Zdjęcie w tle

Statyczny_Stefek

Fanatyk
  • 1449wpisów
  • 2912komentarzy
Statyczny_Stefek userbar

O, dzień dobry.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak można zauważyć, dorwałem się do nowej książki. "Kamienny Most. Nauczanie Mistrza Zen Chao-chou" to ciekawa lektura. Niby nic skomplikowanego: mamy serię krótkich historyjek - obrazków z życia i nauczania Chao-chou i jego mistrza (lub innych osób z jego klasztoru), a po wszystkim jest równie zwięzła interpretacja tego, co miało miejsce w historyjce.


Niemniej jednak jest to ciężka lektura.


Oczywiście nie dotarłem daleko, to nie jest coś przez co się leci, żeby dowiedzieć się co się stało z głównym bohaterem (spoiler alert: umiera, ponad 1100 lat temu). Niemniej jednak historie bywają z jednej strony nawet nieco infantylne - a z drugiej odpowiedzi często są mocno abstrakcyjne. Ponadto nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Mistrz - przedstawiony we wstępie jako jajcarz, który lubi przekomarzanie się - czasem po prostu się wygłupiał, a widzowie gładząc się po brodach mówili "oooch, hmmm, tak, to jest nauczanie najwyższej jakości". Jakkolwiek by to nie było - mamy serię zdarzeń z codziennego życia w klasztorze przetykanych niespodziewanymi zdarzeniami, na które zdarzają się albo jeszcze bardziej niespodziewane reakcje, albo abstrakcyjne odpowiedzi.


Pozwolę sobie od czasu do czasu wrzucać na tag ciekawsze z nich, ale wybiorę te, które będą łatwiejsze w przyswojeniu przez każdego czytelnika (chociaż niewielu mamy tu śledzących albo zwracających uwagę na tag).


Poniżej przykładowa historyjka (i to ta z tych mniej abstrakcyjnych) wraz z wyjaśnieniem; od razu widać o jakim poziomie abstrakcji mówimy.


Pewnego dnia Nan-ch'üan zamknął drzwi do swojego pokoju, rozsypał wokół progu popioły i oznajmił mnichom: „Jeśli potraficie coś powiedzieć, otworzę drzwi”. Mnisi dali wiele różnych odpowiedzi, ale żadna z nich nie zadowoliła Nan-ch'üana. Wtedy Chao-chou powiedział: „O co chodzi? Co się stało?”. Nan-ch'üan natychmiast otworzył drzwi.


Komentarz: Zamknięcie się Nan-ch'üana w pokoju nie jest „problemem”, który można rozwiązać dzięki jakiejś „odpowiedzi”. Jeśli potrzebujesz swojego ojca, po prostu zawołaj: „Ojcze!”. W jaki inny sposób mogliby mnisi odzyskać swojego mistrza?


#buddyzm #zen

Nieśmiało dodam #ksiazki (proszę nie krzyczeć!)

Statyczny_Stefek userbar

@Dan188

Nie ma łatwo

Mam wrażenie, że czasem to jest coś w stylu:

- Jaka jest różnica między stołem?

- Dwa arbuzy, bo motocykle nie mają okien.


Przeskoczyć z Theravady do Zen w jednej chwili może być Ci trochę trudno. Najgorzej, że gdybym sam potrafił Ci ją wytłumaczyć, to oznaczałoby, że jej nie zrozumiałem

Zaloguj się aby komentować

Pewien mnich zapytał: „Gdy zapragnę zostać buddą, to co wtedy?”.

Chao-chou powiedział: „Postawiłeś przed sobą całkiem trudne zadanie, czyż nie tak?”.

Mnich powiedział: „Gdy nie ma wysiłku, to co wtedy?”.

Chao-chou powiedział: „Wtedy już jesteś buddą”.


Kamienny Most. Nauczanie Mistrza Zen Chao-chou.

#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Będąc jeszcze młodym mnichem, zapytał swojego mistrza Nan-ch'üana o „Drogę”. Nan-ch'üan odpowiedział: „W chwili, gdy zaczniesz do czegokolwiek dążyć, już się z tym rozminąłeś”.


Kamienny Most. Nauczanie Mistrza Zen Chao-chou.

#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W dzisiejszym odcinku "Stefek poznaje świat" 🙃 pytanie do kolegów i koleżanek od krypto.


Poczułem się zainspirowany ta sytuacją:

https://www.rollingstone.com/culture/culture-news/hawk-tuah-crypto-meme-coin-crash-1235194089/


Rozumiem giełdę: wchodzi nowa firma, ktoś uznaje że warto w nią zainwestować, to proste. Rynki walutowe, pewnie: ktoś obserwujący ma przebłysk, że rupia lankijska albo frank kongijski mają szansę na wzrost, inwestuje. Krypto, takie jak Bitcoin czy Ethereum - to już jest na krawędzi mojej postrzegalności, ale spoko: istnieją od dawna, traktujmy je na równi z tradycyjnymi walutami.


Ale mamy kogoś, kto wypuszcza swoją walutę i ludzie to po prostu kupują. W tym wypadku, okej: ten typ, który to analizował wspomina (nie wiem czy w tym artykule), że skupowali to fani, nie ogarniający krypto, kupujący, bo to fajne, tak jak się kuouje bluzę swojego ulubionego artysty. Niemniej jednak to nie jest pierwszy przypadek o jakim słyszałem, że ktoś wypuszcza wirtualną walutę, robi na niej podbicie i zarabia na górce.


Pytanie mam jedno: kto j dlaczego inwestuje w jakieś randomowe waluty, ktore dopiero co powstały? Gdzie jest związek z czymś co podbije ich wartość?


#kiciochpyta #kryptowaluty

Statyczny_Stefek userbar

Za dużo razy mamcoiny wybiły tak ostro, że ludzie zarabiali po 1000% w rok. Więc ludzie kupują po troszce i liczą, że i tym razem nagle wartość wzrośnie. Osobiście tego nie popieram bo to zwykła piramida finansowa i zarabiają twórcy, a wyleszczonych będzie wielu. Ja trzymam i kupuję tojeny krypto, które realizują jakieś ciekawe cele. Np. taki Golem czyli udostępnianie sprzętu do obliczeń albo był taki projekt gdzie mogłeś być VPNem i na tym zarabiać czyli alternatywa dla takich surfsharków i jest tysiące innych projektów gdzie jest szansa wygryźć duże korporacje i takie wg mnie warto wspierać i promować

IMHO to czysta potrzeba hazardu. Krypto, nawet te najpopularniejsze, nie dostarczają żadnego produktu poza mechanizmem do inwestowania w nie same. Nie ma użytkowników BTC, którzy płacą nim za zakupy internetowe (odrobinkę rynku narkotyków istnieje). Tym bardziej nie ma produktu, który dostarcza egzotyczne krypto od celebryty - kupując je liczysz, że znajdą się łosie którym to odsprzedaż zanim skończy się bańka.

Zaloguj się aby komentować

XXXV dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Pożegnanie z baldami - skończyłem karnet i będę w końcu miał możliwość wspinania z liną, nie będę goniony przez datę ważności.


Dziś był łomot. Męczyłem swoją siódemkę - z postępami, ale nez sukcesu; na razie przynajmniej jestem w punkcie gdzie patent jest dobry, ale brakuje siły. Potem dręczyłem różne problemy, ot. radosne wspinanie dla zabawy i czasem z mniejszym lub większym zmęczeniem. Na koniec patentowałem szóstkę: jest raczej do zrobienia, ale nie na takim zmęczeniu.


Rzadko kiedy drżą mi mięśnie, gdy usiądę na chwilę bezpośrednio po treningu. Było syto.


Fakt tego, że patentuję szóstki, a piątki robię prawie wszystkie niech będzie wyznacznikiem postępu.


A teraz dajmy sobie szansę powspinać się (z liną) na prawdziwych szóstkach - zobaczymy jak baldowa siła zderzy się z wytrzymałością na jakimś VI.2...

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować