Książka zaczyna się od przepisywania partytur, co może nieco kojarzyć się z "Wyznaję". Jest ogólnie podobnie. Choć zdecydowanie nie ma takiego, jak w "Wyznaję" rozmachu, trzyma w napięciu i .... zdziwieniu.
Dobre, wyszukane poczucie humoru daje się wyczuć w całej powiastce.
Książka godna polecenia, nawet komuś kto nigdy Cabre nie czytał - będzie dobra jako wprowadzenie do bardzie wymagających powieści.
@adamszuba ooo, przypomniałeś, że muszę sobie wrzucić na listę książek do kupienia, dziękuję! Ale czuję się bardzo źle z tym, że zmienili oprawę graficzną, nie będzie to już tak świetnie wyglądało na półce obok pozostałych pozycji Cabré
Pope miał charyzmę, może na to liczą. Niewazne co powiedział, ludzie byli przez to ślepo zapatrzeni i wierzyli że to cudowny człowiek. Podobnie wyglądały prezentacje Steve'a Jobsa w Apple gdy jeszcze żył.
@adamszuba Kurczę, kolejny dowód na to że z osobami, które stawiają spację przed znakami interpunkcyjnymi jest coś nie tak. Od pewnego czasu stosuję taką zasadę odsiewania ludzi i się to sprawdza. Gdy dana osoba pisze w ten sposób to u mnie automatycznie włącza się podejrzliwość i dystans
"Stanisław Barańczak, recenzując Strzał na dancingu, stwierdził, że proza Edigeya „jak zwykle przypomina konsystencją mamałygę z dodatkiem kleju stolarskiego”.
Niezrażony taką opinią Barańczaka postanowiłem przeczytać kilka reportaży Edigeya. Niestety muszę stwierdzić że nie tylko proza ale i reportaże Edigeya bliskie jest mamałydze. Książka nie jest napisana najlepiej, a do tego przepełniona komunistyczną nowomową (co akurat wydaje mi się ciekawe) przez co czyta się ją dość opornie. Autor jest wyraźnie nadęty, daje odczuć swoją wyższość moralną nad opisywanymi ludźmi. Nie da się również ukryć, że autor pisał jak zapalony komunista...
Polecam wyłącznie wytrawnym miłośnikom reportażu. Jedynym dla mnie plusem tej książki jest klimat kryminalnych reportaży.
Książka trochę mnie rozczarowała. Liczyłem na więcej informacji o działaniach Wagnerowców na Ukrainie. Niestety, doskonała większość książki opisuje poczynania Rosjan w Afryce... Dużo informacji, czasem zdecydowanie za dużo na raz.
Temat ciekawy, wrócę do niego zapewne, ale może poczekam na książkę opisująca bliższe mi okolice.
Widzę, że już błąd w tytule, no ale cóż wymagać od tubylczych książek. A dalej czytamy:
wiedza jest na razie fragmentaryczna, niedokładna, nie do końca zweryfikowana, wszak wojna trwa.
Czyli książka gówno warta. Dziękuje.
Aha i jeszcze jedno, przyczyny wojny są znane i będą z całą mocą objawione po wojnie brudnemu plebsowi, który będzie miał potężny syndrom wyparcia dokładnie jak po kowidzie.
@Half_NEET_Half_Amazing niecierpię amandy - ochyda ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Kurupi nie piłem. Każdy ma inny gust. A terere latem i owszem. A teraz na gorąco (nikt tego nie sprawdza, można pić jak się lubi).
Bardzo dobra książka. Wciągająca i zaskakująca fabuła. Miesza się w niej wiele wątków i historii, myślę, że każda z nich mogłaby być prawdziwa. A może i jest. Napięcie utrzymane do samego końca to majstersztyk.
Pisana dziwnym językiem, pełna wyszukanego słownictwa, można się z nim jednak oswoić.
Opisana historia jest brutalna. Bardzo. Brutalna w sposób przekraczający europejskie normy, spełnia zaś normy ruskie i sowieckie.
Jedynym, dla mnie minusem, są odwieczne problemy egzystencjalne autora: śląskość, polskość, niemieckość.... To pojawia się w każdej chyba jego książce i cóż, trzeba się chyba do tego przyzwyczaić.
@adamszuba: o, właśnie jestem w trakcie lektury (wczoraj zacząłem, jutro kończę :P) i mój odbiór tej książki jest podobny. Nie znam jeszcze wprawdzie zakończenia, ale po przeczytanych siedemdziesięciu procentach, też śmiało mogę polecić.
@adamszuba: na hejto spędzam nie więcej niż kwadrans dziennie, zaś czytanie po prostu łączę z noszeniem czy karmieniem młodszego dziecka (czytnik) oraz jazdą samochodem (audiobooki). Przy takim podejściu okazuje się, że można czytać nawet o godzinie 4 nad ranem, będąc wyrwanym ze snu. xD
Zróbcie coś z tym, bo ludzie do białka zaczną wracać i na orlenie tankować. Ehhh. Przeglądanie serwisu też zaczyna mnie irytować: klikam na kolejną stroną i widzę pół poprzedniej....
Całe szczęście, ze #2137 można spokojnie tagować i ***** *** na tym portalu (właśnie odkryłem, że nie ma takiego tagu ( ͡° ͜ʖ ͡°) )
Hm, mnie od miesiąca nie wylogowało. A co do przeglądania, to chyba po prostu urok każdej strony bez endless scrolling(?). Na wypoku wpisy na mirko powtarzały sie po przescrollowaniu odpowiednio daleko, więc tu i tak wygrywa hejto.