No i szybko pykło
31.10.2023 – DIFFLE
3 słowa – 26 liter
https://deykun.github.io/diffle-lang/ #diffle #hejtozabawy

No i szybko pykło
31.10.2023 – DIFFLE
3 słowa – 26 liter
https://deykun.github.io/diffle-lang/ #diffle #hejtozabawy
Zaloguj się aby komentować
Hej,
Wreszcie trafiła się jakaś pogodna noc i wycelowałem teleskop w niebo - i akurat tak się złożyło, że ten sam obiekt fotografowałem prawie równo rok temu, a dokładniej 20.10.22
Setupu przez ostatni czas wcale nie aktualizowałem, dołożyłem tylko wcześniej zakupioną opaskę grzewczą na guider, bo nie jest on wyposażony w odrośnik.
Do tego obiektu musiałem także zdjąć filtr wąskopasmowy, z racji że mgławice refleksyjne to trochę szersze spektrum.
Materiału wyszło łącznie 4h i więcej zbierać nie będę, bo fanem tego obiektu nie jestem, a efekt jak dla mnie już jest zadowalający - zwłaszcza porównując ze zdjęciem z zeszłego roku :v
Przed Wami - Plejady, Siedem Sióstr, Baby, Kurki, mały duży wóz, jak zwał tak zwał. Ja preferuję wersję z mitologii greckiej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plejady
Młoda gromada otwarta w gwiazdozbiorze Byka, widoczna bez problemu gołym okiem. Nazwę zawdzięcza nimfom, które ścigał Orion celem lubieżnego ubogacenia, aż w końcu Zeus się zlitował i zmienił je w gwiazdy. Problem w tym, że Orion też jest gwiazdozbiorem, i to całkiem bliskim XD Teraz jednak na straży sióstr stoi wielki Byk gotowy zaszarżować na zbereźnego myśliwego.
Gromadę otacza mgławica refleksyjna (świecąca światłem odbitym od sąsiednich gwiazd), pozostałość po "gwiezdnym żłobku" z którego wyszły Plejady. Rozrzucone są na odległość ok. 12 lat świetlnych, a więc całkiem blisko siebie.
I ostatnia ciekawostka z Wikipedii: XIX-wieczny niemiecki obserwator Heinrich Louis d’Arrest zaobserwował, że mgławica otulająca Plejady jest niewidoczna (lub ledwie dostrzegalna) w wielkich teleskopach, podczas gdy można ją zaobserwować w ich szukaczach.
I potwierdzam to obserwacjami z zeszłego roku, gdzie przez lornetkę plejady robiły lepsze wrażenie, niż gdy obserwowałem je przez teleskop
Parametry zdjęcia:
1600 iso
243 klatki x 1 minuta
30 dark
20 flat
100 bias
Sprzęt:
Canon eos 1100D astromod
SkyWatcher 72ED + flattener, 350mm f4.9
Montaż HEQ5 pro
Guiding 60/160 + asi 120mini
Astroberry
Dithering
Obróbka DeepSkyStacker, Photoshop, GraXpert, Starnet++
#astronomia #astrofotografia #fotografia #tworczoscwlasna #oczkcontent

Zaloguj się aby komentować
585 + 1 = 586
Tytuł: Niespokojna krew
Autor: Robert Galbraith (J.K. Rowling)
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN: 9788327160324
Liczba stron: 944
Ocena: 8/10
Piąta część przygód Cormorana Strike i Robin Ellacot. Jakby ktoś nie wiedział, a był zainteresowany, jest to seria o prywatnym detektywie-weteranie wojennym z urwaną nogą, autorstwa J.K. Rowling. Stylem przypomina takiego Harrego Pottera dla trochę starszych odbiorców.
Strike z pomocą (początkowo) tymczasowej pracownicy, w niezłym tempie zyskuje sławę i uznanie, rozwiązując co książkę głośne i medialne sprawy morderstw. Tym razem jednak ma być inaczej, gdyż detektywi podejmują się zgłębienia przypadku zniknięcia pewnej kobiety w 1974 roku.
Dwukrotnie podchodziłem do tego tytułu (niedługo po premierze, po ponownym przeczytaniu poprzednich 4 tomów), jednak wymiękłem przeczytaniu 200 stron w jakieś 6 miesięcy - niestety nawał obowiązków i szczątkowa ilość snu nie pozwoliła się cieszyć lekturą.
Drugi raz usiadłem do książki jakieś 2 miesiące temu, podejmując trudną decyzję, żeby tym razem nie czytać całej serii wstecz - to taka moja paranoja, że nie lubię brać się za coś "od środka", a miałem (mylne) wrażenie, że sporo pozapominałem z poprzednich książek. A tak naprawdę to szukałem usprawiedliwienia żeby przeczytać wszystko, bo uwielbiam tę serię i bałem się, że dwie zaległe książki to będzie za mało :v
No i tym razem przebrnąłem przez nią w około miesiąc, co jak na obszerność i ilość wolnego czasu, uważałem za niezły wynik.
Bardzo lubię, wręcz uwielbiam styl pisania Rowling, jej budowanie postaci i wyczuwalny klimat miejsc, w których toczy się akcja. Część zdecydowanie dłuższa od poprzednich, tempo spokojniejsze i dzięki temu autorka bardziej skupia się na przedstawieniu charakterów postaci i relacji między nimi. A że lubię oboje głównych bohaterów, nic więcej mi do szczęścia nie było potrzebne.
Jest łamigłówka, którą wydaje mi się że można rozwiązać przed punktem kulminacyjnym (czego sam nie zrobiłem :p), jest klimat Londynu (i tym razem także Kornwalii), jest rozwój postaci, ktoś dostaje w mordę od Cormorana, jest trochę humoru. No i niestety specyficzny dla Rowling punkt zwrotny/przyspieszenie akcji przez to, że akurat jakimś cudem bohater znajduje się w idealnym miejscu i czasie, czasem wręcz co do metra i sekund.
Niemniej dalej świetna lektura, nie żałuję że taka długa i polecam całą serię.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#oczkcontent
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Hej,
W końcu udało mi się znaleźć chwilę czasu na obróbkę materiału, który zbierałem przez 3 noce - 25, 26 i 28.09
Mimo, że księżyc wtedy mocno dawał się we znaki, filtr l-enhance mnie nie zawiódł i pozwolił zebrać całkiem przyzwoity materiał. Choć przyznam po raz kolejny, że jeszcze długa droga zanim nauczę się poprawie obrabiać takie mgławice. Poprzedni obiekt, Serce był nieporównywalnie łatwiejszy do wyciągnięcia kształtu i detali, bez nadmiernego szumu.
Tutaj metodą wielu prób i błędów (i wielokrotnym stackowaniu, odrzucając coraz więcej klatek), otrzymałem w końcu coś, co ma imo ręce i nogi. Ostatecznie użyłem 8h materiału w 3-minutowych klatkach.
Przed Wami:
IC1848 Mgławica Dusza https://pl.wikipedia.org/wiki/Mg%C5%82awica_Dusza
Czyli mgławica emisyjna znajdująca się w konstelacji Kasjopei, powiązana z sąsiadującą mgławicą Serce z mojej ostatniej wrzutki, oddalona ok 6000 lat świetlnych od nas.
Materiał zbierany całkiem przyjemnie, bo pogoda pozwoliła mi nie chować teleskopu na dzień, więc omijał mnie żmudny proces ustawiania montażu na Gwiazdę Polarną, musiałem jedynie poprawiać ostrość. Odrzuciłem ok.1/3 klatek, z powodu jakiegoś delikatnego zachmurzenia czy innych dziwnych czynników, które powodowały że mgławica na zdjęciach była niewidoczna
Niestety wkradł się też spory gradient, zapewne od księżyca (ale też po stronie, w której ów występuje, znajduje się tuż za kadrem Serce, więc trochę chmury wodorowej też podbiło jasność)
No i przy wkładaniu filtra w aparat oczywiście musiałem go ubrudzić swoim paluchem i niestety było to bardzo widoczne na zdjęciu XD ale udało mi się to jakoś zamazać, mam nadzieję że nie widać.
Stack ok. 160 klatek x 3 minuty, total 8h
SkyWatcher 72ed + flattener, 350mm f 4.9
Filtr optolong l-enhance
Canon eos 1100D astromod
Montaż Heq5
+Guiding
Astroberry
Obróbka: DSS, Photoshop, Starnet++
#astronomia #astrofotografia #tworczoscwlasna #fotografia #oczkcontent

Zaloguj się aby komentować
Hej,
Z racji, że przerzuciłem się na cel, którego jeszcze nie mam w swoim portfolio, dodaję wynik zbierania ok 4,5h materiału
Za przedostatnim razem uwziąłem się na Mgławicę Serce
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mg%C5%82awica_Serce
Która nazwę zawdzięcza, a jakże, kształtowi. I widoczności z Ziemi, bo jakby ją odwrócić "do góry nogami" to byśmy otrzymali całkowicie inną nazwę :v
Wrzucam trochę na szybko, bo jak zacząłem pisać to okazało się, że muszę zaraz wychodzić.
W każdym razie materiał bardzo "przyjemnie" zebrany, tj. odrzuciłem raptem 3 ostatnie klatki z powodu chmur. Filtr wyciął wszysktie potencjalne światła od samochodów/domu, dithering i dobre darki pozwoliły pozbyć się większości szumu, więc jestem bardzo zadowolony jak na jedną sesje
IC 1805 Heart Nebula
Stack ok. 4,5h w klatkach po 3 minuty
Dithering, klatki kalibracyjne, guiding
Canon eos 1100D astromod
Optolong L-enhance eos clip
SW 72ED + flattener
HEQ5 pro
Dorzucam jeszcze wersję bez gwiazd, bo mi osobiście się bardzo podoba.
Miłego popołudnia!
#astronomia #astrofotografia #fotografia #tworczoscwlasna #oczkcontent


Zaloguj się aby komentować
Hej,
Wreszcie wróciłem do domu i miałem okazję wystawić sprzęt na piękne bezchmurne noce... I zająć się na poważniej zbieraniem materiału.
Dzięki montażowi goto i opanowaniu Astroberry na tyle, że mogłem trzy noce z rzędu fotografować dokładnie ten sam kadr. I ustawić dithering, tj. lekkie przesunięcie obrazu po każdym zdjęciu (w moim przypadku o 12 pikseli w losowym kierunku)żeby zniwelować szumy z matrycy (które pod ostatnim moim zdjęciem pokazał mi @kruzd za co Ci dziękuję!).
Z racji na wciąż ciepłe noce, skróciłem też za radą chłopaków (kruzd i @TymczasowyNick66 ) czas naświetlania, coby nie przegrzać aparatu, do 2 minut na klatkę.
I efekt pod względem szumów był o niebo lepszy niż ostatnim razem
Niestety, fotografowany obiekt wschodził nad wiejską drogą, na której może i nie ma lamp ani dużego ruchu, ale za to jak ktoś jedzie, to na długich XD Efektem był potworna poświata w lewym górnym rogu zdjęcia. Chociaż nie jestem do końca przekonany, czy to nie wina świateł z mojego domu. W każdym razie wracam teraz do fotografii z pomocą filtra wąskopasmowego, więc nie muszę się już martwić takimi bzdetami - gradient udało się wywalić z pomocą darmowego opensource GraXpert.
Sam fotografowany obiekt chyba nie należy do moich ulubionych. Jest jasny i duży, ale w mojej ocenie taki "rozmyty" i ciężko mi było określić jego granice czy w ogóle wyciągnąć szczegóły.
Przed Wami - Messier 33, Galaktyka Trójkąta
https://pl.wikipedia.org/wiki/Galaktyka_Tr%C3%B3jk%C4%85ta
Jedna z dwóch galatyk widoczna na naszej półkuli gołym okiem (w dobrych warunkach), najdalszy obiekt astronomiczny jaki możemy zaobserwować bez użycia przyrządów.
I jeszcze jedna ciekawostka z wiki, Galaktyka Trójkąta jest pierwszą galaktyką, poza Drogą Mleczną, w której odkryto wodę.
Na niebie optycznie ma średnicę ok. 2 księżyców w pełni, więc całkiem spory obiekt.
Łączny użyty przeze mnie czas naświetlania to ostatecznie 7,5 godziny. Był to mój pierwszy "projekt" który sobie mocno rozplanowałem i zużyłem całą swoją siłę woli, żeby w następne noce fotografować to samo
Dziś ma padać, ale jeżeli jutro będzie pogoda, to do końca tygodnia postaram się nazbierać jeszcze więcej materiału na Mgławicę Serce
Użyty sprzęt:
SkyWatcher 72ED + flattener, 357mm, f4.9
Canon eos 1100D astromod
Heq5Pro
Astroberry
Guiding 50/162 + ASI 120mini
Parametry zdjęcia:
225 x 120s, 7,5h
1600 iso
25 - 30 darków na sesję (odryłem, że DSS ma możliwość stackowania w grupach, czyli do każdej sesji mogę wgrać osobne klatki kalibracyjne, albo jedne wspólne)
100 bias
25 flat
Stackowanie DeepSkyStacker
Obróbka Photoshop + GraXPert
#astrofotografia #astronomia #fotografia #tworczoscwlasna
Nowość: z racji że mnie jako moderatora nikt zablokować nie może, to tworzę nowy tag do wszystkich swoich postów - przynajmniej chcący nie będą mnie widzieć w gorących
#oczkcontent


Zaloguj się aby komentować
No i za mną pierwsze testy nowo nabytego filtra Optolong l-eNhance. Filtr typu multi-narrowband, przepuszcza światło typu H-alfa, H-beta i O-III.
I cóż... ma potencjał
Niestety zostałem pokarany gradientami termicznymi, gdyż darki robiłem o 4 w nocy na sam koniec sesji, kiedy temperatura otoczenia była najniższa. Poskutkowało to tym, że kiedy ze chciwości wyciągnąłem z materiału ile się da, nie było opcji na pozbycie się szumów w okolicy najjaśniejszej gwiazdy w Miotle Wiedźmy.
Nie jest to finalne zdjęcie - mam zamiar dozbierać tu materiału przez najbliższe noce tak do minimum 10h, więc myślę że pomoże to wyeliminować sporo szumów. Nie mogłem jednak się powstrzymać przed publikacją, bo bardzo się cieszę z tego co widzę.
@kruzd nie wiem czy jest to moje najlepsze zdjęcie, ale na pewno jest to moja największa i najlepiej zebrana ilość materiału na jednym obiekcie, a to jeszcze nie koniec
Zdaję sobie sprawę, że mogłem przesadzić z obróbką i może być zbyt agresywna, no ale kompletnie nie mogłem się powstrzymać :v
Przed Wami: Pętla Łabędzia, pozostałość po supernowej https://pl.wikipedia.org/wiki/P%C4%99tla_%C5%81ab%C4%99dzia
Widoczne na zdjęciu 3 najjaśniejsze obszary to idąc od lewej:
Welon Wschodni
Trójkąt Pickeringa
Welon Zachodni, zwany też Miotłą Wiedźmy
Struktura ta jest bogata w ogromną ilość drobniejszych i słabiej widocznych włókien, które mam nadzieję uda mi się wydobyć przy większej ilości materiału i łagodniejszej wtedy obróbce. Póki co, na dzisiaj jest jak jest
Parametry zdjęcia:
Stack 3h40min z klatek po 180s
20 dark
20 flat
100 bias
Stackowane z DeepSkyStacker, obróbka Photoshop
Sprzęt:
Canon eos 1100D astromod
Optolong l-enhance
Skywatcher 72ed + flattener, 357mm, f4.9
heq5 pro
guiding 50/162 + asi120mm mini
ogarniacz sprzętu: Astroberry
#astrofotografia #astronomia #fotografia #tworczoscwlasna
edit: a jakby ktoś chciał porównać, dorzucam trochę lżejszą obróbkę, gdzie gradient imo aż tak nie rzuca się w oczy


Zaloguj się aby komentować
Czy wreszcie udało mi się o normalnej godzinie ustawić normalny kadr, jako-taki guiding i pozostałe technikalia?
Być może. Zobaczymy rano.
Spokojnej nocy, a tym co dziś nie śpią - czystego nieba!
PS. jeszcze nie ogarniam do końca precyzyjnego ustawiania guidingu - może ktoś wie, czemu co kilka minut błąd w osi DEC skacze mi z 0.3 na 0.6?
#astrofotografia

@Oczk https://stargazerslounge.com/topic/249456-guiding-issues-with-dec-deviations/
Tu piszą, że luz na zębatkach przy zmianie kierunku
Zaloguj się aby komentować
Hej,
Pomyślałem, że dziś skrobnę trochę taki "artykuł" na temat filtrów używanych w astrofotografii. Dlaczego? A bo właśnie zaopatrzyłem się w pierwsze takie szkło :v
Temat jest złożony i bogaty, tutaj tylko trochę liznę o co chodzi i czym to się je, jeżeli ktoś będzie zainteresowany chętnie dopowiem więcej albo podzielę się odpowiednimi linkami do wypowiedzi mądrzejszych ode mnie.
Czym w ogóle jest filtr astrofotograficzny?
Mówiąc najprościej, jest to szkiełko umieszczane przed matrycą aparatu/kamerki, które przepuszcza tylko określony "typ" światła - linię, pasmo albo ich grupę. Pomaga walczyć z zanieczyszczeniem...
Idziemy za ciosem i kolejna noc wykorzystana. I znowu obiekt sprzed roku. Tym razem nie aż tak spektakularnie, nawet porównując z poprzednim zdjęciem, bo chyba nie umiem obrabiać takich mgławic
Coraz sprawniej idzie mi ustawianie sprzętu i łapanie kadru, więc liczę że uda się skrócić czas nastawy do max kilkunastu minut, co dawałoby mi co najmniej pół h materiału na sesję więcej - a że i tak zbieram go nie dużo, to te pół godziny może wiele zmienić.
Mgławice Ameryka Północna i Pelikan
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mg%C5%82awica_Ameryka_P%C3%B3%C5%82nocna#
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mg%C5%82awica_Pelikan
Jaka Ameryka Północna jest, każdy widzi. Pelikana osobiście dojrzeć mi dużo ciężej
Ciekawostka: "oba" te wodorowe obszary stanowią w rzeczywistości jedność, przysłoniętą przez ciemną mgławicę LDN 935.
Kadr wybrany dlatego, że akurat obecnie znajduje się bezpośrednio "w górze", więc w teorii minimalizuję zakłócenia atmosferyczno-pyłowe.
W oczy najbardziej rzuca się tutaj obszar "ameryki środkowej", nazywany Cygnus Wall (mur łabędzia?). Jest to skupisko rozgrzanego gazu i formowania się gwiazd.
Generalnie, jak widać zresztą, jest to obszar nieba bardzo bogaty w gwiazdy.
Lubię ten kadr, bo jest jasny i widoczny bez problemu na pojedynczej klatce, no ale jakoś nie leży mi obrabianie takich dużych rozmytych obszarów. Trzeba sporo wprawy żeby to miało ręce i nogi.
Sprzęt
SW Evostar 72ED + flattener, 350mm f4.9
Canon eos 1100D astromod
HEQ5 pro
Guiding 162/50 + asi120mini + astroberry
Zdjęcie
Stack 37x3min
1600iso
+ klatki kalibracyjne (flatów i biasów użyłem z poprzedniej sesji)
Dla porównania wrzucam też materiał zebrany we wrześniu rok temu, canon 1100D astromod + Jupiter 37a 135mm f 3.5, eq3-2 z napędem w jednej osi. Ok 2,5h materiału.
#astrofotografia #astronomia #fotografia #tworczoscwlasna


Zaloguj się aby komentować
No i chyba moje najlepsze zdjęcie. A przynajmniej ulubione!
Korzystając z bezchmurnych nocy, apdejtu sprzętu i możliwości odespania zarwanej nocy, wróciłem po 11 miesiącach do fotografowania pierwszego obiektu, jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce. Dokładnie 3 września 2022 roku popełniłem swoje pierwsze zdjęcie DSO. Miałem do dyspozycji wysłużony Jupiter 37A i canona eos 1100D, zawieszone na montażu eq3-2 z napędem w jednej osi.
Dziś mam do dyspozycji sprzęt z wyższej (ale jeszcze nie górnej) półki i sporo więcej doświadczenia w zbieraniu materiału i obróbce. Chociaż mam wrażenie, że prawdziwa nauka postprocessingu dopiero się zaczyna, bo wreszcie mogę zbierać wartościowy materiał
Cel wybrałem trochę przypadkowo, gdyż był to jedyny obiekt który dzięki jego jasności mogłem wypatrzeć przez wizjer aparatu - jak opisałem w poprzednim poście, miałem problemy z synchronizacją montażu. Ale ostatecznie wyszło, że w celu sprawdzenia jakości sprzętu i poziomu swojego skilla lepiej trafić nie mogłem.
Materiał zbierany od 23:20 do 1:20. Później niestety aparat zaczął odwalać cuda i przez godzinę zrobił 5 zdjęć, prawodpodobnie przez rozładowaną baterię. A dodatkowo gdzieś w tej porze montaż powinien zrobić meridian flip (kiedyś to opiszę), ale go nie zrobił, nie wiem czemu. W zasadzie nie wiem, czy powinien zrobić go samoistnie.
Generalnie skutkiem braku flipa było to, że tuba znalazła się "po złej stronie" montażu i zaczęła przeważać, albo i nawet zahaczała o stojak - nie zwróciłem na to uwagi w nocy. W każdym razie zdjęcia po 1:20 były całkowicie rozmazane.
Przed Wami królowa galaktyk - Andromeda!
Bądź Messier 31 czy NGC224, a dawniej Wielka Mgławica w Andromedzie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Galaktyka_Andromedy
Sprzęt użyty do popełnienia tego zdjęcia:
Canon eos 1100D + astromod
SW Evostar 72ed + flattener, ogniskowa 357mm, f4.9
Montaż heq5 pro
Guiding Orion mini guide scope 50/162 + ZWO ASI 120mm mini
Astroberry
Zdjęcia:
Stack 35x3 minuty
Iso 1600
20 dark
100 bias
25 flat
Obróbka w DeepSky Stacker + Photoshop.
Dawno zdjęcie nie sprawiło mi tyle radości, zwłaszcza porównując z poprzednim efektem
#astrofotografia #astronomia #tworczoscwlasna #fotografia


Zaloguj się aby komentować
To nadrabiając zaległości, od razu pokuszę się o mały update mojego sprzętu i taka mała #recenzja
A więc moja astrorodzinka powiększyła się w ostatnim czasie o Astroberry. A cóż to takiego? Debianopochodny system na RaspberryPi do zdalnej obsługi sprzętu astrofotograficznego. "Chałupnicza" i otwartoźródłowa alternatywa dla ASIAIR - dedykowanego oprogramowania od firmy ZWO. Które swoją drogą też stoi na malince, obsługuje tylko Canony/Nikony i dedykowane kamery od ZWO, a kosztuje ponad 3x tyle (1500 zł za standardową wersję vs 350 za raspbery Pi 4 model B 8gb). Wg. wielu opinii asiair działa zdecydowanie szybciej i ma przyjaźniejsze oprogramowanie, ale szkoda mi było tego nie przetestować.
Jak to działa?
Instaluje się system pobrany z https://www.astroberry.io/ na karcie pamięci, wkłada w raspberry, podpina kable, uruchamia malinkę i łączy z jej nowo utworzonym hotspotem. A tedy przez stronę internetową/VNC możemy podłączyć się do sprzętu i obsługiwać wszystko z ekranu swojego laptopa.
Zanim jednak do tego doszło, musiałem trochę pokombinować jak astroberry umieścić w pobliżu teleskopu i to tak, żeby nie dochodziło do plątania się kabli . Ostatecznie wykorzystałem krótką szynę dovetail i miejsce na guider (guider mam wpięty w miejsce szukacza). Przewierciłem obudowę (oczywiście zaizolowałem od spodu żeby śrubki nie stykały się z płytą główną) i przymocowałem do szyny, całość łatwo i wystarczająco sztywno jest teraz montowana na teleskopie. Dzięki niezmiennemu położeniu względem tuby, aparatu i kamerki, nie dochodzi do plątania się kabli, co jest chyba kluczowe przy organizacji sprzętu. Oczywiście z samymi kablami też muszę jeszcze zrobić porządek, ale to już temat drugorzędny
Efekt podłączenia całego sprzętu widoczny na zdjęciu.
Do raspberry podpięty jest montaż (przez pilot SynScan, ale nie jest to jedyna opcja) i kamerka do guidingu. Podpinałem jeszcze aparat, ale ostatecznie nie ogarnąłem jeszcze jego obsługi z poziomu astroberry i wolałem focić z wykorzystaniem MagicLantern.
I po co to wszystko?
A no po to, że teraz mogę z pomocą ekranu komputera ustawić montaż metodą dryfu (bardzo precyzyjne wyrównanie na gwiazdę polarną), skakać po niebie w poszukiwaniu obiektów i co najważniejsze - odpalić guiding bez konieczności wystawiania laptopa na noc na zewnątrz
Wrażenia?
Sprzęt ma potencjał, jest dość toporny ale nie uważam żeby chodził wolno. Może to kwestia tego, że zainstalowałem go na mocnym raspberry, może tego że jestem mniej wymagający
Obsługa wszystkiego ma imo dość wysoki próg wejścia, metodą prób i błędów potrzebowałem trzech nocy żeby poprawnie odpalić guiding, ale jeszcze nie udało mi się zsynchronizować montażu z tutejszą aplikacją do przeglądu nieba (KStars). Chodzi o to, że montaż, który miał się przemieścić na jakiś obiekt, przemieszczał się o 30-40% w osi DEC za daleko.
Sama aplikacja KStars jest właśnie dla mnie najbardziej toporna w całym oprogramowaniu i wiele bym oddał za możliwość używania Stellarium. Może i tak się da, będę musiał poszperać. Póki co postanowiłem że ogarnę ją chociaż w stopniu podstawowym, bo może okaże się że nie będzie taka zła.
Niemniej główna (dla mnie) funkcjonalność - guiding - jest bez zarzutu. Astroberry posiada zainstalowany PHD2 który działa dokładnie tak samo jak w desktopowej wersji. Pomógł mi ustawić montaż na gwiazdę polarną, a późniejsze prowadzenie bez problemu wyciągało 3-minutowe zdjęcie z punktowymi gwiazdkami. Dłuższych sesji nie próbowałem, bo zbyt przepaliłyby obiekt, który zaprezentuję w następnym poście
Także Astroberry spełnia w stopniu wystarczającym swoją funkcję i ma możliwości na dużo dużo więcej. Ale to wszystko wymaga sporo nauki. Bądź obejrzenia tutoriali, których nie che mi się oglądać
#astrofotografia #chwalesie #raspberrypi #teleskopy

Zaloguj się aby komentować
Hej,
Dawno tu nie zaglądałem
Zdjęcia zrobiłem o 3:40, kiedy to wyszedłem sprawdzić, czy bateria w aparacie już się wyczerpała (a wyczerpała się godzinę wcześniej) i setup nie był też taki "księżycowy" jak ostatnio, bo miałem zamontowany flattener który skracał ogniskową (i zwiększał światłosiłę), a kompletnie nie chciało mi się bawić w przepisanie sprzętu i przedłużek o tej godzinie.
Nigdy nie fotografowałem tak małego "rogalika" i okazało się to sporym wyzwaniem, ze względu na drastyczną zmianę jasności względem większej widoczności, a dodatkowo księżyc był jeszcze nisko nad horyzontem i atmosfera też dołożyła swoją cegiełkę.
Nie jest to najlepsza fotografia księżyca jaką zrobiłem, ale za to jako-taka.
Canon eos 1100D astromod
Skywatcher 72ed + flattener, ogniskowa 357, f4.9
Stack 40/100 zdjęć
klatka 1/100s
iso 100
A na dokładkę dorzucę jeszcze pojedynczą klatkę z 1 sekundą naświetlania
#astrofotografia #fotografia #tworczoscwlasna #ksiezyc


Zaloguj się aby komentować
Sprzedaję swój stary samochód (rocznik 2002). Generalnie mechanicznie jest całkowicie sprawny, bezwypadkowy, wszystko wymieniane na czas, no ale to stary japończyk więc rdza bierze karoserię i wymaga poprawek lakierniczych. Zrobiłem research na otomoto po ile chodzą te auta, uwzględniając relatywnie niski przebieg i to że dorzucam drugi komplet kół, obniżyłem cenę o koszt lakiernika (tak jak mi wycenił potencjale poprawki), no i wyszła składowa, którą jeszcze obniżyłem o parę stów, bo chciałbym się go po prostu pozbyć xD Walnąłem karteczki w szybę z podstawowym info - model, silnik, przebieg, rocznik, stan, dodatkowe koła zimowe, cena. Auto zawiozłem dziś przed południem do cywilizacji, tj. pod blok teściów.
I dzwoni pierwszy telefon
PANIE JA W SPRAWIE SAMOCHODU
dzień dobr...
CO TAK DROGO, CO W TYM SAMOCHODZIE TAKIEGO SPECJALNEGO *w tle słyszę głos zapewne szwagra, który mówi o co pytać*
tłumaczę że nie jest drogo, cena jest jaka jest bo samochód sprawny ale wiem że wymaga wizyty u lakiernika, stąd dałem niższą
UUUUUUUU NO TAK, A TA MASKA TO SIĘ CHYBA PALIŁA CO
nie, nic się nie paliło, lakier odbił ale to nie od pożaru
*szwagier: no wygląda jakby się paliło*
NO WYGLĄDA JAKBY SIĘ TAM CO ZAPALIŁO POD TOM MASKĄ, TAKA NO DO LAKIERNIKA
no zdaję sobie sprawę, dlatego cena niższa
A DŁUGO TA KARTECZKA WISI? BO WYGLĄDA JAKBY ROK WISIAŁA
nie proszę pana, dziś go wystawiłem
A ZA ILE GO PAN SPRZEDA? ILE PIENIĄŻKÓW MOŻNA LICZYĆ
no tyle ile napisałem na kartce, w cenie już drugi komplet kół z zimówkami, tak jak napisałem zresztą
*mówi do szwagra że koła gratis*
A TE KOŁA TO Z OPONAMI?
tak, zimówki, jak napisałem
A POD MASKOM TO CO TAM SIĘ SPALIŁO W ŚRODKU?
panie do cholery, nic tam się nie paliło, jest bezwypadkowy, jak trzeba to podam datę pierwszej rejestracji, vin i sobie pan sprawdzi w internecie historię pojazdu
AAAA DOBRA, TO WYSŁAŁBY MI PAN DOWÓD REJESTRACYJNY POCZTĄ?
XD mogę panu zdjęcie podesłać
AAAA ZDJĘCIE DOBRA
*cośtam gadają ze szwagrem*
DOBRA TO JA IDE DO BANKOMATU I SIĘ ODEZWĘ
i się rozłączył.
Czeka mnie wspaniała przygoda w sprzedaż auta XD A to dopiero pierwszy potencjalny klient!
#januszebiznesu #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Czy coś mi strzeliło do łba i impulsywnie poszedłem do salonu tatuażu? Być może
Wzorek wybrany, za 5 minut będzie już trwałe XD
#tatuaze #xdd

Zaloguj się aby komentować

Skoro wrzucałem o utraconym sygnale, to trzeba też powiedzieć o odzyskanym
NASA udało się odebrać sygnał od sondy kosmicznej Voyager 2, która znajduje się prawie 20 miliardów kilometrów od nas, na dalekich "przedmieściach" Układu Słonecznego. Łączność została przerwana pod koniec...

Sonda wystrzelona w 1977 roku, w 2018 przekroczyła heliopauzę i dotarła do przestrzeni międzygwiezdnej. Powinna działać do ok. 2025 roku. Jeżeli nie zostanie "odnaleziona" w najbliższych dniach, sygnał odzyskamy najpewniej w październiku, po automatycznym resecie sondy.
W takim wypadku w...
430 + 1 = 431
Tytuł: Ogień i krew Część 2
Autor: George R.R. Martin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-811-6551-8
Liczba stron: 518
Ocena: 8/10
Druga część jeszcze bardziej przypadła mi do gustu. Opisuje krótszy wycinek historii Targaryanów, ale za to bogatszy w wydarzenia i szczegóły - Taniec Smoków i jego pokłosie. Przeczytałem zdecydowanie szybciej niż część pierwszą.
Akcja rozkręca się już na pierwszej stronie, przez większość książki jest (względnie) wartka i brutalna. Przyznam, że nie mogę się doczekać ekranizacji tych wydarzeń.
Mamy tu opowiedzianą historię końca panowania smoków nad przestworzami Westeros w typowym dla Martina gorzko-rozczarowującym stylu :v Ta część, czy w zasadzie rozdziały, bo imo obie książki powinno się traktować jako jedną ale podzieloną ze względów ekonomicznych, jeszcze bardziej pachniała klimatem Pieśni Lodu i Ognia - mamy tu trochę więcej dialogów, mnóstwo intryg, zwrotów akcji i bezsensownej brutalności.
Zakończenia nie ma - ostatni rozdział kończy się zupełnie tak samo jak wszystkie poprzednie, krótkim nawiązaniem do tego, co będziemy mogli przeczytać na następnych stronach i tyle. Z tym, że następnych stron nie ma. Oby tylko na ten moment.
Z racji na mniejszą pulę bohaterów (bo zmieniali się rzadziej), łatwiej wtopiłem się w klimat Westeros i kilka dni było mi źle, że nie przeczytam w najbliższych latach nic nowego z historii Westeros. A za ponowne czytanie PLiO nie mam zamiaru się brać, póki na horyzoncie nie zobaczę Wichrów Zimy a książki pozbędą się tych ohydnych serialowych okładek xD
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
429 + 1 = 430
Tytuł: Ogień i krew. Pieśń Lodu i Ognia. Część 1
Autor: George R.R. Martin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-811-6493-1
Liczba stron: 616
Ocena: 7/10
Na fali serialowego spin-offu Gry o Tron, postanowiłem się wziąć za jego wersję pisaną. Tak, zacząłem to czytać jakoś tydzień po zakończeniu sezonu pierwszego, ale skończyłem stosunkowo niedawno :v
Imo nie ma trafniejszego określenia na tę książkę niż "Silmarillion Gry o Tron". Taki Silmarillion z krwią, gwałtami i przekleństwami. Napisana w formie kroniki spisanej przez maestrów, ściany tekstu, daty, nazwiska, całe rodowody i praktycznie zero dialogów. Czytało się jak podręcznik do historii.
A przyznam, że lubię taką formę tekstu.
Mnóstwo intryg, choć pobieżnie opisanych, które nie odstawały swoim poziomem od tych znanych z książkowego GoTa. Czuć było złożoność świata i dopracowanie historii przez Martina. Pomijając smoki i kilka innych drobnych elementów magicznych, cała opowiedziana historia brzmi naprawdę realistycznie.
Z realizmem wiąże się też oczywiście to, że przez wiele stron potrafiło się kompletnie nic nie dziać :v Mamy najpierw podbój Aegona I, legendarnego wręcz superbohatera, potem ciekawszą i brutalniejszą sukcesję jego synów, by potem przejść do "długiego panowania Jaehaerysa" zajmującego większość książki. Tutaj zrobiłem sobie kilkumiesięczną przerwę w czytaniu, bo znużyły mnie dekrety o nowych podatkach i polityczne urabianie lordów. Akurat przerwałem czytanie tuż przed tym jak akcja znowu trochę przyspieszyła
Potem, na ostatnich kilkudziesięciu stronach książki opisane mamy panowanie Viserysa, które już znałem z serialu. Przyznam, że w mojej ocenie scenarzyści bardzo zręcznie rozwlekli tę historię na cały sezon i dobrze wypełnili luki z "pobieżnej" kroniki (Całości serialu tutaj nie oceniam, bo miał mniejsze i gorsze momenty).
Znając serialową historię Viserysa, nie doświadczyłem tu żadnych plot-twistów. Ot, historia miało decyzyjnego króla który nie chciał nigdy nikogo urazić i wielkie ambicje lordów.
Książka kończy się wybuchem najbardziej krwawej bratobójczej wojny w historii Westeros, Tańca Smoków.
Płynnie po skończeniu części I wziąłem się za następną, w mojej ocenie ciekawszą. Ale to już w następnym wpisie
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Gdyby ktoś się zastanawiał, jaka pogoda będzie w najbliższych dniach to odpowiadam - fatalna. Nie po to zaopatrzyłem się w nowy montaż i guiding żeby móc teraz z niego korzystać :v



Zaloguj się aby komentować