Zdjęcie w tle

Pawulon

Tytan
  • 89wpisy
  • 141komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Biznesmen dostał wyrok za sprawę gospodarczą. Ma go odsiedzieć.

Pyta swojego adwokata, jak sobie dawać radę w więzieniu, żeby jakoś przetrwać w nieznanym mu środowisku więźniów.

Mecenas radzi:

- Musi pan na nich zrobić wrażenie. Jak pan wejdzie do celi, to na wstępie niech pan powie: "Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera".

Wtedy zyska pan szacunek i respekt z ich strony i nie będą pana ruszać.

Facet wziął to sobie do serca. Wprowadzają go do celi. Facet mówi:

- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera.

Wokół same zakapiory, patrzą na niego spode łba.

Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich stron wyciągają się do niego ręce z papierosami.

Tylko jeden człowiek siedzący w kącie nie wyciąga papierosa.

Facet podbudowany wrażeniem, jakie zrobił, idzie za ciosem.

Podchodzi z twardą miną do człowieka w kącie:JA

- A ty czemu nie kopsasz szluga?

- Nie kopsam, bo jestem cwelem.

- Zapamiętaj sobie: od dziś to JA tu jestem cwelem!

Zaloguj się aby komentować

@onlystat myślę, że może to być kwestia wieku, choć nie wiem ile masz lat, być może jesteś za młody. Gdybyś dorastał z tą płytą, wtedy pewnie byś zrozumiał... Muzycznie i czysto technicznie to jest syf jakich mało w rapgrze, ale sentymentalnie i "ważnościowo", jedna z najlepszych w PL

@onlystat ja pamiętam jak ją pierwszy raz usłyszałem, koło dwutysięcznego roku, miałem pewnie z 12 lat. Zgrało się to z wyjazdem do pewnego małego miasteczka na wakacje, ze starszą siostrą, jej kumpelą i moim ziomkiem. Poznaliśmy tam takie "uliczne" dzieciaki, nie że w Krakowie nie było biedy, ale nie byłem z osiedla no i też było biednie, ale nie aż tak patologicznie. A przynajmniej nie mówiło się o tym, co się dzieje w domach, wiedziałem że któreśtam koleżanki na ulicy mają ojca alkusa i matka pracuje na nich wszystkich, one chodzą kiepsko ubrane itp, no ale to tyle, nie analizowaliśmy tego tylko łapaliśmy świetliki do słoików. A tamte małolaty były mimo wszystko w gorszej sytuacji, nie miały zbyt wielu perspektyw, część mieszkała w blokach socjalnych, etc. Z resztą, większość skończyła nieciekawie z tego co wiem. Od nich przegraliśmy z kaset Księgę Tajemniczą, Nastukafszy i właśnie Skandal. A, no i jeszcze CD (!) Slayera Diabolus in Musica od jednego z nich, jedynego który słuchał metalu xD nie że oryginał, ale wtedy jeszcze nawet przegrywane płyty były czymś awangardowym.


Ta płyta, z takimi kawałkami jak choćby Armageddon, była mocnym zderzeniem z rzeczywistością. Oczywiście z czasem rozumiałem ją bardziej bujając się po osiedlach i wyrabiając sobie jakąś opinię, szacunek, czy inne gówno, oczywiście było to wszystko takie przekoloryzowane, ale pozostaje pewnym znakiem czasów. Przełom wieków to jeszcze wszechobecna szarość, my się świeżo wyprowadziliśmy z miasta, ale wcześniej mieszkaliśmy w odrapanej kamienicy, gdzie w nocy zamykało się grube drzwi na ciężką metalową sztabę, pamiętam jak w nocy ktoś darł ryja i napierdalał w te drzwi. To było normalne, o tym się nie myślało dwa razy. Dzisiaj to jest nobliwa dzielnica Krakowa, wtedy było tam sporo patologii jak wszędzie. I Skandal jest takim trochę świadectwem drugiej połowy lat 90-tych.

Przy czym rozumiem krytykę. Taki Afrojax, artysta którego w sumie szanuję chociaż jest dobrze pojebany, który swoją drogą ostro szydzi z "prawilniaków" mówił w którymś z wywiadów, że dla niego ta płyta wtedy była niepojęta - wychowywał się w hotelu robotniczym, jego celem było wyrwanie się z biedy, a tu goście posługujący się grypserką chełpią się byciem tym marginesem, niemalże gloryfikują taki styl życia.


Nonetheless jednak był to donośny głos tych małolatów bez perspektyw. Którym świat nie miał zbyt wiele do zaoferowania, wychowanym w patologii, więc to ta siła im imponowała. Ja byłem dzieciakiem który dopiero ogarniał jak naprawdę wygląda świat, ale dla wielu dojrzałych osób z tych lepszych rodzin było to jak uderzenie mokrą szmatą w pysk. Wtedy udawało się, że biedoty nie ma, że to nie problem, było to coś wstydliwego. Do tego, jak to bywa z muzyką która najlepiej trafia do młodzieży, ta płyta była wyrazem buntu, bardzo bezpośredniego. Jak się patrzy z perspektywy czasu, poprzez optykę "ulicznego rapu" i tych wszystkich napinających się prawilniaczków, to ta płyta może się wydawać śmieszna, jak i większość tego nurtu, ale wtedy tego jeszcze nie było. To nie była wypracowana maniera chama, tylko chłopaki które usłyszały rapsy w MTV bo ktoś gdzieś miał satelitę i postanowili to przenieść na nasz grunt.


Muzycznie to jest oczywiście toporne, ale czy rewolucyjne Enter the Wu Tang nie było toporną płytą? Oczywiście chłopaki nie płyną tak jak ziomale z Shaolin, ale takiemu Włodiemu nie można odebrać że miał swoje flow. Plus to nie było kalką niemalże 1:1 jak np. produkcje Liroya.


Także jak wyżej, jeśli dla kogoś jest to element tamtych realiów, kawałek popkultury, coś więcej niż paru ziomeczków nawijających pod proste bębny, no to będzie doceniać, bo jakość produkcji jest wtedy drugorzędna. I to mimo że mnie od zawsze niektóre ich teksty po prostu śmieszyły. Dla kogoś kto słuchał tego post-factum, nawet parę lat później ale już po kolejnej fali rapu w Polsce, powiedzmy gdzieś w 2001-2002r., no to jest to toporne i banalne.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Podejrzewam, że po wypiciu Amareny parówki mają służyć jako szkoleniowe, jednorazowe nunczako. Op złapał żółwia Michelangelo na zakupach w Biedrze, szacun...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować