No dobra, rozstrzygnijmy to raz, a dobrze

#filmy

d1687893-8c92-45db-a71e-08ad8a75a9ed

Kto był najlepszym odtwórcą roli Jamesa Bonda

654 Głosów

Komentarze (49)

@jaczyliktoo Niepopularna opinia: W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości to bardzo dobry film. Myślę, że jest to nawet jeden z lepszych filmów o Bondzie.

@MostlyRenegade bo one oryginalnie były pastiszem filmów szpiegowskich (dlatego Bond jest takim tępym bucem), dopiero potem zaczęto to nie ironicznie robić na serio 🙃

Dopiero Bond Craiga poszedł w inną stronę

@jaczyliktoo miałem problem, bo u mnie Moore i Connery są w miarę na podobnym miejscu i najbardziej pasują do moich wyobrażeń o agencie 007, dlatego zdecydował ikoniczny złol, a tym dla mnie jest bez wątpienia Buźka. W sumie to najmniej do tej roli pasuje Craig, a miał jednego z najlepszych złoczyńców, czyli Silvę (dla mnie). Nie ukrywam, że wielu filmów już nie pamiętam za dobrze. Taki trochę offtop wokół tematu.

47fa96a3-d114-4d2d-83aa-23ed75d0477c
b6ce83ce-43d8-45cc-924b-43f95b08124e

szon i więcej ex aequo

brosnan również bdb pasuje do roli bonda i świetnie się w niej sprawdził. Choć formuła tego serialu zmieniła się ze względu na czasy, co widać gołym okiem. Niestety, odebrało to znacznie blichtru tej roli najbardziej męskiego wśród mężczyzn (´・ᴗ・ ` )

W każdym razie jest ostatnim w tej serii, bo wszystko po tym zrobiło się zwykłym akcyjniakiem bez polotu.

Craig zupełnie do tej roli nie pasuje.

@VonTrupka Mowie np o "Jutro nie umiera nigdy". Bond tam jest takim gogusiem, lalusiem. Malo powaznym czlowiekiem. Ten caly sprzet typu telefony zle sie zestarzal i przypominalo to bardziej fantastyke. Czarne charaktery, z tego co pamietam byly malo realistyczne. No nic tam dla mnie nie gralo. Dlatego lubilem tak bardzo Casino Royale. Troche bardziej przypominalo to historie, ktora mogla wydarzyc sie naprawde.

Generalnie lubilem Brosnana jako dziecko. Jako dorosly uwazam to wszystko za "sassy" i prymitywne.

@maly_ludek_lego ojj, ale Bronan to nie tylko (pewnie najgorsze w jego repertuarze) "Jutro nie imiera nigdy", ale przede wszystkim "GoldenEye". Może i nie dorównuje Conneremu w byciu "męskim" ani Craigowi w byciu zimnym draniem, ale jest najlepszy w byciu pewnym siebie cwaniakiem.


Moja ulubioma scena akcja w bondach, jak w "Pozdrowieniach z Rosji" złol ucieka nie ucieka przez okno, tyłko przez ogromne usta namalowane na ścianie. Tych filmów nie można odbierać jako poważnych, bo takie nie są. Nowsze części z Craigiem trochę w tym namieszały, bo próbowały być "cięższe", i do Skyfalla to sie nawet udawało

@kocio


Tych filmów nie można odbierać jako poważnych, bo takie nie są.


Dlatego podobal mi sie Casino Royale, bo jest nieco powazniejszy.

Juz jako dorosla osoba, generalnie nie jestem fanem serii. Jako dziecko mnie to bawilo.

Jako dorosly, oczekuje od filmu akcji realizmu, zlozonej fabuly, jakiejs intrygi, zarysowania postaci a nie tepej akcji.

Na moje nieszczescie takich filmow praktycznie nie ma. Mozna poszukac tego jedynie wsrod ksiazek, czasem seriali.

No generalnie nie bawi mnie to kino.

Bond Craiga był inny, wymyślili go na nowo. Może się to fanom podobać czy nie. Myślę, że ocenialibyśmy go lepiej, gdyby filmy z z nim nie były tak nierówne. Skyfall to był kompletny cyrk, pełen chaosu i nielogicznych wydarzeń, Quantum of Solace to też tragiczny scenariusz. Podobał mi się początek i koniec sagi z nim, ale dobrze, że się skończyła.

-shaken or stirred

-do i look like i give damn

dla mnie Craig byl najciekawszym z Bondow. przestal byc bawidamkiem, mial uczucia no i jest bodajze pierwszym, ktory ginie na serio. choc same filmy, procz moze Casino Royale, byly przecietne, sama postac najbardziej do mnie przemawiala. moze wlasnie dlatego, ze lamal konwenanse. mam tez wrazenie, ze byl chyba najbardziej sponiewieranym (szczegolnie w dolnej partii ciala przez przeciwnikow reprezentantem ołołsewen.

Connery i Brosnan. Szaleństwo I czasem wyraźne człowieczeństwo Bonda, plus absolutnie bezkompromisowa determinacja.


Craig podobał mi się tylko w Casino Royale. Pozostałe bez polotu, a ostatniego w ogóle nie zaliczam do Bondów, bo za daleko odeszli od konwencji.


Moore był idealny jako Święty i w Pretenders. W Bondzie zbyt odjechany, no i, co tu ukrywać, wyraźnie starszawy.


Lazenby i Dalton - dobrzy, ale to nie jest klimat Bonda. Filmy były ok, ale 007 wyraźnie nie był tym człowiekiem z klasą.


Czego oczekuje od Bonda:

inteligencja, obycie, klasa

fart i nieustępliwość

zaskakujące gadżety i kreatywne podejście


Craig... W jedynce, jako Bond Year Zero można mu to było wybaczyć. Później już nie.

Pan Connery jest debeściak. A Craig może mu martini mieszać.


Filmów z Craigiem nie znoszę, 5 zwrotów akcji, myślisz że to już finał bo złole nie żyją a tu nieeee, hehe, co myślałeś, że jako widz wszystko już przewidziałeś? Proszę bardzo, tu jeszcze 3 nowe postaci, ganiamy się od nowa. A czy koniec filmu będzie końcem historii? Hehe nie kochany widzu, tego dowiesz się za 4 lata. No i to ten typ aktora co gra jedną twarzą wszystkie filmy.

Bondy z Craigiem są jak Batmany Nolana. Bardziej ludzkie, realistyczne, nieco odbiegające od dotychczas znanej konwencji. Zagorzałym fanom to się nie będzie podobać, dla mnie jako kogoś po środku są to najlepsze interpretacje.

Swego czasu oglądałam wszystkie Bondy po kolei. Te pierwsze z Connery były dość pocieszne ze względu na efekty specjalne i przyspieszone sceny walki ale dobrze się to oglądało, Bond był tam typowym babiarzem,który rzuca się na wszystko co ma cycki. Ale nie powiem, zaczęło to już męczyć i przeszkadzać dlatego fajną odskocznią były Bondy z Craigem. Choć ostatnia część jest dla mnie nie porozumieniem ze względu na dziecko.


Bond miał być kobieciarzem i być wiernym jego królewskiej mości i tak było bardzo długo. Poszli z duchem czasu żeby się wszystko zgadzało i było bardziej poprawne politycznie.

@jaczyliktoo żodyn, wszystkie filmy z bondem ssały I nigdy nie byłem w stanie tego oglądać ;_;. To nawet nie tak że odwalam freethinkera, bo mi trochę szkoda że nie jestem w stanie tego strawić, ale jakoś kurde nie potrafię :(.

Craiga nie mogłem strawić na początku, wyglądał na umięśnioną małpę zwłaszcza w scenie wyjścia z wody, potem szybko zmieniłem zdanie, bo gość potrafił grać i się wczuć w rolę, taki dysonans był. Dalej jednak Roger Moore i Connery no i Brosnan w topce u mnie, z lekką przewagą jednak na Seana Connery'ego, ten aktor wrzucany nawet w drugoplanową rolę przejmuje cały film dla siebie, każdy film w którym zagrał wynosił go swoją grą o krechę wyżej.

Zaloguj się aby komentować