
Ozempic miał ratować chorych na cukrzycę. Dziś ratuje sylwetki tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
#cukrzyca #medycyna

Ozempic miał ratować chorych na cukrzycę. Dziś ratuje sylwetki tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
#cukrzyca #medycyna
No nie. Po pierwsze, semaglutyd (konkretnie Wegovy, pod nazwą i dawkowaniem wskazanym do leczenia (o tym za chwilę) otyłości) jest stworzony z myślą o leczeniu otyłości i takie ma wskazania rejestracyjne.
Po drugie, we wskazaniu rejestracyjnym wprost jest "w połączeniu z dietą o ograniczonej kaloryczności i zwiększoną aktywnością fizyczną". Więc to nie jest tak, że wpierdalamy chipsy codziennie, ale to jest OK, bo semaglutyd.
Po trzecie - otyłość ma różne powody i stadia nasilenia. Może być np. wywołana lekami czy innymi chorobami, o różnym podłożu. Niezależnie jednak od przyczyny, należy zabrać się za skutki. Im mniej ludzi z otyłością, tym lepiej - dla nich i dla społeczeństwa, bo otyłość zabija.
Więc zanim zwymyślamy ludzi, którzy biorą lek dla nich przeznaczony w połączeniu z tym, co powinni robić - zdrowo się odżywiać i ćwiczyć - może pomyślmy, czy ma to w ogóle sens.
@maly_ludek_lego Nie mogę wziąć odpowiedzialności za kogoś, kogo nawet nie znam, ale widzę kilka opcji
Pierwsza - zmiana nawyków żywieniowych nie trwa 1 dzień. Jeśli ktoś wpierdalał Macdonaldy codziennie, a teraz robi to raz w tygodniu, to i tak jest to z korzyścią dla zdrowia.
Druga - może je tych Macdonaldów mniej, zamiast zestawu rodzinnego zamawia małe frytki. Czy to jest zdrowe? Nie. Ale teoretycznie można być w deficycie kalorycznym i żreć fast food (w małych ilościach).
Trzecia - Twoja obserwacja może być mylna. Może był to pierwszy cheat meal w Maku od trzech miesięcy, a Ty to zapamiętałeś wyraźnie, bo Ozempic + McDonald jest osobliwym połączeniem.
No i wreszcie czwarta - może faktycznie żre codziennie hamburgery, może faktycznie nie rusza się, może faktycznie nie przestrzega wskazań. Nie jest to pierwsza ani ostatnia osoba, która nie przestrzega zaleceń lekarskich. Ale jeśli w sumie chudnie - to jakie to wszystko ma znaczenie? Czy teraz będziemy, niczym madki na forach mówiące o urodzinach vs wydobycinach dzieci z cesarskiego cięcia, rozsądzać kto jest godzien miana prawdziwie szczupłej osoby?
Widzę tu typ myślenia pańszczyźnianego chłopa przeniesionego na siłę w XXI wiek. Zamiast "Ozempik" można wstawić dowolny wynalazek i nadal ma tyle samo sensu:
Automobil miał ratować ciężko pracujących. Dziś ratuje tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
Penicylina miała ratować chorych. Dziś ratuje tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
Radionadajnik miał ratować zagubionych na morzu marynarzy. Dziś ratuje tych, którzy mogą za niego zapłacić — a tracą na tym ci, dla których został stworzony.
Zaloguj się aby komentować