25 186 476,0 - 17,0 = 25 186 459,0
Podciągnięcia, na dobicie po wspinie.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi



O, dzień dobry.
25 186 476,0 - 17,0 = 25 186 459,0
Podciągnięcia, na dobicie po wspinie.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
170 + 1 = 171
Tytuł: Niewidoczni Akademicy
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
ISBN: 9788382952667
Liczba stron: 523
Ocena: 6/10
Na potrzeby kolejnej przygody Ankh-Morpork staje się upodobnione do Anglii z początków XX wieku. Oto mamy sport zwany "piłką", który polega z grubsza na zorganizowanym mordobiciu, którego mniej istotnym elementem jest drewniana piłka. Są lokalne kosy, wszędzie spotykamy noszone przy odzieży barwy klubowe (bardziej pasuje tu "osiedlowe"). Wskutek spodziewanego zbiegu okoliczności na magów z NU spada obowiązek rozegrania jednego meczu na jakiś czas. Pechowo - chociaż równie spodziewanie - włącza się w to wszystko Vetinari, wskutek działań którego "piłka" zaczyna przypominać dokładnie to, co znamy teraz pod pojęciem "piłka nożna". Główną postacią powieści jest niejaki Nutt, spokojna, ale oczywiście tajemnicza postać - i jego towarzystwo: młoda kucharka z NU, jej głupiutka, ale śliczna przyjaciółka i syn jednej z dawnych legend piłki.
Książka odrobinę mnie zawiodła. Nadal była pełna pratchettowskich truizmów, wspaniałego wskazywania reguł rządzących świateł i obnażania jego wad, ale nie była to książka, w której idziemy z bohaterem od A do Z, może i z dygresjami, ale jednak w tym samym kierunku. Zamiast tego mamy oś książki - piłkę - i skaczemy między wątkami: tu coś nowego, tu z kimś się przejdziemy, tu jakaś rozmowa. Na koniec jednak w sumie nie wiadomo po co powstała cała opowieść. Dowiedzieliśmy się trochę, poznaliśmy miasto, ale to tak jak spacer po parku, a nie przygoda: fajnie było, no i tyle, można wracać.
#bookmeter #ksiazki #pratchett #terrypratchett


Zaloguj się aby komentować
Śpiewanie Hymnu Miejskiego zawsze wychodziło dosyć nierówno. Dobrzy mieszkańcy Ankh-Morpork uważali, że niepatriotyczne jest śpiewanie o tym, jakim jest się patriotą. Prezentowali raczej opinię, że ktoś śpiewający o tym, jak wielkim jest patriotą, albo coś kombinuje, albo jest Głową Państwa[przyp. Czyli coś kombinuje].
Terry Pratchett, Niewidoczni Akademicy
#cytaty #terrypratchett #pratchett

Zaloguj się aby komentować
IV(XXXIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
To był dziwny dzień, w pełnym znaczeniu słowa "dziwne".
Najpierw, na rozgrzewce o mało nie spadałem z piąteczek. Potem zacząłem ziewać tak, że bałem się o zawiasy w szczęce i zacząłem tęsknie spoglądać na ściankowe materace...
...a skończyło się, poniekąd zgodnie z planem, interwałami na przedziale 6a-6b robionymi w serii po dwa, ale bez żadnych problemów.
Jeśli w weekend pójdę - a pójdę - to będą cztery dni wspinaczkowe w tym tygodniu. Nie pamiętam kiedy poprzednio mi się to zdarzyło.

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry. Piątek oto nadszedł, a wraz z nim - oprócz możliwości zawieszenia pewnych obowiązków na całe dwa dni - nadchodzi koniec LX edycji #nasonety
Tematem, który pozwoliłem sobie narzucić, była błogość. I w istocie, w tym momencie błogość mnie wypełnia na myśl, że brzemię ciężkich obowiązków będę mógł za moment przerzucić na czyjeś barki. Albowiem - jak dowiedziałem się tym trudniejszym sposobem - jeśli się bierze udział w tej zabawie, to istnieje ryzyko, że się w nim wygra, co rodzi pewne dokuczliwe kłopoty.
Zatem tak: w walce o wawrzyn zwycięzcy, wieczną chwałę na Hejto (przynajmniej dopóki serwerownia nie padnie) i ułożenie sobie piąteczku, walczyły cztery osoby, popełniając pięć dzieł!
@George_Stark wkroczył odważnie z klimatem grudziądzkiego crossoveru. I mimo że bezpośrednio do błogości nie nie było tu odwołania, to ja pozwolę sobie jej poszukać. Oto na wodzie unoszą się topielcy, łagodnie bujając się w rytm fal, u bohaterki pojawia się pragnienie, zgaszone miękkim, aksamitnym smakiem Kubusia bananowego, a kończymy to uwalniającą i jakże oczyszczającą defekacją w krzakach. Kontynuując temat defekacji (a w zasadzie tejże efektów) przenosimy się na wieś, gdzie w spokoju obserwujemy jak owady obsiadają gnój. Taniec much przerywa nam sam podmiot liryczny, który niesiony głęboką troską o dostępność nawozu, dla spokoju swej duszy i wznoszenia się zbóż, owady przegania. I dzień kończy się miło: podmiot liryczny czuje, że wykonał swój obowiązek, a muchy... zapewne wrócą do tego, co przed chwilą robiły.
@pingWIN w poszukiwaniu błogości zaprosił nas do swojej sypialni. Oto leniwie snując swe myśli, mając przed sobą cały dzień bez żadnych zajęć, zaprasza nas do wnętrza swych przemyśleń. Które to przemyślenia, krążą między innymi wokół owłosienia: z naciskiem na własne wąsy, zdecydowanie bez nacisku na cudze bobry.
Z kolei @Wrzoo sprowadza nas do spokojnego świata, w którym póki trwa miłość, póty żadne problemy nie są istotne (z pewnym wskazaniem na niechęć do tuj i śmiertelne zatrucie mieszanką żelaza i drewna). W opisywaniu oznak tejże miłości, nie skupia się jednak na fanfaronadzie czynów dokonywanych jedynie na pokaz, przeciwnie: szuka jej tam, gdzie najgłębiej i najszerzej tkwi - w magii codziennych czynności, wzajemnego się wspierania i usypiania w kocyku z pewnością, że światło magicznie samo zgaśnie.
Na sam koniec, być może czując już weekend, @Piechur zabiera nas do lasu, szukając wytchnienia i wypoczynku w zieleni: pomiędzy odgłosami natury, wiatrem, zwierzętami. Zabiera nas do miejsca, gdzie cisza polega na tym, że nigdy do końca nie jest cicho, ale tak naprawdę słysząc wszystko - niczego nie słyszymy.
Doceniając trud i czas każdego z Was osobna, czuję się w obowiązku wybrania jednego, najlepszego z wszystkich utworów. Po przeczytaniu zarówno twórczości, jak i komentarzy pod nimi (nielicznych, najwyraźniej odbywający się równolegle konkurs na najpopularniejsze dziecko w szkole zużył niektórym motywację) chciałbym ogłosić że...
...sześćdziesiątą jubili... jubilebu... bijuleu... julibeu... okrągłą edycję konkursu Na Sonety wygrywa @Wrzoo . Składając (zupełnie nieszczere) wyrazy współczucia życzę udanego i błogiego weekendu, na łonie natury, w lesie, pod kocykiem lub w łóżku - byle było miło.
#zafirewallem #podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować
25 189 640,0 - 37,0 = 25 189 603,0
Bogowie nierównych cyferków, przyjmijcie tę ofiarę!
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
Jeśli on był głupcem, to był nim też każdy, kto wspiął się na szczyt albo przepłynął wartką rzekę. Jeśli był głupcem, to był nim też człowiek, który pierwszy starał się ujarzmić ogień. Jeśli był głupcem, to ten, kto pierwszy spróbował ostrygi, też był głupcem. (...) Być może, tylko głupiec wstaje rano z łóżka. Ale po śmierci niektórzy głupcy błyszczą jak gwiazdy i pański ojciec był jednym z nich. Po śmierci ludzie zapominają o głupocie, ale pamiętają blask.
Terry Pratchett, Niewidoczni Akademicy
#cytaty #terrypratchett #pratchett

Zaloguj się aby komentować
481 325,0 - 25,0 = 481 300,0
(23 I)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
25 191 950,0 - 2,0 - 40,0 = 25 191 908,0
Pierwsze dwie to z wczoraj: pierwsza "no chyba żartujesz" i druga "Oho! I co jeszcze?"
Dzisiaj boli mniej.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
347 682,41 - 6,1 = 347 676,31
#kwadraty 10 małych
#wandrer 4 km
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
481 512,0 - 40,0 = 481 472,0
Uwielbiam jak mnie coś nagle wybije i próbuję wziąć dwa wdechy z rzędu xD
(22 I)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
III (XXXVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Alez tego hejtofloodu wyszło mi na dzisiejszy wieczór: trzy sztafety, teraz wspinanie, dobrze że na rower nie poszedłem.
Jak zapowiedziałem wczoraj - tak zrealizowałem, chociaż nie bez wewnętrznych oporów. Planem było dalsze nabijanie metrów w pionie: myślałem, że wyjdzie mi dzień bez szóstki, ale przełamałem się na koniec i wlazłem (na wędkę) na 6b. Oczywiście wypinając ekspresy musiałem wsadzić ósemkę w jeden i pozostało mi tylko wziąć blok, żeby się odsunąć. Ot, ironia, wziąłem wędkę, żeby niepotrzebnie nie latać, bo już sobie nie ufałem o tej porze, a gdybym to prowadził, to pewnie na tym zmeczeniu bym wylazł.
Niezależnie od tego: skoro jestem w stanie zrobić 6b z jednym blokiem (który w sumie nie służył do odpoczynku) - to jestem w dobrym miejscu.
Jutro będzie bolało :D

Zaloguj się aby komentować
25 194 400,0 - 26,0 = 25 194 374,0
Podciągnięcia.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
347 738,39 - 3,1 = 347 735,29
Po okolicy. Nie wiem nawet gdzie, ale wpadło 500m na #wandrer
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer

Zaloguj się aby komentować
481 562,0 - 40,0 = 481 522,0
(21 I)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Czy są jakieś błędy ortograficzne w #jezykpolski które powodują u Was rozbawienie albo przynajmniej uśmiech?
Ja tak mam ze słowem "pąpka". Nie potrafię się nie uśmiechnąć.
#polski #grammarnazi

Zaloguj się aby komentować
136 + 1 = 137
Tytuł: Świat finansjery
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
ISBN: 978-83-7648-201-9
Liczba stron: 440
Ocena: 9/10
Ponownie spotykamy się z Moistem von Lipwigiem, którego dopada znużenie typowe dla osób żyjących na krawędzi i na pełnej prędkości. Codzienność i rutyna dają mu się we znaki i w poszukiwaniu wyzwań zaczyna szukać czegoś więcej. W tym momencie (dodajmy: bardzo odpowiednim) wkracza Lord Vetinari, który stwierdza, że wspaniałym zajęciem dla Moista będzie opieka nad Królewskim Bankiem Ankh-Morpork.
Jak można przypuszczać, nie okazuje się to zajęciem łatwym, szczególnie ze względu na osobę prezesa banku, który jest... no właśnie. Moist dzięki swojej przenikliwości, umiejętności mentalnego tańca na linie i kontaktowości wskakuje w wir bankowości i doprowadza nas do finału. A jakiego? A, to trzeba przeczytać.
W przeciwieństwie do "Piekła Pocztowego" ta część była dla mnie trochę bardziej wciągająca. Może przez ilość typowych dla Pratchetta truizmów, które łatwiej odczuć, gdy dotyczą bankowości, niż gdy dotyczą poczty, a może przez wciągającą historię przejścia od złota do banknotów i umownej wartości pieniędzy.
Odrobinkę zaczyna mnie męczyć przerysowana postać Vetinariego, który wychodzi na tak bardzo wszechwiedzącego, że nie tyle mógłby wiedzieć o której godzinie bohater (powiedzmy) jest w wygódce, ale wręcz tak zaaranżował jego posiłek, że wycieczka do wygódki odbyła się właśnie teraz. Z drugiej strony: tego by chciał Vetinari - żeby czytelnik tak własnie o nim myślał.
#bookmeter #ksiazki #pratchett #terrypratchett


Zaloguj się aby komentować
481 613,0 - 20,0 = 481 593,0
(20 I)
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
II(XXXVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
No dobra, wracamy w poszukiwaniu (hehe) formy sprzed miesiąca. Miały być łatwe drogi i to dużo. Wyszło dużo... i mam nadzieję że łatwych (pomijając jedną 6a+), bo jutro czeka mnie kolejna wspinaczkowa wycieczka.
Wszystko mnie boli i na jakiś miesiąc trzeba się będzie do tego przyzwyczaić.

Zaloguj się aby komentować
– Jak uważasz, Igorze, powinienem się modlić? – spytał Moist, pilnie obserwując jego twarz.
– Nie wiem. Igory sądzą o modlitwie tyle, że jest to nadzieja z dodanym rytmem.
#cytaty #terrypratchett

Zaloguj się aby komentować