótkim posłowiu, jednak moim zdaniem Tomasz Pindel jako tłumacz radzi sobie z tym wyśmienicie (i to nie pierwszy raz), chapeau bas ! Bo…


Ciotuchna, ach Ciotuchna… Zdecydowanie najbarwniejsza postać książki, napędzająca chcąc/nie chcąc, wiedząc/nie wiedząc o tym, całą akcję — a przy tym pozostająca tak bardzo ludzka, z wszystkimi jej/jego (bo i w tekście pojawia się w obu wersjach) zaletami i wadami. Miłość w czasach dyktatury — wydawać by się mogło, że niesamowicie sztampowy temat, ale właśnie przez charakterystykę Ciotuchny czyta się niesamowicie przyjemnie i książka znika nie wiadomo kiedy. Czasem aż nie da się uśmiechać, zauraczać, wybuchać śmiechem, ale i pukać w głowę czy załamywać rąk. Ot, po prostu 1) człowiek, 2) zakochany/a 3) otoczony/a brutalnością dyktatury.


Ale nie tylko Ciotuchna czyni tę książkę znakomitą. Bo czasem wplatają się również wątki dotyczące samego Pinocheta. Tyle tylko, że znowu, tu nie ma banału i pokazania walki o władzę. Oj nie, tutaj jest walka o przeżycie w „pojedynku” ze zdecydowanie zbyt rozgadaną małżonką, której monologi w zasadzie nigdy się nie kończą. Czego tutaj nie ma? Proste zabobony, zachwyt przyjacielem Gonzalem, mającym doskonałe wyczucie mody, nieustanne pretensje do męża (ach ten pistolet Hitlera), i tak dalej, i tak dalej, nieustanny terkot jak w radiu na niewyczerpujące się baterie… No ale jak to tak, współczuć człowiekowi trzęsącemu całym państwem pod znakiem terroru? Niewyobrażalne, ale Lemebel robi to znakomicie

ba4c5192-0fa9-4724-b994-ddc84e5f8ca6

Zaloguj się aby komentować

**Tytuł:** Ropa i krew. Walka o przywództwo w Arabii Saudyjskiej i wpływy na świecie


**Autor:** Bradley Hope, Justin Scheck


**Gatunek:** reportaż


**Ocena:** 7/10


(Od nowego roku trzeba będzie zadbać o liczenie opinii, żeby to funkcjonowało jak #bookmeter.)


Po książkę sięgnąłem, żeby mieć jakiś obraz tego arabskiego świata w związku z mundialem w Katarze, ale też napiętej sytuacji na linii zachód - Arabia Saudyjska, no i swoje zadanie książka spełniła. Może część historii była raczej formą ciekawostek niż szerszego obrazu kraju Saudów, ale były na tyle ciekawe, że dobrze się to czytało.


Książka jest reportażem na temat najnowszej historii Arabii Saudyjskiej, a właściwie jej teraźniejszości, a konkretnie opowiada o rządach Muhammada ibn Salmana, który w bardzo efektowny sposób przejął władzę w całym kraju na wszystkich szczeblach.


Autorzy przedstawiają drogę do władzy Muhammada, jego próby przeprowadzania reform, relacji biznesowych ze światem, relacji z innymi arabskimi krajami, USA. Jest to bardzo ciekawa postać, bezwzględny autokrata, bardzo ambitny z nieograniczonymi finansami, który chciałby kraj uniezależniać i wprowadzać zachodnie standardy, a jednocześnie twardy jednowładca, który nie potrafi się oderwać od arabskiego konserwatyzmu, który popełnia mnóstwo błędów na szczeblu biznesowym i międzynarodowym.

b84cda1d-cd21-48fc-9b7b-017fdec18991

sorry, nie mogłem się powstrzymać xD

.

NSFW.

.

.

.

.


.

.


.

.


.

.


wnuczek trzyma za rękę umierającą babcię, babcia mówi "synku kochany, umieram, spełnij moje ostatnie życzenie i mnie przeleć". Wnuczek z obrzydzeniem ale spełnił życzenie babci, wlazł na nią i wyruchał. Gdy już skonczył pyta się" babciu, co to było: najpierw takie twarde i chropowate później lepkie i mokre?" Babcia na to "najpierw krew i strupy, później ropa"

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: K. Relacja z pewnych poszukiwań


Autor: Bernardo Kucinski


Gatunek: literatura piękna


Ocena: ★★★★★★★★★☆


Zrobiłem sobie większe zakupy książkowe (jak co roku w grudniu), także można się nimi z Wami w przynajmniej taki sposób podzielić


Książka o południowoamerykańskiej dyktaturze — wydawać by się mogło, że temat oklepany i przemielony na wiele różnych sposobów, tym bardziej że przynajmniej ja w ostatnim czasie przeczytałem takich książek przynajmniej kilka. Niemniej ta książka zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Niewielka rozmiarowo (raptem 200 stron), ale bardzo nasycona historią, emocjami, jak i punktami widzenia. Zaczyna się niestandardowo, bo od końca — wpisem do pamiętnika (?) pokazującym wszystko, o czym będzie ta książka: porwaniu córki głównego bohatera, która już na zawsze zostanie jedną z desaparecidos (jak mówi się o ofiarach dyktatur w Ameryce Południowej, które na zawsze zaginęły na ścieżkach historii), ale także o nieustannym braku spokoju ojca, nieustającego w próbach wyjaśnienia osobistej tragedii.


Z kolejnymi stronicami poznajemy kolejne elementy układanki, na którą składają się nie tylko opowieści zrozpaczonego ojca, próbującego łapać się każdej możliwości i pukającego do każdych drzwi, byleby nieudolnie odnaleźć prawdę o losach córki (tytułowe nawiązanie do Kafki nieprzypadkowe), ale również opowieści córki sprzed tragedii. Swoją drogą świetny zabieg — zabiegany i zajęty swoim życiem ojciec dopiero po zaginięciu zaczyna odkrywać, jak faktycznie wyglądało życie swojej córki — im mniejsze szanse na jej znalezienie, tym więcej zaczyna się dowiadywać. Mamy tu również spojrzenie z drugiej strony, zarówno katów, jak i sprawców porwania, ale również osób z własnej bądź przymuszonej woli współpracujących ze sprawcami, wszystko to podane w sposób, jakbyśmy zagłębiali się w relację z pewnych poszukiwań, sporządzoną wiele lat po jego "zakończeniu". Znakomity obraz całego społeczeństwa w obliczu dyktatury i tragedii dla pojedynczych osób, którą takie dyktatury nieuchronnie przynoszą.


Nie można nie wspomnieć o osobistym charakterze tej książki — co prawda nie jest to bezpośrednia historia autora, jednak bardzo mocno zakorzeniona w historii rodzinnej autora (o czym pisze na samym początku "Wszystko w tej książce jest fikcją, ale prawie wszystko zdarzyło się naprawdę", jak i na skrzydełkach okładki). Mamy wspomnienia o Polsce, a nawet o moim rodzinnym mieście, czego w życiu się nie spodziewałem po zagranicznej książce — za to dodatkowy plusik ode mnie. Książki wydawnictwa Claroscuro nie są najłatwiejsze do złapania (bo tylko na stronie ichniejszego wydawnictwa), ale już pierwsza, do której się dorwałem, zwiastuje znakomitą przygodę z kolejnymi pozycjami — o czym w kolejnych wpisach

9a71208a-acec-43ce-9b8b-90696721cc51

@bojowonastawionaowca super. Dzięki za ciekawe tytuły. Ostatnio przewalkowalam polską historię, w szczególności Kresy i historię. Muszę odbić w cieplejsze klimaty. Książki dostępne nawet w mojej bibliotece, więc podwójna radość

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Błyskawica. Historia Wandy Traczyk-Stawskiej - żołnierza powstania warszawskiego


Autor: Michał Wójcik


Gatunek: biograficzna


Ocena: ★★★★★★★★★☆


Z Panią Wandą miałem zaszczyt siedzieć w jednym wagonie pociągu - była po drugiej stronie, oddzielona tylko przejściem. Nie wiedziałem, kim jest, dopóki nie zaczęła się odzywać. Rozmawiała z młodą osobą jej towarzyszącą na trasie Wawa - Gdańsk. Jak tylko ją usłyszałem, to od razu można było poznać, że to wyjątkowa postać. Dziwne uczucie. Mówiła bardzo łagodnie, kwieciście. Inaczej niż teraz ludzie konwersują. Sporo rzeczy, które poruszyła, pojawia się w książce. Sama książka jest napisana w formie wywiadu-rzeki, który czyta się bardzo wygodnie. Niewygodne są tylko niektóre przeżycia, które ciężko sobie człowiekowi wyobrazić, ale w wywiadzie wszystko staje nam przed oczyma. Aż trudno uwierzyć. Ale są zdjęcia, rozkazy, potwierdzone relacje od większej liczby świadków... Pani Wanda w pociągu zdążyła jeszcze objechać obecną władzę (na co konduktor, żartując że jest tutaj celebrytką, skomentował "wie Pani - państwowa firma, to ja się nie wypowiem... ale posłuchać mogę"), a na sam koniec, przy wychodzeniu, zwróciła się do nas i przeprosiła, że "ona tak tyle gadała"... Nie robią już takich ludzi.

a851742f-ade4-4572-abfc-47f57a1dbde3

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Press Reset: Ruin and recovery in the video game industry


Autor: Jason Schreier


Gatunek: biograficzna


Ocena: ★★★★★★★★★☆


Bardzo miło mi się czyta książki Szrajera Nie-frajera - gość ma niezłe dojścia w branży i chce mu się drążyć pewne tematy. Tutaj mamy zestaw sporych reportaży, gdzie coś idzie nie tak - a to wydawca upada, gra okazuje się kaszanką, hajs przelatuje przez firmę jak sraczka gościa z nietolerancją laktozy, który zjadł właśnie familijną Cztery Sery (z serem w rancie, rzecz jasna). Pokazuje, jak ludzie radzą sobie w branży z takimi motywami (chociaż Stany to dodatkowy hard mode), gdzie często pójście w indie okazuje się być złotym rozwiązaniem. Bycie na łańcuszku jakiegoś giganta giełdowego to niekiedy ciężki kawałek chleba.

36117798-4e39-4450-b20e-1ce793345024

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Inne pieśni


Autor: Jacek Dukaj


Gatunek: fantasy


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Moją relację z "Innymi pieśniami" nazwałbym raczej "walką" niż "lekturą". Do powieści Dukaja podchodziłem cztery razy, czytałem ją w formie papierowej i elektronicznej, a połowę przesłuchałem z audiobooka. Te dwa zdania nie wskazują na to, że książka mi się podobała - skąd zatem ocena 7?


Ze względu na wolno rozwijającą się akcję, długie fragmenty przybliżające świat przedstawiony oraz liczne neologizmy, trudno było mi wejść w pełni w rytm czytania i wczuć się w klimat "Innych pieśni". Nie nazwałbym lektury łatwą, szybką i (przynajmniej na początku) przesadnie przyjemną. Wszystkie wspomniane elementy służą jednak z góry założonemu celowi faktycznego utworzenia świata fantastycznego, z rozbudowaną historią, układami politycznymi i autentycznymi bohaterami. Dodatkowo mnogość słów związanych ściśle z tymże światem dokłada kolejną cegiełkę do pełni obrazu przygotowanego przez autora. Bajania miejscami nużą i męczą, choć nie można im odmówić barwności i plastyczności. Myślę, że można tu powiedzieć o faktycznym przeroście formy nad treścią.


Właśnie - forma. Już na początku książki pojawia się cytat z "Ferdydurke" Gombrowicza, a dalej w treści pełno jest gry formą sytuacji, charakterów, miejsc czy rozmów. Te zabiegi to kolejna warstwa, która wzbogaca świat stworzony przez Dukaja, dopełnia go i zaokrągla.


Fabularnie książka nie powala, ale też nie o akcję w niej chodzi. W całej historii znalazło się kilka istotnych punktów, które główny bohater przeżywa, które zmieniają jego charakter (formę) i ta przemiana jest wyraźna, bardzo dobrze zarysowana. Nie jest to na pewno książka dla osób, które lubią, gdy wciąż coś się dzieje, a fabuła idzie do przodu.


Muszę przyznać, że były takie fragmenty powieści, kiedy słuchając w czasie spaceru, myślałem sobie: "Gdybym to teraz czytał, to miałbym dość i zakończyłbym lekturę", jednak mimo tego, patrząc na całość z dystansu stwierdzam, że "Inne pieśni" mi się podobały. Mają z pewnością zagorzałych fanów, ale nie jest to książka, którą lekką ręką poleciłbym każdemu, choć z drugiej strony - sobie samemu bym jej nie polecił, a jednak ostatecznie mi się podobała.


(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: wrzesień 2021)

b033ac59-c8d2-4c44-91d9-256633a64461

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Cień i kość


Autor: Leigh Bardugo


Gatunek: fantasy


Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆


Do przeczytania "Cienia i kości" zachęciły mnie równolegle dwie rzeczy - pojawienie się serialu na podstawie książki na Netfliksie oraz wysokie oceny "Sześciu wron", czyli innej, wydanej później, pierwszej części serii osadzonej w tym samym świecie. Opisywana zresztą w tej recenzji powieść również miała dobre noty, kiedy dodawałem ją sobie na półkę. Teraz zeszła na niższy pułap, co w pełni rozumiem i do czego dokładam niniejszym kolejną cegiełkę.


Od samego początku miałem wrażenie, że książka jest skierowana do dużo młodszego ode mnie odbiorcy. Prosto, wręcz infantylnie napisana, bez skomplikowanych zdań, opisów, z dialogami prostymi, a przez to też nienaturalnymi, sztucznymi, na dłuższą metę męczącymi. Postacie przedstawione również wydają się mało autentyczne, przerysowane, ale jednocześnie na poziomie charakteru i relacji - płaskie i nijakie. Nie wykluczam, że gdybym miał 12-14 lat, tak zaserwowana powieść mogłaby do mnie trafić i nie odczułbym wymienionych wcześniej problemów, także jestem w stanie zrozumieć jej popularność wśród młodzieży.


Przedstawiony świat, polityczne zależności i "magia" mają duży potencjał, który nie zostaje w książce wykorzystany. Być może serial lepiej sobie z tym radzi - to dopiero sprawdzę. Fabularnie nie jest dramatycznie, czyta się to całkiem dobrze na poziomie samej historii, chociaż jest dość przewidywalna i czerpie garściami z innych serii, choćby z Igrzysk Śmierci. Niestety całość poskładana jest chaotycznie, jakby tylko w celu połączenia początkowo zarysowanych najważniejszych punktów. Wątki uczuciowe to całkowita porażka - cliché goni cliché, a prostota budzi wręcz niesmak. Tłumaczenie też miejscami nie pomaga, w szczególności tytuł "Zmrocza" powoduje raczej uśmiech politowania niż trwogę.


Zmęczyłem 80% książki, chociaż od mniej-wiecej 1/3 już czułem, że nie ma szans na to, że z tego brzydkiego kaczątka będzie coś więcej. Może zmienia się to w kolejnych częściach, może właśnie w "Szóstce wron". Nie wykluczam sprawdzenia tej powieści, ale dopiero po przerwie od świata griszów.


(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: lipiec 2021)

501a854f-2517-40c7-89e9-66dee9a67f3a

mnie serial Netflixa niestety odrzucil, ale chyba dam ksiazce szanse. jestem aktualnie po przeczytaniu Diuny na która napalilem sie po obejrzeniu filmu Denisa Villeneuve. I powiem ci ze po przeczytaniu ksiazki film duzo lepiej wypadl chociaz skonczyl sie w polowie ksiazki. Niesamowita ekranizacja. w diunie herbert wykreowal niezwykle ciekawa wizje przyszlosci ale ksiazke czyta sie tak sobie.

@highlander Diunę czyta się ciężko ... Czytałem parę lat temu, po Dzieciach Diuny miałem już dość, ale przeczytałem cykl do końca, no nie lubię pozostawiać rzeczy niezakończonych

@highlander zgadzam się - Diuna do "pageturnerów" nie należy, acz kiedy wróciłem do niej po kilku latach (po filmie właśnie), to czytało mi się ją znacznie łatwiej i przyjemniej.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Migawka


Autor: Brandon Sanderson


Gatunek: fantasy


Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆


Sandersona kojarzę z książek z cyklu "Ostatnie Imperium", wkrótce mam zamiar wziąć się też w końcu za "Drogę królów", jednak gdy zobaczyłem, że napisał on krótki policyjny thriller, chciałem to sprawdzić. Krótko mówiąc już na starcie - zawiodłem się.


Sama idea pary policjantów o charakterach i problemach takich, jak ci z "Migawki" to oklepany standard. Tym, co wyróżnia tę dwójkę spośród innych im podobnych jest fakt, że rozwiązują sprawy kryminalne w sztucznie generowanym świecie odtwarzającym wydarzenia z niedalekiej przeszłości. Próby wyjaśnienia zasady działania mechanizmu migawek i ich historii zajmują jakieś ćwierć książki i rodzą więcej pytań niż dają odpowiedzi, są obszerene, ale mało precyzyjne. Wolałbym być chyba postawiony przed faktem bez dodatkowych tłumaczeń, przy jednoczesnym większym skupieniu autora na fabule, postaciach i dialogach. W tym przypadku wszystkie aspekty pozostawiają wiele do życzenia.


Jak pisałem wcześniej, bohaterowie są standardowi, a relacja między nimi i ich rozmowy - nijakie, bez charakteru i polotu. Fabularnie też nie ma fajerwerków. Zakończenie mnie zaskoczyło, ale jednocześnie nie spowodowało żadnych emocji, w związku z miałkim zarysowaniem postaci i wątków. "Migawka" jest moim zdaniem powieścią, która nie wie, czym chce być i ostatecznie jest niczym. Przeciętna, lekko napisana książka, o której pewnie zapomnę za kilka tygodni. Wspomnę jeszcze o tłumaczeniu, które wydaje się kulawe i nienaturalne, choć nie miało to raczej dużego wpływu na odbiór powieści przeze mnie.


(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: lipiec 2021)

5863cb22-e7be-45f4-902b-f1039b342631

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Ślepnąc od świateł


Autor: Jakub Żulczyk


Gatunek: kryminał, sensacja, thriller


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Drugi raz w niedługim czasie podjąłem lekturę książki, której fabułę dobrze znałem wcześniej, choć zwykle tego unikam. W przypadku "Króla" byłem na spektaklu, tutaj - widziałem serial produkcji HBO (który swoją drogą bardzo mi się podobał). Jak duży wpływ na wrażenia z czytania "Ślepnąc od świateł" miał fakt, że całość była zawczasu w jakiejś formie w mojej głowie?


Przede wszystkim od razu uderza fakt, że serial jest wiernym oddaniem powieści, a ludzie od castingu zrobili dobrą robotę. Wyobrażając sobie większość sytuacji, przed oczami miałem sceny z produkcji telewizyjnej, wraz z wyglądem dużej części bohaterów i jak najbardziej miało to sens. Główna różnica to z pewnością mnogość przemyśleń i obserwacji wplatanych w książce poza dialogami - w początkowych fragmentach jest tego więcej niż samego wątku fabularnego. Miejscami ociera się to o grafomanię, jednak w większości ma ręce i nogi oraz jest dobrze ujęte. Na dłuższą metę ten potok myśli związanych mniej lub bardziej z wydarzeniami wydawał się nieco męczący. Podobnie zresztą jak sny głównego bohatera, które potrafią zachwycić klimatem i ciężarem bijącym z ich plastycznych opisów, jednak po czasie również stają się nieświeże.


Atmosfera w powieści zachwyca zresztą nie tylko w przypadku snów. Czuć ciężar, ale nie zabrakło miejsca na przełamujące to (i jednocześnie podbijające przez kontrast) humorystyczne akcenty - zdarzyło mi się kilka razy zaśmiać na głos, co jest rzadkością. Akcja wciąga, bohaterowie są dobrze zarysowani i wyraziści, relacje między nimi naprawdę dobrze splecione, a dialogi naturalne i ciekawe. Postać Dario była genialna w serialu, ale w powieści również jest świetna - Frycz dostał solidny materiał, który przekuł w złoto.


Jestem pewien, że "Ślepnąc od świateł" podobałoby mi się bardziej, gdybym wcześniej nie widział serialu, ale może uda mi się w większym stopniu docenić jakąś inną książkę Żulczyka. Nadal - jest to moim zdaniem lektura solidna, godna polecenia, której w czasie czytania byłem gotowy dać nawet 8 gwiazdek, jednak zmęczenie fragmentami wspomnianymi wcześniej zrobiło swoje. Muszę jeszcze wspomnieć o audiobooku - Skonieczny sprawdził się dobrze jako reżyser i aktor w serialu, a w roli lektora jest świetny.


(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: lipiec 2021)

754f6a03-4546-447e-988b-d5a9fff30583

@tak_bylo dałbym mu 8 na 10 gdyby miał lepsze intro, jest strasznie sztuczne i widać, że nie starczyło kasy na dobre efekty specjalne. Nie mniej uważam, że jak na polskie realia bardzo udany.

Zgadzam się w 100% co do roli Pana Frycza. Majstersztyk jak dla mnie. Jedna z najlepiej napisanych i odegranych postaci w polskiej kinematografii ostatnich lat w mojej opinii. Szkoda tylko, że gra Pana Nożyńskiego jest irytująca ale może tylko dla mnie i nie przemawiają do mnie tłumaczenia, że tak miało być. Niemniej gorąco polecam serial.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Wrzask


Autor: Izabela Janiszewska


Gatunek: thriller


Ocena: ★★★★★★★☆☆☆


Pierwsze podejście do "Wrzasku" zakończyło się porzuceniem przeze mnie lektury po kilku stronach. Książka wydawała mi się pretensjonalna i przerysowana. Wziąłem na to poprawkę i wróciłem do niej w bardziej odpowiednim czasie, co poskutkowało tym, że solidnie się wciągnąłem i ukończyłem ją w kilka dni.


Już po chwili czytania oczywistym jest, że główni bohaterowie to postacie przerysowane. Na tej płaszczyźnie zdecydowanie zabrakło finezji, co mogłoby mi przeszkadzać, gdyby nie fakt, że zwyczajnie lubię całą serię z podobnie karykaturalną mecenas Chyłką. Warto od razu nadmienić, że podobieństwo "Wrzasku" do książek Remigiusza Mroza jest wyraźne, choć moim zdaniem pani Janiszewska poświęca nieco więcej uwagi naturalności relacji między bohaterami i chemii między nimi, co zdecydowanie działa na korzyść powieści. Książkę czyta się naprawdę lekko, a fabuła wciąga. Akcja podzielona jest na kilka równoległych wątków, których przedstawiane czytelnikowi fragmenty są, w moim przekonaniu, optymalnej długości - wystarczające do "wejścia" w sytuację, a przy tym urywane na tyle interesująco, że chce się czytać dalej.


Im bliżej końca powieści, tym bardziej czuć napięcie i zagęszczenie sytuacji. Problem w tym, że w okolicach środka książki autorka postanowiła wpleść zdarzenie, które wprost podpowiada rozwiązanie zagadki, a przy tym podane jest w tani, płaski sposób. Moje odczucie jest takie, że ta scena mogła zostać dodana do treści później, żeby lepiej złożyć całość i nie narazić się na oskarżenie, że zakończenie nie ma sensu. Osobiście preferowałbym jej pominięcie lub napisanie w inny sposób, mniej wprost. Co do samej końcówki - wydaje się ona bardziej chaotyczna od reszty książki, jakby zabrakło czasu na dopracowanie i "zaokrąglenie" szkicu. Nie przeszkodziło to na szczęście w tym, żeby całość ładnie się spięła i była zadowalająca dla czytelnika.


(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: kwiecień 2021)

99ea4c00-217e-4ba5-aa6b-4d34792a9b7d

Zaloguj się aby komentować