Hejto.pl
Zdjęcie w tle

Statyczny_Stefek

Fanatyk
  • 1455wpisów
  • 2932komentarzy
Statyczny_Stefek userbar

O, dzień dobry.

Czy ktoś z Was wie, czy gdzieś w #tatry (raczej w slowackich, w polskich na to nie liczę) jest możliwość noclegu w schronisku bez rezerwowania pół roku wcześniej?


Ostatni raz gdy interesowałem sie tym tematem, to spanie na glebie było uważane za standard, więc mam mocno nieaktualne info :P

#noclegi #kiciochpyta #gory

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

191 + 1 = 192


Tytuł: W północ się odzieję

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

ISBN: 978-83-7648-709-0

Liczba stron: 407

Ocena: 10/10


Gdy naprawiając coś narobimy hałasu - jest szansa, że ktoś to usłyszy i go to zaciekawi. Jeśli naprawiając coś magicznie narobimy hałasu - ograniczenie do tych "słyszących" nie ogranicza się do "tu i teraz". Tiffany Obolała przywracając lato ("Zimistrz") narobiła hałasu, a teraz okazuje się, że został on usłyszany. Negatywne nastroje względem czarownic zaczynają narastać, ludzie - którzy nigdy specjalnie za czarownicami nie przepadali - nagle zaczynają wypowiadać słowa, których miejsce jest zwykle w podświadomości. Ten kto narobił bałaganu - czyli właśnie Tiffany - musi posprzątać, a stawka, jak to zwykle w takich przypadkach, jest wysoka.


Czasem zdarza mi się, że gdy skończę książkę, to muszę chwilę posiedzieć i popatrzeć przed siebie. Czasem przy tym wycierając oczy. Czasem też czytam kilka razy zakończenie, aż dobrze się wyryje. Czasem, przy niektórych, przez cały dzień chodzi mi jej treść po głowie. Niektóre fragmenty drapią w gardle.


To jest jedna z Tych książek. Tak, to "tylko Pratchett", leciutka fantastyka - ale tak, jej treść: zarówno te pozytywne, jak i te boleśnie negatywne fragmenty - jest naprawdę wyjątkowa. To ten moment, kiedy nie chciałbym przysłonić jej czymkolwiek innym i zdecydowanie jest to jedna z najlepszych książek w całej serii. Oczywiście, nie można jej po prostu czytać z marszu, wtedy po prostu stanie się zwykłą bajeczką o młodej czarownicy - z perspektywy znajomości całego uniwersum jednak staje się, przynajmniej dla mnie, arcydziełem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #pratchett #terrypratchett

cd9d726e-eda7-48d3-88b3-9fd44fed41f4
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Równowaga. Najważniejsza jest równowaga. To była jedna z pierwszych rzeczy, jakich się nauczyła: środek huśtawki nie jest ani w górze, ani w dole, ale górność i dolność przepływają przez niego, choć on sam pozostaje w bezruchu.


Terry Pratchett, W północ się odzieję

#cytaty #terrypratchett #terrypratchett

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Bardzo ciekawy i - chyba przystępny dla wszystkich - materiał dotyczący zarówno utrzymywania styku pomiędzy praktyką formalną, a życiem poza nią.


Dla osób nie interesujących się buddyzmem, może to również być ciekawy punkt widzenia - szczególnie w drugiej części dotyczącej odnalezienia się w sytuacji, gdy przejmują nad naszym spokojem i równowagą przejmują ster emocje: te pozytywne lub te negatywne, dlatego też zataguję #rozwojosobisty


https://youtu.be/cPpKzx2d1VE


#buddyzm #zen

Statyczny_Stefek userbar

Hej. Mógłbyś może wrzucić link do jakiegoś tekstu(nie wiem pdf czy coś) gdzie jest wytłumaczone o co chodzi w tej całej szkole Zen Kwan Um. Chodzi mi o to jakie poglądy oni mają.

@Dan188


To jest po prostu buddyzm Zen. Na poziomie niuansów poszczególne szkoły różnią się od siebie, ale trzon pozostaje ten sam - począwszy od nauk Bodhidharmy poprzez całą linię dharmy.


Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o samym Zen, dobrym pobysłem będą Trzy Filary Zen Phillipa Kapleau. Jeśli chcesz z kolei bardzo przystępnie rozpisanego pomiędzy Theravadą, Mahajaną i Zen, mogę z czystym sumieniem polecić Ci Kompas Zen mistrza Seung Sahna (założyciela szkoły Kwan Um, tak btw).


Gdybym miał wybierać, to "Kompas" jest dużo ciekawszy i sporo bardziej przystępny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

V (XL) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Liczyłem dzisiaj co prawda na mały Hejtowspin, ale kolega Hejtowicz (którego nie mam oznaczać), znalazł sobie lepsze zajęcia niż wspólne bulderowanie wraz z opieką i radą starszego kolegi. Anonimowo więc kładę na niego hejt i ogólnie jest mi przykro z tego powodu. Bez nerwów, pójdziemy sobie w tygodniu.


Skoro nie baldy, to zagrana została lina. Miałem wspaniały plan na zmęczenie się na prostych drogach, jednak spalił na panewce, bo inne zespoły na ścianie ułożyły się blokując te linie na których mi zależało, więc - postanowiłem upodlić się na czymś innym. Dość szybko - w końcu jest to czwarty dzień w tym tygodniu - doszedłem do poziomu, który mówi, że jeśli chcę coś fajnego dość do końca, to trzeba wędkować, a nie spadać z dołem. I oczywiście, jak można przypuszczać, wszystko zrobiłem w ciągu.


W końcu trzeba zacząć prowadzić te 6b, bo mnie to nerwuje, że wciągam je powoli z palcem w nosie, a na poprowadzenie to nigdy nie mam czasu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

170 + 1 = 171


Tytuł: Niewidoczni Akademicy

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

ISBN: 9788382952667

Liczba stron: 523

Ocena: 6/10


Na potrzeby kolejnej przygody Ankh-Morpork staje się upodobnione do Anglii z początków XX wieku. Oto mamy sport zwany "piłką", który polega z grubsza na zorganizowanym mordobiciu, którego mniej istotnym elementem jest drewniana piłka. Są lokalne kosy, wszędzie spotykamy noszone przy odzieży barwy klubowe (bardziej pasuje tu "osiedlowe"). Wskutek spodziewanego zbiegu okoliczności na magów z NU spada obowiązek rozegrania jednego meczu na jakiś czas. Pechowo - chociaż równie spodziewanie - włącza się w to wszystko Vetinari, wskutek działań którego "piłka" zaczyna przypominać dokładnie to, co znamy teraz pod pojęciem "piłka nożna". Główną postacią powieści jest niejaki Nutt, spokojna, ale oczywiście tajemnicza postać - i jego towarzystwo: młoda kucharka z NU, jej głupiutka, ale śliczna przyjaciółka i syn jednej z dawnych legend piłki.


Książka odrobinę mnie zawiodła. Nadal była pełna pratchettowskich truizmów, wspaniałego wskazywania reguł rządzących świateł i obnażania jego wad, ale nie była to książka, w której idziemy z bohaterem od A do Z, może i z dygresjami, ale jednak w tym samym kierunku. Zamiast tego mamy oś książki - piłkę - i skaczemy między wątkami: tu coś nowego, tu z kimś się przejdziemy, tu jakaś rozmowa. Na koniec jednak w sumie nie wiadomo po co powstała cała opowieść. Dowiedzieliśmy się trochę, poznaliśmy miasto, ale to tak jak spacer po parku, a nie przygoda: fajnie było, no i tyle, można wracać.


#bookmeter #ksiazki #pratchett #terrypratchett

4b0f2f77-4fe0-4887-a87d-44e0ac5b50aa
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Śpiewanie Hymnu Miejskiego zawsze wychodziło dosyć nierówno. Dobrzy mieszkańcy Ankh-Morpork uważali, że niepatriotyczne jest śpiewanie o tym, jakim jest się patriotą. Prezentowali raczej opinię, że ktoś śpiewający o tym, jak wielkim jest patriotą, albo coś kombinuje, albo jest Głową Państwa[przyp. Czyli coś kombinuje].


Terry Pratchett, Niewidoczni Akademicy

#cytaty #terrypratchett #pratchett

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

IV(XXXIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


To był dziwny dzień, w pełnym znaczeniu słowa "dziwne".


Najpierw, na rozgrzewce o mało nie spadałem z piąteczek. Potem zacząłem ziewać tak, że bałem się o zawiasy w szczęce i zacząłem tęsknie spoglądać na ściankowe materace...


...a skończyło się, poniekąd zgodnie z planem, interwałami na przedziale 6a-6b robionymi w serii po dwa, ale bez żadnych problemów.


Jeśli w weekend pójdę - a pójdę - to będą cztery dni wspinaczkowe w tym tygodniu. Nie pamiętam kiedy poprzednio mi się to zdarzyło.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry. Piątek oto nadszedł, a wraz z nim - oprócz możliwości zawieszenia pewnych obowiązków na całe dwa dni - nadchodzi koniec LX edycji #nasonety


Tematem, który pozwoliłem sobie narzucić, była błogość. I w istocie, w tym momencie błogość mnie wypełnia na myśl, że brzemię ciężkich obowiązków będę mógł za moment przerzucić na czyjeś barki. Albowiem - jak dowiedziałem się tym trudniejszym sposobem - jeśli się bierze udział w tej zabawie, to istnieje ryzyko, że się w nim wygra, co rodzi pewne dokuczliwe kłopoty.


Zatem tak: w walce o wawrzyn zwycięzcy, wieczną chwałę na Hejto (przynajmniej dopóki serwerownia nie padnie) i ułożenie sobie piąteczku, walczyły cztery osoby, popełniając pięć dzieł!


@George_Stark wkroczył odważnie z klimatem grudziądzkiego crossoveru. I mimo że bezpośrednio do błogości nie nie było tu odwołania, to ja pozwolę sobie jej poszukać. Oto na wodzie unoszą się topielcy, łagodnie bujając się w rytm fal, u bohaterki pojawia się pragnienie, zgaszone miękkim, aksamitnym smakiem Kubusia bananowego, a kończymy to uwalniającą i jakże oczyszczającą defekacją w krzakach. Kontynuując temat defekacji (a w zasadzie tejże efektów) przenosimy się na wieś, gdzie w spokoju obserwujemy jak owady obsiadają gnój. Taniec much przerywa nam sam podmiot liryczny, który niesiony głęboką troską o dostępność nawozu, dla spokoju swej duszy i wznoszenia się zbóż, owady przegania. I dzień kończy się miło: podmiot liryczny czuje, że wykonał swój obowiązek, a muchy... zapewne wrócą do tego, co przed chwilą robiły.


@pingWIN w poszukiwaniu błogości zaprosił nas do swojej sypialni. Oto leniwie snując swe myśli, mając przed sobą cały dzień bez żadnych zajęć, zaprasza nas do wnętrza swych przemyśleń. Które to przemyślenia, krążą między innymi wokół owłosienia: z naciskiem na własne wąsy, zdecydowanie bez nacisku na cudze bobry.


Z kolei @Wrzoo sprowadza nas do spokojnego świata, w którym póki trwa miłość, póty żadne problemy nie są istotne (z pewnym wskazaniem na niechęć do tuj i śmiertelne zatrucie mieszanką żelaza i drewna). W opisywaniu oznak tejże miłości, nie skupia się jednak na fanfaronadzie czynów dokonywanych jedynie na pokaz, przeciwnie: szuka jej tam, gdzie najgłębiej i najszerzej tkwi - w magii codziennych czynności, wzajemnego się wspierania i usypiania w kocyku z pewnością, że światło magicznie samo zgaśnie.


Na sam koniec, być może czując już weekend, @Piechur zabiera nas do lasu, szukając wytchnienia i wypoczynku w zieleni: pomiędzy odgłosami natury, wiatrem, zwierzętami. Zabiera nas do miejsca, gdzie cisza polega na tym, że nigdy do końca nie jest cicho, ale tak naprawdę słysząc wszystko - niczego nie słyszymy.


Doceniając trud i czas każdego z Was osobna, czuję się w obowiązku wybrania jednego, najlepszego z wszystkich utworów. Po przeczytaniu zarówno twórczości, jak i komentarzy pod nimi (nielicznych, najwyraźniej odbywający się równolegle konkurs na najpopularniejsze dziecko w szkole zużył niektórym motywację) chciałbym ogłosić że...


...sześćdziesiątą jubili... jubilebu... bijuleu... julibeu... okrągłą edycję konkursu Na Sonety wygrywa @Wrzoo . Składając (zupełnie nieszczere) wyrazy współczucia życzę udanego i błogiego weekendu, na łonie natury, w lesie, pod kocykiem lub w łóżku - byle było miło.


#zafirewallem #podsumowanienasonety

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

@Statyczny_Stefek pompka jest wtedy, kiedy zrobisz ruch do góry, a nie w dół, chyba, że nie wiem, Ty liczysz inaczej.

Zaloguj się aby komentować

Jeśli on był głupcem, to był nim też każdy, kto wspiął się na szczyt albo przepłynął wartką rzekę. Jeśli był głupcem, to był nim też człowiek, który pierwszy starał się ujarzmić ogień. Jeśli był głupcem, to ten, kto pierwszy spróbował ostrygi, też był głupcem. (...) Być może, tylko głupiec wstaje rano z łóżka. Ale po śmierci niektórzy głupcy błyszczą jak gwiazdy i pański ojciec był jednym z nich. Po śmierci ludzie zapominają o głupocie, ale pamiętają blask.


Terry Pratchett, Niewidoczni Akademicy

#cytaty #terrypratchett #pratchett

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

III (XXXVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Alez tego hejtofloodu wyszło mi na dzisiejszy wieczór: trzy sztafety, teraz wspinanie, dobrze że na rower nie poszedłem.


Jak zapowiedziałem wczoraj - tak zrealizowałem, chociaż nie bez wewnętrznych oporów. Planem było dalsze nabijanie metrów w pionie: myślałem, że wyjdzie mi dzień bez szóstki, ale przełamałem się na koniec i wlazłem (na wędkę) na 6b. Oczywiście wypinając ekspresy musiałem wsadzić ósemkę w jeden i pozostało mi tylko wziąć blok, żeby się odsunąć. Ot, ironia, wziąłem wędkę, żeby niepotrzebnie nie latać, bo już sobie nie ufałem o tej porze, a gdybym to prowadził, to pewnie na tym zmeczeniu bym wylazł.


Niezależnie od tego: skoro jestem w stanie zrobić 6b z jednym blokiem (który w sumie nie służył do odpoczynku) - to jestem w dobrym miejscu.


Jutro będzie bolało :D

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować