Zdjęcie w tle

trixx.420

Gruba ryba
  • 548wpisów
  • 2482komentarzy
trixx.420 userbar

bookcrossing i postcrossing fan (I JESTEM GRUBOM RYBOM, BUL BUL BUL)

#postcrossing

Pocztówka numer 75

Bad Soden am Taunus, Niemcy (24. z tego kraju)

889km w 9 dni


Druga kartka ze spotkania postcrossingowego. Podobnie jak w poprzedniej na odwrocie pieczątki i podpisy uczestników. Do tego napisana po polsku :)

e7532632-a431-4c08-9266-d40648498a5b
06dcb8c5-01e7-4e49-88df-e822dab063b6
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1307 + 1 = 1308

prywatny licznik: 43/52


Tytuł: O włos od piwa

Autor: Eugeniusz Dębski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: książka papierowa

Liczba stron: 392

Ocena: 6/10


Zbiór sześciu opowiadań ze świata fantasy. Jak dowiedziałem się po lekturze jest to kolejny tom przygód dwóch dzielnych rycerzy, Hondelyka i jego sługi/przyjaciela (relacja jest skomplikowana ;)) Cadrona. Ten pierwszy jest najemnym rębajłą, takim co to za godziwym wynagrodzeniem uwolni z opresji białogłowę (albo zbałamuci hożą młynareczkę), pomoże w obronie obleganej twierdzy czy usiecze gada dającego się we znaki całej okolicy. Taki wiedźmin ale lepszy, bo pomijając wybitne umiejętności w walce rozmaitym orężem, jest przy tym jest xameleonem - może przybierać postać innych ludzi. Można więc takiego wynająć, namówić aby przybrał naszą postać po czym wykonał zadanie w naszej skórze i pyyyyk - respekt we wiosce +100.


Fantasy to nie do końca moja bajka, ale to czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Styl lekki, wręcz rubaszny pozbawiony ozdobników, dziesiątek postaci i skomplikowanej sytuacji geopolitycznej jaką znamy z twórczości Sapkowskiego. Najmniej spodobało mi się najdłuższe opowiadanie, wielowątkowe "O włos od serca", w którym Hondelyk otrzymuje pod wychodkiem kosę pod żebro od jakiegoś ciury a jego przyjaciel wyrusza w dziwną podróż przez czas i przestrzeń aby zdobyć eliksir przywracający siły. Naciągane i rozdmuchane, ale poznaliśmy w nim historię głównego bohatera, więc coś za coś. Cała reszta jest w porządku, dobra ale tylko dobra. Ot takie czytadełko. Wpadło za darmo z bookcrossing więc przeczytałem, ale raczej serii kontynuować nie będę.


#bookmeter

aa450dc6-3894-4883-b151-599b421c4f6b
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

#bookmeter @renkeri

uszanowanko kierowniku złoty

bookmeter znowu kasuje ocenione ksiażki z początku roku, mi skasowało dwie ze styczna, innym pewnie też

pls help

trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

#postcrossing


pocztówka numer 74

Vlčnov, Czechy (2. z tego kraju)

6 dni, 269 km


Czechy, więc krecik. Mam już podobną kartkę otrzymaną z Niemiec, tyle że z obrazkiem w układzie poziomym - https://www.hejto.pl/wpis/niedzielny-postcrossing-pocztowka-numer-33-krecik-pod-teczowymi-zaglami-choc-kar

Na odwrocie spoko znaczki i blinguśna naklejka z kotkiem

df317eb2-bbe5-4d86-8e82-f60bf569de4c
ce164559-e65c-466c-9c6d-6472c92236eb
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1286 + 1 = 1287

prywatny licznik: 42/52


Tytuł: Sodomion

Autor: Jacek Inglot

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Uroboros

Format: książka papierowa

Liczba stron: 333

Ocena: 4/10


Zbiorek opowiadań nieznanego mi wcześniej autora. Sądząc po opisie na okładce miało to być wyuzdane niewiadomoco, same świństwa, perwersje i zbereźności, ale cała para poszła w gwizdek. Opowiadania są bardzo nierówne, a przede wszystkim z rozmaitych bajek. Mamy tutaj 11 bardzo rozmaitych tekstów. Pięć pierwszych to SF, szóste to kryminał w klimacie noir, potem dwa opowiadanka grozy, wreszcie trzy teksty osadzone w czasach współczesnych. O ile te o tematyce SF jeszcze się jakoś broniły (powiedzmy że czytałem gorsze) to im dalej tym gorzej.


Spodobały mi się najbardziej dwa teksty. Zdecydowany numer jeden w tym zbiorku to według mnie "Kochaj swoją Celię". Jest to rzecz o tym jak mutacja wirusa HIV, niczym w seksmisji na odwrót, wykończyła geny damskie, wobec czego mężczyźni radzą sobie z pomocą seks-robotów. Awaria jednego z nich i konieczność wizyty mechanika stanowi pretekst do opowieści o tej rzeczywistości i narzekania na sytuację ogólną. Fajnie napisane, dopracowane, nie powiem dygnał podczas lektury. Drugie z opowiadań jakie zasługują na wzmiankę to "Inquistor", o współczesnej, nastoletniej czarownicy (nie, nie Sabrina #pdk), pokonanej przez jednego z nauczycieli za pomocą - uwaga - egzorcystycznego wirusa xD. Chyba miało być na poważnie ale wyszła trochę farsa. Na upartego można wyróżnić też wspomniany kryminał noir pod tytułem "Małą Nikita" za dobry klimat.


Najsłabszym ogniwem okazał się tytułowy "Sodomion", o enklawie zamieszkanej przez entuzjastów sado-maso, którzy ze swoich upodobań uczynili panujący ustrój czy wręcz religię. Niestety pomysł dobry, ale autor sam się pogubił w swojej wizji i wyszło to słabo. Postacie pojawiają się i znikają zupełnie przypadkowo, rozwiązania "deus ex machina" są zbyt częste. Nie za bardzo chyba ogarniał na czym polegają te fetysze, a jak już wymyślił "autosadomasochistów" to już mi witki opadły.


Ocena zawyżona o oczko za początkowe niezłe opowiadania, niestety cała reszta to gnioty.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

984c1a7f-f627-4db2-b899-49585e882f2d
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1266 + 1 = 1267

prywatny licznik: 41/52


Tytuł: Biurowiec

Autor: Jerzy Afanasjew

Kategoria: satyra

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

Liczba stron: 128

Ocena: 4/10


Mała książeczka po brzegi wypełniona króciutkimi opowiadaniami, jest ich tu na oko z kilkadziesiąt sztuk. Po szybkim przejrzeniu spodziewałem się jakichś humoresek, ale zostałem z dziwnymi treściami z pogranicza absurdu, fantastyki, groteski i cholera wie czego jeszcze. Łącznikiem większości opowiadań są sprawy biurowe a bohaterami zazwyczaj szarzy urzędnicy niższych stopni. Sporo opowiadanek jest na jedno kopyto - naszemu biurokracie albo przydarzają się jakieś zaskakujące przygody, albo sam zaczyna się nietypowo zachowywać i zamienia się w coś - zwierzę, przedmiot czy jakąś roślinę. Klimat mocno melancholijny, dużo tekstów traktuje o niedopasowaniu społecznym, wyobcowaniu i monotonii wykonywanego zajęcia. 


Dziwen, ale jeśli się wam gdzieś trafi to można zerknąć, lektura nie zabierze zbyt dużo czasu. Dodatkowy plus za ciekawe ilustracje Kazimierza Wiśniaka.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d516465f-c2db-464f-a0d8-48a150552a33
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1257 + 1 = 1258

prywatny licznik: 40/52


Tytuł: CEO Slayer

Autor: Marcin Przybyłek

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 392

Ocena: 7/10


Polska rok 2048. Technika i medycyna poszły sporo do przodu. W powszechnym użyciu mamy robotycznych domowych służących czy egzoszkielety. Niestety, światem władają korporacje, powszechnie wyzyskujące szeregowych pracowników. Banki bezkarnie okradają ludzi a producenci leków aby podkręcić sprzedaż wpędzają ich w choroby. Pojawia się jednak tajemniczy mściciel, który niczym batman przemierza nocną warszawę i wymierza sprawiedliwość dyrektorom korporacji, sprawiając każdemu bezpardonowy wpierdziel. Bardzo się to wszystkim podoba, opinia publiczna, nawet policja są po jego stronie, jedynie rzeczone korporacje nie są zachwycone atakami na swoich menadżerów. Sprzymierzają się zatem i wynajmują prywatną detektyw, która zrobi wszystko aby odszukać "wryjwalca", zwłaszcza że za robotę ma obiecane 300k eurasów.


Bardzo lubię Przybyłka, uważam go za niezłego futurologa, ma chłop nieliche przygotowanie i sporą wiedzę na różne tematy. Jego saga o Gamedecu to jedna z lepszych wizji przyszłości jaką czytałem, tym ciekawsza że bardzo prawdopodobna, choć nieco przerażająca. Tutaj niestety nie ma tego rozmachu, jest jednak trochę słabiej. Mimo to świat jest fajnie przedstawiony, mamy ciekawe gadżety, bohaterowie z krwi i kości, poprawnie opisani. Tylko fabuła pod koniec nieco się rozpływa. 

Dla fanów cyberpunka w polskich realiach, lekka, łatwa i przyjemna lektura, taki trochę kryminał w przyszłości. Lekko naciągana 7


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

c6d927ef-13a5-4271-bd6f-720f2ce357ec
trixx.420 userbar

@trixx.420 Gamedec był fajny w pierwszym tomie. Później, kiedy przepoczwarzył się w space operę jakoś ciężko mi się to czytało. Może gatunek nie dla mnie.

Ale sam Autor to bardzo ciekawa osoba.

Zaloguj się aby komentować

#postcrossing


Pocztówka numer 73

Johor Bahru, Malezja (1 z tego kraju)

39 dni, 9366 km


Daleki wschód, śliczna kartka na walentynki z kawiami (chyba), zaprojektowana przez dziewczynę nadawcy, Pana Enga. Napis i ornament dookoła gryzoni jest wykonany złotą farbą, czego nie widać na foto. Nadawca przeprasza że wiadomość wydrukowana, ale przypadkowo obciął sobie palce i boli jak pisze xd

20cd7b2a-823e-4279-8791-ff4fea77f3ae
84a76fd7-04ef-457b-bd75-0eac6d23384c
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

#postcrossing


Pocztówka numer 72

Milwaukee, USA (13 z tego kraju)

Nadawca się postarał i dostałem wszystko co lubię. Na froncie retro okładka książki sci-fi, z tyłu kosmiczne znaczki i naklejka że Stichem. Legancko

fbf8f7bb-0ceb-46a4-a0bd-aea22bf3791f
9d11e6ae-01a4-43ff-b40d-cf82721d6379
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1229 + 1 = 1230

prywatny licznik: 39/52


Tytuł: Przygody barkonautów

Autor: Stefan Chmielnicki

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 198

Ocena: 8/10


PRLowska literatura dla dzieci


Rok 1957, naszymi bohaterami jest dwójka uczniów klasy Va jednej z gliwickich podstawówek. Huncwoty z nich okropne, nawet urwipołcie. Same dwóje, nieobecności i uwagi w dzienniku. Po kolejnej z awantur, związanej z kotem pani woźnej oraz farbami, do szkoły zostają wezwani ich rodzice. Nasi bohaterowie, wzorem Jacka i Placka decydują się tedy na opuszczenie domu i wyruszenie w świat w poszukiwaniu kraju gdzie nie ma szkoły ale są za to drzewa na których rośnie chleb. Plan mają nawet sprytny - w Gliwicach ładowany jest na barki urobek z licznych śląskich kopalni, który następnie jest spławiany kanałem do Odry i dalej do Szczecina. Szczecin jak wiadomo leży nad morzem więc stamtąd na pewno złapią jakiś statek za ocean. Zabierają więc trochę zapasów, ukrywają się na jednej z barek z miałem węglowym i ahoj przygodo!


Urocza książeczka, zgodnie z maksymą "bawiąc uczy, ucząc bawi" wypełniona tonami informacji na temat mijanych miejsc. A to o geografii, a to o historii a to o tym ile węgla nasz wspaniały przemysł wydobywa i ekspediuje. Nie zabrakło oczywiście dzielnych harcerzy (z drużyny piątej klepki xD), z którymi co jakiś czas nasi bohaterowie wpadają w interakcję, czy bohaterskich i zawsze pomocnych stróży prawa. Język lekki, zabawny i cudownie archaiczny, globusik jako określenie głowy kupił mnie całkowicie


Dodatkowy plus za ilustracje Zbigniewa Lengrena. Dla fanów tego typu literatury - pozycja obowiązkowa.


#bookmeter

004586ab-a996-4c83-aa03-519327c7a1d3
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1225 + 1 = 1226

prywatny licznik: 38/52


Tytuł: Projekt Stalin

Autor: Adam Roberts

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 326

Ocena: 3/10


Połowa lat 40 XX wieku. Towarzysz Stalin wzywa do swojej daczy przodujących radzieckich pisarzy SF. Każe im stworzyć scenariusz ataku obcych na Ziemię. Druga Wojna (o przepraszam, wielka wojna ojczyźniana) się skończyła i potrzebny jest nowy wróg, aby zjednoczyć naród. Pisarze przystępują do pracy i wkrótce udaje im się stworzyć przekonujący scenariusz, w którym amerykańska rakieta zostaje zniszczona podczas lotu w kosmos a następnie obcy niszczą część Ukrainy. Niespodziewanie Stalin nakazuje zaprzestać wszelkich działań i zapomnieć o tym, że w ogóle była taka sytuacja. Mija kilkadziesiąt lat. Na początku 1986 roku następuje katastrofa promu Challenger, co jeden z owych pisarzy uznaje za rozpoczęcie inwazji z kosmosu.


Zaczyna się więc bardzo fajnie, ale niestety, im dalej tym gorzej. Fabuła się rozłazi w szwach, zmierza bardziej do taniej sensacji, kryminału niż do SF. Ktoś kogoś goni, ktoś przed kimś ucieka, a bohater zastanawia się nad sensem istnienia. Wątek samych kosmitów jest tak strasznie zagmatwany że trudno się połapać o co w sumie autorowi chodzi. Raz inwazja trwa od lat, innym razem dopiero się rozpoczyna, albo może w ogóle do niej nie dojdzie? Do tego dochodzą wybitnie irytujące postacie. Jedynym plusem są dialogi, sarkastyczne, momentami rozkosznie absurdalne, od razu widać że autor komunizm to widział tylko na okładce w książce, albo ktoś mu coś tam opowiedział i sam dośpiewał sobie resztę. 


A nie, zapomniałem, jest jeszcze jeden plus - książka kosztowała mnie w taniej księgarni tylko 7 zł, wiec dużej straty (poza zmarnowanym czasem) nie ma. Okładka zapowiadała jakąś alternatywną rzeczywistość, atak obcych na ZSRR (zwłaszcza że podtytuł brzmi "Wspomnienia Konstantyna Skworeckiego z inwazji obcych z 1986 roku"), a tu nic z tego. Cóż, nie ocenia się książki po okładce, prawda?


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

53cc907e-84d4-40a1-9870-66d84c861b0c
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1208 + 1 = 1209

prywatny licznik: 37/52


Tytuł: Gwiazdor

Autor: Piotr C.

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Novae Res

Format: książka papierowa

Liczba stron: 294

Ocena: 6/10


"Szczęśliwe zdjęcia, smutne życie". 

Warszawa, czasy współczesne. Czterdziestoletni Benek dorobił się sporego mieszkania na Powiślu i grubego konta w banku pisząc przez kilka lat scenariusz do hitowej telenoweli. Obecnie znajduje się w kropce - pracować nie musi, popada więc w stagnację, alkoholizm i lekomanię. Nawet seks już nie cieszy jak kiedyś. Jego najlepszym kumplem jest Rygiel, topowy raper i patocelebryta, z którym kiedyś mocno imprezowali. Koks i alkohol pod korek i co dzień inna panna - czy to escort girl czy wyrwana w klubie. Obecnie do Rygla, który jest niemal na szczycie popularności dziewczyny same się pchają ale jedna z nich oskarża go o brutalny gwałt i pobicie. Patoraper znika a Benek prowadzi własne poszukiwania. Poznajemy wraz z nim ciemną stronę "showbizu" i naszej pięknej, brudnej stolicy. Świat celebrytów i luksusowych prostytuek, gali, zamkniętych imprez i szybkiego życia, gdzie liczy się tylko kasa i znajomości. Wspaniały i kolorowy na zewnątrz ale zły i zepsuty od środka.


Takie trochę czytadło, nie jest to jakaś ambitna lektura, ale czyta się dobrze. W leniwą niedzielę wleciała od strzała :) Dużo seksu, fetyszy i innych nietypowych zachowań seksualnych homo sapiensów. Napisana prostym, choć ciętym i sarkastycznym językiem z dużą ilością wulgaryzmów i seksizmu. Jak ktoś zna inne książki autora to wie czego się spodziewać po lekturze. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

f3cb09b6-ca90-47d8-a300-7564262f8e94
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1198 + 1 = 1199

prywatny licznik: 36/52


Tytuł: Siła przetrwania. Największe górskie tragedie

Autor: Maciej Piera

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Pascal

Format: książka papierowa

Liczba stron: 382

Ocena: 4/10


"autor popularnego vloga Szczytomaniak" brzmi dopisek na okładce. Nie znam, ale skoro się trafiła na bookcrossingu to przeczytałem. Długa lektura to niestety nie jest, bo treść stanowi może połowę objętości tomu a i to ogromniastą czcionką i interlinia na 2,0. Reszta to zdjęcia, mapki, tytuły rozdziałów czy cytaty na całą kartkę i inne zapchajdziury.


Najpierw zapoznajemy się z dwoma tragediami w Tatrach, ale tematy to stare, jeszcze z czasów Czechosłowacji, w mojej opinii średnio ciekawe. Mógł autor chociaż napomknąć o katastrofie helikoptera w Dolinie Olczyskiej w Polsce, ale może 4 ofiary śmiertelne to było za mało.

Potem przechodzimy do rozdziału zatytułowanego "Tragedie Europejskie", gdzie znajdziemy również dwa rozdziały - o tragedii Feith Buidhe w Szkocji w latach 70 (ten jest dość ciekawy) oraz o tragedii pod szczytem Malowicy w Bułgarii. Ten z kolei płynnie przechodzi do kolejnego działu, tragedii na świecie, gdzie poznajemy Christo Prodanowa, "Bułgarskiego Jerzego Kukuczkę" i śledzimy rozwój Bułgarskiego alpinizmu i jego drogę na Mount Everest. Kolejny rozdział jest dość ciekawy, jeżeli nie najciekawszy z całej książki. Opowiada bowiem o latach 30 ubiegłego wieku i nazistowskich wyprawach w najwyższe góry świata. Książkę zamyka rozdział poświęcony Mount Rainier, staremu wulkanowi w USA i spora bibliografia.


Generalnie, jeżeli temat cię interesuje to są lepsze książki ale jeżeli natrafisz gdzieś w koszu z przecenami za 5 czy 10 zł to jeszcze można, bo okładkową cenę (54.99) to chyba tylko ktoś niespełna rozumu mógłby zapłacić. Może być, ale szału nie ma. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

ff1e0c4e-f699-42ca-bff1-ae9c8f6d9777
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

#postcrossing

pocztówka numer 70

Makau (1 z tego kraju)

19 dni, 8312 km


Makao i po makale. Chiński specjalny region administracyjny, więc niby chiny, ale że Postcrossing traktuje to jako osobny kraj to i ja też. Mają własne, ładne znaczki, o czym w zwięzłej wiadomości informuje nadawca.

ef3c742f-cfbc-4a33-a1ee-91ee71c04194
44ade443-b247-43a6-b51c-bab8276c631f
3c553051-c2ba-43fa-9331-2e9ad6054805
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#postcrossing

pocztówka numer 69 (hyhy, noice)

Tainan, Tajwan (2 z tego kraju)

16 dni, 8672 km


Piętnastolatek z Tajwanu przysłał kopertę z fajnymi znaczkami, a w niej ekstra kartkę z ciapongiem, ramkę od jednego ze znaczków i trzy monety - dolary tajwańskie do kolekcji. Superos. Aha i jeszcze w profilu na stronie ma manata, takiego o: (・ω・)ノ

c3041214-8b18-4f9a-bfb4-3532e39b688e
a0df1c72-e0ec-402e-b226-dc8804ebdf12
1f21d636-c9bc-4724-81a0-d25c93173515
f6fb70a6-acae-4d9e-9b41-66ad64cd2916
81f950a9-d891-44b8-a3e0-38b5a1ffc2bb
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1177 + 1 = 1178

prywatny licznik: 35/52


Tytuł: Problem trzech ciał

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 452

Ocena: 8/10


Po fali recenzji tej chińskiej SF, jaka przewaliła się przez Hejto w zeszłym roku stwierdziłem, że trzeba nadrobić. Zamówiłem więc pierwszy tom "Wspomnienia o przeszłości Ziemi" i ledwo rok później nadeszła jej kolej. Dużo już zostało napisane, więc ode mnie tylko kilka zdań.


No... jest nieźle! Choć styl autora może wydawać się suchy i pozbawiony finezji czy rozmaitych ozdobników, to jednak czyta się znakomicie i bardzo szybko pochłania stronę za stroną. Bo co tu dużo gadać - fabuła wciąga. Dzięki szerokiemu planowi czasowemu łatwo wsiąka się w chińską rzeczywistość a sama powieść nabiera realizmu. Choć fragmenty, które dzieją się w grze 3 ciała i tak były dla mnie ciekawsze niż historia Rewolucji Kulturalnej Świetny pomysł z ginącą i odradzającą się wciąż cywilizacją, żyjącą w trudnym miejscu w kosmosie. Swoją drogą ci naukowcy to serio debile #pdk. Trajektorię dwóch ciał można łatwo obliczyć, a dodasz tylko jedno i od razu hurr durr, niepoliczalne i chaotyczne xD


Książka to jeden wielki miks znanych i lubianych pomysłów, polany sosem historycznym. Dużo w tej książce Science a mniej Fiction, ale spokojnie, nie trzeba mieć przygotowania naukowego aby ją przeczytać, autor elegancko prowadzi czytelnika za rękę i obszernie tłumaczy swoje teorie. Asimov bywał trudniejszy Pozostaje zamówić kolejne dwa tomy i wsiąknąć znowu w ten świat.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

7c965d37-5962-47d5-9d4d-3f1c3fbad782
trixx.420 userbar

Trzy uwagi:


1. Frustruje mnie bardzo cenzura światopoglądową. Jakbym czytał literaturę czasów ZSRR.


2. Teoria Dark Forest (druga część) jest dla mnie objawem bankructwa etycznego i moralnego. Bankructwa, bo jest to efekt projekcji naszych ograniczeń na inną cywilizacje. Etycznego i moralnego - bo taka projekcja jest efektem ograniczeń światopoglądowych.


3. Podkreslam, że jest duża różnica między teorią gier a rzeczywistością. Książka próbuje nas przekonać stawiając logicznego chochoła, a tak naprawdę jest to duże ograniczenie wynikające ze światopoglądu autora.


Rzucę kilkoma prostymi powodami, dla których teorie autora nie trzymają się kupy:


1. Obca cywilizacja jest monolityczna. Wyobraźcie sobie, kultura, która istnieje dłużej niż ludzkość, a wszyscy mówią jednym głosem. Czyż nie brzmi to jak realizacja propagandy partii komunistycznej?


2. Obca cywilizacja konstruuje supertechnologie (więcej niż jedną) i ma problem z przekazywaniem wiedzy przez kolejne katastrofy. To co, nie mogli zrobić sobie takiego sofona dla siebie, i użyć go jako trampoliny do przeskoczenia katastrof? Wg tego co pamiętam, oni się świetnie kompresuja, więc kompresja + arka + sofon i już masz ogarnięty sposób na przetrwanie cywilizacji. Ale nie, oni wola jechać za granicę.


3. Dark Forest zakłada walkę wynikająca z ksenofobii, ograniczenia zasobów, i braku innych opcji zapewniających przetrwanie. Czyli co, terraforming, arki, transhumanizm i naprawdę dużo materiału w układzie słonecznym nie wchodzą w grę? Dla cywilizacji zdolnej produkować sofony?


Rrrright.

@trixx.420 Ta część to i tak jest jescze najbardziej stonowana, autor chyba sobie nawet przez to trochę strzelił w stopę bo czytelniczy spodziewali się że w kolejnych dalej będzie większy nacisk na science, a tak naprawdę to co się dalej dzieje to już konkretna jazda bez trzymanki.

Zaloguj się aby komentować