@l100e To trochę jak z wyprawą na grzyby, ale nie po byle co. Bo ty przecież nie schylasz się po pierwszego lepszego podgrzybka, który uprzejmie wystawił kapelusz spod mchu. O nie. Ty przemierzasz knieję z wizją w sercu i koszykiem pełnym nadziei, pragnąc odnaleźć ten jeden, konkretny, rzadki okaz.
Tymczasem ścieżka usłana jest psiakami. Wszędzie psiaki. Psiaki po lewej, psiaki po prawej, psiaki wyrastające spod każdej kępy trawy. Od czasu do czasu trafi się coś jadalnego, poprawnego, nawet całkiem przyzwoitego - ale to nie to. A więc mijasz je, coraz bardziej zmęczony, coraz bardziej zirytowany, pytając retorycznie: "Dlaczego cały ten las musi być wypełniony psiakami i grzybami, które absolutnie nie są w moim guście? Czy marnowanie energii na grzyby to warta uwagi strategia?"
A potem dochodzi jeszcze kwestia narzędzi. Bo jeśli na swoje wielkie, niemal mistyczne poszukiwania wybierasz się z pomocą Tindera, to sytuacja zaczyna przypominać próbę znalezienia majestatycznego borowika na plantacji pieczarek. Owszem, teoretycznie istnieje cień szansy. Statystyka nie wyklucza cudu. Ale rozsądek podpowiada, że to miejsce niespecjalnie dobre. Kupić pieczarkę do pizzy - tak jak wziąć pustogłową panne na warsztat. Ale nic ponad to.
I tak wędrujesz dalej - z koszykiem, z nadzieją, z nutą frustracji - wierząc, że gdzieś tam, pod odpowiednim drzewem, rośnie ten jeden, właściwy okaz.
Pytanie więc, co zrobisz. Możesz szukać cierpliwie dalej, możesz zmniejszyć swoje oczekiwania, albo możesz dać sobie spokój Ja wybrałem już dawno opcję numer 3 i jest mi z tym wygodnie, bo nie mam ciśnienia. A jak mi braknie trochę bliskości, to idę skorzystać z appki randkowej i zapoznaję pannę na krótki romans, absolutnie nie licząc na żadne związki. Zwłaszcza, że głupie zauroczenia i latanie z pierścionkiem zaręczynowym po dwóch tygodniach znajomości to nie są moje rejony i raczej trzeźwo oceniam sens wchodzenia w głębszą relację z kimś, z kim wspólną cechą jest głównie bycie tym samym gatunkiem ssaka. Niemniej jeśli trafię na coś bliższego sercu, to przyjmę