@LtPyro dokładnie. Tam jest tyle niewiadomych plus takie typowe konfederackie w stylu JKM teoretyczne pierdolenie. Papier wszystko przyjmie. Co się stanie z gospodarką jak tyle osób będzie musiało zmienić zawód / straci pracę? Ile to potrwa? Jak się zachowają demokracje? Co jak antytechnologiczni populiści dojdą do władzy? Co z inwestorami jak chociaż na rok zachwieje się model WIECZNEGO ZYSKU? Przecież to wszystko jest tak zadłużone i zalewarowane że jest ogromnie podatne na szoki (które same chce wywołać)
@Taxidriver Czekam na moment w którym przepchną AI zamiast lekarzy pierwszego kontaktu i sędziów. Wtedy dopiero zacznie się utopijny scenariusz władz korporacji xD
A tak zupełnie na serio, to siedząc w samym sercu tego zamieszania (wdrażam aktualnie AI w systemy klientów) i patrząc jak bardzo wszystkim ODJEBAŁO na tym punkcie, mam dosyć mieszane uczucia co do przyszłego kształtu i przede wszystkim jakości technologii z jaką przyjdzie nam żyć...
@lipa13 więc pewnie będzie tak: wdrożenia AI wszędzie i za wszelką cenę. Następnie wielki zawód, że bezsensowne i źle zdefiniowane wdrożenia nie działają albo nie dają oczekiwanych usprawnień. Wahadełko się przechyla i firmy chwalą się 0% AI i 100% ludzkiego udziału w danym projekcie, a wszyscy klaszczą uszami jakie to nowatorskie. A skąd to wiem? Po prostu bredzę.
W 4 lata ma się to wydarzyć? To w końcu bańka, czy nie?
@Taxidriver Ten scenariusz ma jeden błąd. A mianowicie nie odpowiada na pytanie, kto będzie płacić tym przekwalifikowanym budowlańcom, pielęgniarkom i elektrykom. Bo jeżeli pracownicy umysłowi - czyli nie wiem, aktualnie 20-30% społeczeństwa - nagle stracą pracę i przekwalifikują się, kto będzie miał pieniądze żeby im płacić? Nie zrobi się większe zapotrzebowanie na nowe budynki, żeby wchłonąć każdą ilość świeżo upieczonych budowlańców. Kto będzie inwestował w budowę nowego domu, nie mając pracy i pieniędzy? Kto będzie zatrudniał pielęgniarkę czy płacił elektrykowi, nie mając pracy i pieniędzy? O ile spadną zyski innych branż, które nagle utracą 20-30% klientów, którzy stracili pracę i nagle zaczynają oszczędzać na fryzjerze, jedzeniu na wynos, ubraniach, nowych butach, pójdzie pieszo albo na rowerze, zamiast zamówić taksówkę...
Kto zapłaci właścicielom AI za usługi AI, skoro ludzie stracą pracę? Kto będzie potrzebował marketingu, doradztwa, projektowania, nie mając pracy? Kto będzie płacił za tworzenie nowych aplikacji, sklepów internetowych, skoro ludzie nie będą płacić za korzystanie z nich, kupować w nich towarów?
W scenariuszu, gdzie AI przejmuje robotę, pieniądze nie płyną do innych ludzi i innych zawodów - pieniądze przepłyną do właścicieli kapitału. Będziemy robić za służbę i budować tech-neo-arystokracji nowe Wersale i Taj Mahale?
Z czego ta gospodarka się ma podwajać? Wyłącznie chyba na papierze, z kreatywnej księgowości. Pieniądze trzymane w skarbcach bogatych i w skarpetach na czarną godzinę przez biednych to puste pieniądze. Gospodarka rośnie, jak pieniądz jest w obiegu, a nie skitrany bo strach go wydawać bo nie wiadomo co przyniesie jutro.
Dokładnie w ten sam sposób upadło Imperium Rzymskie. Majątki skupione w wąskim kręgu arystokracji i olbrzymie rzesze ludzi, którzy żyli wyłącznie z rozdawanego przez bogatych chleba i oliwy, bo sami nie mieli nic. Przez wiele lat postrzegano upadek Imperium Rzymskiego jako katastrofę. A to był po prostu reset, nowe rozdanie. To się dzieje dosłownie za każdym razem w historii ludzkości, gdy dochodzimy do tego samego punktu, gdzie w niewielu rękach skupia się władza i majątki niewyobrażalne, a szerokie rzesze żyją w nędzy i nie mają nic.
Mądre rządy powinny spełniać rolę królów z państw, które uniknęły upadków czy krwawych rewolucji - trzymać za mordę całą arystokrację i szlachtę, żeby się nadmiernie nie bogacili kosztem reszty, przeprowadzać reformy które działają na korzyść szerokich najbiedniejszych mas, a nie kolegować się tylko z garstką najbogatszych.
Mój scenariusz jest taki - ludzie z braku pracy i pieniędzy zaczną znów robić rzeczy sami. Bezrobotny, zamiast płacić komuś za towary i usługi, sam zabierze się za różne roboty. To, co znamy sami z czasów PRL. Bieda wymusi samodzielne robienie różnych rzeczy, wzrośnie znaczenie powiązań społecznych - znajomości, "załatwiania" na zasadzie wzajemności, barter, prezenty i łapówki.
Ogólnie to dosyć zabawne, bo jeszcze parę lat temu pisałam podobne komentarze w drugą stronę - gdy jakieś grupy społeczne narzekały, że mało zarabiają, to wielu ludzi pisało, że trzeba było się uczyć. Nie zdając sobie sprawy, że ich własne zarobki zależą od zarobków ludzi innych zawodów. Zresztą jak każdego z nas. W interesie nas wszystkich jest to, żeby wszyscy dobrze zarabiali i wydawali te pieniądze bez problemu. W sklepie, u fryzjera, u dentysty, na nowe meble, w restauracji, na ciuchy, na głupoty, na przyjemności. Każdy zarobi i każdy ma kasę, żeby wydawać ją dalej, dając zarobić innym. Jeżeli wszyscy w kraju mają dużo hajsu i nie boją się o jutro, to i ja nie boję się o swoją robotę. Jeżeli inni będą biedni, to mnie też to kopnie w dupę i wpłynie na moje zarobki.
Na co na przykład ludziom sklepy internetowe (czy to pisane przez AI, czy programistów), jak ludzie nie będą w nich kupować, bo nie będą mieli pieniędzy, albo zostawią je na tylko naprawdę niezbędne wydatki?
Budowlaniec dostanie ode mnie 20 tys. za zrobienie elewacji tylko wtedy, jak mam jeszcze robotę i nie boję się o jutro. Jak moje zarobki spadną albo pojawi się wizja utraty pracy i trudności ze znalezieniem nowej, tej kasy ode mnie nie dostanie. Albo zrezygnuję z elewacji, albo zabiorę się za robotę sama (krzywo bo krzywo ale jakoś tam będzie zrobione). Więc jeżeli mi AI zabierze robotę, zabierze ją de facto także temu budowlańcowi - chociaż niby AI za niego tej pracy nie wykona. Ale odbierze mu po prostu klientów i możliwość zarobku.
@StepujacyBudowlaniec Po co budować kolejne centra AI, jeżeli za usługi AI nikt nie będzie płacił, bo ludzie nie będą mieli pracy i pieniędzy? Po co ktoś ma zapłacić AI za stworzenie np. nowej appki typu spotify czy randkowej, jak jemu nikt za tą appkę nie zapłaci, bo wszyscy będą mieli mniej pieniędzy? Pracownicy umysłowi, bo stracą pracę, budowlańcy - bo będą mieli mniej pracy bo ludzie którzy stracili pracę przestaną zamawiać domy, remonty - a na dodatek jeszcze część przekwalifikuje się na budowlańców więc roboty na głowę będzie jeszcze mniej.
@MostlyRenegade
Na końcu każdego łańcucha wymiany dóbr jest jakaś fizyczna potrzeba człowieka
Pięknie streściłeś mój wywód.
Zakładając najbardziej skrajny scenariusz, gdy zarówno pracę umysłową jak i fizyczną człowieka zastąpią całkowicie roboty (łącznie z rozwijaniem AI, robotów i naprawami robotów przez robotów), kto z ludzi, z których żaden już nie będzie miał żadnej pracy - będzie miał pieniądze i kupi robota albo zapłaci właścicielom robotów za ich robotę?
Ludzie staną się zbędni. Zbędni dla bogatych - bo będą mieli własne armie robotów - pracowników, żołnierzy dostarczających im wszelkie niezbędne dobra. Po co im pałętający się po planecie jacyś śmierdziele, mający własne zdanie i zatruwający krajobraz swoim widokiem?
@jedzczarnekoty branże kreatywną już zmasakrowało. Zawody takie jak doradca podatkowy czy prawnik też, ostatnio musiałem przygotować dokumentację i trochę się wdrożyć zrobiłem to za pomocą czata GPT a inaczej bym poszedł i zapłacił doradcy. Dokumentacja wyszła bardzo dobrze.
Lekarze też dostaną po dupie, w swoim czasie.
To nie jest tak że ludzie nagle przestaną przychodzić do lekarza czy do prawnika, tylko że kawałek ciastka który do tej pory mają się po prostu skurczy.
@Opornik
Lekarze też dostaną po dupie, w swoim czasie.
To nie jest tak że ludzie nagle przestaną przychodzić do lekarza czy do prawnika, tylko że kawałek ciastka który do tej pory mają się po prostu skurczy.
lekarze "pierwszego kontaktu", pracujący w POZ to jakieś 20-25% wszystkich (przynajmniej w Polsce). Tylko tym się może co najwyżej trochę oberwać, bo AI specjalistów wykonujących zabiegi nie zastąpi. Poza tym, spora część pracowników POZ pracuje też w szpitalach czy specjalistycznych placówkach.
Branża raczej odporna na AI
@Oczk bo mamy państwową służbę zdrowia.
Jak człowiek będzie miał do wyboru z własnej kieszeni zapłacić za konsultacje a popytać Ejaja to najpierw do Ejaja uderzy.
Oczywiście tylko debil będzie traktował to co on mówi jako wyrocznie, ale nie czarujmy się, one się robią coraz lepsze.
3 lata temu pierwsze filmiki z Willwm Smithem jedzącym spaghetti wyglądały prze komicznie, dzisiaj wygenerujesz takie że nie odróżnisz od prawdziwego.
A, lekarze też pewnie się będą coraz częściej podpierać ej przy stawianiu diagnozy, w efekcie może się okazać że wcale tak wielu lekarzy nie potrzeba. Kolejny torcik się skurczy.
A to branża lekarska najmniej odczuje na dupie rozwój ai, ale odczuje też.
Naprawdę chyba ziśći się wizja pisarzy science fiction że większość społeczeństwa będzie żyła z socjalu.
@Opornik kilka razy w ciągu ostatniego roku byłem u lekarza. A bo młody ma gorączkę, a bo ma wysypkę, a bo ja mam wysypkę, a bo krwawię z dupy, zawsze konsultowałem wszystko z AI nigdy nie informując o tym lekarza. Na mojej małej grupie badanych, AI zawsze pokrywało się z opinią lekarza, tyle że bez czekania. Sądzę, że wiele zawodów jeśli się nawet nie skurczy, to ich produktywność wzrośnie.
Ad. 2 To i tak lepiej niz ja przypuszczam: 80% kognitywnej zostanie przekazane do agentów.
Wczoraj rozmawiałem ze znajomym konstruktorem: powiedział mi że on narazie tego AI nie widzi u siebie w branży, nie wziął pod uwagę tego że narzędzia których on używa są zaprojektowane dla ludzi. Oraz najważniejsze: ktoś musi podpisać własnym imieniem i nazwiskiem że konstrukcja jest bezpieczna.
IMO część rzeczy z tego scenariusza jest przeszacowana a część nie doszacowana.
@Taxidriver uwielbiam takie pierdolenie od gości, którzy prognozują, że już za chwilę, już w przyszłym miesiącu ich następny model uzyska samoświadomość i przejmie kontrolę nad światem XD Bardzo wiarygodne źródło
Chociaż punkt 9. akurat całkiem śmieszny, w opozycji do reszty - co z tego, że "lepszy" skoro w korpoexcelu będzie widniał jako droższy. I w ramach optymalizacji kosztów ograniczy się użycie AI i zatrudni więcej programistów, bo długofalowo wyjdzie taniej XD Zresztą coś takiego już można obserwować
zarabiaj 8k na ukladaniu plytek
-nie zaloz wlasnej firmy i nie zatrudnij kolejnych do ukladania plytek, bo kazdy glazurnik juz ma wlasna firme i zarabia 8k
-populacja glazurnikow zwieksza sie
-jest coraz wiecej glazurnikow, a kazdy ma wlasna firme
-zarobki spadaja
-jestes glazurnikiem, twoj sasiad to glazurnik, twoj listonosz to glazurnik, twoj mechanik to glazurnik, twoj lekarz to glazurnik,
-bułki w sklepie piecze ci glazurnik,są przez to bardzo rowno ulozone, ale twarde jak sk⁎⁎⁎⁎syn i trzeba je moczyc w wodzie
-wlosy obcina ci glazurnik przecinarką do płytek, przez co wygladasz chujowo
-na ulicach w calym miescie zamiast asfaltu i polbruku wszedzie glazura i terakota
-bloki sa budowane z glazury, bo przeciez kierownik budowi i architekt to glazurnicy
-ostatecznie premierem zostaje glazurnik
-powoluje do zycia glazurową republikę równej glazury
-jedyny przedmiot w szkole to glazurnictwo
-dzieci są uczone tylko rodzajów glazury i sposobu ukladania jej
-juz 6 latek napierdala glazurę jak szalony
-dochodzi do tego, że glazura jest jednorazowa i codziennie trzeba ją wymieniać, aby każdy glazurnik miał pracę, tak zarządziło ministerstwo rozwoju glazurnictwa
-glazurowa republika równej glazury staje się glazurniczą potęgą światową
-umierasz jako spełniony glazurnik i zostajesz pochowany przez grabaża glazurnika w wannie obłożonej glazurą, przysypują cię ścinkami glazury, a grób i krzyż budują z terakoty
Jeśli AI odbierze pracę większości pracowników umysłowych to czy zawody które teraz uznaje się za "bezpiecznie" bo są głownie fizyczne nie są tak samo zagrożone? No bo jak nagle ci wszyscy pracownicy umysłowi przejdą do pracy fizycznej to będzie przesyt i spadek płac albo trudności ze znalezieniem zatrudnienia. Wszyscy wyjdą na tym źle poza właścicielami firm AI i producentami podzespołów komputerowych.
@Taxidriver
Bzdury na kiju.
AI się samo nie utrzyma, ani fizycznie (hardware), ani rozwojowo (aplikacyjnie), ani kompetencyjnie (tu sprawa jest bardziej zlozona - paradoksalnie języki programowania i używanie narzędzi to najmniejszy problem, najgorzej to planowanie, przewidywanie, utrzymywanie się w kontekście etc). Oczywiście, to się może zmienić, ale nie wiadomo kiedy.
Firma od AI policzyła, że AI przejmie wszystko. Firma produkująca gumowe kaczki policzyła, że w każdym domu będą minimum 3 gumowe kaczki. Firma produkująca prezerwatywy policzyła, że za 100 lat liczba ludzi spadnie o 99%
Nie wiem jak w pozostałych 2 przypadkach, ale co do AI, to miało już wygryźć dawno ludzi z pracy, a nic takiego się nie stało. Prognozowano że prace fizyczne (i nawet tutaj tak jest) to jedyne gdzie AI się nie wciśnie. A jednak coraz częściej słyszę o usługach typu gotowanie/sprzątanie za free, ale pozwalasz nagrywać, żeby potem AI miało co analizować dla robotów, które miałyby pozwolić na pracę fizyczną.
Często też i głośno przede wszystkim bywało o masowych zwolnieniach, bo AI. Niezbyt się przebijały komentarze, że to może być tylko wygodny pretekst w wielu przypadkach. Ale nawet jak to pominiemy to po podliczeniu wszystkich oficjalnych zwolnień z powodu AI i zestawieniu do wszystkich zwolnień ogółem, to wychodzi w zasadzie jakiś promil całości.
Za to zatrudniali ludzi, których celem było sprzątnięcie bałaganu po AI, tam gdzie mogło takiego bałaganu narobić (i narobiło).
Zapomina się też o jednym. AI opiera się przede wszystkim na tym co już zna. Nie potrafi wymyślać, myśleć abstrakcyjnie, czy wpaść w środku nocy na jakiś pomysł. Jest odtwórcze. Jest w tym piekielnie dobre, ale tam gdzie pojawia się własna inwencja, tam AI zaczyna mieć problemy. I dopóki to się nie zmieni (a to nie jest już kwestia większej ilości ramu, większej bazy wiedzy, czy większej mocy obliczeniowej), to większość pracy umysłowej dalej będzie miała miejsce moim zdaniem tak jak do tej pory.
Nie dziwi jednak że firma zajmująca się głównie AI próbuje przekonać że AI się nie kończy, a dopiero rozkręca i dlatego tworzy artykuł tłumaczący że AI niedługo przejmie wszystko. Nie oddają tego jednak zachowania wszystkich (również antropicu) firm zajmujących się AI, lub ściśle z nimi współpracujących, które nakręcają wszystkich dookoła, nawzajem sobie udzielają pożyczek na grubą kasę i obiecują jeszcze większą, ale uparcie nie chcą wejść all-in. Co jest jednym z powodów rosnących cen przez AI. Nikt nie chce inwestować w coś co będzie tylko dla AI, bo nikt nie wierzy z wystarczającą pewnością że AI to przyszłość, aby ryzykować swoim majątkiem. Firmy po prostu wolą przekierować produkcję z kowalskich na big-techy, bo to bezpieczne, a jak coś to się wróci do kowalskich. Nikt jednak nie ma tyle odwagi, żeby otworzyć nową nitkę produktów dedykowanych głównie pod AI.
Dlatego też ciężko mi uwierzyć w takie prognozy. A tym bardziej jeśli prognozuje to firma, która na takich prognozach skorzysta. Choćby i teraz, bo ktoś to przeczyta i uzna, że to może być ostatni moment, aby załapać się na tanie akcje ej ajowych firm.
@Taxidriver pamiętasz o czym rozmawialiśmy ostatnio? Myślisz dlaczego rzuciłem robotę w korpo? Bo nie ma przyszłości. Zostało kilka lat żeby coś z tym zrobić. Zawód programosty który wykonywałem przez 10 lat już można odłożyć na półkę. Na szczęście mam kilka zawodów i w zasadzie nie muszę się przekwalifikowywać. Próbuje zrobić ten projekt o którym pisałem bo to jest prosta droga żeby w przyszłości utrzymać się na czele technokracji - takie właśnie projekty prowadzone przez AI. A jak się nie uda to właśnie mam w zanadrzu elektrykę i automatykę. Dlatego jak pytałeś czy w to wejść powiedziałem Ci wprost - to nie jest przyszłość. Elektryka, energetyka, automatyka przemysłowa - to są sektory które przetrwają. Inne będą miały ciężko.
Zaloguj się aby komentować