Widziałem już kwiato- czy seromaty, ale jajcomatów - nie.
(I gdyby ktoś marudził, że co to niby za automat, bo nie wygląda, to dodaję, że widziałem też takie klasyczne, gdzie paczkę jajec kupuje się jak batony zapłaciwszy kartą.)
@Statyczny_Stefek Mój pierwszy "paczkomat" który widziałem to był właśnie taki jajo-mat w Irlandii. To był rok 2007 a właściciel/hodowca już kosił na tym dobry $$ mając wiele takich punktów rozsianych po okolicy.
Jeśli chodzi o kobiety, nie wdaję się w nic z wyjątkiem sporadycznych, luźnych związków i nie mam żadnych dzieci ani nie zamierzam ich mieć. Nie dałem losowi żadnych zakładników.
Ostatnia książka z serii Roboty poprzedzającej serię Fundacji (za którą się zaraz zabieram).
Trochę szkoda, że seria się kończy gdy właśnie książki zaczęły być nieco ciekawsze. Nie chcę spojlować, więc napiszę tylko, że w książce powoli zdarza się to, co konsekwentnie wynikało z poprzednich w serii: roboty powoli stają się coraz bardziej ludzkie w swoim myśleniu. Niestety - dla czytelnika - ich ludzkość pojawia się stopniowo przez zdecydowanie zbyt długie dysputy filozoficzno-socjologiczne. Rozumiem że zabieg miał na celu przestawić tę całą myślową ewolucję - ale czuję się zmęczony.
Sama fabuła książki dość ciekawa, ale nie czuję się porwany.
Oby seria Fundacji okazała się być lepiej napisana.
LVI (LXXXI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Ostatni albo przedostatni dzień bulderowania w tej serii.
Miło mi zauważyć, że praktycznie wszystkie problemy o trudności 6 jestem w stanie zrobić nawet na zmęczeniu, a wszystkie piątki teraz już "awansowały" do problemów rozgrzewkowych - nie że nie dają satysfakcji, bo lubię ładne wspinanie niezależnie od trudności, ale treningu na nich nie zrobię.
Zrobiłem dwie siódemki fleszem. I na jednej przeszedłem dwa przechwyty dalej. Chyba idzie dobrze, treningi robię na coraz to trudniejszych problemach.
Należę do ludzi, którzy potrafią zasnąć wszędzie, jeśli jest taka potrzeba. Wszędzie i szybko. I budzę się - zwykle - wyspany.Z przyczyn technicznych (uchylone/otwarte okno) w sypialni zwykle mam w najlepszym razie półmrok, w najgorszym - zupełną jasność. W szczególności teraz, o tej porze roku, gdy idę spać w weekend po 1:00 to za moment śpię zupełnie w jasnym.
Kilka dni temu postanowiłem z ciekawości sprawdzić zasłonięcie oczu. Miałem kilka opasek na oczy (z samolotu, hehe, cebula mocno) - wrzuciłem testowo kilka dni temu.
Wow. Myślałem że lepiej się nie da i skala mojej ignorancji mnie zaskoczyła. Teraz śpiąc czuję jakbym osiągnął dodatkowy poziom "w głąb". Nawet pan Garmin wskazuje, że mam więcej głębokiego snu, śpię bardziej spokojnie i w ogóle jest lepiej.