Czy umiesz wymienić koło w samochodzie?


#ankieta

Czy umiesz wymienić koło w samochodzie?

497 Głosów

Komentarze (35)

@NooT Nie nowy. Po prostu musiałem rozebrać rozrząd żeby założyć uszczelniacz wałka rozrządu bo go wydmuchało, i poskładać wszystko do kupy. Więc czy nowy czy stary to jeden pies, robota taka sama. I to przy -17*C na dworzu.

@myoniwy w podobnych klimatach wymieniałem rozrząd pod delikatesami XD

W sejku 1.1.

Przy -25 bez lewarka wymieniałem też przegub zewnętrzny w CC 0.9 na stacji benzynowej XD

@Sweet_acc_pr0sa zależy jak mocno ktoś dopierdolił. Klucz już połamałem przy jednej z prób, potem kupiłem lepszy niż ten z fabrycznego zestawu.

@Sweet_acc_pr0sa Kuzyn połamał dwie nasadki na pierwszym kole w WV T4 bo poprzedni zmieniacz tak dopierdolił. Żadne rurki i pneumatyki nie pomogły.


Wracamy do poprzedniego żeby odkręcił a ten wyciąga coś podobnego jak na zdjęciu tylko sam pręt miał ze 25mm średnicy i wygięty bardzie na 90 stopni. Jeszcze zamiast nacisnąć klucz w dół to jebany go do góry ciągnął. Przysięgam że byłby w stanie przewrócić ten samochód na dach, zmienić koła i na te koła znowu go postawić gdyby mu było wygodniej.

1a9f0f19-5e66-4ecc-8552-79188f4b6fde

@zjadacz_cebuli w moim starym Jazz trzeba nadkole zdjąć żeby żarówkę wymienic. Cały czas błagam wszystkich bogów żeby świeciła.

@zjadacz_cebuli o ile się to robiło choć raz - to tak.

Jak ktoś nigdy w życiu tego nie robił to nie ma pojęcia że to proste

@emdet wymieniałem w różnych samochodach, w większości wiedziałem jak i dalej to było pojebane xD najłatwiej chyba było w transicie bo po prostu wykręcało się całą lampę

@zjadacz_cebuli pisałem o kole xD

Żarówki bywają tragiczne. Raz w fordzie, gdzie trzeba było wyjąć cały klosz żeby ją wymienić to nie byłem w stanie tego klosza wsadzić z powrotem ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Przypomniała mi się sytuacja z czasów studiów. Jeździłem kiedyś na takie fuchy - dorabiałem na nocnych inwentaryzacjach w supermarketach. Pewnego razu parkuję pod sklepem, patrzę - złapałem gumę. Pomyślałem - świetnie, skończę robotę gdzieś ok. 3 w nocy i czeka mnie zmiana koła. Tyle, że ja przecież nie mam lewarka! Szybki telefon do kumpla. Pożyczy. Nawet przywiezie, ale dopiero o 21, jak ja już będę w robocie. Poprosiłem, żeby zostawił na portierni, a ja sobie odbiorę.

Koniec roboty, wychodzę z pracy. Widzę - leży lewarek. Proszę pana na portierni, żeby mi go wydał, a ten, że on nie wie czy to mój, i że mi go nie wyda. 20 minut się kłóciłem z facetem, gdyby nie interwencja mojego przełożonego, to nic bym nie wskórał. Jest! Udało się. Wreszcie wychodzę z lewarkiem - leje. Biorę się za zmianę koła. Najpierw trzeba opuścić koło, bo jest pod podwoziem - francuz. Odkręcam, odkręcam, wyciągam...

Lewarek był schowany w kole.

Kurtyna.

@Olmec Najpierw trzeba opuścić koło, bo jest pod podwoziem - francuz

Ten zjebany patent. Nie pamietam ile czasu kiedys straciłem na próbach odkręcania śruby w bagazniku w P309. Skonczylo sie na wczolganiu pod auto i wyjeciu kosza z "zawiasów"

Wiem co i jak, ale jak kiedyś przyszło mi zmienić koło, to skakałam po kluczu, a i tak nic nie dało, tak były śruby zapieczone. No i co z tego, że umiem. I tak trzeba było dać facetowi do zrobienia.

Zaloguj się aby komentować