Czy marnowanie energii na kobiety to warta uwagi strategia? Z jednej strony fajnie mieć kogoś, z drugiej brzydzi mnie próżność i brak zaangażowania z ich strony. Zaimponować i poruchać? No spoko, ale to nie mój klimat. Mam trochę dystansu do siebie, swoje zainteresowania i pasje, ale aplikacje randkowe mam wrażenie, że wysysają ze mnie tą energię.

Nie jestem typem, który musi mieć kogoś, bo czuje się szczęśliwy sam ze sobą, ale fajnie byłoby też dzielić się tym szczęściem. Czy próżność to obecny sposób na życie? Czy elokwencja to przywilej? Czy obecnie naprawdę trzeba udawać kogoś, żeby być z kimś? Trochę mnie to zastanawia. #hejto30plus #zwiazki

Komentarze (36)

@Opornik jego akurat mam na blockliście, bo jak wyżej napisałem - irytuje mnie próżność, a tym bardziej chwalenie się co to nie ktoś :)

@l100e może to zabrzmi banalnie, ale dla tej, przy której będziesz mógł być w pełni sobą i zaakceptuje Cię za to jaki jesteś, bez żadnej maski - zdecydowanie warto

@cyberpunkowy_neuromantyk @l100e mnie 35 lat i 5 nieudanych związków.

Jak szukasz na aplikacjach, to tam raczej trudno znaleźć podzbiór, który Cię interesuje. Choć są wyjątki, ale to samemu trzeba poszerzyć kryteria dostępności.

Ciezko powiedziec bo to filozoficzne zagadnienie, jak znajdziesz to ci sie wyda ze warto ale podczas szukania bedzies mial wrazenie ze tracisz czas, alternetywy to okazjonalna prostytutka albo machinala masturbacja, lub samotnosci a kazde z tch rozwiazan ma minusy.

Niestety ale aplikacje randkowe to rak. Atencja jakie tam dostaja dziewczyny psuje nawet te normalne egzemplarze. Zamiast tego lepiej pokrecic sie po lokalnych grupach zainteresowania lub rozwijac kregi znajomych. Oczywiscie kwestia podstawowa jest to gdzie mieszkasz bo w mniejszych miejscowosciach jest dramat.

@l100e aplikacje randkowe są po to żeby zarabiali ich właściciele. Czy bedą zarabiać jak znajdziesz kogoś? No nie.


Dlatego daj sobie spokój z aplikacjami. Zacznij chodzić na eventy i w miejsca zgodne ze swoimi zainteresowaniami.


Kiedyś organizowałem w swoim mieście wyprawy rowerowe. Dziewczyny same aranżowały spotkania 1 na 1. A to wspólne bieganie, a to wyjazd rowrowy pod namiot, a to wycieczka sam na sam. Proponowały to mnie: 178 cm, zakola i brzuszek

@Half_NEET_Half_Amazing Ja w kwestii portfela to moge powiedziec tyle, ze na aplikacjach randkowych poznalem mnostwo dziewczyn, ktore mnie zlewaly jak bylem biednym studentem, a gdy skonczylem studia i kupilem mieszkanie za stypendia naukowe, to same do mnie nagabywaly i chcialy kopulowac na 1 spotkaniu xD Zalosne z ich strony to bylo w opor.

@tosiu

możliwe, że morda dobra


@100mph

ja do jednej chciałem podbijać ale po miesiącu się okazało, że jest z synem lokalnego biznesmena i co chwile latają sobie do ich willi na południu europy

@Half_NEET_Half_Amazing wątpie. Daleko mi było do tak zwanego chada. Szczególnie, że jak sie nie ma kasy, to się je tanie żarcie, co wpływa na wygląd.

@100mph zawsze miałem teorie, że laski lecą na 33% - kasę, 33% - władzę, 33% - prestiż. Jeżeli masz kasę, władzę i prestiż to masz 99% atencji. Jeżeli nic to 1%

@l100e To trochę jak z wyprawą na grzyby, ale nie po byle co. Bo ty przecież nie schylasz się po pierwszego lepszego podgrzybka, który uprzejmie wystawił kapelusz spod mchu. O nie. Ty przemierzasz knieję z wizją w sercu i koszykiem pełnym nadziei, pragnąc odnaleźć ten jeden, konkretny, rzadki okaz.


Tymczasem ścieżka usłana jest psiakami. Wszędzie psiaki. Psiaki po lewej, psiaki po prawej, psiaki wyrastające spod każdej kępy trawy. Od czasu do czasu trafi się coś jadalnego, poprawnego, nawet całkiem przyzwoitego - ale to nie to. A więc mijasz je, coraz bardziej zmęczony, coraz bardziej zirytowany, pytając retorycznie: "Dlaczego cały ten las musi być wypełniony psiakami i grzybami, które absolutnie nie są w moim guście? Czy marnowanie energii na grzyby to warta uwagi strategia?"

A potem dochodzi jeszcze kwestia narzędzi. Bo jeśli na swoje wielkie, niemal mistyczne poszukiwania wybierasz się z pomocą Tindera, to sytuacja zaczyna przypominać próbę znalezienia majestatycznego borowika na plantacji pieczarek. Owszem, teoretycznie istnieje cień szansy. Statystyka nie wyklucza cudu. Ale rozsądek podpowiada, że to miejsce niespecjalnie dobre. Kupić pieczarkę do pizzy - tak jak wziąć pustogłową panne na warsztat. Ale nic ponad to.


I tak wędrujesz dalej - z koszykiem, z nadzieją, z nutą frustracji - wierząc, że gdzieś tam, pod odpowiednim drzewem, rośnie ten jeden, właściwy okaz.


Pytanie więc, co zrobisz. Możesz szukać cierpliwie dalej, możesz zmniejszyć swoje oczekiwania, albo możesz dać sobie spokój Ja wybrałem już dawno opcję numer 3 i jest mi z tym wygodnie, bo nie mam ciśnienia. A jak mi braknie trochę bliskości, to idę skorzystać z appki randkowej i zapoznaję pannę na krótki romans, absolutnie nie licząc na żadne związki. Zwłaszcza, że głupie zauroczenia i latanie z pierścionkiem zaręczynowym po dwóch tygodniach znajomości to nie są moje rejony i raczej trzeźwo oceniam sens wchodzenia w głębszą relację z kimś, z kim wspólną cechą jest głównie bycie tym samym gatunkiem ssaka. Niemniej jeśli trafię na coś bliższego sercu, to przyjmę

@onpanopticon


Pamiętam, jak zupełnym przypadkiem na środku leśnej drogi z wyraźnymi śladami opon samochodowych, na takim wąskim pasku trawy, znalazłem przepięknego prawdziwka. : )


Trochę jak z moją dziewczyną. xD

@l100e - związek to niestety transakcja biznesowa - nie bez powodu na przykład Brytyjczycy sprowadzają sobie żony z Azji.

Możesz celować w kobiety z Ameryki Południowej też.

Nie wyklucza to miłości i zaspokojenia potrzeby bliskości i stworzenia stabilnego długotrwałego związku.

A próżność? Cóż była, jest i będzie - można się nią brzydzić, na nią denerwować, o niej dyskutować, przyczyny jej analizować a nawet mieć do świata o nią pretensje - świata to nie zmieni.

@l100e


Szkopuł w tym, żeby znaleźć odpowiednią osobę.


Mnie się udało na Hejto. Co prawda dzieliło nas czterysta kilometrów, ale się udało - nie wyobrażam sobie bardziej dopasowanej osoby, przed którą nie muszę nikogo udawać i mogę powiedzieć nawet rzeczy, których nigdy nikomu nie powiedziałem.


Tylko że to kwestia szczęścia. Ja miałem ogromne, że udało mi się poznać kogoś takiego na portalu, na którym wolnych kobiet jest niewiele. ; )


Aplikacje randkowe według mnie są kijowym rozwiązaniem, ponieważ przez miesiąc obecności na nich nie trafiłem na osobę, która by mnie naprawdę zachwyciła, jak to było z moją dziewczyną.

@cyberpunkowy_neuromantyk ja piszę, że głupim jest szukać prawdziwka na plantacji pieczarek, a ten znalazł dzierlatke na geriatrycznym gej party xD to się nazywa fart.

@cyberpunkowy_neuromantyk podobnie i u mnie, 12 lat nieudanych związków z różnych przyczyn, a tymczasem gdy już chciałem być sam, to poznałem zupełnym przypadkiem na Hejto i od niedawna jesteśmy po ślubie

@Gilgamesh życie postanowiło, że w zamian za szczęście nie będę mieć na nic czasu 😅 ale powoli się wszystko układa i chętnie bym wpadł na jakieś hejtopiwo

@l100e jak czytam o marnowaniu uwagi na próżne istoty przeciwnej płci to przypomina mi się pewien toksyczny portal na w, na którym lata tkwiłem. I, który jak na bańki informacyjne przystało mocno wypaczył mi obraz świata. I było jak @onpanopticon świat trzeba było przemierzać w poszukiwaniu idealnego okazu.

Z drugiej strony - sporo osób słusznie pisze, że aplikacje randkowe to rak. Chcesz się w to bawić, Twoja sprawa.

Ale, u mnie sprawdziła się zasada żeby nie szukać miłości na siłę, bo ta sama Cię znajdzie. Brzmi jak banał, ale wystarczyło trochę wyjść do ludzi w realu, i schować ten poradnik o szukaniu idealnego okazu. A potem zacząć razem pracować nad sobą, bo na tym każda relacja polega (związki to są chemiczne jak coś )

@l100e jak czujesz się dobrze sam ze sobą to super, tylko właśnie szukaj kogoś kto również czuje się dobrze ze sobą i nie potrzebuje kogoś kto będzie nad nią skakał. Wtedy związek będzie budowany po to żeby się swoim szczęściem dzielić

Też byłem na appce randkowej wiele lat temu.


Sorry, ale 95% kobiet tam to absolutny scam.


Niska inteligencja intelektualna i emocjonalna, roszczeniowosc, pycha, materializm. Na co dzień człowiek obraca się w swojej bańce, pełna kulturka I w ogole I nie zdaje sobie sprawy, jak wygląda społeczeństwo.


Jeśli studiujesz cos to lepiej szukać np na uczelni, po znajomych, gdziekolwiek.


Chodzi mi o to, że fajne kobiety istnieją, tylko na Tinderze jest gorzej niż statystycznie na ulicy. Selekcja negatywna.

@l100e jestem w podobnej sytuacji, co jakiś czas próbuję szczęścia na którejś z aplikacji. Zazwyczaj gdy okazuje się, że komuś się udało. Jednak najczęściej kończy się po 2 randkach, gdyż zainteresowanie musi być z obu stron. Jak laska się nie angażuje, sama z siebie nawet nie rozpoczyna rozmowy, to po co nad nią pajacować ?


Zmieniłem tindera na bumble, ale laski w takiej okolicy jak Gdańsk skończyły się po tygodniu przeglądania nie skasowałem konta, liczę na cud xD

@l100e Jak masz pasje to połowa problemu rozwiązana. Musisz dosłownie wyjść do ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Zacząłbym od grup na Facebooku, często ludzie z okolicy organizują spotkania w realu. Wspólne bieganie, granie, przebieranki średniowieczne itp...

Zaloguj się aby komentować