Zbyt długo pracowałem w jednej robocie. Jak w pastach w typowym Januszexie. No i odezwał się kumpel że szukają kogoś na support dla szwajcarskiego klienta do korpo. Mój angielski jeśli chodzi o czytanie i słuchanie oceniam szczerze na dosyć dobry, ale "mówiony" trochę zardzewiał bo się nie używało na codzień. Kij tam. Wysyłałem CV. Podczas rekrutacji nie bałem się sprawdzania mojej wiedzy technicznej itd. tylko tej rozmowy po angielsku. A gdy przyszedł drugi etap rekrutacji i rozmowa z osobami technicznymi po angielsku to totalnie się rozblokowałem. Luźna gadka o niczym i o wszystkim. Serio pierwszy raz w życiu na luzie gadałem sobie po angielsku z kimś. No i po rozmowie pomyślałem tylko "Spoko się gadało. Nie zrobiłem z siebie idioty. Nawet jak nie dostanę tej roboty to chyba najgorzej nie wypadłem". No i tydzień później dostałem info że klient ze Szwajcarii zaakceptował moją kandydaturę. Także do końca czerwca jestem na wypowiedzeniu, a od lipca nowe wyzwania. Po co to piszę? A no po to że trzeba ryzykować i w siebie wierzyć. Ja nie wierzyłem przez mój angielski, a jednak gdy zadzwonili z HR z info jak zostałem oceniony to mój angielski określili jako "bardzo dobry" (sam bym wcześniej ocenił jako słabo komunikatywny). Także ryzykujecie, a ja żałuję że nie ryzykowałem wcześniej.


#pracbaza #korposwiat #chwalesie

Komentarze (61)

@Robie_fikolki Ja też zostałem polecony przez ziomka. Byłem na rozmowie, dają trochę na start więcej, niby mniej delegacji, możliwość zdobycia premii - też mi się wydaje że mniejsza, i w końcu się nie zdecydowałem. Musiałbym tak naprawdę zyskiwać doświadczenie od nowa (przejście na konstruktorke). Ale dało mi to przynajmniej jakąś kartę przetargową z obecną firmą. Mam nadzieje że nie będę żałował tej decyzji.

@moderacja_sie_nie_myje to jeszcze lepiej xD chociaż ja też tam idę w ciemno. Totalnie nie wiem co będę robił, ale liczę że będzie jakieś wdrożenie i coś tam mi pomogą. A potem że się utrzymam

@Robie_fikolki szczerze gratuluję. Ale tak po prawdzie to jedyne czym ryzykowałeś, to zrobienie z siebie idioty przed grupką nieznanych sobie ludzi, których pewnie nigdy w życiu byś już nie spotkał, więc stawka nie była jakaś zawrotnie wysoka ;)


Prędzej nazwałbym to wyjściem ze strefy komfortu. Wielu na to się nie może zdecydować.

@staryhaliny niby tylko to, ale wiadomo że zmiana pracy to na początku umowa na 3 miesiące. Jeśli się nie sprawdzę to bezrobocie. Więc muszę cisnąć żeby nie być na bezrobociu ;) zresztą okazja żeby coś nowego się nauczyć

czytalem relacje native speakera na reddicie i stwierdzil, że non-native narpierw przeprosi za swoj słaby angielski, po czym zacznie napierdalac na poziomie którego Shakespear by sie nie powstydził xD

@zoltyrogalzkremem ja już teraz mogę powiedzieć jak było w starej robocie. Ekipa spoko. Robota to tam jak wszędzie czasem lepsza czasem gorsza. Ale był jeden minus. Szef. To on najbardziej zmotywował mnie do odejścia bo często miał pretensje do każdego bez powodu. Uważał się za najmądrzejszego, a klientów traktował bez szacunku. No i jak wprowadzał taką atmosferę że w końcu nie wytrzymałem i zacząłem szukać pracy

@Robie_fikolki Napisz coś więcej czemu januszex, nie mówię że trzeba od razu podawać info pozwalające namierzyć wąsacza, ale zawsze piszecie takie lakoniczne info...


Anyway, gratulacje.

Ci ludzie są przyzwyczajeni do prowadzenia rozmów tak by najpierw rozmówcę odstresować, poza tym ogarnięty białas z europy środkowo-wschodniej to dzisiaj złoto, na pewno lepszy niż bezczelnie kłamiący "herro sir did you tri to reset your computir?".

@Opornik to złożony temat. Typu montowanie radiolinii do kamer z używanego starego sprzętu, a branie pieniędzy jak za nowy. Jeśli klient zgłaszał serwis internetu to zawsze odpowiedź szefa że on sprawdzał zdalnie i wszystko jest ok, a "klienta flash w speedteście oszukuje" (technologia flash w przeglądarkach już ładnych parę lat nie jest wspierana, a wszystko działa na HTML5). Ewentualnie jeśli klient chciał złożyć wypowiedzenie to teksty do dziewczyny z biura "po co mu mówisz do kiedy ma umowę. Niech sobie w domu sprawdzi". Inny przykład to podłączenie telewizji (dekodery działające na kablu LAN) i jak on jechał podłączać to rzucił kable przez środek i niech sobie klient jakoś sam schowa. I wiele wiele innych, ale to szkoda się rozpisywać. Firma jako tako funkcjonowała tylko dzięki pracownikom.

@Robie_fikolki


tylko dzięki pracownikom.


Normalka. A potem płacz że zagramanica ludzi kradnie, albo że zagraniczna firma wygryzła polską.


FLASH


WHAT DO KURWY!?


Flash był zajebisty swego czasu, uwielbiałem go ale... kurwa.

@Opornik to tylko takie na szybko przykłady. Tego było wiele więcej. Będąc szczerym podejście do klienta rodem z PRL. Typu "niech się klient cieszy że w ogóle coś działa"

@Dudlontko w sumie nie wiem jak to jest, ale jeśli jest rekrutacja to potem powinni dać ci znać czy tak czy nie. No ja jeszcze miałem taki "feedback" jak mi poszło na rozmowie z tego względu że przyjęli mnie do pracy. Tak to pewnie byłaby tylko informacja że się nie udało i tyle

@Robie_fikolki ja wczoraj poszedłem na rozmowę na lidera produkcji (mam 23 lata) gdzie wiadomo, że to już dość odpowiedzialne stanowisko ale uważam że świetnie mi poszło i nawet jak mnie nie wezmą to jestem z siebie dumny że nie poddałem się i tam poszedłem

@Jestem_bart


lidera produkcji (mam 23 lata) gdzie wiadomo, że to już dość odpowiedzialne stanowisko


Czyli Brygadziste?


No to jak dobrze trafisz - masz najlepszą prace w korpo. Zaraz po UR.

Trzymam kciuki.

@w0jmar no to trochę szerzej niż brygadzista, poszedłem bardziej żeby się sprawdzić niż faktycznie wziąć tą pracę, chce jeszcze wyskilowac się jako spawacz zanim wezmę taka fuchę ale wiem że będę kiedyś taką osobą bo najlepiej się czuje to robiąc ale na dziś chcę pospawać jeszcze, to częściowo wchodzi w konspekt mojej życiowej misji żeby pokazywać ludziom że zwykły robol może mieć ambicje i wyższe ambicje niż siedzieć i patrzeć w jeziorko

@Robie_fikolki Bardziej człowiek żałuje że się nie podjął aniżeli późniejszych ewentualności. Brawo! Też rok temu podjąłem podobną decyzję i bardzo sobie chwalę!

Ja tak miałem podobnie. Kumpel polecił do państwowki. Czlowiek sie bal ale c⁎⁎j tam. No i co 5 rok siedzę. Kasa spoko. Można na rynku więcej wycidgnac. Ale jest coś czego nie było. Płaca mi za nic nie robienie. Mogę dzięki temu realizować marzenia i spędzać dużo czasu z synem.

Czego chcieć więcej?

@Robie_fikolki Ja miałem tak, że generalnie mówiłem po angielsku średnio, ale na rozmowach z jakiegoś powodu zawsze szło mi dobrze. I zaczęło mnie to nawet irytować. Bo idę na rozmowę, chcę szczerze przedstawić jak jest, ale "niestety" idzie wyjątkowo dobrze. Później w pracy już gorzej. Wysyłają mnie więc na lekcje angielskiego, bo jednak spodziewali się, że jest lepiej. Idę na rozmowę z nauczycielem, żeby ten mnie zakwalifikował do odpowiedniej grupy. Rozmowa idzie - a jakże - rewelacyjnie. Nauczyciel kwalifikuje mnie do najbardziej zaawansowanej grupy, a później d⁎⁎a - ledwo sobie daję radę. Taki to cholerny los ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Robie_fikolki no i gratki, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

Niecały rok temu też napisałem na pałę do innej firmy co robię w obecnej (w której mnie chcieli na 1 dzień do biura ściągać) i że to się pokrywa z ich wymaganiami w ofercie.

W ciągu miesiąca zmiana roboty na taką z prawie 3x wyższymi zarobkami. Na początku też nie wiedziałem co będę robił bo to kontraktornia, ale projekt w porządku, ludzie jeszcze lepsi.

Za tonw starym korpo pół roku szukali kogoś za mnie i do tej pory im czasem klikam różne rzeczy, już na droższej umowie, bo z doskoku xD


A jakbym się obsrał przed zmianami, to bym co środę musiał wstawać jak robol o 7 rano, żeby odbić się cholera wie po co, na bramce, by siedzieć 8 dupogodzin i wracać w korkach xD, BO ŚCIONGAJOM IT DO BJURA HEHE.

@Robie_fikolki i tak trzeba żyć. Najgorsze, co mogło Cię spotkać, to usłyszenie „nie” bez wyjaśnienia dlaczego. Gratuluję. Mam nadzieję, że nowa praca będzie lżejsza i lepiej płatna.

@Robie_fikolki W większości przypadków umiejętność komunikacji po angielsku jest dość słaba. Tak więc jeśli nie pchasz się na stanowiska związane z bezpośrednim kontaktem z klientami (zwłaszcza native), umiesz przekazać to co zakomunikować oraz rozumiesz co do ciebie mówią to już jest uznawane za "dobrą znajomość" (i zazwyczaj wystarczającą). Grunt to nie bać się mówić i nie blokować jak zapomnisz jakiegoś słówka.

@Robie_fikolki to jest wiadome od dawna i każdy kto ma jakieś doświadczenie międzynarodowe potwierdzi - Polacy mają ogólnie bardzo dobry angielski, tylko boją się mówić i są zakompleksieni. Gdy moja firma otwierała oddział w Polsce zostałem poproszony jako language support na rozmowy kwalifikacyjne, bo kandydaci nie czuli się pewnie. Wszyscy śmigali po angielsku aż miło i musiałem może jedną techniczną rzecz wytłumaczyć w ciągu kilku godzin gadki.

@Robie_fikolki gratulacje i powodzenia. Moja różowa też od sierpnia w nowej robocie, może nie jakiejś super ale zawsze to zmiana, a jej obecna firma była jej pierwszą robotą jeszcze na studiach i tam 10 lat przesiedziała.

Zaloguj się aby komentować