Chciałem pograć w jakąś grę action RPG i pograłem - niestety, głód nie został nasycony. Podejście do Risen 2 miałem za małolata - pamiętam z tego, że po spoko jedynce, mój PC nie udźwignął drugiej części i musiałem poddać się jakoś na samym początku. Chyba niepotrzebnie wracałem, fabuła bardzo mizerna, walka monotonna, zdobywane umiejętności praktycznie nic nie zmieniają, no szkoda czasu ogólnie.
Tak się najczęściej kończy zderzenie nostalgii i rzeczywistością. Te gry, w które zagrywaliśmy się 10-20 lat temu, teraz okazują się jakimś badziewem z koszmarną grafiką i sterowaniem.
Bo po prostu nie pamiętamy już szczegółów, w tamtym czasie był to często top grafiki, ale teraz wyglądają słabo.
Akurat Risen 2 trochę pamiętam, przeszedłem całość, kojarzę, że trochę przez przypadek zdobyłem jakąś wypasioną broń czy zbroję czy jedno i drugie - i walka na końcu była tylko formalnością, bo to było tak OP, że aż głupio było.
Mam na #półeczkawstydu jeszcze parę takich staroci i boję się ich odpalać, żeby nie zniszczyć sobie wspomnień
Prosty survival horror. Wcielamy się w ziomeczka na platformie wiertniczej gdzieś na Morzu Północnym. Jak to w życiu bywa owa platforma dowierca się do czegoś demonicznego pod dnem oceanu i jest afera.
Gameplay jest dość łatwy. Trzeba trochę poskakać i poskradać się, ale nigdy nie potrzebowałem więcej niż kilku prób, żeby przejść dalej. Do tego wszelkie poboczne drogi są zablokowane, a wszelkie obiekty, z którymi mamy wejść w interakcję są ubrudzone żółtą farbą, więc ciężko się zgubić. Trochę szkoda, że gra jest tak liniowa, bo fajnie by było trochę pozwiedzać.
Fabułka sztosik, klimacik też. Dialogów nie ma dużo, ale jako, że mamy do czynienia ze Szkotami pośrodku morza to jak już kogoś spotkamy to co chwilę lecą perełki. Zakończenie było trochę pośpieszne, ale podejrzewam, że pieniążki zaczęły się kończyć.
Jest też DLC, które dzieje się parę lat później. Jeśli kogoś zainteresowała historia z podstawki to warto sobie zagrać (na promce raczej, bo płacić 35zł za niecałe 2 godziny gry to tak średnio).
Ostatnio przypadkiem trafiłem na grę Exit8, bo byla za grosze psstore i miala bardzo wysoką ocenę społeczności.
Spodobała mi się bo lubię tę aurę niepewności i napięcia w kontakcie z czymś niezrozumiałym z pogranicza snu. (Marzy mi sie gra AAA typu Backrooms z mocnym naciskiem na wierdcore)
Do gry podszedłem jako laik pecetowych gier indie (wśród których bądź co bądź czesto odkrywam perełki trafiające idealnie w moj gust jak np.Inside, Indika, Child of light, Valiant hears itd.) czyli nie próbując dowiedzieć się niczego na jej temat przed zagraniem.
I to był błąd, bo zanim oczywiście załapałem o co chodzi, zdążyłem przez prawie godzinę chodzić, a w koncu biegac przez powtarzający się korytarz.
Paradoksalnie gdy już odkryłem na co należy zwracać uwagę i poznałem nomalie, gra zrobiła się bardzo banalna i straciła cały początkowy efekt lęku. Mówiąc wprost zrobiła się nudna i powtarzalna.
Jeszcze większy zawód przynosi kontynuacja będąca prequelem Platform8, gdzie korytarz metra zostaje zastąpiony wagonem ww srodka transportu.
W tej anomalie tracą już w sumie na znaczeniu bo nie musimy zawracać gdy wystąpią, a większość z nich nie stanowi dla gracza żadnego zagrożenia, co odbiera poczucie jako takiego wyzwania. Fajnym smaczkiem jest natomiast jedno z trzech zakończeń, w którym po wyjściu z wagonu trafiamy do korytarza z pierwszej części.
Aż chciałoby się żeby to byla pełnoprawna gra z kolejnymi coraz to bardziej zaskakującym mi i wymagającymi poziomami.
Podsumowując: ciekawe dość nowatorskie dema technologiczne (gry wyglądają bardzo ładnie) na jeden wieczór.
Rozumiem popularność tytułu bo jest poniekąd bardzo nowatorska, ale do hurraoptymizmu bardzo mi daleko.
Obydwie gry bardzo cierpią na niewielką ilość anomali, oraz bardzo małą pomysłowość ich występowania.
ale mnie wkurwia ta walka, wolałem robić margita, tego pierwszego zwykle udaje sie zabic zanim przyjdzie tarczownik, ale z nim to juz nie potrafie, za malo okazji na atak i maksymalnie 1 sie udaje, jeszcze trzeba uciekac zeby sie uleczyc bo doskakuje od razu
nienawidze tarczowników
trzeba odpocząć i wrócić z chłodną głową, bo idzie coraz gorzej
@AdelbertVonBimberstein - każdego przeciwnika można - ba, tyle godzin przy tej grze spędziłem, że sam wpadłem na to jak kilku przeciwników cheesować - a z internetem to znajdziesz cheese na każdego.
A bez uciekania się do sztuczek to ci dwaj łatwi nie są.
MARSUPILAMI - HOOBADVENTURE to kolejna słodka platformoweczka 2D, która chcialem wam polecic szczegolnie na #steamdeck ale nie tylko bo każdy miłośnikom platformówek 2D na każdym sprzęcie sie tu odnajdzie.
Jest słodko, nieco staroszkolnie gameplayem, kolorowo.
Aktualnie na promocji za niecałe 17zl na #steam
#gry
Czesc pierwsza poryla ostro beret wiec czas na dokladke (° ͜ʖ °) Fear & Hunger 2 : Termina.
Oczywiscie full blind playthrough, na poczatek wybralem sympatyczna postac o imieniu Levi ; po zebraniu wpierdolu od pijanego starego ciup do sierocinca z kad wyrwala mnie wojna, na wojnie zas dorobilem sie uzaleznienia od heroiny, ummm poczatek miodzio malinki.
(edit: Hejto podchwyciło trailer drugiej części zamiast screena z tej gry jako główne medium, nie wiem jak to zmienić)
Gierkę kupiłem na promce parę lat temu i tak jakoś sobie przypomniałem ostatnio, więc postanowiłem dokończyć. I tu taka śmiesznostka, niedługo wychodzi druga część .
Tytuł inspirowany jest takimi grami jak Solstice, Head over Heels czy Knight Lore. Nigdy o nich nie słyszeliście? Ja też nie, ale tak twierdzi autor, więc tak pewnie jest. Stąd też mamy plansze obrócone o 45 stopni, do czego trzeba się przyzwyczaić. Gra momentami też nawiązuje do innych starych gier, co ma swój urok (na przykład plansza na modłę Pacmana była całkiem spoko).
Ogólnie plansze są całkiem spoko i gra wygląda dość przyjemnie, ale... no, właśnie... naszym głównym przeciwnikiem w tej grze jest niestety sterowanie. Pograłem sobie trochę w te gry powyżej, które były inspiracją dla Lumo i tak jak w tamtych sterowanie — jak na lata 80. przystało — było siermiężne, ale dość ograniczone, tak tutaj jest siermiężne, ale utrudnione przez możliwość ruchu w pełnych trzech wymiarach.
Na przykład w tamtych grach można było się poruszać jedynie w 4 kierunkach. Tutaj, grając na d-padzie (co polecam), możemy poruszać w 8 kierunkach, a na analogach zakres ruchu z jakiegoś powodu jest jeszcze większy, co utrudnia zamiast ułatwiać. W efekcie nawet jak wiemy dobrze, co trzeba zrobić to może być problem z realizacją, bo toporne sterowanie nam wchodzi w drogę. Mam wrażenie, że twórca wziął jakieś gotowe sterowanie do typowej indie gierki 3D i tak to zostawił.
Ale na szczęście to nie jest Dark Souls, gdzie każdy zgon cofa nasz progres o pół godziny. Stan gry jest zapisywany przy wejściu do każdego pomieszczenia, więc nawet jak trafimy na toporny moment to nie cierpimy zbyt długo. Przez większość czasu gra się całkiem przyjemnie, a gra regularnie jest na promkach za parę złotych, więc jak ktoś lubi takie klimaty to można zagrać.
Jak ktoś lubi strategie na heksach, to ten tytuł powinien mu się spodobać.
Mamy tutaj wszystko, co tego typu grze jest wymagane. Mapy z różnymi biomami, różne typy jednostek, bohaterowie, drzewko rozwoju, levelowanie jednostek, trochę magii, jakąśtam historię, przedmioty zmieniające statystyki.
Jak dla mnie plusem jest to, że misje nie trwają po dwa dni grania, ale dosyć szybko możemy sobie jedną misję przejść i zając się czymś innym.
Mechaniki nie są trudne, nie jesteśmy zalewani tysiącem parametrów każdej jednostki - jest ich dosłownie kilka. I to jest dla mnie plusem, bo nie muszę przez godzinę czytać co dana jednostka potrafi.
"AI" gra nawet sensownie - lubi wykańczać osłabione jednostki, ucieka kiedy może zginąć, poprawnie wybiera cel ataku. Trzeba pokombinować, żeby wygrać przy jak najmniejszych stratach.
Kupiłem w zeszłym tygodniu remaster gry Sherlock Holmes The Awakened. Raz, że była za śmieszne pieniądze, a dwa, że przecież Cthulhu to muszę sprawdzić.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Jedyne przygodowki w jakie do tej pory grywałem to klasyczne Point and click, więc byłem ciekaw jak przedstawią prowadzenie śledztwa, dedukcje i tym podobne. Zrobili to świetnie. Jest intuicja, są przesłuchania, łączenie poszlak, tworzenie charakterystyk ważnych postaci na pdst ich wyglądu, czy wreszcie konfrontacje z podejrzanymi.
Jak ustawić poziom hard (po za tym jest tylko medium) to prowadzenie sledztwa zaczyna robić się wyzwaniem, a i rozwiązanie danej zagadki przynosi satysfakcję.
Przede wszystkim gra ma bardzo dobry scenariusz. Zwlaszcza gdy ktoś lubił czytać Doylea, gdyż zarówno Holmes jak i Watson są bardzo mocno oparci na książkowym pierwowzorze.
W sprawach technicznych wszystko jak należy, widoki sprawiają, że mimowolnie od czasu do czasu zatrzymuję się by popatrzeć.
Czasem kierowana przez nas postać potrafi się jednak zablokować za przeszkodą, co w dzisiejszych czasach powinno być niedopuszczalne.
Ktoś grał? Może polecić coś podobnego? Albo inne dobre przygodowki?
@utede może do live update przeszły jakoś ratingi z kart z dream teamu EDIT: a regularnej wersji kadra Meksyku ma fejkowych piłkarzy a ja mam moda, który dodaje stroje, herby it's dla nielicencjonowanych klubów i wstawia prawdziwych piłkarzy do reprezentacji, które mają tych fałszywych - i to pewnie twórca moda wziął podbitą wersję piłkarza z dream team zamiast zwykłej
@koszotorobur mam wrazenie ze idzie mi coraz gorzej, nie potrafie wyczuć tych ataków w drugiej fazie, najbardziej mi wychodzi jak rolluje w losowe strony xD, zrobie sobie przerwe, jutro sie uda
Oczywiście to kompletna bzdura. Nintendo opatentowało jedną konkretną mechanikę z Arceusa, a nie "przywoływanie stworów, żeby walczyły z innymi stworami". Ale youtuberzy to debile i powielają jak leci.
Podejrzany o zabójstwo Charliego Kirka, 22-letni Tyler Robinson miał na jednej z kul wygrawerować "Hey, fascist! Catch! ↑ → ↓↓↓", gdzie strzałki odnoszą się do kultowego już kodu w grze Helldivers 2, który wzywa zrzut 500kg bomby.
Ze względu na awanturę w internecie subreddit gry został zablokowany.
Prawdopodobnie serwery gry są również atakowane, próbowaliśmy przed chwilą grać ze znajomymi i co chwilę wywalało nas z serwera.
Uwielbiam to sterowanie i statyczne plansze z kamerą zawieszoną tak, że lęk przychodzi nie dzięki jumpscerom, ale z faktu, ze nie widać zagrożenia.
Ostatnio dorwałem demo Tormented Souls 2 i wygląda to bardzo obiecująco, mimo, że są pewne zastrzezenia ( używanie i łączenie przedmiotów na ekranie ekwipunku).
Chce zagrać w część pierwszą, ale nie wiem czy warto wydawac kasę (ps5).
Ktoś miał do czynienia i może powiedzieć coś więcej niż opisy z serwisów? Gameplay na yt nie wchodzi w grę, bo nie lubię sobie psuć efektu poznawania gry.
@FodiJoster w Cronos The New Dawn pograj. Podobne do tego co piszesz, że lubisz, do tego polskie, wyszło w tym miesiącu i akcja dzieje się w alternatywnym post-apokaliptycznym Krakowie.
@Rimfire Tak, ale to już nie ta mechanika co w starych residentach. Wszystkie horrory wyglądają teraz praktycznie tak samo. Cronosa ogram jak będzie w promce.
@FodiJoster jak akat tak w drugą stronę, bo nie lubię tej lekko topornej kamery i ruchu z wczesnoplejstejszynowatych horrorków ale Cronos mi podszedł bo psychodeliczna historia plus nie wiadomo o co cho z fabułą taka dziwna. Spoko jest też jak w Cronosie ta postać jest "ciężka" bo ta babeczka się porusza w stroju kosmonautki i trzeba brać ten ograniczony ruch pod uwagę podczas walki z bardzo ruchliwymi stworkami.