Mam ostatnio trochę niewygodny dylemat.

Poznałem dziewczynę, z którą naprawdę świetnie mi się spędza czas. Dużo się śmiejemy, mamy podobny vibe, podobne zainteresowania i styl życia. Czuję się przy niej spokojny, akceptowany, doceniony. Jest czuła, empatyczna, bardzo otwarta i mamy też między nami sporo chemii w sensie bliskości i zmysłowości. Jej libido jest chyba nawet większe od mojego.

I tu pojawia się mój problem: fizycznie nie do końca mnie pociąga. Nie chodzi o to, że jest nieatrakcyjna. jest ładna, słodka, urocza, nie jest jakaś ulana tylko trochę bardziej korpulentna niż mój typ. I łapię się na tym, że kiedy jesteśmy blisko, z jednej strony bardzo chcę tej bliskości, a z drugiej nie czuję tego magnetyzmu. Jej dusza mnie przyciąga na maxa.

Zastanawiam się więc nad czymś, co chyba wielu ludzi kiedyś przeżywało: czy ważniejsze jest to, że ktoś daje ci poczucie bezpieczeństwa, lekkości i autentycznego połączenia… czy jednak to, żeby pociąg fizyczny był absolutnie bez wątpliwości?

Nie chcę nikogo zmieniać ani wywierać presji. Jednocześnie staram się być uczciwy wobec siebie i swoich odczuć. I właśnie nad tym się teraz zastanawiam: czy takie rzeczy mogą się jeszcze naturalnie „dostrajać” z czasem, czy raczej są czymś, co od początku powinno być oczywiste.


#seelerandkuje #randkujzhejto #zwiazki

0badee29-26ff-4e09-9749-50a2ee969566

Komentarze (59)

Pomyśl, czy za 10-20 lat ciągle będziesz patrzył na to, jak wygląda, czy cieszył się z tego, jak świetną tworzycie parę. Ja i mój mąż też z początku nie do końca się sobie podobaliśmy, a w tym roku stuknie nam 20 lat związku. Poza tym przy szczerym, udanym związku łatwiej dogadać np. sprawy łóżkowe czy na przykład powiedzieć drugiej stronie, co nam nie odpowiada. Ale to tylko moje zdanie

@Villdeo masz rację w dłuższej perspektywie wiele rzeczy się zmienia. Chemia fizyczna może nie być od razu idealna a więź, humor i wspólne życie nabierają większego znaczenia. Fajnie jest pamiętać że to, co buduje się latami często jest dużo ważniejsze niż pierwszy obraz

Zawsze znajdziesz cechę, która nie będzie Ci odpowiadała. Jeżeli nie od razu, to wyjdzie później.
Po jakimś czasie zauważysz, że albo zaczniesz to ignorować, akceptować, tudzież wypracujecie wspólnie elementy pożycia, które zrzucą na margines postrzeganie cech, które obecnie Ci przeszkadzają.
Z tego, co piszesz, to jest niuans do przeskoczenia, a gust może Ci się jeszcze zmienić - za jakiś czas może się będziesz zastanawiać, gdzie właściwie dopatrywałeś się problemu. Ciało kobiety, jak i mężczyzny zmienia się bardzo szybko. Oglądam zdjęcia moje i mojej żony sprzed 15 lat i nie mogę uwierzyć, jak czas nas formuje.
Jeżeli szukasz czegoś krótkoterminowo, to rzeczywiście szukaj emocji i ciesz się chwilą, ale jeżeli masz zamiar budować coś na dłuższą metę, to z tego, co napisałeś, wydaje się być ona dobrym materiałem.

@Ciuplowski zgadzam się że gusta i fizyczny pociąg są ważne i nie zawsze można je przeskoczyć. Jednocześnie wiem że w relacjach atrakcyjność zmienia się też z bliskością i poznawaniem kogoś. Dla mnie liczy się całokształt, humor, spokój, sensualność i to że mogę być przy niej sobą. To daje mi poczucie bezpieczeństwa i szczerej radości

@Seele związek to przede wszystkim dopasowanie charakterów. Wygląd można podrasować prawidłową postawą, makijażem, odpowiednim ubiorem, wyfitowaniem, itd.


Jak zainwestujesz czas we wspólne treningi, pokażesz, że można odpowiednio się odżywiać to kwestie, które Ci przeszkadzają znikną.

W związku to chyba też chodzi o to, żeby z kimś być nie tylko za coś, ale też mimo czegoś. Inna kobieta może mieć inne wady, które mogą tobie nie pasować. Nigdy nie będziemy zadowoleni w 100%

Chłopie, czepiasz się o szczegóły, masz kobietę dobra, mądra to się jej trzymaj i nie puszczaj, bo zawsze znajdziesz w niej wadę, a to że coś odstaje, jest krzywe itd. A jeżeli o taka pierdołę masz ją odrzucać to nie marnuj jej czasu.

@Evivalarte właśnie zmarnuje jej i sobie czas, jeśli latami będzie ją zwodzić, a później rozstanie, bo martwa sypialnia

@Evivalarte Nie szukam dziury w całym ani nie odrzucam jej za drobiazgi. Chodzi raczej o uczciwe spojrzenie na to, co naprawdę działa w relacji, a co mniej. żeby później nie było rozczarowania dla żadnej ze stron

@Seele to zrób rachunek zysków i strat. Może być na teraz i na przestrzeni lat.


Ja Ci tylko powiem że nic nigdy w życiu się nie wydarzy jeżeli nie dokladasz do ognia, nie dokladasz dla Was, przede wszystkim dla niej, bo w związku jednak myśli się głównie żeby tej drugiej osobie zrobić przyjemność, dom i bezpieczeństwo.

@Evivalarte spoko, rozumiem o co ci chodzi z tym dokładaniem do ognia. Tylko ja nie chcę robić show na siłę, udawać że coś się pali, jeśli w środku nie ma iskry. Wole sprawdzić co naturalnie działa między nami, niż później udawać że wszystko jest spoko. Autentyczność też jest dla niej i dla mnie formą szacunku. Bliskość musi być prawdziwa inaczej nawet najlepsze intencje nic nie zmienią

@Seele Ważniejsze są wspólne wartości, poczucie bezpieczeństwa, dogadywanie się na każdej płaszczyźnie, wsparcie, brak oceniania, akceptacja Twojej odrębności. Na tę refleksję potrzebowałem zdecydowanie zbyt wielu lat.

@fisti Zgadzam się w 100%. Poczucie bezpieczeństwa i akceptacja drugiej osoby są nieocenione. Te rzeczy czasem odkrywa się dopiero po latach

Ta to sie moze zmienic moim zdaniem, warto sprobowac, gorzej jakby cie pociagala fozycznie zaruchasz a potem nic nuda, bo to juz ciezej zmienic. Mi sie wydaje ae social media / reklamy / kino / porno itp itd strasznie zpaczylo nam percepcje normalnej kobiety

@ErwinoRommelo no właśnie też tak pomyślałam że jak się człowiek naogląda tych wszystkich obrazków zawierających ludzi spod filtra, gdzie często nad nimi pracuje sztab ludzi który ich odpowiednio doświetla, ubiera, to się gusta robią takie że preferencje full natura ale usta pameli Anderson a dupa kim Kardashian a przy tym talia osy i brak cellulitu.


I serio można tu klepać że o pójdzie na siłownię i cośtam zrobi to uhuhu co to będzie: ludzie, to żywy człowiek a nie gra, gdzie można sobie podciągnąć grafikę bo mi się tak będzie podobać.


I załóżmy dany schemat, że kobita pracuje, żyje i np ma ciężko w pracy, stres, hormony ale będzie biegać na siłownię bo się paniczowi tak podoba. A co Panicz dał od siebie? Czy panicz wygląda jak strażacy z Instagrama?

@Evivalarte wiadomo ze to dziala w obie strony, ale to nie tylko social media, ja w reklamach widze nie raz bardziej rozebrane panie nie kiedys w pornosach co w nocy na canale plus puszczali, nawet podswiadomi idzie tym sobie percepcje zjebac.

@ErwinoRommelo trzeba używać mózgu. Bo prawda jest też taka że jak już znajdzie się też modelkę 11/10 nie oznacza że będzie miała w głowie to co by chciał

Jakbym był mądry (a nie jestem) to bym zignorował taką małą rozbieżność na rzecz tych wszystkich fajnych rzeczy, które znaleźć coraz trudniej i trudniej z czasem i z wiekiem. Jeśli nie da się zignorować, to bym sobie dał więcej czasu, żeby się przyzwyczaić. Kiedyś nie zignorowałem i teraz sobie myślę, że mogłoby życie mi inaczej wyglądać (no, wtedy też psychicznie byłem nieświadomy czegoś). Koniec końców uroda przeminie, oboje się zmienicie pewnie na gorsze, bo wiek. A wspólne heheszki zostaną. Jak się wahasz, to daj sobie przynajmniej więcej czasu jeszcze na te wahania. Serio, czas jest ważny. Kiedyś jedną zostawiłem, a teraz przywykłem do jej wad. Ale rzeki nie zawrócisz.

Widzę, że wszyscy ci piszą coś w stylu : bierej co jest, póki gorące jak jakiś wujas na spotkaniu rodzinnym.

To jako mniejszość napiszę. Życie to nie bajka Disneya, że wszystko się ułoży i pokochasz jej duszę a nie skorupę. Jak ktoś cię nie pociąga już na początku tak na serio, że cię rozpala wręcz pierwotnie to z czasem będzie tylko gorzej. Nie można stawać na piedestale wyłącznie charakteru, ignorując fizyczność bo to się wydaje bardziej szlachetne. Odwrotnie też. Nie bez powodu mamy tyle rozwodów i nieszczęśliwych związków bo ktoś stwierdził "może być".

No chyba, że chcesz za parę, paręnaście lat oglądać się za "swoim typem" i mieć jeszcze wyrzuty sumienia z tego powodu.

Patrząc jeszcze z innej strony, ja tam bym nie chciał być z osobą, która poczyniła taki wpis o mnie.

fizycznie nie do końca mnie pociąga

@Seele kiedyś usłyszałem w tej kwestii ciekawą radę, a szła tak:

Przeleć ją, to zacznie.

Ja tylko ze swojego doświadczenia wiem, że to tak nie działa. Ta chemia i pociąg do drugiej osoby musiał u mnie być i koniec.

I kobiety mi to samo mówiły - że ich chłop musi pociągać.

Co do charakteru drugiej osoby, to jest to ważne również, żeby nie było sytuacji jakie się czasem w internetach czyta - podział majątku, rozwód, prawo do opieki do dzieci i inne tragedie.

Ale generalnie to wszystko musi mniej więcej na poczatku grać niestety. Jesteśmy zwierzętami.

Zależy ile masz lat. Do pewnych rzeczy z wiekiem się dojrzewa choć niekiedy nigdy. Jeżeli mamy generalizować to wydaje mi się że kobiety potrafią dostosować swoj gust wizualny do tego co naprawdę kogoś czują. Osobiście mam cechy w wyglądzie które w sumie ciężko mi byłoby je ignorować, jak na przykład ciemna karnacja i nie ważne jak ktoś byłby piękny, to ciemna skóra jest dla mnie aseksualna(zaraz będę nazwana rasistką xd). No ale faceci działają trochę inaczej, zakochują się w wyglądzie, a pozytywne cechy sami dopisują. Więc możliwe że nigdy nie wyjdzie Ci z tą dziewczyną bo wystarczy że poznasz kogoś kto będzie cię fizycznie bardziej pociągał i już wszystko się j⁎⁎⁎ie, nie ważne jak ciężki będzie mieć charakter ta idealna z wyglądu. Oczywiście generalizuje. Ale sam na pewno musisz odbyć ze sobą długą rozmowę wewnątrzna i zadać sobie pytania czym jest dla ciebie idealny związek i tym się kierować.

@Cori01 Myślę że faktycznie każdy z nas ma jakiś swój wzorzec atrakcyjności i nie zawsze da się go całkowicie zmienić. Z drugiej strony mam poczucie i z doświadczenia wiem, że relacje są bardziej złożone. czasem pociąg fizyczny rośnie razem z więzią, poczuciem bezpieczeństwa i tym jak zaczynamy kogoś postrzegać. Dlatego właśnie staram się nie podejmować pochopnej decyzji i najpierw uczciwie zobaczyć co naprawdę się między nami buduje

@Seele to prawda, czasami te "mankamenty" w wyglądzie, które przeszkadzają, nie są prawdziwymi przeszkadzajkami, a po prostu pokłosiem przyzwyczajeń. Z tego też powodu często ludzie po rozstaniu z daną osobą szukają kogoś bardzo podobnego do tej poprzedniej, nie dlatego że teksnia czy cos, ale po prostu byli przyzwyczajeni do pewnego "modelu".

@Dudleus ej ziom ale ty chyba nie zrozumiałeś dylematu który opisałem. Weź przeczytaj mój wpis jeszcze raz. Ja nie pytałem o to czy mam ją brać czy nie.

@Seele nie pasuje ci jedna cecha fizyczna to olej. Rozumiem, że wszystko ma pasować. Ja nie rozumiem bo jeśli mi się z kimś dobrze rozmawia to bym nie zwrócił uwagi na pierdoły, chyba, że ma kilka cech, które mnie brzydzą w wyglądzie. Ja w zeszłym roku próbowałem z dziewczyną, której podobał mi się wygląd i zachowanie. To nie zrozumiem. Ja bym dla pewności odbył z nią kilka randek. Ja bardzo lubię bliskość, przytulanie i wygląd jest drugorzędną sprawą.


W dupie ci się od dobrobytu przewraca.

@Dudleus nadal chyba nie zrozumiałeś no ale ok.

Nie chodzi o to żeby wszystko było perfekcyjne. Po prostu fizyczna chemia dla mnie (i chyba generalnie dla wszystkich) też się liczy i nie da się jej wymusić. Bliskość i rozmowy są mega, ale pewne rzeczy po prostu podświadomie decydują czy iskra jest

Trzeba rozważyć, czy taki umiarkowany pociąg jest dla ciebie akceptowalny w perspektywie następnych lat. Bazując na własnym doświadczeniu i obserwacji innych nie podjęłabym się takiego ryzyka z obawy, że z czasem zacznę unikać seksu i fantazjować o innych, przez co emocjonalnie wycofam się ze związku, a więc zacznie się on sypać i co jeszcze gorsze - zniszczę samoocenę mężczyźnie. Mało co degraduje tak mocno opinię o sobie jak partner, którego kochamy i który niby kocha nas, ale czujemy, że fizycznie nas nie pożąda. A brak pożądania/pożądanie umiarkowane zwykle czuje się i/lub widzi bardzo wyraźnie. Znajdą się tacy, którym to nie będzie przeszkadzać, ale osobiście nikogo takiego nie spotkałam.

@WhiteBelle To właśnie jedna z rzeczy które też biorę pod uwagę. żeby nikogo nie postawić w sytuacji, w której poczuje się niepożądany. Z drugiej strony zastanawiam się też na ile atrakcyjność może się jeszcze zmieniać wraz z rosnącą więzią

@Seele czy Ci się zmieni i na ile, tego nikt nie przewidzi. Kierowanie się w tym temacie opiniami innych ludzi może Cię zgubić, bo nikt tak naprawdę Cię nie zna i każdy ocenia Twoją sytuację przez własny pryzmat. Jeśli podejść do tego bardziej obiektywnie, to moim zdaniem powinieneś zdobyć odpowiedzi na kilka pytań:


  1. Czy istnieje dla Ciebie coś takiego jak akceptowalny poziom pociągu do drugiej osoby? Przy jakim poziomie uznasz, że jesteś zadowolony? Po czym to rozpoznasz?

  2. Czy osiągnięcie przez Ciebie akceptowalnego poziomu pociągu pozwoli Ci być szczęśliwym i uszczęśliwiać drugą osobę? Czy jeśli za parę lat pojawi się ktoś inny, do kogo poczujesz pociąg nie akceptowalny, a mocny i bezsprzeczny, możesz założyć, że i tak pozostaniesz z aktualną partnerką, bo jej charakter przeważy nad ewentualnymi pokusami? A co w przypadku, gdy ta inna kobieta będzie nie tylko atrakcyjna, ale również obdarzona odpowiadającym Ci charakterem? Czy sądzisz, że pozycja Twojej partnerki nadal nie będzie zagrożona?

  3. Czy Twoje podejście do seksu w danej relacji pokrywa się z tym, czego oczekuje partnerka? Czy zaakceptuje ona Twój poziom pociągu do niej i nie wpłynie to negatywnie na jej myślenie o sobie?

Bez odpowiedzi szczególnie na pierwsze pytanie nie będziesz wiedzieć, na co w ogóle czekasz. Bo Twój pociąg może wzrosnąć, ale nie jest powiedziane, że pojawi się ta "iskra". Ale czy rzeczywiście jej szukasz? Czy ona jej u Ciebie szuka?


Moje zdanie jest takie, że udany seks jest fundamentem nie tylko trwałego, ale przede wszystkim szczęśliwego związku. Tylko Ty nie musisz podzielać mojej opinii co do tego, czym ten udany seks w ogóle jest.

@WhiteBelle Masz rację że takie rzeczy trudno ocenić z zewnątrz i że każdy patrzy przez własne doświadczenia i swój pryzmat. Twoje pytania są w sumie bardzo trafne i sam się nad nimi zastanawiam. Stąd też mój dylemat i ten wpis. Nie zamierzam się kierować opiniami innych ale chcę nabrać różnych perspektyw. Staram się podchodzić do tematu jak najbardziej świadomie żeby właśnie nie wpadać w stare schematy.

Największy znak zapytania mam chyba przy tym, na ile pociąg może się jeszcze zmieniać wraz z rosnącą więzią. Nie chcę ani ignorować tego aspektu, ani z kolei przekreślić czegoś wartościowego tylko dlatego że na początku nie ma fajerwerków

@WhiteBelle no to mam pytanie: czy jeśli Tomek spotka osobę, do której poczuje bezsprzeczny, wszechogarniający pociąg, ale nie da się z tą osobą budować związku, to powinien czekać na taką osobę?

@Villdeo czy chcesz przez to powiedzieć, że wybierając czekanie, można się nie doczekać sensownego/jakiegokolwiek związku?


@Seele jeśli nie jest to dla Ciebie zbyt wścibskie pytanie, to właściwie ile się znacie?

@WhiteBelle jest to dość świeża znajomość. 4 spotkania dopiero. Ale w porównaniu z innymi randkami to praktycznie natychmiast złapaliśmy wspólny vibe i szybko czułem że mamy podobne podejście do życia. Równolegle całkowicie zdaję sobie sprawę że jest to bardzo wczesnym etap poznawania drugiej osoby.

W związku są rzeczy mniejsze, np. jedno lubi metal a drugie pop, i większe, np. dzieci, religia itd.

Według mnie pociąg fizyczny to absolutny dealbreaker. Owszem, dopasowanie charakterów również nim jest. Nie ma jednak sensu wchodzić w związek z podejściem "jest idealny, ALE...".

Pomyśl jakbyś się czuł, gdybyś dowiedział się, że nie podobasz się drugiej połówce? Że podczas seksu musi myśleć o innych, bo jej nie pociągasz? Jakby zerwała z Tobą za kilka lat, bo jednak jej się nie zmieniło? Zwodzenie drugiej osoby co do uczuć to zwykłe podłe oszustwo. Wchodzenie w związek z podejściem "a może mi się zmieni" to oszustwo, tej osoby i samego siebie.

Nie każda relacja damsko-męska to musi być związek. Istnieje coś takiego jak przyjaźń. Możesz się z nią przyjaźnić i jeśli w przyszłości zmieni Ci się z fizycznym jej postrzeganiem to wtedy wykonaj ruch, nie wcześniej. Na tym między innymi polega uczucie i miłość, na szacunku do drugiego człowieka, a nie potencjalnym oszustwie już na starcie.

Z plusów, jeśli ma wolne koleżanki to prawdopodobnie będą mieć w miarę podobny charakter, a nuż któraś będzie wolna, poznacie się i Ci się spodoba? Dwie pieczenie na jednym ogniu, przyjaciółka na całe życie oraz partnerka, która podoba się fizycznie.

Sam mam wieloletnią przyjaciółkę, do której od samego początku mam czysto platoniczne uczucia. Również możemy gadać godzinami, świetnie czujemy się w swoim towarzystwie. Jest to po mojej żonie najważniejszy człowiek w moim życiu, trzymała mnie na powierzchni gdy waliły mi się związki i szalała depresja.

Pytanie, czy wypierając brak pociągu chcesz potencjalnie zniszczyć relację i stracić tego człowieka, czy być uczciwym dla Was obojga i być może mieć kogoś na całe życie, ale nie jako partnera?

A jaka jest twoja perspektywa? Długoterminowa, czy jeszcze nie dojrzałeś do powaznego związku? Jak to drugie, to nie zawracaj sobie głowy. Istnieje ryzyko, że nie znajdziesz osoby spełniającej oba kryteria, ale własnej chemii nie przemożesz.

Jeśli to pierwsze, to powiem ci, że dojrzały i trwały związek to bardzo poważna szkoła kompromisu. Jeśli twoje wątpliwości są tak nieznaczne, to rozważ wszystkie korzyści i sam zdecyduj.

@Fly_agaric dzięki za tę perspektywę. Zdecydowanie szukam czegoś długoterminowego i głębokiego. Dotychczas byłem w dwóch związkach, 7 i 12 lat. Właśnie próbuję to rozważyć w dłuższym horyzoncie. ile w relacji jest miejsca na naturalną chemię, a ile na świadomy kompromis.

@Seele

Nie wybrzydzaj.

Jeżeli wizualnie jest ok, a czujesz się super przy niej, jest dla ciebie dobra itp, to daj szansę na to.

Wygląd trochę można poprawić, charakter trudniej.


Poza tym wgląd to cecha bardzo ulotna.


Tylko mała rada: pobyć dłużej ze sobą. Bo pierwsze miesiące zauroczenia to może być wersja demo. Haj hormonalny minie i później może być inaczej.

Pamiętaj, uroda (pod każdym względem) przeminie, a charakter zostanie.. kiedyś miałem za⁎⁎⁎⁎stą pod względem charakteru dziewczynę, choć 6/10 z wyglądu. Teraz mam 9-10/10 ale charakterek k⁎⁎wa po mamusi. Tęsknię za tą pierwszą.

@Seele Byłem DOKŁADNIE w tej samej sytuacji, którą opisujesz. Ale nie będę Ci zdradzał zakończenia, bo tu nie ma dobrej odpowiedzi.

@Seele no ja nie dalem rady, jednak fizyczność jest ważna


Lubie male cycki i male d⁎⁎y, a ostatnio trafiałem na same z OGROMNYMI k⁎⁎wa bimbałami


No I to nie mój klimat xd

@Seele 


Z własnego doświadczenia: im dłużej znam moją dziewczynę, tym bardziej mi się podoba. Nie tylko fizycznie, ale także umysłem.


Pożądanie seksualne i atrakcyjność fizyczna jest bardzo ważna - często trudno jest mi wytrzymać w obecności mojej dziewczyny, tak na mnie działa.


Jednocześnie uwielbiam z nią spędzać czas i szczerze mówiąc, bardziej podoba mi się to, że mogę z nią porozmawiać o wszystkim i przyjemnie spędza mi się z nią czas.

@Seele i tu wszystko zależy. Byłem i z takimi co mi się podobają i z takimi co miały fajny charakter i skończyłem z taką co ma i to i to. To wszystko zależy jaką jesteś osobą tak na prawdę i czy ci się chce i jak bardzo będziesz żałował, czy spróbowałes bądź nie spróbowałes.

@Seele cóż ci poradzę? Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Niby charakter najważniejszy, ale ja bym nie mógł być z kobietą, która mnie w żaden sposób nie pociąga fizycznie. Z czasem wszyscy się starzejemy ale po 20 latach nadal mi się moja jaśnie żona podoba więc...

@Seele Przecież pulchność to rzecz nabyta. Jakby miała idealną wagę to byś brał? A jakby przytyła po ciąży albo z innego powodu to byś zostawił ją? Ta może schudnąć tak samo, jak ta z idealną wagą przytyć.


Powiedziałbyś o buzi, wzroście, piersiach, no to się bez operacji nie zmieni. Ale waga?

@GazelkaFarelka Wiem że waga jest zmienna i może iść w górę i w dół. Dla mnie to nie kwestia wartości ani miłości, tylko fizycznej chemii. Jeśli tego nie ma, trudno ją udawać

Widzę, że wiele osób tutaj kompletnie nie rozumie, że dziewczyna może być fajna, ale jak nam się nie podoba to będą problemy ze wzwodem i życie seksualne może paść, a frustracja narastać. Najgorsza dla mnie jest właśnie nadwaga, która zabija cały seksapil kobiety i potrafi zamienić w coś odpychającego...

Niby to jest coś co najłatwiej zmienić, bo wzrostu nie zmienimy, muskulaturę można wyćwiczyć, ale często dużym kosztem. Za to żeby nie być ulaną świnią to wystarczy mniej jeść, ale jak powiesz takiej że ma nadwagę, to się obrazi i będzie wmawiała, że wcale jej nie ma.

@Seele Po kilkunastu latach moim zdaniem choćby c⁎⁎j na c⁎⁎ju, to seks i fizyczność i tak schodzi na dalszy plan. Z żoną naruchaliśmy się w wieku lat 18-25, a mając 37 no cóż. (ja tu mam swoją rolę jako upośledzony emocjonalnie i milczący typ + alkohol zabierający uwagę) Ale nie o tym. W skrócie jeździć obserwować, nie zastanawiać się zbyt wiele.

@Dildorsz szczerze to brzmi to bardziej jak racjonalizowanie własnej sytuacji niż rada. Jeśli ktoś sam mówi, że jest emocjonalnie zamknięty i zagłusza rzeczy alkoholem, to nic dziwnego, że fizyczność w relacji umiera. Ja akurat nie chcę budować związku w taki sposób, żeby potem mówić, że ‘tak już jest po 30’. Btw to mam 40 na karku. Wolę jednak wręcz przeciwnie, dużo się zastanawiając, starać się zrozumieć psychodynamikę i emocje, trochę więcej świadomości niż autopilot

Zaloguj się aby komentować