Co Wy na to? 16.01.2026

Nigdy nie powstawało tyle wytworów kultury niż obecnie, szczególnie w dobie tworzenia za pomocą promptów i sztucznej inteligencji. Nigdy nie mieliśmy dostępu do równie dużej ilości kultur z całego świata, z których można czerpać pomysły. A jednocześnie coraz częściej na szczyty półek analogicznych i cyfrowych trafiają wszelkiej maści sequele, remake'i, remastery czy rebooty, które mniejszym kosztem są w stanie trafić do szerszej rzeczy odbiorców i osiągnąć większe zyski. Każdego dnia jesteśmy jako konsumenci zalewani niezliczoną liczbą nowych dzieł, z których każde jest promowane jako coś wyjątkowego czy jako pozycja obowiązkowa - tyle że po zapoznaniu się z nim często pojawia się wniosek, że było to po prostu przeciętne. I wtedy z nostalgią wracamy do przeszłości, kiedy w jednym roku powstało X filmów, książek, płyt czy gier, które były wówczas wyjątkowe i są po dziś dzień uznane jako dzieła klasyczne.

Pytanie na dziś: Czy współczesna kultura staje się nudna i hamuje kreatywność?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


#cowynato #ankieta #kultura #ksiazki #filmy #gry #muzyka

#owcacontent

Czy współczesna kultura staje się nudna i hamuje kreatywność?

348 Głosów

Komentarze (32)

bojowonastawionaowca

Grafika z artykułu The Economista z 2016 roku pokazująca zarobki w zależności od budżetu i tego, czy dany film był oryginalny, czy może sequelem

73ea42ef-ee1a-4760-bcd4-5579e0db7e6d
hatti-vatti

@bojowonastawionaowca mowisz o popkulturze ale zapominasz troche, że całość sztuki jakotakiej te jest na duzo wyższym poziomie i jest jej więcej. W miastach jest pełno organizacji zajmujących sie tym Tylko mysle, ze poprostu do nich nie docierasz :)

kocio

@hatti-vatti no nie wiem. Dla mnie malarstewo skończyło się na impresjonistach. Sztuka współczesna to dla mnie czarny kwadrat w białym polu, zielone kleksy na żółtym płótnie, "pasta z psem w galerii sztuki" i Tokarczuk, mówiąca że jej książki nie są dla plebsu. To jest sztuka jest kojarzona z naszymi czasami, do której na prawdę nie mam szacunku. Z drugiej strony, mamy jakichś pięknie rysujących wariatów z deviantarta/artrtstation, ale to raczej są to raczej rzeczy wyrobników, żeby ilustrować kolejną grę/książkę Mamy świetną muzykę, jest disco, electro, nawet ten rap będący kiedyś symbolem buntu.

Mi osobiście te "organizacje zajmujące się sztuką" to bardziej albo ludzie "w jedności ze wszechświatem" (no offence, lepiej jak ktoś wierzy w to co robi), albo cynicy szukający pieniędzy, co wyżej srają niż dupę mają, bo mY tO jEsTeŚmY pRaWdZiWa KuLTurAlNa eLiTa

Tomekku

W takim natłoku 'kultury' czy też papki jaka nam jest serwowana to głównym problemem staje się znalezienie tych właściwych perełek. One tam są, tylko trzeba poświęcić, o wiele więcej czasu na ich znalezienie, wszelakie algorytmy pisane pod korpo nie pomagają.

Nexus6

@Tomekku

Dosyć ciekawy film polecam "bugonia". Wśród obecnych produkcji to ten wypada bardzo przyzwoicie.

Tomekku

@Nexus6 bardzo filmowy nie jestem, raczej konsumuje muzykę. Ale obczaję. Dzięki

yourgrandma

Mainstreamowa tak, niemainstreamowa nie.

ataxbras

@bojowonastawionaowca To zależy. Z jednej strony są narzędzia, których wcześniej nie było, a które pozwalają na wielokrotny wzrost ludzkiej kreatywności. Z drugiej jest masowość - dostępne są dla każdego, niezależnie od talentu lub innych predyspozycji. Powoduje to zalew badziewia. I tutaj jest problem, bo w tym szumie trudno wyłapać coś wartościowego.
Jednocześnie można przyjąć, że kreatywność populacji pozostaje na tym samym poziomie. Jedynie nieliczne jednostki są w stanie stworzyć coś wyjątkowego, reszta kopiuje. Efektem jest wrażenie spadku kreatywności, ze względu na szum.

Rimfire

@bojowonastawionaowca z tymi rebootami i remakami to jest głębsza rozkminka bo tutaj masz wpływ fortnityfikacji na postrzeganie rynku przez inwestorów. Oni patrzą przez pryzmat wykresów i analiz pod kątem zysków więc potem wychodzą takie projekty jak niedawno kontrowersyjne Universes Beyond, bardzo krytykowane przez fanów. Sęk w tym, że nagły przypływ "świeżaków" do hobby spoko wygląda na papierze a i sprzedażowo też bo fani jednego "franchise" kupują produkty z drugiego, ale długoletni fani odbierają to z odrazą i często przestają kupować nowe produkty do swojej ulubionej gry.

dradrian_zwierachs

Kreatywność jest ponad to wszystko.

cyberpunkowy_neuromantyk

@bojowonastawionaowca

Myślałem o tym w kontekście fantastyki wydawanej w czasach PRL-u. Nie pamiętam już dokładnych liczb, jednakże przez cały okres PRL-u wyszło mniej książek fantastycznych niż teraz potrafi ukazać się przez rok.

Czy wtedy było lepiej, skoro było mniej pozycji i wiele z nich zyskało miano kultowych (Zajdel, Snerg, Lem et cetera)?

Nie jestem przekonany.

Obecna mnogość różnych utworów może przytłaczać - nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkiego, co się ukazuje. Jednocześnie zwiększa się różnorodność i obecnie każdy może znaleźć coś dla siebie. Jak z gierkami: są dość bezpieczne tytuły AAA i jest masa eksperymentalnych indyków. Można w tym przebierać i przebierać w poszukiwaniu perełek.

A co do kultowości... właśnie kiedyś było mniej tytułów, były też trudniej dostępne i wielu moich kolegów miało tak, że jak w końcu udało im się dorwać takiego „Baldur's Gate”, to katowali tę grę na różne sposoby, bo po prostu nie mieli w co innego grać i chcieli wyciągnąć jak najwięcej z jednego tytułu.

HmmJakiWybracNick

@cyberpunkowy_neuromantyk
To może być wada i zaleta. Jak byłoby mniej, bardziej dopracowanych np. gier, to można by im poświęcić więcej czasu. A tak to często doświadcza się jak największej ilości gier, po łebkach. Ja tak mam przynajmniej, że sporo gier czeka na swoją kolej i czasami nawet narzucam sobie ramy czasowe, w jakich zamierzam skończyć grać.

Ja mam przynajmniej takie doświadczenie, że przy mniejszej dostępności bawiłem się lepiej, niż obecnie, gdzie mam 500gb gierek i nie mam czasu xd

cyberpunkowy_neuromantyk

@HmmJakiWybracNick

Na pewno teraz jest znacznie łatwiej coś porzucić, ponieważ w kolejce czekają kolejne ciekawe tytuły. W ubiegłym roku nie dokończyłem wielu gier, które mam nadzieję, że uda mi się przyjść w obecnym.

ZohanTSW

To co mamy do teraz to jest sztos, zobaczycie kreatywność wspieraną przez AI ;)

radidadi

Z jednej strony wszystko już było, każda opowieść, zwrot akcji, nuta, dźwięk, klatka, kompozycja, obraz.. Z drugiej co roku powstaje coś nowego i świeżego

Rozpierpapierduchacz

@bojowonastawionaowca w sumie ciężko powiedzieć. Na pewno mamy tego zatrzęsienie, ale też możliwości są większe. Czy kiedyś było mniej chłamu? Nie wiem, bo z "dawnych czasów" pamiętam głównie te filmy czy książki, które rzeczywiście były dobre. Łatwo patrzeć w przeszłość przez pryzmat hitów, pomijając morze badziewia, które się przewinęło przez ekrany czy strony.


Co do powtarzalności, to mnie nie zaskakuje, bo rewolucji jest mało w życiu i większość wspomnianej już w komentarzach fantastyki opiera się na jednym szkielecie.


Na pewno wkurwiają mnie wszystkie odgrzewane kotlety live-action, te j⁎⁎ać w rzyć gorącym żelazem

100mph

W jaki sposob ludzie maja uczyc sie kreatywnosci jesli juz nawet w przedszkolach i podstawowkach plastyka czy zajecia artystyczne polegaja na pokolorowaniu kolorowanki xD Dzieci nie potrafia kwiatka namalowac jesli nie maja linii narysowanych na kartce. Dramat.

matips

@100mph Z reguły tłumaczy się to tym, że aby wprowadzić coś prawdziwie świeżego i rewolucyjnego do dziedziny trzeba mieć dobrze opanowane umiejętności rzemieślnicze z nią związane. Ucząc się rysunku zaczyna się od prostych rzeczy, choć jak mówisz większość może nie być zainteresowana wyjściem poza poziom przedszkola.

wombatDaiquiri

@bojowonastawionaowca jak sie ogląda/ogrywa blockbustery to pewnie tak. Jak się szuka na Steamie z interaktywną szukajką i przesunie na „stare i niszowe” to nie.


Myślę ze obecnie o wiele bardziej trzeba być „samemu sobie kuratorem” i pogodzić się z faktem ze 5% czasu szukania to będzie mega gówno, niż brać to co polecają media głównego nurtu. Samych ciekawych treści jest moim zdaniem dużo więcej.

WujekAlien

@bojowonastawionaowca ja bym powiedział, że jest wręcz odwrotnie. Dzięki AI mam szansę stworzyć coś, czego jeszcze kilka lat temu bym nie mógł, przez brak talentu artystycznego. Mogę słuchać muzyki X w stylu muzyki Y, czego mi zawsze brakowało. A co dopiero twórcy, którzy już wcześniej mieli talent, a teraz dostali jeszcze świetne narzędzia, do przekuwania go w sztukę

BapitanKomba

@bojowonastawionaowca Podejrzewam, że kultura ma się dobrze, tylko my nie mając tyle wolnego czasu ograniczamy się do masówki, która oferuje przeciętność.

A.Star

Przyszło nam żyć w czasach nadmiaru. Książki, filmy, muzyka, teatr - wszystko musi konkurować z rozpraszaczami typu social media, rolki, chaty. Może też dlatego nic już nie jest w stanie nam dać takich emocji, jak kiedyś.

Może to średnie porównanie -

Pamiętam zapach zagranicznego mydełka upchniętego w bieliźniarce w latach 80-tych. Po otwarciu szafy pachniał cały pokój. Ja też trzymam mydło w szafie z pościelą, ale efektu zapachowego już tak nie odczuwam, choć mydło pachnące. Ale są też nasze perfumy, dezodoranty, odświeżacze WC, kremy, a nawet pachnące worki na śmieci. I podejrzewam, że dlatego ten mydlany zapach wydaje się mniej wyrazisty.

Kaligula_Minus

Kultura współczesna jak Uroboros, zżera sama siebie. Ja postawiłam, że będę "odkrywać" to, co jest stare, ale przeze mnie nie poznane. Dlatego nie śledzę współczesnych trendów w sztuce, bo jest mnogość tworów kultury z przeszłości, ktorych nie znam

ChilledMimosa

Sparafrazuję tutaj byłego kandydata na prezydenta - Pana Bartoszewicza: porównajcie sobie dzisiejsza stylistykę bloków i budynków w centrach i pobliżu miast do tych sprzed kilkuset lat. Choćby Paryż jeszcze 250 stawiano tam piękne kamiennice. Porównując dzisiejsza architekturę to jawny regres.... i co sobie o nas pomyślą pokolenia za kilkaset lat porównując obecną nasza nijaka i nudną architekturę. Osiedla wyglądające jak od szablonu, żeby było taniej. Paskudnie to wygląda.

Xianth

To co opisałeś to nie kultura tylko marketing. Znacznie łatwiej robi się marketing już ugruntowanych Marek dlatego sequele i remejki. A dzieła kultury wciąż gdzieś tam są, więcej niż kiedykolwiek, ale nikt o nich nie słyszał. Bo w sumie pewnie tysiące cudownych obrazów w renesansie przepadło na zawsze bo nie miały marketingu, a Mona Lisa się ostała, bo była chroniona.

Tak więc może zamiast o dziełach kultury należy wrócić do patronatu, gdzie silni i wpływowi tworzyli by kolekcje, nie wiem, muzea ( ͡° ͜ʖ ͡°) gdzie sztuka byłaby chroniona.

Nexus6

Proste: młodzi mają wyjebane, mózgi przekrzywione tiktokami, Instagramem, etc. Nie potrafią się skupić nawet kilka minut na filmie (o książce nie wspomnę).

Więc wydawcy/"twórcy" wracają do klasyków, bo wiedzą, że obecnie żyjący millenialsi wchodzą w wiek starczy (40+ ) i mocno uderza w nich nostalgia. A, że to pokolenie to z tych które czegoś się się dorobiło i mają kasę, więc wiedzą, że na nostalgii coś mogą zarobić.


To, że liczy się dzisiaj zysk a nie kreatywność to swoją drogą... Młodzi wolą obejrzeć marvelivskie gówno niewymagające myślenia i nie pobudzające do refleksji.


Lepsze jutro było wczoraj.

mnchk676

@bojowonastawionaowca Zasadniczo myślę, że żyjemy w najlepszych czasach, w tym jeśli chodzi o kulturę. Co nie oznacza, że niepozbawionych wyzwań.


To że jest jej bardzo dużo, nawet w porównaniu do tego co mieliśmy 10-20 lat temu, jest, moim zdaniem, wypadkową tego, że jest to w pewnym sensie łatwy biznes (bardzo łatwa ekspozycja na światowy rynek, emocje w sztuce łatwo jest "inżynierować").


Ponadto, jeśli chcesz dobrze coś sprzedać, musisz trafić do jak najszerszej masy ludzi. To prowadzi do tworzenia masy niskiej jakości treści, grających na prostych, czasami prymitywnych emocjach i motyw. Dodajmy do tego wszechobecny marketing (bo inwestycja musi się zwrócić) i można żyć w przekonaniu, że kultura "zeszła na psy". Ale takie argumenty zawsze można budować i zawsze gdzieś były obecne w debacie. Chyba Platon (piszę na żywca z serca, bez researchu) powiedział, że zapisanie scenariusza sztuki i potem uczenie się jej i odgrywanie na scenie zabiło sztukę. Można powiedzieć, że maszyna Gutenberga odebrała duszę książkom, bo są drukowane itd. itp.


Kolejna sprawa to traktowanie, z punktu widzenia finansów publicznych i polityki, kultury bardziej jako przymusowego kosztu niż immanentnego obszaru zarządzania państwem i pieniędzmi publicznymi. Tutaj odnoszę się jedynie do naszego kraju. Można odnaleźć w sieci wypowiedź Zbigniewa Preisnera nagraną przy okazji ostatniego konkursu Chopinowskiego. Oczywiście są priorytety i przy obecnej sytuacji geopolitycznej, nie będzie to sprawa największej wagi, ale moją tezą jest w tym miejscu, że brakuje nam świadomości w wagę wspierania artystów zawodowych i "ambitnych" projektów nienastawionych na czysty zysk operacyjny przez państwo.


Z kolejnej strony zauważ, że tworzenie nigdy nie było tak proste. Posiadanie i obsługa komputera, a nawet smartfona to wszystko czego dziś potrzeba, by tworzyć prawdziwe arcydzieła. Przykładowo wydanie własnej książki w formie e-booka i self-publishingu, to coś o czym "w dawnych, dobrych czasach dla kultury" można było tylko pomarzyć. Dzisiaj praktycznie każdy kto ma chęć, czas i energię jest w stanie być artystą for fun po pracy.


Największym problemem moim zdaniem jest to, że niestety bez wysiłku dzisiaj człowiek ma małe szanse na zetknięcie się z "lepszą" kulturą, czy szerzej sztuką w ogóle. Internet, telewizja, radio, kino - to wszystko są praktycznie same prywatne biznesy, a te promować będą utwory z pierwszego akapitu. Dodajmy do tego masę algorytmów podpowiadających co się danemu użytkownikowi spodoba, niekoniecznie go jakoś rozwinie, czy wywoła dysonans/dyskomfort skłaniający do refleksji.


Tak więc, moim zdaniem problemem nie jest to, że dużo dobrej kultury nie powstaje, tylko, że jej nie widać, a jej szukanie wymaga aktywnego wysiłku.


Dziś jesteśmy też jako społeczeństwo strasznie przebodźcowani, bez czasu na refleksje nad własnym życiem, a co dopiero historią o życiu na ekranie/książce - ale to już inny temat

Gausharan

@bojowonastawionaowca oczywiście, że nie. Żyjemy w najlepszych możliwych czasach jeżeli chodzi o boom kreatywności. Tutoriale do... wszystkiego są - cóż - wszędzie. Każdy może zacząć zabawę grafiką, nauczyć się malować itd. To że pomiędzy perłami trafić można na więcej slopów niż kiedyś nie ma specjalnie tu nic do rzeczy.

wielkaberta

@bojowonastawionaowca

KLASYCZNY BŁĄZ PRZEŻYWALNOŚCI!

AI nie ma nic do rzeczy, to tylko skalowalność się zmieniła.

Jest masa gówna teraz, było masa gówna wtedy.

Grubasy w cylindrach od ZAWSZE minmaxowały kulturę, tak długo jak ludzie WYDAJĄ pieniądze, a potem się nagle renesans rodzi, bo już było nie do zaakceptowania.


  • W latach 80/90tych wychodziło masę chłamu na VHS. Do dzisiaj są grupy na YT zajmujące się oglądaniem tych paszkwili.

  • W grach wideo masz ogromną ilość beznadziejnych na konsolę NES/Famicom. AVGN zrobił trend frustrowania się nad złymi tytułami. A już nie wspomnijmy jak ten chłam zrobił kryzys w grach wideo w 1983.

  • Nie wiem jak w 60/70, ale pojęcie exploitation movies to standard, to nie było kreatywne tylko żerowanie.

  • Ludzie chodzili na pornole do KINA!

  • Telewizja to było GÓWNO, naszpikowane reklamami, że trzeba było regulacje FCC robić.

  • Animacja telewizyjna w latach 80-tych sięgnęła dna. Doprowadziło, że animacje były promocją franszyz figurek na sprzedaż. Studio Filmation przeciągał na maxa cięcią budżetowe w takim He-Man, że samo studio HB by łapało się za głowę.

  • Animacja w kinach to też słabo ze sprawą ery "xerox" w Disney, gdy zacięli robić cięcią budżetowe. Ale też Don Bluth stworzył magnum opus jak Secret of Nimh (Dzielna Pani Brisby).

  • Słynny Willy E. Coyote i Struś Pędziwiatr to miał być jednorazowy diss na Tom & Jerry, ale ludzie polubili animacje.

O świecie książek się nie wypowiem.

mnchk676

@wielkaberta Dobre bullety. Aż mi się przypomniały z dzieciństwa te reklamy figurek z postaciami z kreskówek XD

Zaloguj się aby komentować