
splash545
- 4082wpisów
- 21386komentarzy

Ale mnie drażni podejście stoików do gniewu xd
Nie wiem co to za rodzaj myślenia życzeniowego ale bez tego cierpienia (które faktycznie jest nieodłączną częścią "fizyki"[działania] cięższych emocji) nie ma możliwości się obejść.
Jedyną długoterminową i realnie sensowna opcją jest akceptacja tego bólu i integracja go jako jedną ze stanów emocjonalnych - przepływających energii przez ciało.
Gniew (i dalej również nienawiść) to tarcza, to miecz i jeśli będziesz się bał go użyć to to równoznaczne z olaniem swoich granic, oddając tym samym dobra swojego jestestwa bez walki - dobra analogia tu jest sytuacja na granicy z białorusią, co by było gdybyśmy jako kraj olali sprawę?
Zaloguj się aby komentować
Nie czyń sam nieszczęść swych cięższymi i nie przydawaj sobie brzemienia z utyskiwań. Ból jest lekki, jeśli opaczne urojenia nic doń nie dodają. I na odwrót —jeśli zaczniesz dodawać sobie otuchy, mówiąc: «Nic to, a w każdym razie coś błahego. Wytrzymajmy, zaraz przestanie» — uczynisz ból lekkim już przez to samo, że tak myślisz. Wszystko zależy od mniemania. (...) Każdy jest nieszczęśliwy w takim stopniu, w jakim siebie za nieszczęśliwego uważa.
Seneka, Listy moralne do Lucyliusza
#stoicyzm

@splash545 Lubię scenę w Wikingach, kiedy wiking Rollo zrozpaczony, rozgoryczony i sfrustrowany życiowymi porażkami i byciem w cieniu brata żali się wieszczowi, po czym ten wybucha śmiechem. Zapytany z czego się śmieje wieszcz odpowiada: "Gdybyś Rollo wiedział co los dla ciebie szykuje, tańczyłbyś nago na plaży". Jakoś tak dodaje otuchy i daje nadzieję.
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio trochę nudno się zrobiło na #naczteryrymy . Może coś poradzicie i podzielicie się ze mną jakie są Wasze -
Temat: sposoby na nudę
Rymy: walę - pilnuję - gotuję - palę
GL&HF
[o społeczności kto nie pamięta
tego dopadnie Owca szurnięta]
Na zdjęciu @moll już się cieszy, że pozna sposoby na pokonanie nudy inne niż gotowanie.
#zafirewallem #tworczoscwlasna

Wstaję i kawę jak konkubinę walę,
poranna tradycja – jej zawsze pilnuję.
Do sesji na tronie swe ciało gotuję.
To moja chwila, resztę życia tak przepalę.
Ktoś kiedyś tu napisał że po 30 ma dwa sposoby, spędzania wolnego weekendu - nie pamiętam jaki był pierwszym, ale drugi to na pewno wywoływanie u siebie rozwolnienia. Także myślę że pasuje do tematu xd
Zaloguj się aby komentować
#naopowiesci edycja IV
Narcos
- Chyba znowu wyleciało. - powiedziałem i przekręciłem pokrętło regulacji ogrzewania na czerwone pole. Wskazówka temperatury silnika po chwili zaczęła zjeżdżać bliżej środka, a przynajmniej już nie podnosiła się do góry. Spojrzałem na Łysego, na którego czaszce momentalnie zaczęły pojawiać się krople potu. Już otwierał usta, żeby powiedzieć:
- Więc...
- Nawet k⁎⁎wa nie zaczynaj!
Spojrzał tylko i nie skończył.
Lubiłem moją starą betę E34. Ostatnia z okrągłymi światłami - klasyk. Co prawda lubiła trochę wciągnąć oleju i wyglądało na to, że jebła uszczelka pod głowicą. Wcisnąłem gaz i spojrzałem na biały tuman dymu w lusterku wstecznym. Taa, to uszczelka. No trudno czas już zmienić wysłużony benzynowy 2,5 z przeszło czterystutysięcznym nalotem. Pojeżdżę aż całkiem się zesra i zrobię swapa, może na V8, albo...
- Kupiłbyś jakiś normalny, współczesny samochód, a nie pchasz siano w to stare gówno.
- Mówiłem, że masz nie komentować, bo gówno mnie obchodzi twoje zdanie. I co może mam jeździć jakąś Cliówką jak jakaś ciota, bo pięcioletni? Se jeździj i wyglądaj jak pedał! Ledwo się do niej mieścisz.
- Przynajmniej się nie pocę.
- To czemu nie jedziemy teraz tą twoją bestią z silnikiem od kosiarki? W sumie to mogliśmy, bo jakbyśmy się z niej wysypali to typy by się zesrali ze śmiechu i sami by padli.
Kątem oka widzę jak Łysy próbuje wysupłać szluga z miękkiej paczki malborasów.
- Też mi daj.
Po chwili podaje mi już odpalonego i mówi:
- Pawła mogliśmy wziąć.
- A na c⁎⁎j ci tu Paweł? Chyba, żeby beta więcej spaliła tylko. Się nadaje k⁎⁎wa, krechę wciągnąć i walić konia pół dnia. Pamiętasz akcje u kuzyna? Typy już pod butem leżą a ten k⁎⁎wa muł się zza samochodu ledwie wychylił. Bohater.
- Trochę raźniej zawsze. Trochę może ich tam być.
- A co boisz się tej dzieciarni? Jeden w pizde dostanie, reszta się obsra i po temacie. Czytałem w książce, że na polu bitwy tylko 10 procent...
- Ta, ty książkę czytałeś. Aha, na pewno.
- Spierdalaj.
Już nic nie powiedział.
Zaciągam się i delektuje tą chwilą ciszy. Taa wsparcia mu się zachciało na tych paru leszczy. Dzieciarnia się zabrała do handlu i to jakimiś gównami z internetu. Chociaż teraz Pawełek może znalazłby trochę więcej motywacji w sobie, po tym jak zapaści dostał i o mało się nie przekręcił. Eksperymentować się zachciało debilowi z jakimiś alfami. Co to k⁎⁎wa jest? Zresztą nigdy nie wiadomo co tam może siedzieć. Biorą jakieś gówna ściągają z Chin, a później jak coś się stanie to na pogotowiu nie wiedzą nawet lekarze co robić. Jak się nawpierdala za dużo fety to przynajmniej mają na to jakieś procedury. A jak nażre się jakiejś mefy, alfy, albo raczej jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego odczynnika chemicznego, to mogą jedynie dać kroplówkę i rozłożyć ręce. Może się uda.
Też k⁎⁎wa wymyślili te ustawy wciągające coraz większą liczbę substancji po tych sklepach z dopami. Wyścig k⁎⁎wa chemików i prawników, a śmierć w tle. Ile było przykładów ze Stanów, z Meksyku? Mało ludzi zginęło? I po co? Co to dało? Mogliby zalegalizować do tej piony czegokolwiek jak w Czechach. Depenalizacja, edukacja, redukcja szkód, odwyki, metadon, terapia i jakieś alternatywy dać. Ale nie k⁎⁎wa, bo by się tym świniom przy korycie elektorat wysypał ze starych bab.
Zresztą lepiej niech nie legalizują bo za co bym swapa miał zrobić? Może jeszcze do roboty bym musiał iść j⁎⁎ać na magazyn w jakiejś obsranej Anglii albo do tych ćpunów w Holandii. Pi⁎⁎⁎⁎le, niech będzie jak jest, a z tą młodzieżą z internetowymi kryształkami to już sobie sami z Łysym poradzimy. Zerkam na ten jego wielki upocony łeb.
- I to bez Pawełka k⁎⁎wo. - burknąłem.
Spojrzał tylko i nic nie powiedział.
- Dobra już prawie jesteśmy.
- Podjedź tyłem, tylko nie za blisko.
- Naprawdę? Co ty nie powiesz?
Otwieram bagażnik i wychodzimy. Trzaskają drzwi pasażera.
- W ten łysy łeb się k⁎⁎wa j⁎⁎⁎ij.
- Bo nie chce się domknąć.
- Jak twoja gęba.
Wyciągamy z bagażnika po pałce teleskopowej. Ja pakuje do kieszeni woreczek strunowy z trytytkami. Pewnie się nie przydadzą ale lepiej mieć, niż nie mieć.
- Tylko nie zamykaj całko.
Spojrzałem tylko na niego i nic nie powiedziałem. Opuściłem wolno klapę bagażnika nie zatrzaskując.
- Dawaj zajaramy jeszcze, trzymaj mojego.
Stoimy i palimy, tym razem Camele, żółte oczywiście - klasyka.
Wychodzimy zza rzędu garaży. Przed jednym słychać trap z głośnika blootooth i kręci się kilku typków.
- Jak on serio trzyma towar w tym garażu co sobie grillka zrobili to jakiś niedojebany musi być.
- pięciu, sześciu, siedmiu...
- A ty k⁎⁎wa co? Matematykę teraz ćwiczysz!? Wbijamy k⁎⁎wa!
Trzasnęły rozkładane teleskopy i w rytmie trapu najpierw jednej k⁎⁎⁎ie siedzącej na plastikowym krześle z rozpędu wjechałem z buta w mordę. Dobrze nie upadł i już zaczął spierdalać. Świsnęła pałka i trzasnąłem drugą pizdeczkę w łydkę, a może w piszczel? Wydarł się jak dziewica przy analu. Dostał więc bułę w mordę i po chwili wypluł zęby. Przynajmniej się zamknął, ale chyba wybiłem sobie palca. Jeden leży przed Łysym, drugi dławiąc się krwią pomału się zbiera do ucieczki. Reszta zjebała.
- A nie mówiłem ci Łysy, że tak będzie. Podnosimy go i do bagażnika. Co tak się na niego patrzysz? Czy... Czy to mózg?
- No.
Patrzę więc na czerwoną galaretę wyciekającą z czaszki leżącego. Przechodzę wzrokiem na teleskop Łysego - ścieka z niego czerwono-czarna ciecz.
- Ty debilu j⁎⁎⁎ny! Nie wiesz, że teleskopem się j⁎⁎ie po tkankach miękkich?! K⁎⁎wa! - tłukę pałką w ten j⁎⁎⁎ny głośnik, z je⁎⁎⁎ym pedalskim wyciem! Pierdolony autotune! Nienawidzę! Dobrze trafiłem - głośnik rozpadł się na kawałki i nastała cisza.
- Dużo ich było.
- Co robimy...?
Łysy grzebie w kieszeni i wyciąga Marlboro w miękkiej paczce.
- Zapalmy.
Więc palimy siedząc na plastikowych ogrodowych krzesełkach. Czuć zapach zaczynających się już przypalać kiełbasek z grilla. Zaciągam się papierosem i patrzę na rozbitą głowę z pustym wzrokiem utkwionym w nieboskłonie. Nigdy nie widziałem trupa w takim stanie, jedynie na pogrzebach. Szczerze to myślałem, że taki widok zrobi na mnie jakieś większe wrażenie. Nie zrobił.
Jedyne co, to tak sobie myślę patrząc na tą cieknącą maź: z jakiego gównolitu jesteśmy zrobieni? Jeden cios i pyk. Byłeś i cię nie ma. Kupa mięsa. Ciekawe kiedy zacznie śmierdzieć? Palę, kminie i czekam, aż sam to zapropo...
- Dobra weź te teleskopy a ja tu zostanę. Zwykła bójka, pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Ile tam dostanę? Góra ze dwa lata.
Dwa razy nie musi powtarzać. Pakuje więc teleskopy w kieszeń i zbijamy pionę. Już mam odchodzić ale po chwili się zatrzymuję.
- Ty Łysy wy⁎⁎⁎ie ci buta na ryj.
- Co!?
- No lepiej będzie wyglądać. Nie, że ich tu skatowaliśmy, tylko wiesz, że walka była.
- Dobra, jebaj.
But wchodzi całkiem gładko. No i w sumie należało się temu jełopowi - za głupotę.
Po chwili siedzę już w beemce i cisnę ostro zostawiając za sobą białą chmurę dymu. Po kilku minutach w chwili, w której przejeżdżam przez most otwieram szybę i teleskopy lądują w Wiśle. Pewnie jutro zawiną mnie na przesłuchanie i pewnie dostanę jakieś zawiasy. Ale może to i dobrze, że tak wyszło? Fama się rozejdzie i będą mieć młokosy nauczkę. Teraz to nieprędko, któryś wpadnie na pomysł, żeby wejść na mój teren. Teraz znów to moja dzielnia!
Liczba słów: 1151
#zafirewallem #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@SuperSzturmowiec kiedyś to przetłumaczyłem jak wrzucałem rok temu, proszę:
'W starożytnym Rzymie, stoicki filozof Seneka założył miasto oparte na stoickiej filozofii, gdzie wszyscy żyli zgodnie z naturą, byli szczęśliwi i cnotliwi.'
'Był to raj na ziemi, w którym wszyscy przestrzegali stoickich nauk.
- Czy mogę kupić chleb?
- Była susza, więc nie ma chleba
- Jest to niezależne ode mnie, więc nie ma wpływu na moje szczęście'
'Ale wtedy wódz Agamemnon przybył, aby podbić stoickie miasto.
- Doszczętnie spalę to miasto, jeśli się mi nie podporządkujesz'
'- W porządku, nie przeszkadza nam to'
'- Chwila... Co on powiedział?
- Myślę, że powiedział, że im to nie przeszkadza
- W porządku... Myślę... Uh... Więc puścić to miasto z dymem.'
'- Jest okej.'
Zaloguj się aby komentować
Lecz o ile cnoty raz zdobyte opuścić nas nie mogą, przez co zachowanie ich jest łatwiejsze, o tyle początek drogi do nich jest trudny, gdyż właściwością słabej i niezdrowej duszy jest bojaźń przed rzeczami nie wypróbowanymi. Należy tedy ją przymuszać, by zaczęła: potem już lek przestaje być przykry. Sprawia bowiem przyjemność od razu, gdy uzdrawia.
Seneka, Listy moralne do Lucyliusza
#stoicyzm

Zaloguj się aby komentować
Jakoś zbyt przyjemnie się zrobiło w naszej kawiarence. Przydałoby się to trochę zrównoważyć rzucając na środek stołu jakieś -
Temat: obrzydlistwo
Rymy: muchy - karaluchy - buty - surduty
Dzisiejszy odcinek #naczteryrymy powstał dzięki współpracy @moll , @Wrzoo , @splash545 oraz McDonald's
GL&HF
#zafirewallem #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dlaczego miałbym próbować dostać się do komnat cezara? Człowiek rozsypuje suszone figi i orzechy: dzieci się na nie rzucają i walczą o nie. Dorośli tego nie robią, ponieważ uważają, że te rzeczy mają zbyt małą wartość. Jeśli jednak ktoś rzuci w podobny sposób muszelki, nie zainteresują się nimi nawet dzieci. Rozdzielane są prowincje? Pozwólmy, by zajęły się tym dzieci. Rozdzielane są stanowiska pretorów i konsulów? Niechaj to dzieci o nie walczą, pozwalają się wykluczyć, zbierają razy, całują dłonie darczyńców i niewolników; dla mnie te rzeczy są niczym suszone figi i orzechy. Co to oznacza? Jeśli nie zdołasz ich zdobyć, gdy cezar je rozsypuje, nie martw się. Jeżeli suszona figa spadnie ci na kolana, weź ją do ręki i zjedz, gdyż w takim stopniu możesz cenić nawet figę. Gdybym jednak miał się schylać, przewracać rywali lub dawać im się powalić, a oprócz tego schlebiać tym, którzy mają dostęp do komnat cezara, czegoś takiego nie jest warta ani suszona figa, ani żadna inna z rzeczy(...)
Epiktet, Diatryby
#stoicyzm

Hej @splash545. Trafiają do mnie teksty, które wstawiasz, sam bym sobie całość przeczytał.
Polecasz jakieś konkretne wydanie listów? Widziałem, że na YT są audiobooki. Tu jest w 6 częciach, wiesz może czy to jest całość? https://www.youtube.com/watch?v=5QS1lqQ-4s0
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
No ten no, jakby Wam tu powiedzieć ( ͡° ͜ʖ ͡°) #diriposta w XXXIII edycji #nasonety
Fanatyk
Ten granulat żem przetrawił
I siem prawie nim zadławił
Staw opuszczam w jednej chwili
Byście sami się kisili
Bo to z gównem jest ten basen
Nie udławcie się nim czasem
Płyńcie więc w pustkę bezdenną
Czy też raczej w d⁎⁎ę ciemną
Powiem teraz bez skromności
Patrzę na Was już z litości
Na te Pachy, Smoki, Sowy
Każdy grubas jednakowy
Zatem ja bez większych przyczyn
Sram Wam w zbiornik, tłum skowyczy
Wrzucam z d⁎⁎y parę gaci
Grube ryby adresaci!
#zafirewallem #tworczoscwlasna



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dajmy im tedy miano wygód i — bym użył tu naszej [stoickiej] mowy — rzeczy godnych, by je przekładano nad inne. Wiedzmy poza tym, że są one naszą własnością, lecz nie stanowią części naszej jaźni. Niechaj należą do nas, ale tak, żebyśmy pamiętali, że znajdują się poza nami. Jeśli nawet są naszą własnością, zaliczajmy je do rzeczy podrzędnych i mało znaczących, z powodu których nikt nie powinien się wynosić. Bo czyż może być coś głupszego jak chełpić się tym, co nie jest naszym własnym dokonaniem? Wszystkie te rzeczy niech nam przybywają, lecz niech nie mają ściślejszego związku z nami, abyśmy—jeśli będą nam odebrane — rozstali się z nimi bez bólu. Korzystajmy z nich, lecz nie chwalmy się nimi; a korzystajmy oszczędnie jako z rzeczy nam powierzonych i mających nas kiedyś opuścić. Ktokolwiek używał ich nierozumnie, miał je w swoim ręku niedługo. Bo nawet i sama szczęśliwość, jeśli nie korzysta się z niej umiarkowanie, staje się uciążliwa. Kto zawierzył tym najbardziej pierzchliwym dobrom, bywa przez nie prędko opuszczany i wciąż kłopocze się, by go nie porzuciły. Niewielu udało się spokojnie wyrzec szczęścia. Inni padają wraz z upadkiem tego, czym się wyróżniali, i przygniatani są przez to samo, co ich niegdyś wyniosło.
Seneka, Listy moralne do Lucyliusza
#stoicyzm

Oj ja bardzo lubię niektóre rzeczy. Bardzo je lubię i chwalę się jak na nie ktoś zwróci uwagę. Sprawa mi przyjemność jak ktoś zwróci uwagę. Traktuję to jako pochwałę moich wyborów.
Same wybory nie zawsze były wielce przemyślane ale jednak pomogłem w tej losowości. Wiec to ja miałem wpływ na to, że posiadam te rzeczy. To mnie komplementują.
@CzosnkowySmok No jest to po prostu takie standardowe myślenie, którego stoicy polecają się wyzbyć. Ja nie mówię, że sam tak nie mam bo mam, ale pracuje nad tym, żeby się nie przywiązywać i nie traktować rzeczy zewnętrznych jako część siebie. Podoba mi się wiersz w tej tematyce Stanisława Barańczaka - Jeżeli porcelana.
@splash545 myślę, że jedno drugiego nie wyklucza. Prawdopodobnie łatwiej jest odrzucić przywiązanie do wszystkiego niż przywiązać się i stracić. Ale to chyba właśnie o to chodzi w tym czytacie. Nie należy być ascetą a ułatwianie zycia sobie jest dobre. Nadmiar dumy i przywiązania do rzeczy jest niepożądany. Bo fajne jest być stoikiem w porshe niż gołym na deszczu.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować