Zdjęcie w tle

Kaligula_Minus

Gruba ryba
  • 355wpisów
  • 3132komentarzy

@Gepard_z_Libii wstawiał ostatnio młodego Clarksona, a ja wstawiam całą trójkę. May wygląda, jakby miał zaraz zaśpiewać:

Because maybeeeee

You're gonna be the one that saves meeee

And after all

You're my wonderwaaaall....

#heheszki #topgear #clarkson #may #hammond

35a9eab7-7fcb-4218-9f84-c20267d89af9

Zaloguj się aby komentować

524 + 1 = 525


Tytuł: Matylda i tajemnica Straży 

Autor: Anna Włodarkiewicz 

Wydawnictwo: SQN

Format: książka papierowa

ISBN:9788383303987

Liczba stron: 224

Ocena: 8/10


Dziś, z racji tego, że zgłosiłam się po egzemplarz do recenzji, bo był za darmo ( ͡° ͜ʖ ͡°) wysmarowalam opinię o tejże książce. A jestem na tyle szczęśliwym czytelnikiem, że nie trafiają do mnie książki, które mi się nie podobają to napisałam, że mi się podoba. A tak serio, jak macie dzieci w wieku 8-10 to może się skusicie, żeby zaprezentować im te książkę, bo warto.


Księżniczką być… Nosić kolorowe stroje, piękne diademy, zajadać się słodkościami i jeździć na uroczych kucykach… O nie! Żadnej z tych rzeczy nie znajdziecie w tej książce, gdyż Matylda to księżniczka, ale z tych hardych i czupurnych. Woli uganiać się z braćmi za piłką, podglądać walki giermków i wbrew wszystkim robić rzeczy zakazane. Bo kto by chciał uczyć się czytać, kaligrafować i tkać, skoro można młócić mieczem, strzelać z łuku i walczyć ze strasznymi stworami. Tyle, że te ostatnie żyją tylko w starych opowieściach i na kartach opasłych ksiąg, które jeszcze trzeba potrafić czytać. Jednak dla naszej bohaterki nie ma rzeczy niemożliwych. Poświęca więc żmudne godziny, na naukę czytania i dostaje wymarzoną księgę o wielkich bohaterach i ich doniosłych czynach. Następnie rzuca na szalę gniew rodziców, by poznać skrywane przez lata sekrety zamku. I to jest ten moment, w którym pojedyncze zdarzenia, jakich doświadcza Matylda, jawią się jako drzwi do życia, o jakim wciąż szeptał jej wewnętrzny głos.

Ta książka zdecydowanie obudziła moją wewnętrzną dziewczynkę i przypomniała czasy, w których marzyłam, by mieć jakieś wyjątkowe zdolności. Uświadomiła też dorosłej kobiecie, że jeszcze może się dobrze bawić, nurkując w świecie baśni i fantasy. Młodym czytelniczkom i czytelnikom (tę książkę czyta mój 9-letni syn, którego wciągnęła historia Matyldy i śledzi ją w każdej wolnej chwili) pokazuje, że warto przepychać się, biegnąc za swoimi marzeniami. I choć czasem godzi to w interesy bliskich nam ludzi, to ostatecznie takie starcie może być bardzo oczyszczające. Odbieram ją bardzo pozytywnie, ze względu na swego rodzaju dopingujące i pozytywne walory psychologiczne i uniwersalny przekaz. 

Krótkie rozdziały nie pozwalają nudzić się czytelnikowi, a zwięzła narracja sprawia, że chce się „wciągnąć” książkę natychmiast i jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Do tego przepiękne ilustracje, ukazujące wybrane sceny z kart książki są niczym posypka na babeczce.

Ja tę literacką babeczkę pochłonęłam ze smakiem i zdecydowanie czekam na następną.


#bookmeter #dladzieci #fantasy

0d98b47c-1b26-4042-b20f-d24aa3a50f51

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeszcze raz ja. Czy ktoś z Was w dorosłym życiu diagnozował się na ADHD? Co daje taka wiedza i orzeczenie? Czy w wieku 35-45 lat można jeszcze starać się to jakoś nareperowac?

#pytanie #adhddoroslych #jakzyc #memy

8dd9cba4-3aee-445b-8cc0-c047289cc9d5

@Kaligula_Minus Oprócz tego powyżej, czyli świadomości i otwarcia nowych dróg nazwijmo to, no to możliwość leczenia, bo bez diagnozy nie dostaniesz go. Trzeba pamiętać, że jednak jest to droga zabawa (na początku 1.5-2k z leczeniem), terapia też nie jest tania jeśli będziesz chciał się na nią zdecydować, no ale jeśli jesteś w stanie sobie na to pozwolić to warto. Ja sam zacząłbym od materiałów dostępnych w sieci i książki "Z tego się nie wyrasta" dr Jóźwiaka, a później ocenił czy warto wydać tyle pieniędzy już z tą wiedzą. Sama diagnoza spora wyjaśnia przeszłość, swoje niektóre zachowania, myśli... Moim zdaniem jeśli masz podejrzenia to czym szybciej tym lepiej, tym bardziej, że pewnie masz jakieś problemy z tym związane skoro pytasz.

@Kaligula_Minus warto pamiętać, że ADHD to całe spektrum cech, które mogą, ale nie muszą ze sobą współwystępować oraz ma cechy wspólne z autyzmem.

bf456e6f-dc25-4897-a7cd-6dbcbec65da4

Dostajesz proszki na ADHD bez problemu a tak na poważnie diagnoza otwiera drzwi do rozwiązania wielu innych problemów, również psychiatrycznych, które były wcześniej nieskutecznie leczone latami - np depresja.

Zaloguj się aby komentować

Są czasem takie "śmieszne obrazki", które są tak prawdziwe i osobiste, że aż boli. Jednym z takich obrazków jest ten. To jestem dosłownie ja. Większość życia chwytalam wszystkiego po trochę. Interesowały mnie nauki społeczne, ale i historia, i wybiórczo geografia, literatura, poezja...Wszędzie gdzieś zaglądałam, ale nigdy nie posiadłam wiedzy tak od początku do końca z żadnego zakresu, przez co wybór studiów okazał się chu*owy i były problemy z pracą. Może nie wiem jak wynaleźć lek na raka czy wybudować dom na działce, ale za to pamiętam z kim hajtnal się Batory, że nie mówił po polsku, Himilsbach był z Mińska mazowieckiego, a w Warszawie stoi budynek o przezwisku "Młotek" .

Drodzy hejtowicze, którzy macie fach w ręku, wiedzę, która daje wam zarobić godziwe pieniądze, wiedzcie że ja was podziwiam, bo dziś w połowie życia próbuję jeszcze sztukowac glinę do tego, co dotychczas lepiłam z gówna, a co powinnam rzeźbić w spiżu...

#gownowpis #zalesie #gorzkiezale #cozrobiszjaknicniezrobisz

03ef7a12-c0ca-4752-ab68-9ae1a1904d10

@Kaligula_Minus spokojnie, ja niby mam jakiś fach czy dwa w ręku, w jednym to już chyba mogę powiedzieć że się wypaliłem i robię coś innego (i też już chyba bym poszedł dalej xD) ale mimo to mając 35 lat dalej nie wiem co bym chciał robić. I właśnie wcale nie pomaga, że takich opcji jest kilka. Zawsze jakoś robota sama mnie znajdowała, bo tak to bym się nigdy nie zdecydował. Więc to nie jest tylko kwestia umiejętności choć oczywiście dużo z nich to jak w memie, powierzchownie, ale ogarnąłbym jakbym się zdecydował że akurat w tą stronę chce iść. No ale to trzeba się określić

Na obrazku to nie ja. Zawsze dokonywałem słusznych wyborów jeżeli chodzi o wykształcenie i pracę. Nie wybierałem kierunków jak większość osób po szkole średniej, nie pracowałem w pracach nie związanej z zawodem. Udało się tak jak chciałem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

508+ 1 = 509


Tytuł: Niespokojna muzyka 

Autor: Gordon Matthew Sumner 

Kategoria: autobiografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 

Format: książka papierowa

ISBN: 8308036392

Liczba stron: 400

Ocena: 7/10


”Niespokojna muzyka” to książka, w której Sting przedstawia nam swą drogę przez mękę do osiągnięcia sukcesu. Niezwykle ciekawy facet z wielką energią i niesamowitym samozaparciem.

Muzykę pokochał mniej więcej w 10 roku życia i od tego momentu byli w zasadzie nierozłączni. Zanim stał się gwiazdorem był m.in. urzędnikiem, nauczycielem, knajpowym grajkiem i modelem. Jednak w duszy i głowie mu grała muzyka i to ona układała nuty jego życia tak, by ostatecznie wybrzmieć hymnem chwały i sławy. Konsekwencja, upór ale wydatna i pomoc pierwszej żony znacząco pomogły mu w dojściu na szczyt.


Książkę czyta się bardzo dobrze. Jest przystępna i płynna. Niewolna od gorzkich przemyśleń. Mamy tu swoisty przeplataniec historii z życia prywatnego i zawodowego. Bolesne piętno jakie już w dzieciństwie odcisnęły na Stingu problemy rodzinne (zdrada matki, separacja rodziców) dało o sobie znać w dorosłości. Szczególnie w czasie prób zbudowania harmonijnego związku.

Jednak większość opowieści autor poświęca żmudnej i trudnej drodze na szczyt, który ostatecznie zapewnił jemu i zespołowi The Police utwór Roxanne.


Z tej książki wyłania się obraz inteligentnego, twardo stąpającego po ziemi faceta, choć nie do końca poukładanego emocjonalnie. Sting wytyczył sobie cel i dążył do niego mimo przeciwności, czego ja osobiście mu zazdroszczę, bo najmniejsze trudności mnie zrażają. Z pomocą wielu osób, ale też dzięki nakładowi pracy oraz ogromnemu talentowi i tupetowi udało mu się w końcu odbić i zostać bożyszczem tłumów.

Nonkonformista, pracoholik, uczuciowo i duchowo pogubiony, ale ciągle szukający. Mam nadzieję, że się w końcu odnalazł.

A książkę, jak zdążyliscie zauważyć, polecam


#bookmeter #autobiografia #wspomnienia

a32ecc1b-001a-41b7-a83d-d35265d816bd

Zaloguj się aby komentować

496 + 1 = 497


Tytuł: Sting. Opowieści z Newcastle 

Autor: James Berryman

Kategoria: wspomnienia

Wydawnictwo: Dobre Historie 

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363667931

Liczba stron: 308

Ocena: 7/10


W końcu udało mi się przeczytać zalegającą na półce biografię Gordona Sumnera, czyli Stinga, choć "biografia" to dla mnie zdecydowanie zbyt szumne określenie jak na tę książkę. Jest to raczej zbiór anegdot i dykteryjek, które zgromadził i wydał wieloletni (choć z przerwami, jakkolwiek to brzmi) przyjaciel Stinga, James Berryman.


Nie znajdziemy tu szczegółowych informacji o pochodzeniu Gordona Sumnera, ani o rodzinie, ani nawet o jego wspinaczce po drabinie sławy. Za to znajdziemy wspomnienia Berrymana z czasów szkolnych oraz z licznych pobytów Stinga w Anglii już po uzyskaniu statusu gwiazdy.


Książka zawiera krótkie, zaledwie 3-5 stronicowe rozdziały, które są jakby oddzielnymi historiami. Wiele z nich jest naprawdę komicznych. Mamy tu opowiastki z katolickiej szkoły św. Kutberta, do której uczęszczali panowie Sumner i Berryman i kilka wspomnień z czasów gdy o tym pierwszym dopiero zaczynało być głośno. Ponad to jest tu sporo wątków autobiograficznych autora, które mniej lub bardziej wiążą się z osobą Stinga.Wszystko to nasycone angielskim humorem i napisane ze swadą. Można wręcz odnieść wrażenie, że Berryman siedzi z czytelnikiem nad kuflem piwa i opowiada te wszystkie barwne historie. Tyle tylko, że choć okładka głosi, ze jest to biografia Stinga, to w moim odczuciu za mało jest w tym wszystkim Stinga...


Całość podszyta jest sarkazmem, a złośliwe uwagi autora nasuwają myśl, że cholernie bolała go pewna część ciała z powodu bogactwa, sławy i splendoru, jakim otoczony był i nadal jest tytułowy bohater. Mimo wszystko jest to taka przyjacielska złośliwość, bo jakby nie było jednak i Berryman'owi skapnęło troszkę z tego rogu obfitości...


Cieszę się że tę książkę przeczytałam. Dawno się tak nie cieszyłam ;). Podejrzewam, że w prawdziwej biografii, takiej opisującej życie artysty od początku do teraz, nie znalazłabym podobnych odniesień np. do czasów szkolnych, do przygody z bukmacherką czy wakacyjnej pracy dorywczej przy piszczących zabawkach (nie będę pisać o co chodzi, chętni sobie przeczytają).


Odniosłam też wrażenie, że ta książka powstała po to, by Berryman, bezrobotny bukmacher mocno klepiący biedę, mógł sobie trochę zarobić... Z resztą... jakie by pobudki nie towarzyszyły powstaniu tej publikacji to i tak jestem zadowolona, że miałam styczność, choćby tylko literacką, z obydwoma panami. Setnie się ubawiłam i polecam z całego serca. Dla mnie bardzo fajna odskocznia od ciężkiej literatury, którą czytam na co dzień.


Tutaj pozwolę sobie wstawić krótki fragment dotyczący szkolnej dyscypliny i choć mnie rozśmieszył nad wyraz, to skłonił też do refleksji : „W momencie gdy jako czwartoklasista otrzymałem swoje ostatnie lanie, miałem d⁎⁎ę twardą jak głaz. Moim przewinieniem było spytanie ojca Boyle'a, czy szatan ma k⁎⁎⁎sa. Dzięki zdobytej odporności w ogóle nie odczuwałem razów. Po dziś dzień, jeśli ktoś mnie o to poprosi, mogę tyłkiem miażdżyć orzechy. Rzecz w tym, że takie prośby słyszę niezwykle rzadko.”


#bookmeter #wspomnienia #sting #ksiazki


PS wrzucam stare recki, które gdzieś tam wrzucałam swego czasu. Może się przydadzą

f21548c3-fd71-4c0a-b9d4-0b607f3b9c4f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

473 + 1 = 474


Tytuł: Bracia Hioba 

Autor: Rebecca Gablè 

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Esprit 

Format: książka papierowa

ISBN: 9788361989974

Liczba stron: 900

Ocena: 8/10


Nie pamiętam czy wrzucałam tutaj, ale wrzucam i podtrzymuję wszystko, co napisałam już ładnych kilka lat temu.


W wielce niesprzyjających warunkach XII-wicznej Anglii znajdujemy bandę wyrzutków zamkniętych na wyspie, a wśród nich bliźniaków syjamskich, młodego epileptyka, rycerza cierpiącego na amnezję, mężczyznę podającego się za zmarłego króla-świętego, starca z wężem w brzuchu, chłopca z zespołem Downa i psychopatycznego mordercę... Pewnego razu zrządzeniem losu udaje im się uciec z wyspy. Tak zaczyna się wspólna podróż tej osobliwej zgrai, która obfitować będzie w wiele przygód, tych przyjemnych jak i tych niebezpiecznych. Jednak nie będę się rozpisywać na ten temat, żeby nie psuć odbioru ewentualnym chętnym na czytanie "Braci Hioba"... No może tylko jeden maleńki spoilerek... gdy ich nieformalny przywódca odkryje swoją tożsamość dopiero się zacznie akcja...


Powiem Wam, że czytanie tej książki sprawiło mi dużą przyjemność. Znajdziecie tu obszernie zbudowaną opowieść bazującą na faktach historycznych, sporo zwrotów akcji, płynną i spójną narrację, ciekawie wykreowane postacie. Losy prawdziwie istniejących osób znanych z historii (m.in. Henryk Plantagenet, Eleonora Akwitańska, Tomasz Becket) przeplatają się z losami zupełnie fikcyjnych postaci.

Poznacie tu podejścia średniowiecznego kościoła do osób kalekich, chorych, ułomnych i nie będzie to przyjemny "widok". Prawdopodobnie uświadomicie sobie, że nigdy nie myśleliście o zagadnieniu niepełnosprawnych na przestrzeni wieków, tego jak żyli, jak sobie radzili, jak byli postrzegani przez otoczenie... Poznacie też kilka aspektów z życia Żydów w średniowiecznej Anglii i wiele innych problemów społecznych... Nie raz poniosą Was emocje przez niesprawiedliwość i zło, ale będzie też dużo dobra i miłosierdzia.


Miało być ciekawie i intrygująco, ale chyba mi nie wyszło ;),jednak z czystym sumieniem mogę polecić "Braci Hioba" wszystkim pragnącym dobrej średniowiecznej rozrywki w przyjemnym opakowaniu. Ja kupuję autorkę Rebeccę Geble, a ponieważ mam "kaca" po przeczytaniu wspomnianej książki, to wkrótce łapię się za koleją jej powieść- "Osadnicy z Catanu".


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #powieschistoryczna #sredniowiecze #ksiazki

498e5516-40e8-4afe-934d-e53b493f2ac2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Widzę, że trochę przyczyniłam się do tagu #domowabiblioteczka , co mnie bardzo cieszy. Jednak mam jedno marzenie, mianowicie żeby na zdjęciach wyraźniej było widać tytuły książek. Taki mam fetysz... Mem dla uwagi

#gownowpis #zalesie#memy

f5820a56-ad69-42ea-b6bb-99324bb3f916

Zaloguj się aby komentować

W trakcie przemeblowania. W końcu cały mój księgozbiór będzie w jedynym miejscu bo do tej pory był porozrzucany po całym mieszkaniu. Radość nieopisana

#chwalesie #ksiazki #radosc

#gownowpis

42e0532b-c19a-4d38-ac9b-6328a459ce9e

@Kaligula_Minus trochę się przyczepię, ale to jest kilka książeczek a nie żaden księgozbiór... mam nadzieję, że kolega regał kupił, bo ma poważne plany i się zaraz zabierze za prawdziwe zbieranie woluminów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować