Było grane ❤️ Zamki Burgundii na 2. Jest to wersja Special Edition wydana przez Awaken Realms, zawierająca wszystkie dodatki wraz z Winiarniami (dodatek zrobiony tylko do tej wersji gry). Uwielbiam ten tytuł. Udało mi się wygrać, 160 / 145.
@Trypsyna Big Box edycja z 2020 bodajże będzie ok, ma wszystkie mini dodatki plus ekstra plansze graczy. Nie mają tylko winnic. @boogie co to za kostki są?
@boogie no weź, straszne te filmiki. O ile rozumiem w badaniach, techu, medycynie to jakoś w branży rozrywkowej i informacyjnej AI mi zupełnie nie pasuje
@TwojStaryJeSuchary @Klamra trochę mnie zaskoczyły Wasze komentarze. Nie bardzo rozumiem "obaw" przed wirtualnym spotkaniem samego siebie. Wyobraźcie sobie, że wszyscy aktorzy, a tak naprawdę każdy z nas w pewnym sensie spotyka samego siebie w postaci starych filmików z telefony czy zdjęć. Jeżeli zrobisz sobie selfie trzymając swoje własne zdjęcie z czasów szkoły podstawowej to w sumie jest to identyczny efekt. "Przed" i "Po". Na dodatek są filmy, w który ten sam aktor gra różne role , albo gra samego siebie tylko np. młodszego. Czy na filmy też tak reagujecie?
Zastanawiam się ile w tym prawdy. Ktoś testował? (ja jeszcze nie, ale dzisiejszy obiad na pewno będzie w Gemini i GPT xD)
Koleś pyta AI, co je. AI odpowiada, że nie wie bo nie widziało niczego z kamery (koleś umyślnie nie pokazał), ale jak zaczął naciskać na AI, to AI poprawnie zgadało co jadł.
Obejrzałem ostatnio "451° Fahrenheita" i mam mieszane uczucia. Film oparty jest na kultowej powieści Raya Bradbury’ego z 1953 roku i sama baza tej historii – świat, w którym strażacy zamiast gasić pożary, palą książki – wciąż robi wrażenie.
Muszę jednak przyznać, że o ile ekranizacja ma swoje momenty, to "Equilibrium" znacznie lepiej radzi sobie z pokazaniem wizji takiego sterylnego, opresyjnego społeczeństwa. W "Equilibrium" ten chłód i beznadzieja świata bez emocji uderzają mocniej. Trzeba jednak oddać nowszej wersji "Fahrenheita" jeden genialny patent, którego w "Equilibrium" zabrakło: pomysł z zapisywaniem dzieł kultury w DNA. To świetne, nowoczesne podejście do tematu ochrony dziedzictwa, które dodaje całości fajnego, futurystycznego sznytu.
Mimo podobnych kwot, w "451° Fahrenheita" niski budżet niestety kłuje w oczy – świat wydaje się ciasny, ograniczony do kilku wnętrz i ciemnych uliczek, a futurystyczne gadżety wyglądają momentami po prostu tanio. Z kolei "Equilibrium" to podręcznikowy przykład tego, jak brak gotówki przekuć w atut. Reżyser postawił na brutalistyczną architekturę (kręcono głównie w Berlinie), która naturalnie wygląda jak totalitarne miasto przyszłości. Dzięki temu, zamiast kiepskich efektów komputerowych, dostaliśmy surowy, zimny klimat, który idealnie pasuje do fabuły. W "Fahrenheicie" czuć, że to film telewizyjny, który chciał być blockbusterem, a w "Equilibrium" widać artystyczną wizję, która świadomie wykorzystuje minimalizm.
Wizualnie jest poprawnie, ale jeśli szukasz czegoś, co naprawdę wciśnie Cię w fotel klimatem dystopii, to Christian Bale w "Equilibrium" wciąż wygrywa to starcie.
Książka jest specyficzna, do tego mocno już przemielona. Takie filmy mi mocno przypominają ekranizacje lektur szkolnych - jednocześnie trzeba się trzymać oryginału a z drugiej strony trzeba ją uwspółczesnić.
Muszę obejrzeć, bo nie wiedziałem o tej wersji. Ale nawet bez twojej recenzji spodziewałbym się filmu pod leniwe, wieczorne piwko :)
Jak się używa aplikacji #filmmeter? Wpisałem wszystko co chciałem i dalej muszę zrobić co? Klikam DODAJ WPIS i nic się nie dzieje. Czy powinienem wszystko skopiować i ręcznie dodać na Hejto?
Tytuł: Ginga Eiyuu Densetsu: Die Neue These - Kaikou
Rok produkcji: 2018
Kategoria: Anime / Action / Drama / Sci-Fi
Czas trwania: 5h (37 odcinków)
Ocena: 7/10
Galaktyczne szachy: „Alianci” kontra „Niemcy”
Serial w fascynujący sposób portretuje konflikt dwóch potęg. Z jednej strony mamy Sojusz Wolnych Planet, który przypomina zachodnich Aliantów – z ich biurokracją, korupcją, ale i ideałami wolności. Z drugiej strony stoi Imperium Galaktyczne, mocno stylizowane na XIX-wieczne Niemcy (Prusy), z całą ich estetyką, rygorem i arystokratycznym sznytem. Ten kontrast wizualny i ideologiczny to najmocniejszy punkt serii.
„Gra o Tron” w kosmosie (wersja PG)
Często mówi się o tym tytule jako o „Grze o Tron” bez seksu. Skupiamy się tu na czystej polityce, genialnych strategach i dworskich intrygach. Zamiast smoków mamy tysiące okrętów wojennych, a zamiast magii – genialne umysły Reinharda i Yang Wen-li. Styl jest chłodny, elegancki i bardzo analityczny.
Dynamika i tempo
Niestety, trzeba przyznać, że początek był znacznie bardziej ciekawy i dynamiczny. Pierwszy sezon (Kaikou) rzucał nas w wir bitew i szybkich zmian frontu. Obecnie, będąc na 4. sezonie, można odczuć, że tempo znacząco spadło. Skupienie się na niuansach politycznych w języku japońskim sprawia, że oglądanie idzie nieco wolniej i wymaga większego skupienia, co może być nużące, jeśli liczysz na szybką akcję.