363 889,8 - 6,5 = 363 883,3
Poniedziałkowy trening pod błękitnym niebem 🔥
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/


363 889,8 - 6,5 = 363 883,3
Poniedziałkowy trening pod błękitnym niebem 🔥
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
363 925,0 - 6,5 = 363 918,5
Dobrze wykorzystane okienko pogodowe 🙂
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
364 041,7 - 6,3 = 364 035,4
Pogoda średnia ale przynajmniej bez deszczu 🙂
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
Jezuuu, ale mialem creepy sytuacje, jestem kierowcą autobusu i w lusterku widzę, jak lekko zestresowany chłopak zagaduję do siedzącej dziewczyny. No tak normalnie z uśmiechem powiedział "dzień dobry". Dziewczyna podniosła głowę no i się okazało, że to nie był jego szczęśliwy dzień. Ta dziewczyna popatrzyla się na niego jak na jakiegoś wariata. Chłopakowi zrobiło się strasznie głupio i nie wiedząc co dalej zrobić, zamknął się w sobie. Ten wzrok mógł zabić, pomyślałem.
Później okazało się, że ta dziewczyna wysiada na tym samym przystanku co ten chłopak. Zaczęli iść w tym samym kierunku, jedno zwalnia, drugie przyspiesza, kabaret jakiś. Zza rogu wyszli ludzie z psami, a ci niewiele myśląc wskoczyli na te psy i niczym na rumakach zaczęli pędzić przed siebie po chwili znikając w mroku.
Skad sie takie pojeby biora???
#debile #creep
Zaloguj się aby komentować
364 297,6 - 6,3 = 364 291,3
Kilka stopni na plusie, za to słoneczne i czyste niebo 🙂 Jedynie w zacienionych miejscach trzeba było uważać, ponieważ oblodzona ścieżka mogła zaskoczyć 😅
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
364 319,5 - 11,5 = 364 308,0
Dwa ostatnie dni w takich sobie warunkach🌬☁️
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
364 538,9 - 6,2 = 364 532,7
Pogoda okazała się łaskawa i nawet przez chwilę wyszło słońce, więc warto było skorzystać 🙂
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
364 559,8 - 6,1 = 364 553,7
Jak nie urok to ... Deszcze, huragany i uj wie co jeszcze
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/




Zaloguj się aby komentować
365 111,8 - 8,1 = 365 103,7
Mroźny i wietrzny poranek, ale słońca trochę było 🔥🙂
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
365 237,8 - 8,0 = 365 229,8
Można się nabrać, że jest lato
Taka sytuacja w Irlandii Północnej
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
365 422,6 - 5,7 = 365 416,9
2 miesiące przerwy dobiegły końca 🫣 Wróciłem, pełen energii, chęci i dobrego samopoczucia, a wisienką na torcie jest pogoda, która chwilowo mocno zaskoczyła 😁
Kilogramów trochę przybyło i czułem się jakbym szedł z pełnym plecakiem, a do tego spadek formy dał się we znaki 😅 ale wszystko się nadrobi 🔥
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
Witajcie! Czy jest tu ktoś, kto może polecić dobrą/sprawdzoną wypożyczalnie samochodów na lotnisku w Barcelonie. Z góry dziękuję za każdą propozycję
#podroze #hiszpania
Zaloguj się aby komentować
Właśnie rozglądam się za statywem do mikrofonu i szukam porady, bo jestem w tym kompetnie zielony. Może ktoś podzieli się doświadczeniem i mógłby mi pomóc coś wybrać.
Model na zdjęciu to Rode PSA 1+ i ma pozytywne opinie, jest dobrze wykonany i pozwala sprytnie ogarnąć kabelelki. Mam go na uwadze, ale jedynym minusem jest cena
#technologia #statyw

@michalnaszlaku Kiepski że mnie będzie doradca, bo nigdy nie używałem takiego statywu.
Jednak sam rozglądałbym się za czymś wolnostojącym, na trójnogu lub czworonogu. W razie potrzeby możesz zawsze przenieś taki statyw z mikrofonem w inne miejsce.
Oczywiście wszystko zależy, od tego do czego ten mikrofon będzie używany.
Zaloguj się aby komentować
367 383,1 - 6,0 = 367 377,1
Ale trafiłem z pogodą podczas treningu 😁
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
367 522,9 - 6,0 = 367 516,9
Trochę zmokłem, trochę się zgrzałem, ale ostatecznie trening zaliczony
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
Dzień rozpocząłem od przejazdu na drugi koniec wyspy do miejsca leżącego u podnóży gór Anaga.
Przybyłem tuż po wschodzie słońca i bardzo zaskoczył mnie mocny wiatr, który maskował temperaturę 29° za to zaciągał cały piach z drogi i sypał nim prosto w twarz
Był to rodzaj szlaku, które uwielbiam najbardziej. Wąska ścieżka przebiegająca wzdłuż zbocza gór, gdzie po jednej stronie jest przepaść, a po drugiej wysokie klify nad oceanem. Mniej więcej w połowie drogi natrafiłem na niesamowity punkt widokowy z którego mogłem podziwiać przepiękny krajobraz. Fale rozbijały się o wysokie i strome klify. Po zachwytach ruszyłem przed siebie i ten widok towarzyszył mi jeszcze kilkukrotnie. Następnie krajobraz uległo zmianie i miałem widok na strome góry dookoła mnie oraz na dolinę, która była tuż pod moimi stopami. Robiło się wysoko, a miejsce do którego zmierzałem było na wysokości niespełna tysiąca metrów nad poziomem morza. Zdarzały się bardzo wąskie przejścia, strome podejścia oraz niewielkie jaskinie, ale do nich jeszcze wrócę. W miejscach, gdzie mijałem dojrzewające kaktusy z czerwonymi owocami, czuć było słodki zapach w powietrzu.
2,5 godziny marszu wystarczyły, aby dotrzeć do niewielkiej wioski w górach z otwartym lokalem, gdzie mogłem dobrze zjeść i uzupełnić zapasy wody. Wędzony Kozi ser bardzo mi posmakował. Lokal niewielki, ale bardzo miła i przyjazna obsługa. Pojawili się także inni turyści, którzy przyjechali samochodami. Prawdopodobnie interesowały ich tylko punkty widokowe oraz sam lokal. Wiatr na szczycie bardzo dobrze maskował temperaturę jaka panowała w okolicy.
Po odpoczynku i zebraniu sił ruszyłem w drogę powrotną. Wiatr szybko ustał, a słońce w zenicie zaczęło pokazywać swoją moc. Spacer w dolinie bardzo szybko zamienił się w drogę przez piekło. Zero wiatru, palące słońce oraz rozgrzane skały, sprawiły wrażenie spacerowania wewnątrz piekarnika. Było gorąco do tego stopnia, że chowałem się w napotkanych jaskiniach, aby odpocząć od słońca.
Na jednym z puntów widokowym, za wielką skalą udało mi się schować w cieniu mając do tego lekki powiew z znad oceanu. Siedziałem tak chwile w bezruchu, aż zaczęły do mnie podchodzić sporej wielkosci jaszczurki, może miały smaczka na świeży kawałek mięsa na obiad
Przez kolejne 2 kilometry marszu liczyło się tyło opuszczenie jak najszybciej tej doliny. Temperatura tam panującą bardzo mnie zaskoczyła i trochę przerosła. Po drodze spotkałem 2 osoby idące pod górę, mające co najwyżej 100ml wody w butelkach
Był to dzień po którym następnego dnia zrobiłem sobie przerwę od maszerowania w górach. Temperatura dała mi się mocno we znaki, natomiast nie to było najgorsze.....najgorsze nadejdzie w kolejnym moim dniu w górach Anaga
Więc w filmie poniżej





Zaloguj się aby komentować
367 636,0 - 6,0 = 367 630,0
Huragan już sobie poszedł i ku mojemu zdziwieniu pojawiła się ładna, choć mroźna pogoda.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
367 751,7 - 7,0 = 367 744,7
W lekkim deszczu, ale trening zaliczony. Dzisiejsza fotka bardziej jesienna
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

Zaloguj się aby komentować
Nocna wędrówka na szczyt wulkanu El Teide była najważniejszym punktem mojego wyjazdu.
Poprzedni dzień był dość długi i na sen miałem niespełna 3 godziny. To i tak dużo, ponieważ jest Październik i wschód słońca jest dopiero o 8 rano. A to właśnie wschód słońca miałem w planie przywitać ze szczytu wulkanu. W sezonie bardziej letnim mógłbym nie spać wcale
W środku nocy musiałem dojechać samochodem do parku narodowego Teide na parking znajdujący się na wysokości 2tys metrów. Już sam przyjazd sprawiał, że czułem się trochę inaczej. Na tej wysokości ciśnienie powietrza jest porównywalne do ciśnienia panującego wewnątrz samolotu będącego na 10tys metrów. Zapewne znacie to uczucie.
Parking niewielki i bardzo szybko został zapełniony a była dopiero 2:10. Pierwszy szok to idealnie czyste niebo, gdzie księżyc i gwiazdy rozświetlały całą okolicę. Drugi to temperatura, gdzie wyjeżdżając z domu było 24° a tu jest już stopni 15.
Zabrałem z samochodu swoje graty, włączyłem latarki i ruszyłem szeroką kamienistą drogą przed siebie. Przed sobą w znacznej odległości widziałem światła kilka grup poruszających się w tym samym kierunku. Po pewnym czasie stwierdziłem, że latarki nie są potrzebne, ponieważ księżyc i gwiazdy są tak jasne, że rozświetlają całą drogę. Inni zapewne doszli do podobnych wniosków, ponieważ światła innych grup w oddali, również zaczęły zanikać. Zrobiło się naprawdę fajnie. Droga rozświetlana przez niebo, chłodny wiaterek i podróż w nieznane.
Ja sam po środku pustkowia - klimacik nie do opisania. Po przejściu każdego kilometra robiłem 2-3 minutową przerwę na oddychanie, aby troche uspokoić i natlenić organizm. Warto w tym miejscu dodać, że obawiałem się choroby wysokościowej.
Pierwsza połowa drogi przebiegła szybko i był to łatwy spacerek. Na tyle łatwy, że można mylnie dojść do wniosku, że będzie się na szczycie szybciej, niż się zakładało. Nic bardziej mylnego.
Przed miejscem zapowiadającym strome wejście zrobiłem sobie trochę dłuższą przerwę i ruszyłem przed siebie. Zaczęło być poważnie, latarki w tym miejscu były niezbędne a powyżej mnie widoczne były światła innych osób. Szeroka i spokojna ścieżka zamieniła się w wąskie, kamieniste i strome podejście. Początek nie był niczym trudnym natomiast po pewnym czasie zaczęły się problemy z oddychaniem. Oddechy stawały się częstsze a w połączeniu z wysiłkiem robiły się niewystarczające przez co po kilkunastu metrach należało się zatrzymać na chwilę i dotlenić organizm.
Kameralna atmosfera z początku wędrówki, gdzie każda grupa szła oddalona od siebie już się skończyła. Strome podejście i warunki sprawiły, że zaczęliśmy iść w biskich odległościach od siebie. Mijając się często raz po raz z tymi samymi osobami.
Raz ktoś sobie lepiej radził na pewnym fragmencie a spowalniał na następnym. I tak się mijaliśmy całą drogę. Ale wszystko było z pełną kulturą i szacunkiem do drugiej osoby. Bywały szersze miejsca gdzie zatrzymywało się więcej osób i nikt tu drugiej osobie w niczym nie przeszkadzał. Standardem było, że wszyscy wyłączali latarki i odpoczywali w ciszy na zboczu góry w przepięknie rozgwieżdżonym niebie. Do problemów z oddychaniem oraz zmęczeniem zaczęły pojawiać się miejsca z których wydobywały się opary siarki i razem z powietrzem trafiały do moich płuc
Na sam szczy dotarłem tuż przed samym wschodem słońca i tak jak inni podróżnicy zacząłem od odpoczynku
Kiedy słońce zaczęło pojawiać się nad horyzontem to klimat panujący na szczycie zmienił się o 180°.
Ciężko to opisać ale widok z 3718m n.p.m. Zaczął robić piorunujące wrażenie. Dzięki temu, że słońce było jeszcze nisko cały świat skąpany był w kolorze pomarańczowym. A im wyżej było słońce tym bardziej rozświetlało to samą górę oraz okolicę. Po drugiej stronie wulkanu zaczął pojawiać się cień samej góry niesamowitych rozmiarów.
W tym momencie pokonany dystans, zmęczenie oraz wszelkie trudności odeszły w niepamięć. Liczyło się tu i teraz!
Na szczycie spędziłem łącznie 1,5 godziny i wygonił mnie wiatr zaciągający pobliskie opary siarki na sam szczyt. Zszedłem trochę poniżej i tak siedziałem podziwiając okolicę oraz wagoniki kolejki, która zaczęła wwozić turystów. Tak, jest możliwość wjechania na górę kolejką ale wejście na sam szczyt wymaga już specjalnego pozwolenia.
Uciekając przed turystami wyruszyłem w drogę powrotną. Część osób z nocnej wędrówki wracała wagonikiem natomiast ja chciałem zobaczyć drogę, którą przyszedłem
Poniżej kilka fotek w tym i film na You Tube, jakby ktoś chciał zobaczyć więcej.
#teneryfa #teide





@michalnaszlaku gratulacje i zazdroszczę. Teide i cała okolica są niesamowite. Ja niestety byłem jednym z turystów wjeżdżających kolejką jednak mam nadzieję kiedyś wejść swoimi siłami.
@michalnaszlaku panie OP, fajny opis, fajne fotki i fajna wyprawa.
Ale z tą dramaturgią to trochę żeś Pan przesadził, bo zdrowy dorosły człowiek nie powinien odczuwać dolegliwości na takich wysokościach.
Sam byłem na szczycie Teide i nie miałem kłopotów z oddychaniem, ani nie czułem dolegliwości związanych z niższym ciśnieniem.
Wielokrotnie latałem też Cessną bez ciśnieniowanej kabiny na wysokości 10k stóp i też nic się nie działo (dopiero latanie powyżej 10k wymaga posiadanie tlenu).
Wiem, każdy jest inny, ale te 3718 m.n.p.m nie jest dokiczliwe dla zdrowego człowieka.
Panie @FoxtrotLima, to że ty nie miałeś dolegliwości na tej wysokości, wcale nie oznacza, że inni nie mogą mieć. Znam osoby, które rzygały znajdując się w krótkim czasie powyżej 3000 metrów, ale po aklimatyzacji czuły się bardzo dobrze na 4800.
Ja też zresztą pamiętam, że czułem się bardzo średnio pewnego dnia na 3000, a innym razem miałem żadnych objawów będąc ponad kilometr wyżej. Wiele zależy od ogólnych predyspozycji i dnia. A do tego dołóżmy jeszcze fakt, że co innego jest wjechać na taką wysokość, a co innego wchodzić - odczucia są zdecydowanie inne.
Zaloguj się aby komentować