@Dzika_kaczka_bez_dzioba dach zrobiony perfekcyjnie. natomiast popelnilem blad pozniej. dekarz to syn s.p. znajomej moich tesciow. no i tak jak mowie, wszystko pieknie poszlo z dachem, duzo podpowiadal, robil bardzo sumiennie, itp. pozniej byl do dokonczenia garaz nad dachem (polowa garazu wystaje za obrys). zeby to zrobic, musielismy dokonczyc elewacje w tamtym miejscu i podbitke. troche nam zeszlo, ale zrobilismy. w miedzyczasie dekarz mowil, ze ma membrane dla mnie, a to jakies rynny, a to cos tam za pol ceny i czy chce. no to bralem i robilem mu przelewy. generalnie i tak w chuj duzo kasy chcial, ale mowie, dobra, przynajmniej wiem, ze to dobrze zrobi. zaufalem, wiec mu robilem te zaliczki i pozniej jeszcze pozyczyl 1200zl, ktore mial kilka dni pozniej oddac, bo mu sie z wyplata za robote spozniaja. no to pozyczylem, bo dobry chlopak, zdobyl juz moje zaufanie.
zeby przyjechal na 1 etap daszku, czyli sama konstruckje, moze 4 godziyn pracy (ktora bysmy w sumie sami zrobili) musialem chyba 2 miesiace sie prosic. Jak juz mielismy konstrukcje, przygotowane murki, styropian i generalnie wszystko zeby zalozyl membrane i przestalo mi kurwa zaciekac w garazu po deszczach to bylo "za tydzien, za tydzien, w sobote, w poniedzialek, pracownik mi zapil, pracownik mi tamto, a sam nie da rady". wkoncu sie tesciu wkurwil i sam polozyl te mambrane w 2h, nigdy w zyciu nie robiac tego wczesniej, ale zadna filozofia.
no i tak dalismy jeszcze chlopu pare szans, tylko dlatego, ze kasa zaplacona, az sie wkoncu przebrala miarka i dalem mu 2 tyg na oddanie calej kasy (ponad 10k). oczywiscie mowil, ze on nigdy nikogo nie oszukal, ze on chce zrobic ten daszek, ze zrobi. ze sie rozstal z baba (to prawda i juz ma nowa, bo pierdziulkuje na fb), ze tamta mu utrudnia kontakty z dzieckiem, bla bla bla. no wspolczuje, ale chuj mnie to obchodzi. dzwonilismy do jego ojczyma i podobno przepierdolil wszystko na hazardzie i narobil wszedzie dlugow (a ma historie z narkotykami i odwykami sprzed wielu lat, wiec widocznie taka osobowosc).
minely 2 tygodnie, poszedlem do prawnika i dostal przesadowe wezwanie do zaplaty z terminem 3 dni, ktore nie omieszkalem mu rowniez wyslac messengerem i whatsappem w weekend, zeby mu spierdolic humor.
oczywiscie nie zaplacil, wiec zapraszam do sadu i bede odbiore od niego kazda zlotowke, ktora mi wisi.
moglbym mu tez wyjebac bule jak go spotkam na ulicy, ale jestem dzentelmanem