#ankieta
Komentarze (34)
@TyGrySSek Czyżby Dromader? I jak wrażenia? Bo na laiku robi wrażenie rozpadającego się autosana, który lata
Nigdy, nigdy nie byłem w Warszawie, najdalej za granicą to na Węgrzech...
Trochę słabo, ale z każdym rokiem coraz mniej mnie ciągnie gdziekolwiek.
@Majestic12 chwila moment, skoro teraz Cie ciągnie coraz mniej, to kiedy i dokąd Cie ciągnęło bardziej?
@wombatDaiquiri może go ciągnęło, ale nie miał możliwości a teraz ma możliwości ale go nie ciągnie. Ja to rozumiem bo mam tak samo. Wybieranie się gdześ dalej to dla mnie męczarnia, na samą myśl już mi się odechciewa. Jak ktoś z rodziny i znajomych mi odpowiada że gdześ był na wyjeżdzie i leciał samolotem np. 13h, do tego jakoś opóźnienia, zagubione bagaże, jakieś nieprzewidziane problemy na miejscu (np. zatrucie w Tajlandii czy skręcenie nogi gdześ, gdzie lokalsi radzą ci unikać szpitali...) to sobie myślę "po jaki chuj?"
@JackDaniels po taki chuj, ze świat w różnych miejscach wygląda różnie. Wiem ze głupio to brzmi, ale np. wizyta w USA wyleczyła mnie z amerykańskiego snu, a wizyta w Afryce sprawiła ze przestało mi być szkoda Afrykańczyków. Podróże kształcą mądrych ludzi! A możesz pojechać gdzieś bliżej. Holandia, Słowenia, Niemcy, kraje nordyckie. Nawet kurwa do UK wypad na weekend to nie jest wielka podróż a trochę wielkiego świata zobaczysz, pewnie trochę zmienisz myślenie o nim.
@wombatDaiquiri ty, ale to jest takie pierdzielenie jak "wyjdź do ludzi czy pobiegaj" w stosunku do kogoś, kto ma np. depresję. Bo ja rozumiem, czemu ludzie lubią jeździć po świecie tylko mnie do tego zwyczajnie nie ciągnie, ja tego nie mam. A to jak wyglądają USA czy Afryka wystarczy, że wiem od znajomych czy różnych relacji na yt i to mi wystarczy chociaż zdaję sobie sprawę, że zobaczyć na żywo taki Wielki Kanion, pojechać na jakieś tam safari czy ponurkować w przejrzystym i ciepłym oceanie byłoby może i fajne, ale dla mnie koszt psychiczny takich podróży zwyczajnie jest za duży.
@wielbuont kto by to liczył, na początku frajda a potem bardziej to widzę jako męczarnia na lotnisku. Najgorzej między kontynentalne bo wieki to trwa choć komfort lepszy.
Pamiętam swój pierwszy lot w wieku 15 lat do kuzyna w Lądku. Rodzinka wypakowała mi bagaż pod sufit jedzeniem, żeby miał coś polskiego do szamki. Jakie było zdziwienie kontrolera gdy kazał mi otworzyć walizkę, a tam gołąbki, kiełbasy, szynki, boczki, konserwy. Nigdy nie zapomnę jego wyrazu twarzy xDDD
@wielbuont ja miałem taki układ w robicie że pracuje z dalnie z zielonej góry, biuro w Warszawie. Jak będą mnie potrzebować to jest samolot. I tak latałem z Babimostu do Warszawy średnio raz w miesiącu. Powiedzmy że do 10 godziny byłem w stanie dotrzeć na stanowisko pracy. Więc tak latałem do biura samolotem. To było całkiem fajne
Przestałem dawno liczyć, pewnie powyżej 150 już. Większość świata przelataba, ale ciągle ciekawe kierunki do zobaczenia
@wielbuont 100+, w poprzedniej robo latałem służbowo średnio 4x w miesiącu.
Obecnie dużo rzadziej, ale za to dalej: USA 3x i Indie raz w roku (w obie strony) + prywatnie na wakacje
@konrad1 w tym wypadku to wycieczki do Teksasu, z jednej strony dziki zachód i kowboje, z drugiej zadupie z godzinami w samochodzie, żeby cokolwiek zobaczyć czy kupić. A firma jest niestety bliżej zwalniania niż zatrudniania, ale jest szansa, że to się zmieni za jakiś czas ;)
tanie linie kiedyś były tanie. z 10 razy leciałem za darmo, pewnie ze 20 razy w okolicach 10-20zł. jak bilet kosztował więcej, to czekałem aż cena spadnie
kiedyś kupiłem 130 biletów na 13 rożnych lotów dla 10 osób za łączną kwotę 1.30PLN (słownie jeden złoty trzydzieści groszy). nikt wtedy nigdzie nie poleciał, wszyscy zajęci byli. gdzieś mam w Polsce wydrukowane te bilety dla potomnych, jako dowód że można było do Hiszpani, Włoszech czy innej Portugalii latać za darmo.
kilkukrotnie leciałem za darmo pustym samolotem. tzn poniżej 10 osób. dwa razy w pustym samolocie piłem ze stewardesą, z czego raz za free. połówkę jagermeistra i dwa piwa, bo terminal nie działał, a pani stewardesa miała urodziny i zaczynała urlop i piła ze mną
to se nevrati...

Leciałam dwa razy do Norwegii
Zatkane uszy cały lot … gumy, drink, nic nie pomogły.
Leciałam nocą więc miałam widok miast nieziemski
Zaloguj się aby komentować

