
Ozempic miał ratować chorych na cukrzycę. Dziś ratuje sylwetki tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
#cukrzyca #medycyna

Ozempic miał ratować chorych na cukrzycę. Dziś ratuje sylwetki tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
#cukrzyca #medycyna
@TheLikatesy
jojo w chuj, przy normlanym odchodzeniu człowiek szanuje każdy gram, bo wie ile to zachodu i ciężkiej pracy,
Muszę tutaj zaprotestować, jako osoba ktora w zyciu zrzucila juz lekko ponad 100kg (co najmniej 4-5 x po 20kg i kilka razy po 10). Wszystko dietą, wysilkiem fizycznym i ogromnym wysilkiem psychicznym. I nie ma to najmniejszego znaczenia, wszystko odrobilem. Jojo za każdym jebanym zrazem.
No nie. Po pierwsze, semaglutyd (konkretnie Wegovy, pod nazwą i dawkowaniem wskazanym do leczenia (o tym za chwilę) otyłości) jest stworzony z myślą o leczeniu otyłości i takie ma wskazania rejestracyjne.
Po drugie, we wskazaniu rejestracyjnym wprost jest "w połączeniu z dietą o ograniczonej kaloryczności i zwiększoną aktywnością fizyczną". Więc to nie jest tak, że wpierdalamy chipsy codziennie, ale to jest OK, bo semaglutyd.
Po trzecie - otyłość ma różne powody i stadia nasilenia. Może być np. wywołana lekami czy innymi chorobami, o różnym podłożu. Niezależnie jednak od przyczyny, należy zabrać się za skutki. Im mniej ludzi z otyłością, tym lepiej - dla nich i dla społeczeństwa, bo otyłość zabija.
Więc zanim zwymyślamy ludzi, którzy biorą lek dla nich przeznaczony w połączeniu z tym, co powinni robić - zdrowo się odżywiać i ćwiczyć - może pomyślmy, czy ma to w ogóle sens.
@maly_ludek_lego Nie mogę wziąć odpowiedzialności za kogoś, kogo nawet nie znam, ale widzę kilka opcji
Pierwsza - zmiana nawyków żywieniowych nie trwa 1 dzień. Jeśli ktoś wpierdalał Macdonaldy codziennie, a teraz robi to raz w tygodniu, to i tak jest to z korzyścią dla zdrowia.
Druga - może je tych Macdonaldów mniej, zamiast zestawu rodzinnego zamawia małe frytki. Czy to jest zdrowe? Nie. Ale teoretycznie można być w deficycie kalorycznym i żreć fast food (w małych ilościach).
Trzecia - Twoja obserwacja może być mylna. Może był to pierwszy cheat meal w Maku od trzech miesięcy, a Ty to zapamiętałeś wyraźnie, bo Ozempic + McDonald jest osobliwym połączeniem.
No i wreszcie czwarta - może faktycznie żre codziennie hamburgery, może faktycznie nie rusza się, może faktycznie nie przestrzega wskazań. Nie jest to pierwsza ani ostatnia osoba, która nie przestrzega zaleceń lekarskich. Ale jeśli w sumie chudnie - to jakie to wszystko ma znaczenie? Czy teraz będziemy, niczym madki na forach mówiące o urodzinach vs wydobycinach dzieci z cesarskiego cięcia, rozsądzać kto jest godzien miana prawdziwie szczupłej osoby?
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Tylko że praktycznie każdy problem można tak spłycić i na tej podstawie zwymyślać osoby nim dotknięte.
Pytanie, czy ma to sens, zostawiam Tobie. Bo rozumiem po Twoim nastawieniu, że nie darzysz sympatią osób otyłych. Od wyzwisk nie schudną, od Ozempicu - zwłaszcza jeśli połączą to z dietą i aktywnością fizyczną - może tak.
@Mechazaba jestem generalnie za rozwiązywaniem problemów. Jestem przeciw uczeniem ludzi nie ponoszenia konsekwencji złych wyborów - to uczy bardzo złych zachowań i przeradza się co raz bardziej w sposób na życie oraz promieniuje na decyzje mające wpływ nie tylko na ich samych, ale też resztę populacji.
Widzę tu typ myślenia pańszczyźnianego chłopa przeniesionego na siłę w XXI wiek. Zamiast "Ozempik" można wstawić dowolny wynalazek i nadal ma tyle samo sensu:
Automobil miał ratować ciężko pracujących. Dziś ratuje tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
Penicylina miała ratować chorych. Dziś ratuje tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
Radionadajnik miał ratować zagubionych na morzu marynarzy. Dziś ratuje tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
@cezary.klimowicz bardzo krzywdzący tytuł. Fajnie jest redukowac problem otylosci do "nie chce mu się ruszyc d⁎⁎y". W zyciu zrzucilem juz grubo ponad 100kg (4-5 x 20kg i kilka razy 10kg), cale zycie uprawiam sport i mimo to przez polowe mojego zycia mierzę sie z otyloscią. To nie jest takie proste. Alkoholikom/cpunom pewnie piszesz, ze wystarczy nie pić/nie brać.
@FriendGatherArena Widać, że większość komentujących nie wie, o czym pisze, a że temat chwytliwy, to posługują się plotkami i intuicją. Znam ten preparat od kilku miesięcy i dopiero rozumiem, co czują osoby bez tego problemu; wreszcie rozumiem, co znaczy poczuć sytość w połowie wielkiego schabowego, a nie po jego zjedzeniu i jeszcze po deserze. Jedyne co robi ten lek, to włącza coś, co większość osób ma (ale ja nie mam), czyli naturalny bloker "wpieprzania po sufit", kiedy poczujesz że więcej nie zmieścisz do żołądka. Biorąc lek, apetyt masz ten sam, chęć gotowania również. Ten lek nie zbija wagi, a jedynie pozwala przerwać kompulsywne żarcie w jego trakcie. Czyli sprawia, że jesz tyle, ile normalni ludzie jedzą. Nie ma w tym żadnej magii. Dalej trzeba pilnować kalorii i jakość składników. Ale czuje się sytość w okolicach 1/2 porcji tego, co dawało sytość przed rozpoczęciem leczenia.
Zaloguj się aby komentować